Bo mam bordera. Zaraz mi się odwidzi i znowu zniknę na zawsze na dwa tygodnie.
Strasznie toksyczna jest ta platforma, więc trzeba ją ostrożnie dozować. Niestety pieroństwo uzależnia i ciężko to tak po prostu rzucić.
Z racji iż na żadne wielkie reformy nie liczę, to polecam każdemu zadbać samemu o swoje finanse, z myślą, by budować realne bogactwo, a nie luksus. By zdobywać własność, a nie tylko konsumować.
Jako społeczeństwo jesteśmy zgubieni. Prywatnie możemy o siebie całkiem dobrze zadbać.
Nie czytałem Chestertona ani Belloca, więc ostrzegam, że mogę pisać głupoty.
Zasadniczo postrzegam dystrybucjonizm jako utopię. Natomiast bardzo dobrze wyznacza on cel, do którego powinna dążyć ekonomia, czyli własność.
Dzisiaj natomiast żyjemy w antydystrybucjonizmie.
Z tym oczywiście należałoby walczyć, natomiast, nie oszukujmy się, w walce z bankami i korporacjami nie mamy szans. Dlatego jestem wielkim zwolennikiem Bitcoina, chyba jednej z ostatnich możliwości, by mieć jakąś własność, której żaden rząd, czy bank nie będzie kontrolować.
Kto jest gorszy? Masoni. Gorzej jest być apostatą, niż trwać w fałszywej wierze ojców.
Tak samo gorsza jest piąta kolumna od otwartego wroga, a tym właśnie była masoneria.
Kawa i herbatka są w porządku.
Natomiast domyślam się, że chodzi tu jednak bardziej o mahihunanen, niż teinę. Tu mam już zdanie jak o pornografii mientkiej. Mientkie, to to jest tylko z nazwy. Absolutnie nie.