Kompletny paraliż usług publicznych we Wrocławiu.
Po publikacjach cyklu "Migrant Migruje Migranta" otrzymałem od was sporo wiadomości, jednak jeden temat przeważał: "sprawdź co się dzieje w urzędzie wojewódzkim we Wrocławiu".
Temat tego urzędu przewijał mi się w temacie większości opisywanych agencji, jednak planowałem gdzieś w przyszłości dopiero rzucić na niego okiem. Coś mnie wczoraj pokusiło by zacząć od podstaw: opinie na Google Maps.
Sprawdziłem. Kolana mi się ugięły po trzech minutach czytania. Kilka cytatów (z ponad dwóch tysięcy zamieszczonych):
"Złożenie wniosku o paszport dla polskiego obywatela jest praktycznie niemożliwe, podczas gdy obcokrajowcy mają wszystko podane jak na tacy. Polacy są traktowani jak gorszy sort."
"Dostanie terminu poprzez stronę internetową zajęło mi tydzień."
"Infolinia tego pożal się Boże urzędu to jedno wielkie nieporozumienie. Wisisz na telefonie godzinę, czasem półtorej lub dłużej."
"Na miejscu z rana nie można pobrać numerka, potem okazuje się, że numerki wydawane są tylko od 12.00 do 12.01."
" Dzisiejsza wizyta na 23 stanowiska tylko jedne obsługuje wniosek o wydanie paszportów !!!!! Na informacji nikogo nie ma, jest tylko wsparcie dla obcokrajowców. "
"Ludzie czekają latami, ich paszporty tracą ważność, a decyzji nadal nie ma. "
"Na 6 stanowisk 3/4 czynne na zmiane, gdzie w ostatnim okienku jest tylko informacja.... brak slow. Po drugiej stronie 15 okienek dla cudzoziemcow. Uciekajcie z tego kraju."
"Nikt nie podnosi słuchawki, dzwonię od 3 miesięcy"
Z jednej strony roszczeniowi Ukraińcy, z drugiej strony porzuceni i rozgoryczeni Polacy. Gdzieś pomiędzy nimi zmęczeni i skorumpowani urzędnicy, zarówno z polskim jak i ukraińskim pochodzeniem. Obrazu dopełniają krążący jak hieny nad rozpadającym się truchłem tzw. "pomagacze", głównie pracownicy ukraińskich agencji legalizujących pobyt w Polsce. Pięć minut w tym urzędzie trwa jak pięć lat. Czytając te opinie petentów na Google człowiek odnosi wrażenie, że za chwilę przeczyta tam o nagich karłach biegających szalenie po gmachu w amoku wojny na puszki z tanim piwem.
Tak się właśnie kończy mieszanie dwóch odmiennych kultur, gdzie jedna traktowana jest we własnym domu gorzej od przybyszów, którzy pretekst wojny wykorzystali do tego, aby przesiedlić się w lepsze miejsce do życia. Tak się kończy nadmierna dobroć i zbyt miękkie serce.
I nie, wcale nie "szczuję" na Ukraińców, bo jacy oni są to każdy widzi. Piszę to jako przestrogę dla wszystkich Polaków spoza Wrocławia. Piszę to aby wybić wam argument pt. "ale ja nie wiedziałem". Piszę z wyprzedzeniem, żeby na przykładzie zrusyfikowanego Wrocławia (dla którego nie ma już ratunku) wyciągnąć wnioski i nie doprowadzić, aby podobny paraliż rozlał się po całej Polsce. To ostatni moment na opamiętanie się i bronienie własnych - polskich - interesów.
Jeśli nie zaczniecie głosować (lub zakładać nowe) na partie które na pierwszym miejscu stawiają sprawy POLSKICH obywateli - to za chwilę podobny paraliż i spadek jakości życia ogarnie całą Polskę. Jeśli nie chcecie tego zrobić dla samych siebie - to zróbcie to chociaż dla swoich dzieci.
Dziś to jest Urząd Wojewódzki we Wrocławiu, za chwilę podobnie będzie w każdym mieście w Polsce. Podobnie będzie w służbie zdrowia i w każdym innym sektorze życia społecznego.
Na Google znajdziecie ponad 2 tysiące opinii pod Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim, to wystarczająca ilość argumentów na potwierdzenie moich słów. Miłej lektury.
Na koniec słowo do Wrocławian: mam nadzieję, że będziecie mieli na tyle honoru i pokory, że - patrząc głęboko w oczy własnym dzieciom powiecie im prawdę, że to nie Ukraińcy czy politycy doprowadzili Wrocław to ruiny, tylko wy sami. Swoją naiwną wielkodusznością, naiwniactwem i zwykłym idiotyzmem.
The temperature at Antarctica's Concordia Research Station dropped to −84.1 °C on Saturday, July 18. 🧐 It was the lowest temperature recorded anywhere on Earth since 2012. 🥶
BREAKING: My brother teacher @EnochBurke has been ordered to pay almost €210,000 in fines by a High Court Judge.
His crime: refusing to accept you can be suspended from your job for not calling a child “they”.
A shameful day for Ireland.