@JakubMajmurek Sorry, mieliśmy kieszonkowego Jelcyna za prezydenta, który reklamował meble, przyjmował ówcesnych oligarchów, unniewiniał przestępców i tak kłócił się z Millerem o to kto podniesie polską flagę, że Polska jako jedyna miała dwóch przedstawicieli w Dublinie :) Krótka pamięć.
8 sierpnia 1942 | W Budapeszcie urodziła się węgierska Żydówka Judit Hirschl.
W lipcu 1944 r. została deportowana do #Auschwitz i zamordowana w komorze gazowej.
W kontekście https://t.co/49xvlqItkz poniżej sprawy zwracam Państwa uwagę, że na polskich kanałach znanych z powielania przekazów zgodnych z propagandą Pekinu często pojawia się następujący zabieg manipulacyjny:
jakąkolwiek propozycja budowania europejskiej odporności i samodzielności gospodarczej, również poprzez ograniczanie chińskiego importu, jest przedstawiana jako “zamach” na zwykłych obywateli oraz ich portfele. Nie wspomina się o tym, że wszystko - a tym bardziej bezpieczeństwo w sektorach strategicznych - ma swoją cenę, która ponosi równie społeczeństwo.
Zalanie rynku tanimi chińskimi samochodami, OZE, ciuchami i czym tam jeszcze przynosi krótkotrwałe, indywidualne korzyści, a w dłuższej perspektywie oznacza starty gospodarcze i społeczne dla całego kraju.
Nie mówiąc już o tym, że narracja o tym jak to Pekin “eksportuje” jedynie biznes, a nie ideologię jest cynicznym kłamstwem - ten kto ma kontrolę nad gospodarka i strategicznymi sektorami, ma kontrolę nad dyskursem i ostatecznie systemem polityczno-społecznym. Nie możemy o tym zapominać.
Wczorajsza decyzja Senatu, kneblująca społeczeństwo, odbierająca Polakom możliwość wspólnego zajęcia stanowiska wobec polityki klimatycznej Unii Europejskiej, ma dodatkowy aspekt ustrojowy. Senat odrzucił pierwszą referendalną inicjatywę Prezydenta, uznając pytanie za zbyt sugerujące odpowiedź. To miał być decydujący powód niezgody na referendum.
W drugiej inicjatywie pytanie było sformułowane w nadzwyczaj otwarty sposób, nawet korzystniejszy dla przeciwników stanowiska Prezydenta, bo przecież taki sens miałaby odpowiedź TAK. I też, wbrew własnej argumentacji większości senackiej po pierwszej inicjatywie, została odrzucona.
Fundamentem państwa demokratycznego jest debata publiczna. Kto w warunkach demokracji psuje debatę, kto ignoruje nawet własne argumenty i postulaty – psuje państwo, czyniąc życie publiczne jałową areną konkurencji karier i walki o władzę. Niestety, do tego w ich wyobraźni sprowadza się demokracja.
PCK podaje, że ponad 360 tys. dzieci w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie. Ich podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie czy dach nad głową, nie są spełnione. – W takich rodzinach nikt nie myśli o wakacjach - mówi Małgorzata Szukała z Polskiego Czerwonego Krzyża.
https://t.co/6lWnVGBKRl
O tzw. operacji kurskiej wojsk ukraińskich raz jeszcze.
Dwa dni temu miała miejsce druga rocznica rozpoczęcia operacji zajęcia części obw. kurskiego przez wojska ukraińskie. W związku z tą rocznicą wpis o tej operacji opublikował kol @clement_molin Napisał w nim że operacja była wielką pomyłką gen. Syrskiego, uzasadniając to tym że doprowadziła pośrednio do załamania ukr obrony w obw. donieckim na kierunku pokrowskim.
Zgadzając się z kol. Clementem odnośnie oceny skutków operacji kurskiej dla spójności frontu w obw donieckim, jednocześnie muszę zaprotestować przeciwko obarczaniu winą za jej rozpoczęcie gen. Syrskiego. Dostępne info jasno wskazują bowiem, że operacja kurska została wymyślona w Kancelarii Prezydenta i to Zełenski naciskał kolejnych Naczelnych Dowódców ZSU na jej przeprowadzenia. Taka wersje wydarzeń opisał Politico z 16 września 2024 r. w artykule pt "Zelenskyy was urged not to invade Kursk. He did it anyway." jak widać już w tytule jasno wskazującym kto był inicjatorem przeprowadzenia tej operacji.
