Myrotvorec?
Myrotvorec (z ukr.: „rozjemca”) to ukraińska, publicznie dostępna internetowa baza danych, która gromadzi i publikuje dane osobowe ludzi uznanych przez twórców tej witryny za „wrogów Ukrainy”.
Witryna powstała w grudniu 2014 z inicjatywy Antona Heraszczenki, ówczesnego doradcy szefa MSW Ukrainy oraz Heorhija Tuki. Oficjalnie prowadzi ją organizacja pozarządowa, która twierdzi, że bada „zbrodnie przeciwko bezpieczeństwu narodowemu Ukrainy”. W praktyce jest to czarna lista, na którą trafiają tysiące ludzi z całego świata.
Portal publikuje prywatne dane: adresy zamieszkania, numery telefonów, paszportów, zdjęcia, konta w mediach społecznościowych, miejsca pracy. Z bazy danych regularnie korzystają ukraińskie służby (SBU) oraz straż graniczna przy weryfikacji osób na przejściach.
Stronę nazwano „listą śmierci” po wydarzeniach z kwietnia 201, kiedy ukraiński publicysta Ołes Buzyna oraz polityk Ołeh Kałasznikow zostali zastrzeleni w Kijowie zaledwie kilka dni po tym, jak Myrotvorec opublikował ich adresy domowe. Po ich śmierci na profilach społecznościowych portalu pojawiły się cyniczne wpisy o „pomyślnym wykonaniu zadania”.
Początkowo wpisywano na stronę prorosyjskich separatystów, agentów FSB i rosyjskich żołnierzy. Bardzo szybko kryteria rozszerzono na każdego, kto w jakikolwiek sposób podpadnie twórcom strony. Na liście znaleźli się m. in. zagraniczni dziennikarze. W 2016 portal zaszokował świat, publikując dane ponad 4000 dziennikarzy z BBC, Reutersa, CNN, AFP..., których jedyną „winą” było uzyskanie akredytacji prasowej do pracy w Donbasie.
Wpisywano też takie postacie jak Viktor Orbán, Roger Waters z Pink Floyd, a nawet Henry Kissinger, gdy sugerował ustępstwa terytorialne Ukrainy na rzecz Rosji.
Na Myrotvorec trafiło wielu obywateli Polski: m. in. Grzegorz Braun, Krzysztof Bosak, Sławomir Mentzen, Robert Winnicki (za krytykę kultu Stepana Bandery), Rafał Mekler oraz Tomasz Buczek – za blokady granic i protesty rolnicze przeciwko wwozowi ukraińskiego zboża, Piotr Panasiuk – publicysta i felietonista związany z tygodnikiem „Myśl Polska”, Agnieszka Piwar – dziennikarka, redaktor Rafał Otoka-Frąckiewicz i prof. Adam Wielomski...
Działalność portalu była wielokrotnie potępiana przez ONZ, Unię Europejską, Human Rights Watch oraz np. rząd Bułgarii i Niemiec. Pomimo nacisków międzynarodowych na Kijów, by zamknąć tę witrynę, strona działa nieprzerwanie, a ukraińskie władze odcinają się od niej, twierdząc, że to „prywatna inicjatywa obywatelska”, na którą nie mają wpływu.
Jak to możliwe że w kraju który ma wejść do Unii Europejskiej możliwe jest istnienie takiej listy? Z punktu widzenia standardów prawnych UE, istnienie portalu Myrotvorec jest całkowicie nielegalne, łamie podstawowe prawa człowieka oraz unijne przepisy o ochronie danych osobowych (RODO).
Unia Europejska, Parlament Europejski oraz ONZ wielokrotnie oficjalnie potępiały Myrotvorec, wzywając Kijów do jego natychmiastowego zamknięcia, a Parlament Europejski wpisywał to żądanie do oficjalnych rezolucji dotyczących Ukrainy. Kijów tłumaczył ciągle zachodnim dyplomatom, że to tylko „niewinna baza danych”. Egzekucja w Białej Podlaskiej udowodniła jednak, że to realne narzędzie.
Prezydent Wołodymyr Zełenski zapytany o to wprost przez zagranicznych dziennikarzy odpowiedział cynicznie, że jako prezydent nie ma prawa zamykać prywatnych stron internetowych, bo naruszyłoby to wolność słowa.
