POLSKA SÓL CZY EUROPEJSKIE SKŁADOWISKO ODPADÓW?
Myślałem, że to kolejny clickbait.
Sprawdziłem.
I kurwa… temat jest prawdziwy.
Kopalnia Soli Kłodawa chce uruchomić podziemne składowanie odpadów.
Mowa o 274 kodach odpadów.
106 z nich to odpady NIEBEZPIECZNE.
Wśród nich mogą znajdować się odpady zawierające ołów, kadm, rtęć, azbest, substancje rakotwórcze, mutagenne czy pozostałości niektórych środków ochrony roślin.
A teraz skala.
Na początku 15–25 TYSIĘCY TON ROCZNIE.
Docelowo nawet 100–150 TYSIĘCY TON ROCZNIE.
Pod ziemią.
W kopalni soli.
Tej samej Kłodawie, z której od lat znamy naturalną polską sól kamienną.
Kopalnia ma około 20 MILIONÓW METRÓW SZEŚCIENNYCH pustych wyrobisk.
A po 2025 roku wykazała około 25 milionów złotych straty.
I nagle pojawia się nowy biznes:
ODPADY.
Rozumiem ekonomię.
Rozumiem, że kopalnia musi zarabiać.
Rozumiem też argument, że górotwory solne są na świecie wykorzystywane do izolowania określonych odpadów.
Ale kiedy słyszę:
106 rodzajów odpadów niebezpiecznych
i do 150 tysięcy ton rocznie,
to nie interesuje mnie zapewnienie, że wszystko będzie dobrze.
Chcę wiedzieć:
co będzie za 20 lat?
Za 50?
Za 100?
Co w przypadku zalania wyrobisk?
Co w przypadku migracji zanieczyszczeń?
Jak daleko od miejsc wydobycia soli będą składowane odpady?
Kto będzie monitorował to przez kolejne dziesięciolecia?
Kto poniesie odpowiedzialność, jeżeli kiedyś coś pójdzie nie tak?
I jeszcze jedno pytanie, które powinno paść bardzo głośno:
CZY DO KŁODAWY BĘDĄ TRAFIAŁY TYLKO ODPADY Z POLSKI?
Bo Polska już dziś przyjmuje odpady z zagranicy, również niebezpieczne.
Więc zanim ktoś urządzi pod naszymi nogami gigantyczny magazyn odpadów, chcę wiedzieć czarno na białym:
czy przyszłe zezwolenia dopuszczą odpady z Niemiec i innych państw Europy?
Projekt jest w procedurach.
I właśnie TERAZ jest moment na pytania.
Nie wtedy, kiedy wszystko będzie już podpisane.
Bo mam coraz większy problem z jednym sposobem myślenia:
najpierw robimy interes,
potem zapewniamy ludzi, że jest bezpiecznie,
a na końcu pytamy, dlaczego ktokolwiek miał wątpliwości.
Mówimy głośno - Nie.
Najpierw transparentność.
Pełna lista odpadów.
Pełna dokumentacja hydrogeologiczna.
Niezależne ekspertyzy.
Monitoring.
Odpowiedzialność finansowa.
I jasna odpowiedź, SKĄD te odpady będą pochodziły.
Bo Kłodawa to nie jest jakaś dziura w ziemi, o której nikt nigdy nie słyszał.
To część polskiego dziedzictwa surowcowego.
Produkujemy tam najlepszą sól.
Mamy tam turystykę.
I chcemy równocześnie stworzyć tam biznes oparty na składowaniu dziesiątek tysięcy ton odpadów rocznie.
przy takiej skali jedno słowo mi nie wystarczy:
ZAUFAJCIE.
Ja wolę:
SPRAWDŹMY.
Bo jeśli coś zostanie zamknięte kilkaset metrów pod ziemią…
to później naprawdę nie jest łatwo powiedzieć:
kurwa, pomyliliśmy się.
ŁĄCZMY KROPKI.
za Sebastian Zachara
Wprowadzona do szkół dieta planetarna, mająca na celu ratowanie planety przed krowimi bąkami, jest nie tylko niezdrowa, ale i niezjadliwa. Już po pierwszym tygodniu od wprowadzenia zmian rodzice i szkoły masowo zgłaszają, że dzieci pozostawiają pełne talerze i uczestniczą w lekcjach o pustych żołądkach.
Przygotowanie smacznego obiadu wegetariańskiego jest niezwykle trudne. Wymaga wykorzystania wielu przypraw, jak i mieszania różnych struktur, chrupiących z kremowymi. Smaczne posiłki są wyszukane, wykorzystują wiele ciężko dostępnych produktów, takich jak awokado, orzechy, sery dojrzewające, tofu, kokos czy zioła. Chyba, że komuś smakuje fasola z kaszą.