Według informacji Politico Prezydent Zelenski miał namawiać na jej przeprowadzenie gen. Załużnego - ówczesnego Głównodowodzącego ZSU - już w styczniu 2024 r. Według relacji portalu Załużny miał odmówić. "Pytał, co dalej, gdy granica Federacji Rosyjskiej zostanie przekroczona – mówi jedno z cytowanych przez Politico źródeł. - Nigdy nie dostał od Zełenskiego jasnej odpowiedzi. Uznał to za hazard." Niecały miesiąc później w lutym 2024 r. Załużny został zastąpiony przez gen. Syrskiego. Dostępne info wskazują ze Syrski pomiędzy lutym a majem 2024 r. zgodził się na przeprowadzenia operacji i rozpoczął do niej przygotowania.
W okolicach czerwca 2024 prace nad planowaniem operacji kurskiej ruszyły pełną parą w Sztabie Generalnym. W lipcu tego roku w ich ramach doszło tam do spotkania przedstawiciel SG z dowódcami brygad mających wziąć udział w operacji, na którym zaprezentowano pierwszą wersję planu operacji. Został on wówczas niemal zgodnie skrytykowany przez dowódców liniowych, którzy uznali jego przeprowadzenie za nierealne.
Pod wpływem ich oporu gen. Syrski zgodził się przygotować nową wersję planu operacji, następnie - jak sam przyznał kiedyś w jednym z wywiadów - musiał długo przekonywać w osobistych rozmowach poszczególnych dowódców brygad do jego zaakceptowania. Ostatecznie za wyjątkiem płk Emila Iszkulowa ówczesnego dowódcy 80 Brygady Desantowo - Szturmowej reszta dała się przekonać. Iszkulow został tuż przed rozpoczęciem operacji zdymisjonowany.
Pod koniec sierpnia 2024 r. gdy wojska ukr zaangażowały swoją całą rezerwę strategiczną w walkach w rejonie Sudży i Korieniewa, jednostki rus GW "Centrum" na kierunku pokrowskim przełamały operacyjnie front ukr w rejonie: Nowohrodiwka - Mykołajiwka - Ptycze. Odpowiedzialny wówczas za obronę obw donieckiego gen. Hnatow jako dowódca OSG "Chortyca" (Syrski zajęty był wciąż osobistym dowodzeniem operacją kurską) musiał zatykać front świeżo sformowanymi brygadami: 151 BZ, 152 Brygadą Jegrów, 154 BZ i 157 BZ. W rezultacie ukr utracili w Donbasie w sierpniu 2024 r. według danych DS: 363 km kwadratowe (wzrost o 100 proc. w stosunku do lipca 2024), we wrześniu 397 km kwadratowych, październiku 503 km kw a w listopadzie aż 730 km kw. Częściowo ustabilizować linie frontu w Donbasie ukr udało się dopiero w styczniu 2025 r.
7 sierpnia 1938 | W Amsterdamie urodził się holenderski Żyd Jacob Vischjager.
W listopadzie 1942 r. został deportowany do #Auschwitz i zamordowany po selekcji w komorze gazowej.
7 sierpnia 1938 | W Karlowych Warach Urodziła się czeska Żydówka Eva Justitzová.
Deportowana do #Auschwitz z getta w #Theresienstadt 18 maja 1944 r. Nie przeżyła.
1/ Nie wiedziałam, pisząc ten raport, że określenie Polaków jako „Afroamerykanów Europy” znów tak zbulwersuje opinię publiczną. Rozumiem dlaczego: uruchamia czułe skojarzenia historyczne, np. z "Untermenschem". Ale równie ciekawe jest to, co stało się z
tą wypowiedzią później 🧵
Powszechne jest wrażenie, że ceny na giełdzie ustalają dziś masowo ETF-y indeksowe. Pasywny kapitał kupuje "wszystko jak leci", więc duże spółki mają zapewniony dopływ pieniędzy niezależnie od kondycji, a dobre małe znikają z radaru. Brzmi logicznie, prawda? Bilionowe napływy powinny wykrzywiać wyceny.
