Skoro PiS wprowadził 500+ 300+ 13 i 14 emerytury, przekopał Mierzeję, tunel na Zakopiance, w Świnoujściu, rozpoczął gigantyczne zbrojenia armii, dał dzieciom laptopy i bon turystyczny, zapewnił Tarcze covidowe, antyinflacyjne, solidarnościowe, rozpoczął wielkie projekty jak CPK czy atom, ściągnął do Polski wielkie inwestycje, przeprowadził remonty infrastruktury kolejowej, na niewyobrażalną skalę przeprowadzil i ukończył tysiące inwestycji infrastrukturalnych w samorządach (drogi, kanalizacje, oczyszczalnie ścieków, place zabaw, hale sportowe), podniósł kwotę wolną od podatku z 3 do 30 tys. Obnizyl PIT do 12%, rozbudowal Orlen, odkupił srebra rodowe polskiej gospodarki, zgromadził historyczne rezerwy zlota w NBP, pomógł Ukrainie dal bezpłatne leki dzieciom i seniorom, wyposażył szkoły, a od momentu przyjęcia wladzy przez Tuska na nic nie ma pieniędzy. to ja sie pytam jak to jest możliwe i kto tu kradnie?
🇵🇱🇵🇱🇵🇱 Grypsy pułkownika Łukasza "Pługa" Cieplińskiego z celi śmierci
"Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę…"
🇵🇱🇵🇱🇵🇱
#NaszaPolska
Gdyby pan Śmiszek urodził dziecko panu Biedroniowi, albo pan Biedroń panu Śmiszkowi zrobiliby bardzo wiele dla przełamania tych idiotycznych stereotypów o mężczyznach, kobitach i tak dalej. Panowie! Co Was powstrzymuje?
Marcin Czarciński - parasędzia z Torunia...
Znalazł sobie ofiarę - starszą, schorowaną panią, której "groźby" rzekomo przestraszyły resortowego hochsztaplera.
Powielajmy jego wizerunek, niech rodzina będzie dumna.
✅ Grażyna Cichosz dzisiaj w Sejmie: "Dla każdego urzędnika, również dla prokuratora, jeżeli coś jest zgodne z prawem żywnościowym, to problemu nie ma.
Argumenty przedstawione w postaci diagramów, nie tabel, tylko diagramów, na których widać czarno na białym, z jaką dynamiką rośnie zachorowalność na nowotwory, nie docierają. Po prostu są ignorowane.
I cała burza w szklance wody, mam na myśli to, co się stało po wywiadzie z panem redaktorem Rymanowskim, potwierdza to, że świadomość w społeczeństwie jest znikoma, ale rośnie.
Zachorowalność na nowotwory od lat 90. rośnie mniej więcej z dwukrotnie większą dynamiką.
I nie jest prawdą, że wynika to z faktu, że społeczeństwo się starzeje. Oczywiście społeczeństwo się starzeje, ale nowotwory coraz częściej diagnozowane są wśród 30-40-latków, a nowotwory jelita grubego wśród nastolatków już lekarzy nie szokują.
Choroba leśniowskiego Crohna u przedszkolaków też nikogo nie szokuje. O tym... że wszystkie te schorzenia mają związek z naszą dietą, myślę, że nikt nie wątpi.
I nie tyle o dietę chodzi, co o jakość żywności. Co prawda każdy produkt spożywczy posiada certyfikaty, producent gwarantuje wszystko, co sobie odbiorca życzy, a my w swojej naiwności wierzyliśmy, że ta żywność jest bezpieczna, więc informuję jako specjalista od bezpieczeństwa zdrowotnego żywności, że nie jest tak.
Korelacja między spożyciem żywności przetworzonej a zachorowalnością na raka jelita grubego jest udowodniona. Kolejnym potwierdzeniem tej zależności jest fakt, że w ciągu 20 lat w Stanach Zjednoczonych zachorowalność na raka jelita wzrosła pięciokrotnie w grupie 10-14-letnich dzieci, trzy i półkrotnie w grupie 14-18-latków i prawie dwu i półkrotnie w grupie młodych osób dorosłych.