W polskiej diecie istnieją dania wegetariańskie, czego świetnym przykładem są pierogi. Niestety rząd postanowił zainterweniować i przymusem wprowadzać wegetarianizm. To nie jest odosobniony przypadek. Amsterdam oficjalnie w swoich planach zakłada, że 50% mieszkańców do 2030 roku ma być wegetarianami. Dania wprowadziła ograniczenie mięsa do 80 g tygodniowo w domach seniora. To wszystko w imię walki o klimat.
Mięso to podstawowy budulec mięśni. Tego składnika odżywczego nie da się w pełni zastąpić, a jest on szczególnie potrzebny do rozwoju dzieci.
Na potrzeby ideologii klimatycznej i walki z toksyczną męskością powstawały badania naukowe wiążące spożycie mięsa z rozwojem chorób serca. Te idee były wspierane przez armię nowej religii – dietetyki. Jednak w ostatnich latach obalono tezy tego typu.
Dla przykładu, w 2019 roku międzynarodowa grupa badawcza NutriRECS przeprowadziła rygorystyczne przeglądy systematyczne (opublikowane https://t.co/NS6TdplxPj. w „Annals of Internal Medicine”) i wykazała, że powiązania między spożywaniem nieprzetworzonego czerwonego mięsa a chorobami serca czy nowotworami są „bardzo słabej lub słabej jakości”. Wskazano tam, że wcześniejsze badania obserwacyjne nie odróżniały czystego, wartościowego mięsa od żywności ultraprzetworzonej, np. fast foodów zagryzanych frytkami. Istnieje natomiast ugruntowana w medycynie teza mówiąca o powiązaniu wegetarianizmu ze wzrostem zaburzeń psychicznych.
Mięso jest kompletnym źródłem aminokwasów oraz kluczowych mikroskładników. Żelazo hemowe, cynk, witamina B12, karnozyna oraz kreatyna są przyswajane z mięsa znacznie łatwiej niż z produktów roślinnych.
Badania nad dietami wysokobiałkowymi i niskowęglowodanowymi (np. ketogenną lub paleo) konsekwentnie pokazują, że białko zwierzęce najsilniej stymuluje hormony sytości (takie jak PYY i GLP-1). Pomaga to naturalnie ograniczyć podjadanie i regulować poziom cukru we krwi.
Metaanalizy potwierdzają, że codzienne spożywanie wysokiej jakości białka (w ilościach zbliżonych do nowych norm USA: 1,2–1,6 g/kg) jest kluczowe dla osób starszych oraz aktywnych fizycznie w celu zapobiegania utracie mięśni i utrzymania sprawności metabolicznej.
za Państwo Urzędnicze
Polska idzie jak taran! - ogłasza przy kawie odklejony od rzeczywistości @donaldtusk 🤡 No to smacznej kawusi panie premierze! ☕👇
"Piątka" Tuska według Eurostat
🔴 Trzeci najszybszy w UE wzrost długu w relacji do PKB
🔴 Drugi największy deficyt w UE
🔴 Trzeci najdroższy prąd w UE
🔴 Największe miesięczne wzrosty cen paliw w UE (lipiec)
🔴 Dług Polski w relacji do PKB właśnie przekroczył unijny próg ostrożnościowy 60% PKB
Jak widać w zadłużaniu, rozwalaniu finansów publicznych i podwyżkach opłat rząd faktycznie idzie jak taran. Kawa pobudza nas do pracy, a Tuska do robienia ludziom wody z mózgu. Podajcie dalej i wytrzymajmy jeszcze rok! 🇵🇱
RUA: Ex-produtor de Hollywood, Aaron Russo (1943-2007) expôs o que viu na família Rockefeller. "Ele estava na casa certa noite e, enquanto conversávamos, começou a rir. 'Aaron, sobre o que você acha que era a libertação das mulheres?'
- Eu disse: 'Acho que é sobre as mulheres terem o direito de trabalhar, receberem salários iguais aos dos homens, assim como conquistaram o direito ao voto, sabe?' E ele começou a rir. Ele disse: 'Você é um idiota'. E eu perguntei: 'Por que sou um idiota?' Ele disse: 'Deixe-me lhe contar do que se trata. Nós, os Rockefellers, financiamos isso. Nós financiamos a Libertação das Mulheres, sabe? E fomos nós - a Fundação Rockefeller - que aparecemos em todos os jornais e na televisão'. Ele disse: 'E quer saber o motivo?' Ele afirmou que havia duas razões principais, e elas eram:
- Uma razão era que não podíamos tributar metade da população antes da libertação das mulheres;
- A segunda razão era que, agora, colocamos as crianças na escola desde cedo e podemos doutriná-las sobre como pensar. Isso desestrutura a família... As crianças passam a ver o Estado - a escola, as autoridades - como sua família, em vez de verem os pais como aqueles que as ensinam.