Sam bym pewnie tak myślał, ale przy okazji tłumaczenia książki Larry'ego Swedroe "Wygraj, nie grając" musiałem wejść w ten temat naprawdę głęboko. I badania pokazują coś innego, niż podpowiada intuicja. Więc jeśli kogoś ciekawi, czy i jak ETF-y zmieniają rynek, zapraszam do wątku.
Jedno zastrzeżenie na start: piszę przez pryzmat rynku amerykańskiego, bo ten znam najlepiej i on jest zdecydowanie najlepiej przebadany. O polskim rynku pewnie więcej powie @MuchaMateusz :)
W skrócie: cenę ustala ten, kto handluje, a nie ten, kto trzyma (i nic nie robi). Fundusz indeksowy nikogo nie ratuje: jak spółka tanieje, jej miejsce w funduszu kurczy się razem z nią, automatycznie (bez handlu). A tam, gdzie efekt "kupowania jak leci" musiałby być widoczny gołym okiem, w danych go po prostu nie ma. Poniżej dowody, źródła podrzucę w odpowiedzi pod wpisem.
1/ Cena bierze się z handlu, nie z trzymania. Fundusz indeksowy kupuje i trzyma spółki w proporcji do ich wartości rynkowej. Spółka warta 1% całego rynku to 1% funduszu. Jak jej kurs spada o połowę, robi się z tego 0,5%. Samo, bez żadnej transakcji, nikt niczego nie sprzedaje ani nie dokupuje. Nowe wpłaty klientów też kupują według tych bieżących, już obniżonych proporcji. Efekt: spółka w kłopotach dostaje od pasywnych automatycznie MNIEJ świeżego kapitału, nie więcej. Żaden "zapewniony dopływ" nie istnieje. Pasywni nie wystawiają spółkom ocen, tylko przyjmują ceny ustalone przez AKTYWNYCH (podpinają się pod ich "oceny"). I jeszcze skala: w codziennym obrocie, gdzie realnie tworzy się cena, fundusze indeksowe to ułamek wolumenu (w USA mniej niż 5%).
2/ Sprawdzono to dokładnie tam, gdzie "pompowanie koszyka" musiałoby być widać najmocniej: przy wejściu i wyjściu z indeksu. Logika mitu jest prosta: spółka wchodzi do S&P 500, wszystkie fundusze indeksowe muszą ją naraz kupić, więc kurs powinien wystrzelić. I im więcej pasywnego kapitału, tym mocniej. Dane pokazują odwrotny trend: w latach 90., gdy pasywni byli mali, wejście do indeksu podbijało kurs średnio o ok. 7%. Dziś, przy rekordowych pasywnych aktywach, efekt spadł praktycznie do zera. Wyrzucenie z indeksu: kiedyś nawet -16%, dziś -0,6%, czyli szum (Greenwood i Sammon, Journal of Finance 2025).
Czemu tak? Bo zakupy funduszy indeksowych to najbardziej przewidywalna transakcja świata: ogłoszona z wyprzedzeniem i niewynikająca z żadnej wiedzy o spółce. Aktywni gracze znają datę i skalę, więc podstawiają akcje po bieżącej cenie, a konkurencja między nimi zjadła dawną premię do zera. Przewidywalny, mechaniczny popyt rynek absorbuje, zamiast się nim wykrzywiać.
Drugi test: coroczne przetasowania w indeksach Russella. Na granicy Russell 1000 i 2000 spółki są niemal bliźniacze, ale te tuż pod kreską dostają z dnia na dzień wyraźnie więcej pasywnych właścicieli, a do tego tracą ok. 11% pokrycia analitycznego. Czyli warunki jak z laboratorium: więcej pasywnych, mniej analityków. Wynik? Wycena względem fundamentów nie zmienia się wcale (Coles, Heath i Ringgenberg, 2022).
3/ Najprostszy test: portfele zawodowców. Jeśli dobre małe spółki naprawdę leżą miesiącami niezauważone, to zarządzający funduszami małych spółek mają darmowy obiad. Wystarczy je kupić i poczekać, aż rynek się zorientuje. Wyniki? W horyzoncie 15-20 lat mniej więcej 9 na 10 takich funduszy przegrywa ze zwykłym indeksem małych spółek (dokładnie: 89,9% po 15 latach, 90,3% po 20; SPIVA, koniec 2025). Okazje, które "czuć", jakoś nie pokazują się w wynikach tych, którzy mieli na nich zarabiać. Logika jest zresztą stara jak Grossman i Stiglitz: im mniej aktywnych szuka okazji, tym więcej okazji przypada na każdego, kto szuka dalej. Duża nieefektywność nie poleżałaby latami, ktoś by ją zwyczajnie "zjadł".