Korelacja między żywnością przetworzoną. Nie nasze nawyki, nie nasze przyzwyczajenia, nie zaburzone proporcje, chociaż one też są istotne, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu niż żywność przetworzona.
W żywności przetworzonej mamy wszystko, czego moglibyśmy się nie spodziewać. Nie jest prawdą, że nie jemy genetycznie modyfikowanej soi.
Moi adwersarze, ci z internetu, zapewniają, że przecież przepisy unijne zabraniają importu genetycznie modyfikowanej soi. Że przecież unijne przepisy nakładają obowiązek znakowania. I owszem, te przepisy są, tylko że nie są realizowane.
Globaliści wymyślili zasadę tzw. równoważności składnikowej. i przyjęto założenie, że transgeniczna soja to jest dokładnie to samo, co soja tradycyjna. I w ten sposób soja zniknęła.
Nie ma genetycznie modyfikowanej soi zgodnie z prawem żywnościowym. I tej soi, której nie ma, zjadamy nie wiadomo jakie ilości w 360 produktach spożywczych. Najwięcej w przetworach mięsnych, około 20%. W mięsie kulinarnym, które kupujemy jako żywność nieprzetworzoną, jest jej około 4%. W mąkach około 6%.
O wpływie soi na nasz przewód pokarmowy... na układ odpornościowy, a zwłaszcza na gospodarkę hormonalną, będzie w moim referacie wkrótce..."
PiS kradł 8 lat, dlatego starczało na wszystko i jeszcze zostawił rządowi Tuska 60 mld.
PO nie kradnie 2 lata, nie ma kasy na nic i na koniec roku będzie 300 mld. deficytu. Proste. Czego Wy kurwa nie rozumiecie?
Trzeba się z panem Śmieszkiem zgodzić: bierze człowieka obrzydzenie! Gdyby prezydent nie zawetował Lex Kamilek karani pedofile mogliby bez przeszkód pracować z dziećmi. O to Panu chodzi, Panie Śmieszek???
"To straszne zdjęcie przedstawia polskiego oficera, który wpadł w szpony bolszewików. Przed męczeńską śmiercią został wykastrowany, wbity na pal i przypiekany nad ogniem." (Leszek Żebrowski)
Niech każdy polski patriota zachowa to zdjęcie w swoim archiwum wraz z opisem.
I niech wkleja tej lewackiej swołoczy - ilekroć ta będzie piała nad minioną i obecną bolszewią.
Dbać o prawidłowy przekaz historyczny jest naszym obowiązkiem!
🇵🇱
BIJ BOLSZEWIKA, BIJ!
Dlaczego teraz panie na kasach, kierowcy autobusów, nauczyciele, ekspedienci sklepowi, kurierzy, strażacy mają spłacać ze swoich podatków kredyty na nie swoje jachty, domki i inne luksusy z KPO?
Tusk to nie przeciwnik polityczny. To plastikowa karta lojalnościowa Berlina — działa tylko przy niemieckiej kasie.
On nie ma kręgosłupa, bo nigdy nie musiał go mieć. Wystarczył telefon z Berlina, faks z Brukseli i mikrofon od TVN-u. Tusk to produkt — syntetyczny, wypolerowany, bez śladów pochodzenia. Gotowy do eksportu, gotowy do zdrady. I zdradzał zawsze. Równo. Z rozmysłem. Bez emocji.
To człowiek, który przez całe życie nauczył się jednego: jak wyglądać jak Europejczyk i mówić tak, żeby nie ponosić żadnej odpowiedzialności.
Gdy Polska się podnosiła z kolan — on podawał Niemcom klucz do kłódki. Gdy trzeba było bronić granicy — milczał. Gdy Rosja zabijała prezydenta w błocie smoleńskim — ściskał ręce z Putinem i pił wódkę z Ławrowem.