E essas são as duas razões principais para a libertação das mulheres - algo que, até aquele momento, eu considerava uma causa nobre. Quando vi as intenções por trás disso, a origem da ideia e como a criaram, percebi a maldade subjacente ao que eu imaginava ser um empreendimento nobre."
💣💣💣
Vídeo legendado em português.
👇
"Mówi się, że kiedyś, w odległej prowincji, do banku weszli rabusie.
Jeden z nich krzyknął przy wejściu:
„Nie ruszać się! Pieniądze należą do banku, a wasze życie należy do was!”
Wszyscy natychmiast położyli się na podłodze.
👉 To przykład, jak sformułowanie zmienia sposób postrzegania świata.
Jedna kobieta prowokacyjnie położyła się na stole, ale rabuś odpowiedział:
„To jest napad, a nie gwałt. Zachowuj się odpowiednio!”
👉 To przykład profesjonalizmu — skupienia się na celu.
Podczas ucieczki najmłodszy z rabusiów, absolwent, powiedział do najstarszego, który ledwie skończył szkołę podstawową:
„Hej, może policzymy, ile zebraliśmy?”
Na co starszy warknął:
„Nie bądź głupi. Tych pieniędzy jest za dużo, żeby je teraz liczyć. Poczekajmy, aż wiadomości powiedzą, ile bank stracił.”
👉 To się nazywa doświadczenie — dziś doświadczenie bywa cenniejsze niż dyplom.
Kiedy rabusie uciekli, dyrektor banku powiedział księgowemu, żeby zadzwonił na policję. Ten odpowiedział:
„Poczekaj. Najpierw dodajmy do skradzionej kwoty te 5 milionów, które sami przywłaszczyliśmy w zeszłym miesiącu, i powiemy, że je też ukradli.”
👉 To się nazywa wykorzystać okazję.
Następnego dnia media podały, że z banku zniknęło 100 milionów. Rabuś sprawdził łup i znalazł tylko 20 milionów. Wściekli, zaczęli narzekać:
„Ryzykowaliśmy życie dla marnych 20 milionów, a kierownictwo banku spokojnie ukradło 80 milionów bez mrugnięcia okiem. Lepiej uczyć się, jak działa system, niż być zwykłym rabusiem.”
👉 To się nazywa wiedza to potęga.
Dyrektor banku był zachwycony — jego straty giełdowe udało się zamaskować pod przykrywką napadu.
👉 To się nazywa nie bać się ryzyka.
💡 Daj człowiekowi pistolet — ograbi bank.
Daj człowiekowi bank — ograbi wszystkich!"
za Kawa z mlekiem
Szwajcaria odrzuciła Unię Europejską 🇪🇺 — i teraz ponosi straszliwe konsekwencje!!
Nie ma euro. Nie ma Parlamentu Europejskiego. Nie ma Zielonego Ładu. Nie zna nawet przyjemności czekania, aż Bruksela wyjaśni jej, jakie prawo powinna uchwalić we własnym kraju. Co gorsza, Szwajcarzy zostali pozbawieni fundamentalnego europejskiego przywileju: możliwości bycia przegłosowanym przez państwa, których łączna ludność mieści się w większej europejskiej metropolii.
Rezultaty tej katastrofalnej izolacji są widoczne gołym okiem: własna waluta, własna polityka migracyjna, sprawne koleje, bardzo niskie bezrobocie, gigantyczny sektor eksportowy i jeden z najwyższych poziomów życia na świecie. Tragedia. Bez europosłów Szwajcarzy nie mogą nawet wysłać kilkudziesięciu polityków do Strasburga, żeby raz w miesiącu przewozili tam demokrację z Brukseli.
Nie mają też dostępu do całej europejskiej mądrości regulacyjnej. Zamiast implementować każdą polityczną modę dwudziestu siedmiu państw, mają bezczelność urządzać własne referenda i samodzielnie decydować, co im odpowiada. Najwyraźniej nikt im nie powiedział, że w XXI wieku suwerenność jest zacofaniem, chyba że korzysta się z niej zgodnie z instrukcją.
Tak właśnie kończy się odrzucenie europejskiego projektu: bogactwem, stabilnością, własną walutą i irytującą możliwością samodzielnego podejmowania decyzji.
Szwajcarzy naprawdę powinni przemyśleć swoje błędy.
Czy ktoś sobie wyobraża sytuację Polski, gdyby wyszla z Unii?
Czy ktoś sobie poważnie wyobraża, jaką to by było katastrofą??!
Jezus Maria...