Wczorajsza brutalna egzekucja na Siemionie Skriepeckim (prawdziwe nazwisko Robert Kuzowkow), rosyjskim plastyku, satyryku i uchodźcy politycznym, została potwierdzona na portalu Myrotvorec zaledwie chwilę po potwierdzeniu jego śmierci. Jego profil został natychmiast oznaczony jako „zlikwidowany” (ликвидирован). To otwarte, ordynarne przyznanie się do roli „internetowego cyngla”.
Oficjalne komunikaty skupiają się na zatrzymaniu dwóch Białorusinów (33 i 37 lat). Jeśli jednak odetniemy oficjalną propagandę, pojawią się dwa logiczne tropy.
Moskiewsko-czeczeński: Siemion Skriepecki został zamordowany zaledwie trzy dni po głośnym, antykremlowskim performansie w Berlinie, gdzie niósł wielki, prowokacyjny obraz, na którym Józef Stalin karmi piersią niemowlę z twarzą Władimira Putina. Był ubrany w karykaturalny, obwieszony radzieckimi medalami mundur i łapcie, a z wycięcia w jego spodniach wystawała i ciągnęła się po ziemi rosyjska flaga. Nagrał film, na którym wrzuca tę flagę do kosza na śmieci, po czym opublikował go w sieci. Tuż przed śmiercią zdążył opublikować screeny z masowymi groźbami od ludzi Kadyrowa - miał dowody na to, że jego adres w Białej Podlaskiej został namierzony przez czeczeńskie bojówki podległe Ramzanowi Kadyrowowi.
Ukraiński: Skriepecki, choć nienawidził Putina, był niezależnym satyrykiem i ostro krytykował również ukraińskie władze. Dla skrajnych, ukraińskich nacjonalistów powiązanych z twórcami portalu, każdy krytyk – nawet antyputinowski Rosjanin – to wróg do usunięcia. W swoich karykaturach i wpisach na Telegramie wielokrotnie przedstawiał Ukraińców jako „banderowskie sługusy” i wyśmiewał ich narodowych bohaterów. Plucie na Banderę czy Żeleńskiego, publiczne lżenie uchodźców wojennych z Ukrainy i nazywanie ich wprost „bydłem” to grzech, którego Ukraina nigdy nie wybacza.
Zabójca dokładnie wiedział, gdzie Skriepecki mieszka, i czekał na niego w pobliżu. Gdy Siemion, między 9:30 a 9:45 rano pojawił się na chodniku przy ul. Królowej Jadwigi w Białej Podlaskiej, napastnik podszedł do niego od tyłu i oddał trzy strzały. Kiedy ranny Skriepecki upadł na ziemię, zabójca podszedł bliżej i oddał kolejne dwa strzały „na dobicie” - w głowę i klatkę piersiową - łącznie siedem ran postrzałowych (pięć wlotowych, dwie wylotowe). Policja zabezpieczyła na miejscu pięć łusek oraz jeden pocisk kalibru 9 mm LUGER GEC. Portfel i telefon Skriepeckiego pozostały na miejscu nie naruszone.
Po dokonaniu czynu dwaj zamachowcy próbowali zbiec białoruską taksówką do Konsulatu Republiki Białorusi w Białej Podlaskiej przy ul. Sitnickiej 77. Przerażony taksówkarz ruszył w stronę konsulatu, jednak polska policja po zgłoszeniach świadków o strzelaninie zareagowała i w kilka minut radiowozy zablokowały rejon placówki dyplomatycznej. Samochód został odcięty w bezpośrednim sąsiedztwie konsulatu.
Ta egzekucja to potężny policzek dla polskich służb specjalnych i MSW. W biały dzień, na terenie Polski, został zlikwidowany uchodźca polityczny, który znajdował się pod lupą nie tylko opinii publicznej.
Z doniesień wynika, że polska policja wiedziała o groźbach kierowanych pod adresem artysty i nawet próbowała się z nim kontaktować. Fakt, że zabójcy wjechali do Polski, namierzyli cel i bez przeszkód wykonali wyrok, pokazuje, że Polska stała się bezpiecznym polem bitwy być może dla zagranicznych służb. Żona zamordowanego artysty wraz z dziećmi została objęta specjalną ochroną polskich służb na wypadek kolejnych uderzeń.
W bazie Myrotvorec znajduje się obecnie ponad 250.000 osób, a status „zlikwidowany” (ликвидирован) posiada około kilkunastu procent z nich – co daje szacunkowo od 30.000 do ponad 40.000 profili.
