Często słyszę z prawej strony bardzo ostre słowa pod adresem Ukrainy. Czasem zaskakująco ostre...
I wiecie, czego mi brakuje?
Żeby choć raz z podobną energią padły słowa krytyki pod adresem Rosji. Putina. Agresora.
Wspieram wolną Ukrainę, bo Ukraińcy walczą nie tylko o swoją wolność. Walczą także pośrednio o bezpieczeństwo Polski. Kto tego nie rozumie, ten albo udaje głupca, albo naprawdę nie rozumie, czym jest rosyjski imperializm...
Można dyskutować o relacjach z Ukrainą, także niełatwej historii. Można pilnować polskich interesów. Ale jeśli cała odwaga kończy się na atakowaniu Ukrainy, a wobec Kremla pojawia się dziwna cisza, to warto zapytać: komu taka narracja naprawdę służy?