Jak przychodzi co do czego — to tylko ślizga się po powierzchni, jak robak po wypranej fladze.
On nie zna pojęcia lojalności. Ani wobec ludzi, ani wobec historii, ani wobec czegokolwiek poza samym sobą. Polska to dla niego tylko kod rabatowy, którym się posługuje, żeby dostać lepsze miejsce przy stole. Ale nie naszym stole. Ich stole. Tam, gdzie mówi się po niemiecku, myśli po belgijsku, a gardzi po polsku.
Nie buduje niczego, bo nie potrafi. Nie rozumie siły, bo się jej boi. Nie zna ryzyka, bo całe życie był miękkim pionkiem w cudzej grze. I właśnie dlatego wrócił: nie po to, by coś zmienić — tylko żeby przypilnować, by nic się nie zmieniło.
Tusk to nie premier. To kałuża, w którą Polska wdepnęła po raz drugi. Tyle że tym razem wiemy, w co wchodzimy.
I jeśli nie przestaniemy udawać, że to tylko „spór polityczny”, to zostaniemy w tym błocie razem z nim.
Bo Tusk nie ma programu. On ma instrukcję obsługi. Napisaną w języku, którego nie uczą w żadnej polskiej szkole, bo nie ma w nim słów takich jak „niepodległość”, „godność” czy „granica”. Są tylko wyrażenia typu „harmonizacja”, „dostosowanie”, „zarządzanie ryzykiem”. To język ludzi, którzy nigdy nie budowali, tylko korygowali cudze ambicje.
Tusk nie wrócił, żeby przejąć władzę. On wrócił, żeby przejąć kontrolę. Żeby nikt już nie zadawał niewygodnych pytań. Żeby wszystko znowu płynęło w jednym kierunku. Żeby Polska wróciła do roli, którą dla niej przewidziano: podwykonawcy, przedłużenia rynku, strefy buforowej.
On nie musi straszyć. On nie musi nawet przekonywać. Wystarczy mu przewaga mediów, procedur i zmęczonego społeczeństwa, które chce świętego spokoju. I ten spokój właśnie oferuje — martwy, gładki, sterylny. Taki, w którym już nic nie boli, bo nic nie znaczy.
Jego rządy to nie dramat. To wygaszanie. To powolna eutanazja narodu, który miał dość walki i zgodził się na istnienie bez znaczenia. Tusk nie podbije Polski. On ją zamortyzuje. Rozcieńczy. Odłoży na później.
Gdy mówi o Polsce, brzmi jak księgowy, który rozlicza stratę. Gdy mówi o historii, brzmi jak urzędnik, który nie zna nazw własnych przodków. Gdy mówi o przyszłości, brzmi jak człowiek, który wie, że sam jej nie zbuduje — ale zrobi wszystko, by nikt inny też nie mógł.
Tusk to koniec marzenia o państwie poważnym. To koniec języka ambicji. Zostaje tylko administracja — sprawna, chłodna, i całkowicie obca.
Zostaje tylko on — człowiek, który nigdy nie walczył o Polskę, bo całe życie walczył z Polską.
Zabawne, że wystarczyło zaledwie 1,5 roku rządów Tuska 2.0 by miał aferę pokroju Amber Gold.
Tylko że #AferaKPO jest znacznie większa.
Rozkręca się nam, berliński pachołek.
Pięknie się spięły te dwa dni klamrą, taki właśnie mamy w Polsce wybór:
🚀 Rozwój według Prezydenta @NawrockiKn - pełna wersja CPK 🚄✈️
🛖 „Rozwój” według Premiera @donaldtusk - jachty i ekspresy do kawy dla cwaniaków 😡
Ale wiecie, że za kilka godzin temat kasy z KPO przestanie wzbudzać emocje i pozostanie nam tylko płacić miliardy za jachty, stoliki do brydża, kursy paralotniarskie i podobne?
I że za te kasę można było zbudować elektrownię jądrową lub dwa @CPK_PL?
No to już wiecie.