"ZMARNOWANA SZANSA POKOLENIOWA: PŁACZ NAD GROBEM POLSKIEGO CUDU GOSPODARCZEGO
Aż serce pęka i chce się płakać, gdy człowiek uświadomi sobie, w którym miejscu jako naród moglibyśmy dzisiaj być, a gdzie brutalnie nas zepchnięto. Polska w ostatnich latach przypominała nowoczesny, superszybki pociąg, rozpędzony do granic możliwości, mknący po torach do bezprecedensowego bogactwa i rozwoju. Mieliśmy w ręku dosłownie wszystkie asy, najlepsze możliwe karty i historyczne warunki startowe.
Na stole leżało wszystko, co najlepsze: rekordowe wpływy do budżetu przekraczające 600–700 miliardów złotych rocznie, odblokowane gigantyczne miliardy z KPO i funduszy unijnych, a przede wszystkim – niesamowicie pracowite, przedsiębiorcze społeczeństwo, które swoim codziennym, krwawym trudem budowało potęgę gospodarczą tego kraju. Na wyciągnięcie ręki była Polska bezpieczna, nowoczesna, z usługami publicznymi i szpitalami na poziomie Skandynawii. Szansa, na którą pracowały całe pokolenia naszych rodziców i dziadków po 1989 roku.
I zamiast wykorzystać te genialne atuty do stworzenia najlepszych wyników finansowych w historii Europy, zamiast ogłosić narodowy sukces i zbudować potężne nadwyżki budżetowe, ta ekipa dokonała niemożliwego. Zrobili coś dokładnie odwrotnego: wykręcili największe, absolutnie rekordowe straty, gigantyczne zadłużenie i doprowadzili kluczowe sektory do ordynarnego bankructwa, po którym państwo polskie nie podniesie się przez długie, bolesne lata.
W ułamku sekundy, przy gigantycznej prędkości, ktoś bezdusznie i bezmyślnie zaciągnął hamulec ręczny. Pociąg runął z nasypu, powodując największą, niewyobrażalną katastrofę strukturalną w nowoczesnej historii Polski. Dlaczego?
Bo zamiast doświadczonych, genialnych rynkowych menedżerów, praktyków i wybitnych fachowców, których w Polsce mamy tysiące, za sterami 38-milionowego państwa posadzono ludzi skrajnie niekompetentnych, nieprzygotowanych, bez jakiejkolwiek wiedzy o zarządzaniu czymkolwiek. Co najgorsze, ta cała amatorska ekipa skupiła się wyłącznie na jednym: na głośnym, histerycznym hasłowaniu, medialnych igrzyskach i permanentnym, agresywnym oskarżaniu swoich poprzedników o złe rządy. Pod osłoną tej emocjonalnej hucpy, tego politycznego teatru dla mas, po cichu przepalano i marnotrawiono nasz wspólny dorobek. Łączna suma zdiagnozowanych strat i strukturalnych ryzyk finansowych to astronomiczne, niewyobrażalne 584 miliardy złotych.
I. STRUKTURALNA I GŁĘBOKA ANALIZA PORAŻKI SYSTEMOWEJ (584 MILIARDY ZŁOTYCH)
Kwota 584 miliardów złotych zdiagnozowanych strat i strat strukturalnych to nie jest wynik „złych decyzji kilku osób”. To rezultat systemowej patologii III Rzeczypospolitej, w której państwo przestało pełnić funkcję strategicznego inwestora i sprawnego menedżera, a stało się zakładnikiem doraźnego marketingu politycznego i kupowania spokoju społecznego na kredyt.
Głębokie i merytoryczne wnioski z tego kryzysu można podzielić na trzy kluczowe obszary:
1. Bankructwo modelu „Rządzenia przez PR”
Przez ostatnie lata ministrowie kluczowych resortów (takich jak Zdrowie czy Aktywa Państwowe) nie zarządzali podległymi im strukturami według kryteriów efektywności biznesowej, lecz wyłącznie pod kątem bieżących słupków sondażowych. Przepalenie ponad 220 miliardów złotych na kominy płacowe lekarzy bez reformy sieci szpitali było klasycznym kupowaniem ciszy przedwyborczej. Gdy urzędnicy boją się przeprowadzić bolesną restrukturyzację z obawy przed medialną krytyką, system musi zbankrutować. Współczesne ministerstwa działają jak agencje reklamowe – liczy się ładny komunikat, a nie to, że spółka (państwo) traci płynność finansową.
2. Dualizm długu i utrata suwerenności gospodarczej
Mechanizm „wypychania” setek miliardów długu do funduszy pozabudżetowych (BGK i PFR) stworzył iluzję, że polskie finanse są bezpieczne i mieszczą się w konstytucyjnych limitach. Unijna Procedura Nadmiernego Deficytu (EDP) obnażyła tę fikcję księgową. Roczny koszt samej obsługi długu na poziomie 115 miliardów złotych oznacza, że Polska stała się krajem pracującym na odsetki dla globalnego kapitału. Przez to, że wydajemy fortunę na spłatę czystego długu, tracimy zdolność do suwerennego decydowania o własnych inwestycjach. Bruksela i rynki finansowe przejęły realną kontrolę nad polskim budżetem.