Dokładna, oficjalna statystyka nie jest publicznie udostępniana, ponieważ dane te są traktowane jako operacyjnie. Ogromna liczba „zlikwidowanych” nie dotyczy wyłącznie zamachów na pojedyncze osoby. Większość tak oznaczonych osób to rosyjscy wojskowi, najemnicy oraz członkowie bojówek z Donbasu. Gdy dany żołnierz zginie w regularnych walkach na froncie, a jego śmierć zostanie potwierdzona (np. przez nekrolog w rosyjskich mediach społecznościowych), moderatorzy Myrotvorca natychmiast nanoszą na jego profil czerwoną pieczątkę. W tym przypadku portal działa po prostu jak cyfrowy rejestr strat wroga.
Ukazał się najważniejszy dokument tego roku: "The Rape Gang Inquiry Report" - na temat najbardziej ohydnej, największej zbrodni w powojennej Europie popełnianej na skalę przemysłową przez gangi muzułmańskich imigrantów na setkach tysięcy białych nastolatek. I wszystko to działo się pod parasolem ochronnym polityków, pracowników socjalnych, mediów i służb mundurowych.
Co musicie wiedzieć:
>250 tysięcy ofiar
>95% sprawców wyznaje islam
>znakomitej większości nigdy nie aresztowano
>nie odnotowano ani jednego protestu potępiającego te zbrodnie, zorganizowanego przez liderów muzułmańskiej diaspory w UK
Wielka Brytania -
Preston miał 9 miesięcy, gdy adoptowali go geje. W ich piekle nie przeżył pół roku.
Jamie Varley oraz McGowan-Fazakerley adoptowali chłopca w kwietniu 2023 roku. Zrobili z niego zabawkę. Molestowali seksualnie, bili, aż zabili w lipcu 2023 roku.
Chłopiec kilkukrotnie trafiał do szpitala z poważnymi obrażeniami – nikt nie odebrał dziecka parze homoseksualistów.
Ideologia wzięła górę.
20-letnia Julia Liegmann w lutym 2026 czekała... 8 godzin na wolne łóżko w szpitalu. Planowała wesele, wspólną przyszłość. Nie żyje.
W tym samym czasie politycy KO przychodzili na SOR z powodu "zmęczenia" i w kilka minut mieli wykonane kilkadziesiąt badań czekając w saloniku VIP
Niemiecka policja zaatakowała w Berlinie Polaków z Ruchu Obrony Granic, którzy chcieli oddać hołd ofiarom II WŚ i postawić krzyż.
Przez godziny byli blokowani na wszelkie sposoby.
W końcu zostali brutalnie zaatakowani i pobici.
Uderzali też w głowę.
Jprdl.
Nieprawdopodobne.
🇧🇪 Bruksela. Podczas niedawnych imigrancko-lewackich zamieszek (pisałem o nich) Michał Mytkowski, właściciel tajwańskiej wegańskiej restauracji „Lil Bao”, został oskarżony o rasizm i pobity przez agresywną grupę zadymiarzy.
Gdy dwaj Arabowie ukradli krzesła z tarasu, a on próbował je odzyskać, został oskarżony o rasizm, a potem został pobity, skopany, a jeden z napastników rzucił stołem w okno lokalu. Pomocy udzielili mu sąsiedzi oraz pracownicy pobliskich restauracji. Policja pojawiła się dopiero po wszystkim.
Zaskoczony Polak, żonaty z Tajwanką, odkrywa, że "całkowicie bezpodstawne" oskarżenie o rasizm służyło jedynie usprawiedliwieniu agresji. "Ci, którzy zabrali krzesło, byli wyraźnie północnoafrykańskiego pochodzenia. Zobaczyli białego człowieka i od razu padło hasło, że jestem rasistą."
Zdecydował się zrezygnować z tarasu (!), ale nie zamierza zamykać restauracji.
@w_zurek Fakty są takie że tworzycie precedensy których sami nie potraficie wykorzystać. Ale pisiory jak wrócą to wykorzystają. Umiejętnie. I zamkną was wszystkich w tydzień.
Do 8 lat?? Ile on tam lecial?? 100kmh? Wszyscy ledwo jadą (max 10kmh), a on wpadł jak pocisk karabinowy!!! Jak lekarze nie udowodnią, że stracil przytomnosc, albo mu sie nie zablokowal pedal przyspieszenia/gazu, to „czapa” gnojowi albo dożywocie, bez zamiany na 25 lat!!!