@patrykpatrykyt2 Nie potrzeba milionerów jeśli byle wiejski Janusz z gówno-firma płaci okrągłe 0 zł podatku, a na etacie wejście na 2 próg to żaden wyczyn.
Nie mogę czytać komentarzy ludzi, którzy dziś — w epoce internetu, smartfonów i nieograniczonego dostępu do wiedzy — powtarzają jak mantrę, że w PRL „niczego nie było”.
Nie było pracy.
Nie było mieszkań.
Nie było sklepów.
Był tylko ocet.
To skąd, na litość boską, wzięło się prawie 1700 zakładów pracy, które działały w całej Polsce?
Kto je postawił? Kto je wyposażył? Kto w nich pracował?
To był realny majątek narodowy, wypracowany przez miliony Polaków — nie przez żadnych „inwestorów strategicznych”.
I co się z tym majątkiem stało po 1989 roku?
Rozdano go, sprzedano za bezcen, rozparcelowano, rozkradziono.
Uwłaszczyli się ci, którzy mieli dostęp do informacji, wpływów i układów.
A ci, którzy naprawdę budowali te zakłady, dziś żyją na głodowych emeryturach, często w nędzy, którą zgotowali im zwycięzcy transformacji.
I teraz pytanie, które obnaża całą hipokryzję:
Skoro zakłady PRL były takie złe, takie „niewydolne”, takie „ruiny”, to dlaczego były tak pożądane przez prywatyzatorów z kraju i z zagranicy?
Dlaczego płacono łapówki, żeby je przejąć?
Dlaczego rozbierano je na części i sprzedawano z gigantycznym zyskiem?
Bo miały wartość.
Ogromną.
Tylko nie dla Polaków — dla tych, którzy je przejęli.
Mija ponad 30 lat od zmiany ustroju.
To co — Polacy dziś tak świetnie zarabiają?
Jeśli tak, to dlaczego kilka milionów wyjechało za chlebem, zostawiając rodziny i całe życie?
Dlaczego w kraju, który miał być „drugą Japonią”, ludzie pracują po 10 godzin dziennie, żeby spłacić kredyt na mieszkanie wielkości garażu?
Ile zakładów wybudowaliśmy od podstaw po 1989 roku?
Ile branż stworzyliśmy?
A ile zlikwidowaliśmy — od włókiennictwa, przez elektronikę, po stocznie, huty i przetwórstwo?
W PRL bywało różnie — nikt nie twierdzi, że było idealnie.
Ale jedno jest pewne: mieliśmy własny przemysł, własne przedsiębiorstwa, własną gospodarkę.
Dziś mamy głównie zagraniczne loga, zagraniczne sieci, zagraniczne zyski i polskich pracowników na najniższych stawkach w Europie.
I to jest ta „modernizacja”, którą nam obiecano.
@BartoszSurdyk Może nie mamy ultra-bogaczy, ale fakt że byle Janusz z ubojnią drobiu płaci okrągłe zero, a na etacie nie sztuką jest przebić 2 próg podatkowy, sprawia że takie hasła rezonują. Niestety nadal za słabo.