3. Przerzucenie kosztów nieudolności na obywateli (Efekt 2028)
Najbardziej niemoralnym aspektem tego marnotrawstwa jest to, że urzędnicy odpowiedzialni za te decyzje nie ponoszą żadnej odpowiedzialności osobistej ani majątkowej. W prywatnym biznesie taki zarząd zostałby natychmiast odwołany i postawiony przed sądem za działanie na szkodę spółki. W realiach państwowych pełny rachunek za te błędy zapłacą obywatele po 2028 roku – w wyższych rachunkach za prąd i gaz (skutek bezrefleksyjnego podpisania Green Deal), wyższym podatku VAT oraz bezpośrednio w szpitalnych okienkach, gdzie cicha prywatyzacja i legalizacja współpłacenia staną się jedyną metodą na otrzymanie porady medycznej.
II. CZY TO SĄ NAJGORSI MINISTROWIE W HISTORII OSTATNICH 30 LAT?
Odpowiedź na to pytanie wymaga odrzucenia emocji i chłodnego spojrzenia na historię III RP. Jeśli oceniamy ten skład rządu przez pryzmat skali zmarnowanych zasobów finansowych, to tak – jest to ekipa, która zarządzała krajem w sposób najbardziej destrukcyjny dla budżetu państwa.
Wynika to jednak ze specyfiki momentu historycznego:
W latach 90. czy 2000. ministrowie (np. w rządach AWS czy SLD) również popełniali potężne błędy i tworzyli wadliwe reformy, ale operowali na ułamku dzisiejszych kwot. PKB Polski było znacznie mniejsze, a państwo nie miało możliwości zaciągania tak gigantycznych kredytów na rynkach międzynarodowych.
Obecna ekipa dostała do dyspozycji potężną, rozwiniętą gospodarkę i rekordowe budżety, w tym miliardy z funduszy unijnych i KPO. Porażka obecnych ministrów polega na tym, że mając tak gigantyczne możliwości finansowe, nie zbudowali żadnej trwałej struktury – pieniądze zostały dosłownie przejedzone (w zdrowiu) lub zablokowane przez paraliż decyzyjny i permanentne audyty (jak w przypadku CPK czy energetyki).
Są najgorsi, ponieważ zderzyli się z końcem możliwości dalszego zadłużania kraju – ich poprzednicy mogli przesuwać problemy na przyszłość, oni natomiast stanęli przed ścianą unijnych i rynkowych restrykcji i po prostu skapitulowali, wybierając strategię „byle przetrwać do kolejnych wyborów”.
III. CZY NA ICH MIEJSCE MOŻNA BYŁO ZNALEŹĆ KOMPETENTNYCH FACHOWCÓW W POLSCE?
Tak, w Polsce żyją i pracują wybitni profesjonaliści, menedżerowie oraz technokraci, którzy potrafiliby zarządzać tymi budżetami w sposób wysoce efektywny.
Na wolnym rynku komercyjnym mamy setki ludzi, którzy z powodzeniem zarządzają międzynarodowymi korporacjami logistycznymi, prywatnymi sieciami medycznymi, funduszami energetycznymi czy bankami. Problem polega na tym, że obecny system polityczny w Polsce z premedytacją blokuje dostęp fachowców do stanowisk ministerialnych.
Dzieje się tak z trzech powodów:
1. Negatywna selekcja partyjna (Łupy polityczne): Stanowiska w ministerstwach i Radach Nadzorczych strategicznych spółek nie są obsadzane na podstawie konkursów kompetencyjnych, ale według klucza lojalności partyjnej i podziału łupów między koalicjantami. Ministerstwo Klimatu czy Obrony Narodowej staje się nagrodą dla działacza za lojalność, a nie miejscem pracy inżyniera czy stratega.
2. Rynkowe zarobki i odpowiedzialność: Wybitny menedżer z sektora prywatnego, zarabiający w korporacji kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, nie przejdzie do sektora publicznego na pensję ministra (wynoszącą kilkanaście tysięcy złotych), gdzie dodatkowo staje się obiektem permanentnego ataku medialnego, nagonki politycznej oraz ryzyka prokuratorskiego przy każdej trudnej decyzji biznesowej.
3. Wymóg bezwzględnego posłuszeństwa: Prawdziwy fachowiec zarządza na podstawie liczb, optymalizacji kosztów i twardej strategii rynkowej. Taki człowiek w ministerstwie szybko wszedłby w konflikt z premierem i liderami partii, ponieważ jego decyzje (np. konieczność zamknięcia nierentownych szpitali powiatowych czy kopalń) psułyby wizerunek partii w spotach wyborczych. System polityczny potrzebuje posłusznych urzędników wykonujących polecenia centrali, a nie niezależnych menedżerów.
