Orkiestra gra na Titanicu, płyniemy na górę lodową, wy się cieszycie i klaszczecie❗ - @SlawomirMentzen kapitalnym wystąpieniem merytorycznie miażdży projekt budżetu rządu Tuska na 2027 rok❗
"To jest ta katastrofa, o której mówię od lat. To ona wreszcie się pokazała w waszych dokumentach. Dojdzie do niej i to najpóźniej w roku 2030. I to jest ten słoń, o którym wam nie mówi Andrzej Domański."
Nie twierdzę, że ustawa ministra Gawkowskiego wprowadza polityczną cenzurę. Byłoby to uproszczenie. Twierdzę natomiast, że przyznanie administracji nowych uprawnień do ograniczania dostępu do treści w internecie, przy pozostawieniu nieostrych przesłanek ich stosowania, stwarza ryzyko nadużyć. Skutki mogą być groźne dla wolności słowa i dla demokratycznej debaty.
Pojawiają się dwa zasadnicze pytania: gdzie kończy się uzasadniona ochrona obywateli przed treściami nielegalnymi, a zaczyna kontrolowanie debaty publicznej? Jak władza, która chce decydować, przed jakimi informacjami należy chronić społeczeństwo, zamierza wyjaśnić, kto ochroni społeczeństwo przed nadużyciami samej władzy. Demokracja nie potrzebuje ministerstwa prawdy. Potrzebuje obywateli, którzy mogą mówić bez pytania urzędu o zgodę.
Warto przypomnieć zasadę, o której rządzący - niezależnie od barw politycznych – zdają się niekiedy zapominać. Wolność słowa nie polega na prawie do głoszenia wyłącznie poglądów prawdziwych, rozsądnych i akceptowanych przez władzę. Obejmuje również prawo do opinii błędnych, niepopularnych, kontrowersyjnych i niewygodnych dla rządzących. Granicą jest prawo, a niepolityczna wygoda.
Stąd też rozróżnienie między treścią nielegalną, a treścią uznaną przez kogoś za nieprawdziwą, szkodliwą albo politycznie niepożądaną nie jest szczegółem technicznym. To sedno sprawy. Nie każda fałszywa informacja jest przestępstwem. Nie każda kontrowersyjna opinia jest dezinformacją. Nie każda wypowiedź godząca w interes rządu narusza prawo.
Czy zatem przepisy w projekcie ustawy wyposażają państwo w instrumenty, które przy szerokiej interpretacji mogą zostać użyte przeciw legalnej krytyce politycznej? Tak, niestety takie ryzyko istnieje. Mechanizmy stworzone do zwalczania treści nielegalnych mogą objąć także wypowiedzi zgodne z prawem, jeżeli przesłanki zostaną odczytane zbyt szeroko albo zastosowane instrumentalnie.
Szczególne zastrzeżenie budzi kolejność rozstrzygnięć. Projekt przewiduje, że nakaz ograniczenia dostępu do określonych treści wydaje organ administracyjny - prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej albo przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Pierwsza ocena należy więc do urzędników, nie do niezależnego sądu. Kontrola sądowa i gwarancje proceduralne są przewidziane nie usuwają jednak zasadniczego pytania: dlaczego to urząd, a nie sąd, ma jako pierwszy oceniać, czy obywatel przekroczył prawne granice wypowiedzi?
Nie jest to problem wyłącznie teoretyczny. Wystarczy wyobrazić sobie, że ostre wystąpienie przeciw polityce migracyjnej, krytyka stosunków polsko-ukraińskich albo kwestionowanie oficjalnej oceny zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa zostaje błędnie zakwalifikowane jako treść naruszająca prawo. Nawet jeśli autor ostatecznie wygra przed sądem, samo postępowanie może wywołać efekt mrożący. Inni zrezygnują z głosu w sprawach kontrowersyjnych, zanim ktokolwiek rozstrzygnie, czy mieli do niego prawo. Ryzyko rośnie tam, gdzie decyzji można nadać rygor natychmiastowej wykonalności: szkoda powstaje przed kontrolą sądu, a naprawienie błędu nie odwraca już w pełni skutku milczenia.
Nie oznacza to, że internet ma być przestrzenią bezkarności. Groźby, oszustwa, nawoływanie do przemocy, materiały związane z wykorzystywaniem dzieci i inne czyny zabronione wymagają skutecznej reakcji państwa. Każda ingerencja w wolność wypowiedzi musi jednak mieć jednoznaczną podstawę prawną, służyć uzasadnionemu celowi, być konieczna i proporcjonalna oraz podlegać realnej kontroli niezależnego sądu.
Rząd powinien więc odpowiedzieć na konkretne pytanie: Skoro deklarowanym celem jest zwalczanie treści nielegalnych, jakie gwarancje sprawią, że administracyjne blokowanie internetu nie zostanie użyte do ograniczania legalnej krytyki politycznej? Nie wystarczy zapewnienie, że obecna władza nie ma takich zamiarów. W państwie demokratycznym obywatel nie powinien zależeć od dobrej woli rządzących.