4/ "ETF" to opakowanie, nie strategia. W środku może być szeroki indeks, ale też fundusz faktorowy (np. value, momentum, quality, ...), dywidendowy, equal-weight albo w pełni aktywny. W 2025 r. ok. 84% nowych ETF-ów w USA to fundusze aktywne, a aktywne ETF-y zbliżyły się do 2,5 bln USD aktywów. UWAGA: spora część klasycznych funduszy "aktywnych" i tak od zawsze kupowała cały koszyk, tylko brała za to opłaty jak za aktywność. Czyli tzw. "closet indexing" i sięgało 1/3 aktywów funduszy akcyjnych w USA, a globalnie ok. 20% (Cremers, Ferreira, Matos i Starks). I ciekawostka z tego samego badania: tam, gdzie tanie indeksy cisną najmocniej, pozostali aktywni stają się bardziej aktywni i tańsi. Konkurencja ETF-ów poprawiła aktywne zarządzanie, nie zepsuła je.
Co w tym wrażeniu jest prawdą?
Po pierwsze: pasywni przesuwają moment, w którym informacja wchodzi w cenę. Mniej dzieje się przed publikacją wyników, więcej w sam dzień publikacji (Sammon).
Po drugie: ETF ma na giełdzie własny kurs. Kiedy ktoś masowo kupuje albo sprzedaje sam ETF, arbitrażyści przenoszą ten ruch na akcje z jego koszyka, żeby obie ceny się zgadzały. Dlatego akcje mocno obecne w ETF-ach potrafią się krótkoterminowo bardziej bujać (Ben-David, Franzoni i Moussawi). Ale to huśtawka na godziny i dni, nie zmiana oceny spółki.
Po trzecie: świeże wpłaty na rynek jako takie podnoszą ceny mocniej, niż mówiła stara teoria. Ta zakładała, że napływ pieniędzy bez nowych informacji o spółkach nie powinien ruszać wycen, bo zawsze znajdzie się ktoś chętny sprzedać po "właściwej" cenie. Z nowszych szacunków wychodzi co innego: 1 dolar wpłacony na rynek akcji podnosi łączną wycenę rynku o ok. 5 dolarów (Gabaix i Koijen). Tyle że to działa jak przypływ: podnosi wszystkie łodzie naraz i dotyczy każdych napływów, nie tylko pasywnych. Nie rozstrzyga, która spółka jest wyceniana wyżej, a która niżej względem pozostałych. A o to w całym tym sporze chodzi.
I to jest sedno: te trzy efekty zmieniają mechanikę rynku, nie jego werdykty. Rynek się zmienił. Wyceniać nie przestał. :)
Dzięki @KamilZamojc za rzeczowy komentarz!
Gdy moj syn byl chory w szpitalu dziecięcym, moja żona nie miała nawet łóżka obok. Musiała nocować z chorym dzieckiem na jakimś dziadowskim krześle, które udawało miejsce do spania. I to było nie tak dawno, w drugim największym mieście w Polsce. 20 gospodarka świata.
Niezmiennie w Polsce mamy lekarzy schrodingera - nie możemy zwiększyć limitów na studia, bo mamy za dużo lekarzy i nie możemy wprowadzić limitów czasu pracy, bo mamy za mało lekarzy
A teraz się okazuje, że jeszcze połowa ma nadwagę i nie zdałaby egzaminu z WF. Ciekawe w czym tych 34 % jest bardzo dobrych? Bo...nie w angielskim, i chyba nie w przygotowaniu fizycznym. Może w organizacji pikników?
https://t.co/vDEgOEZ9hj
Za każdym razem gdy czytam że te wszystkie upały, gwałtowne burze, powodzie itp. to z winy człowieka to napawa mnie duma. Historia ludzkości to kilka sekunda długiego dnia Ziemi a już jesteśmy tak potężni że możemy zniszczyć całą planetę. Zwierzaki mogą pomarzyć o takiej potędze