TWARZE KATASTROFY – KTO OSOBIŚCIE ODPOWIADA ZA TEN BILANS?
Oto ludzie, którzy swoimi podpisami i urzędniczym niedołęstwem przypieczętowali ten narodowy dramat. Poznajcie menedżerów, którzy w prywatnym biznesie nie dostaliby posady kierownika średniego szczebla, a tutaj trzymali w rękach losy całego kraju:
Donald Tusk (Prezes Rady Ministrów / CEO Holdingu): Główna postać stojąca na samej górze drabiny odpowiedzialności. Jako szef rządu personalnie dobrał ten skład urzędniczy. Donald Tusk to wybitny technolog władzy i mistrz socjotechniki, ale z perspektywy operacyjnej okazał się fatalnym zarządcą holdingu. Całą swoją energię skupił na medialnym hasłowaniu, podsycaniu konfliktu polaryzacyjnego i politycznych igrzyskach. Pod tą osłoną całkowicie zignorował strukturę kosztów państwa i oddał strategiczne resorty amatorom z nadania partyjnego. To on podpisał się pod decyzjami o obsadzeniu wojska lekarzem internistą, a klimatu lokalną dziennikarką bankową. W dobie największej koniunktury doprowadził kraj do utraty płynności i unijnego nadzoru.
Izabela Leszczyna (Była Minister Zdrowia): Filolog polski i zawodowa działaczka. Odpowiedzialna za bezmyślne przepalenie ponad 220 miliardów złotych na luksusowe kontrakty B2B lekarzy i kominy płacowe, zamiast na modernizację szpitali i ratowanie chorych. To ona uległa szantażowi, zostawiając po sobie rekordową dziurę w NFZ, po czym z uśmiechem opowiadała w mediach oderwane od danych GUS bajki, że „ludzie żyją 100 lat”.
Jolanta Sobierańska-Grenda (Obecna Minister Zdrowia): Radca prawny i doktor nauk społecznych. Przysłana do resortu jak bezduszny likwidator, by wdrożyć brutalne cięcia pod dyktat Brukseli. Jej siłowe uderzenie toporem i nałożenie limitu stawek (240 zł/h) doprowadziło do natychmiastowego exodusu lekarzy do sektora prywatnego i paraliżu oddziałów w całym kraju.
Władysław Kosiniak-Kamysz (Wicepremier, Minister Obrony Narodowej): Lekarz internista, który całe życie spędził w partyjnych gabinetach. Człowiek o zerowym przygotowaniu militarnym decyduje o zakupach czołgów i rakiet w obliczu realnego zagrożenia wojennego. W strukturach NATO traktowany jak polityczna pacynka, która na poligonach pojawia się tylko do ładnych zdjęć.
Andrzej Domański (Minister Finansów): Główny księgowy holdingu „Polska”, który całkowicie skapitulował przed politycznymi obietnicami socjalnymi partii. Dopuścił do tego, że koszty samej obsługi długu publicznego (odsetek) wystrzeliły do 115 miliardów złotych rocznie. To pod jego okiem Polska oficjalnie weszła pod unijną Procedurę Nadmiernego Deficytu (EDP).
Paulina Hennig-Kloska (Minister Klimatu i Środowiska): Lokalna dziennikarka radiowa i politolog, która decyduje o atomie, gazie i prądzie. Bezrefleksyjnie podpisała najbardziej drastyczne kamienie milowe KPO i paktu Green Deal, godząc się na ekologiczny terror: drastyczne podatki od aut spalinowych i gigantyczne podwyżki rachunków, które zrujnują polskie rodziny.
Jakub Jaworowski (Były Minister Aktywów Państwowych) oraz Dariusz Klimczak (Minister Infrastruktury): Duet, który zafundował nam paraliż inwestycyjny i stratę 89 miliardów złotych. Zamiast budować i rozwijać strategiczne projekty (CPK/Port Polska, drogi lokalne, kolej), skupili się na partyjnych czystkach kadrowych i permanentnych audytach, generując miliony „pustych kosztów” i skazując Polskę na wykluczenie transportowe.
GORZKI RACHUNEK I EFEKT 2028: ŻAL, KTÓRY ZOSTANIE Z NAMI NA LATA
Najbardziej przerażające i smutne w tym wszystkim jest to, że ci ludzie nie poniosą żadnej osobistej ani majątkowej odpowiedzialności. Gdy holding ostatecznie klęknie pod ciężarem unijnych restrykcji, oni po prostu wezmą gigantyczne odprawy, rozłożą bezradnie ręce albo uciekną do Brukseli po luksusowe pensje w euro, zostawiając nas z płaczem i gigantycznymi długami.