Wolność słowa jest prawem obywatela, nie przywilejem udzielanym przez władzę. Żadna władza, nawet przekonana o własnej nieomylności, nie powinna o tym zapominać.
Sławomir Mentzen obraził kobiety bo zauważył, że różnią się od mężczyzn.
Kolodziejczak jedynie narkotyzował, mobbingowal, bił, uzależniał, znęcał się nad kobietami, więc oburzenia w KO i wśród liberalnych dziennikarzy nie ma.
Ma tę przewagę nad Mentzenem, że jest „swój”
Wysyp komentarzy: biedne dzieci będą dziwakami, odcięte od rówieśników, za 10 lat będą zapóźnione na rynku pracy... o dzieciach poniżej 13 r. ż a przecież nawet platformy oficjalnie są powyżej tego wieku.
Oto jak skolonizowano społeczeństwo. Nawet bardziej starych niż młodych.
Wreszcie choć jedna dobra wiadomość: rodzice zgłosili się na Policję ze swoimi nastoletnimi dziećmi. Brawo za odwagę i właściwą postawę!
Przy okazji warto pochwalić wzorową dziś politykę informacyjną mazowieckiej Policji tu na x na profilu @PolicjaMazowsze
Raz na jakiś czas zajrzałem na TikToka. W moim przypadku główny content na feedzie to kolej (typowe).
Dzisiaj algorytm uznał jednak, że zaleje mnie treściami o "krwawym piątku" i tym co się dzieje w szkołach.
Zamiast znowu zmieniać druk 2693, należy się zabrać za TikToka. Cito.
Sejm uchwalił ustawę o emeryturach dla "artystów". Będziesz im płacił(a) składki emerytalne. Serio 😵
I oprócz Twoich 9% składki zdrowotnej, będziesz musiał wyłuskać finansowanko jeszcze dla 21 tysięcy beneficjentów tejże ustawy.
Emerytura minimalna dla Ukraińców po jednym dniu pracy w Polsce. Emerytury dla 1,5 miliarda Hindusów już pukają do drzwi. Do tego emerytury dla nieutalentowanych artystów.
A potem zdziwienie @Domanski_Andrz, że budżet się nie spina 🤦🏼♀️
BREAKING: South Korea has withdrawn its ambassador from Ukraine in a major diplomatic fallout over Zelenskyy disclosing information on North Korean POWs.
@donaldtusk Nie jestem wielkim fanem obecnego premiera ale zgodził bym się na to jeśli panel który będzie się tym zajmował będzie złożony z rządu i opozycji.
Instead of offering a sincere apology for Zelensky's speech at the UN, where he proudly boasted about handing over two North Korean prisoners of war to Seoul, Kyiv apparently decided that arrogance was a much better diplomatic strategy.
Out came the usual army of bots and bloggers, unleashed to swarm and attack the South Koreans. Because why apologize when you can throw a digital tantrum?
Same old Kyiv playbook: the entire world owes them something.
Preferably money. And weapons. Lots of weapons. After all, they're supposedly saving humanity from the "Moscow plague" — and apparently that comes with an unlimited credit card and a lifetime exemption from basic diplomatic manners.
And now, surprise, surprise — another diplomatic scandal.
Welcome to diplomacy, Kvartal 95 style: where international relations resemble a bad comedy sketch, except nobody's laughing and the consequences are real.
Zelensky's chutzpah knows no borders.
Niezłe te pociągi w Polsce. Teraz nawet wyświetlacze są po ukraińsku, a nie po polsku, i jak się jedzie, stację też podają po ukraińsku. W krajach takich jak Grecja, gdzie jest duża liczebność Albańczyków, nikt nie zrobił im czegoś takiego, żeby mieli to przetłumaczone, bo chcą, żeby zintegrowali się z greckim językiem
W Polsce to nie przejdzie, bo u władzy są kretyni, którzy wydają pieniądze polskich podatników na bezsensowne projekty dla Ukraińców. Nic one nie wnoszą, skoro po polsku brzmi to dokładnie tak samo, więc dodawanie ukraińskiego jest bezcelowe
Rząd postanowił wykorzystać ataki na szkoły jako pretekst do powtórnej próby wprowadzenia cenzury. Ustawa ministra Gawkowskiego dałaby urzędnikom prawo arbitralnego decydowania, co wolno, a czego nie wolno mówić w Internecie.
Dziś wieczorem w Sejmie będziemy szantażowani oskarżeniami, że kto głosuje przeciwko rządowej ustawie, ten nie chce chronić dzieci. Śpiewka równie stara jak sama idea cenzury.
Odrażające żerowanie na tragedii.
Kolejna wpadka Radosława Sikorskiego. Wygadał się, że Polska oddda Ukrainie myśliwce F-16: uzgodniony harmonogram, co najmniej 29 samolotów. Wycinanie kluczowych zdolności obronnych pod presją niemieckiego lobby. A ile jest podobnych tajemnic, z których się jeszcze nie wygadał?
Po przetłumaczeniu na polski: jeszcze nie oddajemy Ukrainie F16, bo na razie za pomocą przejęzyczeń przygotowujemy opinię publiczną w Polsce do tej decyzji.