Pełny, brutalny rachunek za to urzędnicze niedołęstwo i zasłonę dymną z politycznych rozliczeń zapłacimy my wszyscy już na początku 2028 roku, tuż po kolejnych wyborach:
1. Zapłacisz wyższym podatkiem VAT i drożyzną, bo Ministerstwo Finansów musi rozpaczliwie szukać brakujących 160 miliardów złotych na żądanie Brukseli.
2. Zapłacisz drastycznymi podatkami od posiadania starszych samochodów, bo klimatyczni rewolucjoniści oddali naszą suwerenność gospodarczą walkowerem.
3. Zapłacisz bezpośrednio z własnej kieszeni za ratowanie życia swoich bliskich. Ponieważ państwo ma prawny zakaz dotowania bankrutującego NFZ, od 2028 roku oficjalnie wejdzie współpłacenie (co-payment). Sprywatyzowane szpitale powiatowe, przejęte za bezcen przez komercyjne sieci i zagraniczne fundusze, wystawią nam potężne rachunki za każdą operację czy zabieg planowy.
Podsumowanie
Katastrofa kadrowa holdingu „Polska” to bezpośredni skutek tego, że państwem rządzą amatorzy z nadania partyjnego, a nie profesjonaliści z wolnego rynku. Patrząc na ten zmarnowany potencjał, czujemy dziś ogromny, rozrywający żal. Zostaliśmy oszukani emocjonalną hucpą polityków, podczas gdy amatorzy bez wiedzy i doświadczenia niszczyli fundamenty naszego wspólnego bogactwa. Dopóki obsada stanowisk ministerialnych będzie elementem politycznego handlu, dopóty budżet państwa będzie dziurawym kotłem, w którym przepala się miliardy złotych z naszych podatków. Ta szansa pokoleniowa została bezpowrotnie utracona, a gigantyczny finansowy dług, rekordowy koszt obsługi i strukturalne bankructwo to kotwica, która pociągnie ten kraj na dno i z której nie podniesiemy się przez najbliższe dekady.😭😡🤷🤦"
za Waclaw Domanus
🚨PRZEŁOM: Teksaski ojciec, który zabił mężczyznę na śmierć po przyłapaniu go na gwałceniu swojej 5-letniej córki, nie został oskarżony.
Ojciec przyłapał Jesusa Morę Floresa na seksualnym napastowaniu małej dziewczynki po tym, jak świadek zobaczył, jak mężczyzna zabrał ją w odosobnione miejsce. Ojciec pobiegł w kierunku jej krzyków, zadał ciosy w głowę i szyję napastnika, a następnie zadzwonił pod 911, mówiąc, że mężczyzna umiera.
Badanie medyczne potwierdziło, że dziewczynka została seksualnie napastowana. Wielka ława przysięgłych odmówiła wniesienia aktu oskarżenia przeciwko ojcu, stwierdzając, że legalnie miał prawo użyć śmiertelnej siły w celu ochrony swojego dziecka. Prokuratorzy ogłosili, że nie będzie stawianych mu żadne zarzuty.
za Dobre chłopaki
- Quieres fichar a Koundé -> el Sevilla monta un circo.
- Quieres fichar a Nico -> el BILBAO monta un circo.
- Quieres fichar a Joan Gracía -> el Espanyol monta un circo.
- Quieres fichar a Julián -> el Atlético de Madrid monta un circo.
Qué liga más inmunda.
❌ Zaczyna się robić ciekawie. Powinni to przeczytać wszyscy Polacy! Właśnie wyszło na jaw, że za z pozoru spontanicznym oddolnym społecznym poparciem ustawy zwanej „Lex szarlatan” (którą na szczęście odrzucił prezydent) stoi... Big Pharma i Biuro Rzecznika Praw Pacjenta (RPP).
Okazało się bowiem, że to właśnie w Biurze RPP powstał szablon „niezależnego apelu”, który organizacje pacjenckie masowo kierowały do Prezydenta RP jako „własne stanowisko” popierające ustawę. Problem pojawił się, gdy sprawdzono metadane dokumentu/apelu. Jako autorzy mieli w nich figurować:
- Pani Joanna Niewiadomska, która jest główną specjalistką w Departamencie Współpracy Biura Rzecznika Praw Pacjenta;
- Pan Bartosz Lobba, wcześniej związany z NASK, a według przytoczonych informacji posiadający udziały w podmiocie leczniczym NZOZ Med Expert oraz zasiadający w organach nadzorczych różnych podmiotów medycznych.
Sprawa robi się jeszcze ciekawsza, gdy spojrzymy na organizacje, które... podpisały apel. Jedną z osób jest przewodniczący Rady Organizacji Pacjentów przy Ministrze Zdrowia i jednocześnie prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej - instytutu, który w 2025 r. miał otrzymać między innymi od producenta szczepionek Merck: 1 200 896 zł, od Pfizer: 185 tys. zł, a... na liście firm wspierających znalazły się również: AstraZeneca i koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline.
Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z patologiczną sytuacją wymagającą poważnych wyjaśnień. Czy chodzi bowiem o głos pacjentów, czy o reżyserowane „oddolne poparcie” ustawy przez ludzi związanych z koncernami? Państwowy urząd nie jest agencją PR! Koncerny farmaceutyczne nie mogą pozostawać niewidocznym tłem debaty o przepisach dotyczących rynku, na którym same zarabiają miliardy.
Jeżeli urząd rzeczywiście pisał „oddolne” apele, które następnie podpisywały organizacje finansowane przez przemysł farmaceutyczny, to społeczeństwo ma prawo poznać cały mechanizm: kto przygotował dokument, kto go rozsyłał, kto zachęcał do podpisania, które organizacje go otrzymały i kto finansuje ich działalność?
Bo oddolny głos społeczeństwa ma sens tylko wtedy, kiedy naprawdę pochodzi z dołu. A ten poszedł z worka. Z pieniędzmi.
Roman Giertych, jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska i jego adwokat, znany z obrony grubych ryb i polityków aferzystów (Tusk w Amber Gold, Czarnecki w Getinie), sam ma za sobą tyle afer, że ciężko zliczyć (Polnord, frankowicze z Getinu, Liechtenstein…).
Jeszcze kilka miesięcy temu krzyczał, że firma Zondacrypto jest powiązana z ruską mafią. Razem z premierem Tuskiem atakowali prezydenta Karola Nawrockiego, próbując zrzucić na niego winę za to, że Polacy zostali okradzeni na ponad 350 mln zł. Teraz ten sam Giertych zostaje adwokatem Przemysława Krala (prezesa Zondacrypto) i będzie go bronił.
Czy to nie jest totalna aberracja? W jakim my państwie żyjemy?!
Żyjemy w kraju, w którym Roman Giertych, poseł partii rządzącej, bliski współpracownik i adwokat premiera, zostaje obrońcą człowieka, który okradł Polaków na minimum 350 milionów złotych i ściga go za to jego kolega z partii, minister sprawiedliwości
Cudowne standardy 👏
„Panie… jak tylko wspomnę, jak mnie tłukli w Mielcu na UB, drżą mi kolana i trzęsą mi się ręce…”
Te słowa Eugeniusz Pezda wypowiedział w 2019 roku. Miał wtedy 95 lat.
Żołnierz AK, łącznik legendarnego oddziału „Jędrusiów”, pseudonim „Mały”. Po wojnie nie prowadził walki z komunistyczną władzą. Wystarczyło jednak, że dostarczył jeden meldunek człowieka z podziemia. Donos. Aresztowanie. UB.
Potem zaczęło się piekło.
„Jak mnie walnął w twarz taboretem, od razu wybił mi dwa zęby…”
Innym razem związano mu ręce pod kolanami, przełożono kij i zawieszono skulonego. Bito go drągiem po piętach i stopach. W karcerze stał po kolana w wodzie. Rany zaczęły gnić tak bardzo, że więzienie UB w Rzeszowie początkowo nie chciało go przyjąć.
Skazano go na 6 lat więzienia. Jak sam mówił do końca życia nie wiedział za co.
Pięć lat spędził w sześciu więzieniach. Potem jeszcze rok pracy w kopalniach. Kiedy wrócił do domu, czekał na niego „wilczy bilet” i problemy ze znalezieniem normalnej pracy.
A jednak założył rodzinę. Miał trzech synów, córkę i wnuki. Przepracował 42 lata.
Najbardziej przerażające jest to, że ponad siedem dekad później wspomnienie przesłuchań nadal powodowało drżenie jego rąk i kolan.
Eugeniusz Pezda zmarł 9 października 2024 roku, przeżywszy 99 lat.
Zapamiętajmy nie tylko jego nazwisko.
Zapamiętajmy również, że za słowem „UB” nie kryje się podręcznikowy skrót. Kryją się konkretne piwnice, konkretni funkcjonariusze, wybite zęby, połamane życiorysy i ludzie, którzy nawet po kilkudziesięciu latach nie potrafili opowiadać o tym bez łez.
Bo naród, który zapomina nazwiska swoich katowanych, któregoś dnia zaczyna słuchać tych, którzy tłumaczą mu, że „to były po prostu takie czasy”.
Nie.
To nie były „takie czasy”.
To byli konkretni ludzie. Konkretne czyny. I konkretne ofiary.
Cześć pamięci Eugeniusza Pezdy „Małego”. 🇵🇱🕯️