Możliwy przełom w wojnie? Zełenski proponuje Putinowi rozmowy, Rosja traci przewagę
Wołodymyr Zełenski wystosował list otwarty do Władimira Putina, w którym zaproponował bezpośrednie rozmowy i zakończenie wojny.
1/14
Bardzo ciekawa Dyskusja, świetnie się ją czyta. Moim zdaniem 18 wyrzutni w takim układzie ma sens, bo Homar to system zaawansowany, o dużych wymaganiach w zakresie dowodzenia, planowania użycia oraz zabezpieczenia logistycznego i technicznego. Dlatego pewna centralizacja jest potrzebna. Oczywiście można dyskutować o dodatkowych komponentach, np. WRE ale to już osobny temat. Bliska jest mi jednocześnie koncepcja dużej samodzielności baterii czegoś w rodzaju bateryjnego modułu zadaniowego, czegoś co jeden z Panów również przytoczył. Modułu zdolnego do krótkotrwałego działania autonomicznego. Do tego potrzebny byłby jednak chociażby odpowiedni punkt kierowania ogniem na szczeblu baterii oraz odpowiednio rozbudowana kompania logistyczna dywizjonu . Słusznie Pan @Tom_Lisiecki też zwraca uwagę na problem kadrowy. Wyszkolenie odpowiednich kadr dla tak licznych dywizjonów i pododdziałów może być jednym z kluczowych ograniczeń. W praktyce może się więc okazać, że jeden dywizjon, ze względu na dostępność ludzi i poziom wyszkolenia, efektywniej funkcjonowałby z 12 wyrzutniami, podczas gdy inny bez większego problemu poradziłby sobie z 18.
Kolejny odcinek serii o zakupach w ramach SAFE. Tym razem HOMAR-K ale nie od strony samej wyrzutni, tylko tego, co w praktyce decyduje, czy wyrzutnia będzie pełnowartościowym elementem systemu walki. Bo najnowsza umowa nie dotyczy „dodatków”. Dotyczy zdolności.
W debacie o artylerii rakietowej najczęściej rozmawiamy o zasięgu, kalibrze, liczbie wyrzutni i amunicji. 80 km? 290 km? Pociski kierowane? K239 Chunmoo? Jelcz? Integracja? To wszystko jest ważne. Ale na współczesnym polu walki sama wyrzutnia nie wygrywa. Wygrywa system.
Dlatego 30 maja 2026 r. Agencja Uzbrojenia podpisała umowę wykonawczą na sprzęt towarzyszący dla wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych HOMAR-K. Wartość to ok. 19 mld zł a zakres około 1000 pojazdów i elementów wsparcia dla 12 dywizjonów HOMAR-K. To jest jeden z ważniejszych kontraktów „drugiej warstwy” w całym programie. Dlaczego „drugiej warstwy”? Bo pierwsza warstwa to sama wyrzutnia. Pakiet z K239 Chunmoo w polskiej konfiguracji, osadzany na Jelczu i integrowany z krajowym systemem kierowania ogniem. To ona przyciąga uwagę. To ona pojawia się na zdjęciach. Ale druga warstwa czyli dowodzenie, rozpoznanie, łączność, logistyka, remont, ewakuacja decyduje, czy ten potencjał da się wykorzystać w warunkach realnej wojny. I właśnie dlatego ta umowa jest tak istotna.
W pakiecie są https://t.co/GoLsWRCDTz.:
– artyleryjskie wozy amunicyjne;
– wozy dowodzenia szczebla baterii, plutonu i dywizjonu;
– pojazdy 4x4;
– mobilne węzły teleinformatyczne;
– mobilne moduły stanowisk dowodzenia;
– pojazdy ciężarowe różnych klas;
– ciężkie pojazdy ewakuacji i ratownictwa technicznego;
– warsztaty remontowe;
– radiolokacyjne zestawy rozpoznania artyleryjskiego LIWIEC-P.
To nie jest zaplecze. To jest kręgosłup systemu wsparcia ogniowego przy użyciu pododdziałów rakiet. Z punktu widzenia użycia artylerii rakietowej dywizjon to nie tylko wyrzutnie. Choć wolę porównywać artylerię do boksera to na dzisiejsze potrzeby uznajmy za organizm.
Wyrzutnie są pięścią zadającą cios.
Wozy amunicyjne są układem krwionośnym.
Wozy dowodzenia są mózgiem.
Węzły teleinformatyczne są układem nerwowym. Radary i BSP są zmysłami.
Warsztaty i pojazdy ewakuacyjne odpowiadają za regenerację.
Dopiero razem tworzą zdolność do prowadzenia ciągłego i skutecznego wsparcia ogniowego. Pomijając wyrzutnie to pierwszy kluczowy obszar to zaopatrzenie w amunicję. Artyleryjskie wozy amunicyjne są absolutnie kluczowe. HOMAR-K może wygenerować bardzo silne uderzenie, ale po salwie musi zostać przeładowany. Jeżeli proces uzupełniania amunicji jest wolny, scentralizowany albo zależny od improwizowanej logistyki, realna szybkostrzelność spada. Wygrywa ten, kto potrafi zapewnić ciągłe wsparcie ogniowe.
Ale logistyka Homara to nie tylko amunicja. To także paliwo. I tutaj warto przypomnieć, że to nie jest jedyne wzmocnienie. Wcześniej podpisano także umowę z CELTECH na dostawę 320 cystern-dystrybutorów paliwowych CD-10s w części gwarantowanej i opcjonalnej za ponad 1 mld zł brutto. Mają one zabezpieczać https://t.co/GoLsWRCDTz. pododdziały używające K2, K9 i HOMAR-K.
Drugi obszar to dowodzenie. Wozy dowodzenia szczebla dywizjonu, baterii i plutonu ogniowego są niezbędne, bo zapewnia to możliwość działania w spójnym systemie kierowania ogniem. Przyspiesza i ułatwia cały proces.
Trzecim filarem są mobilne węzły teleinformatyczne i mobilne moduły stanowisk dowodzenia. To „układ nerwowy” dywizjonu, gdzie za kluczowe uznam mobilne węzły teleinformatyczne zdolne do bezpiecznej i szybkiej wymiany danych na dużych odległościach. Dziś, gdy rozproszenie jest jednym z kluczowych warunków przeżywalności wojsk własnych, zdolność do szybkiego i bezpiecznego przesyłania danych na duże odległości staje się niezbędna. Zwłaszcza gdy dysponuje się środkiem ogniowym o takim zasięgu i takiej wartości bojowej.
Czwartym filarem jest remont i ewakuacja czyli obszar, który w debacie publicznej wybrzmiewa zdecydowanie zbyt rzadko. Ciężkie kołowe pojazdy ewakuacji i ratownictwa technicznego, warsztaty remontu uzbrojenia, elektroniki i pojazdów mechanicznych są absolutnie kluczowe. Zwłaszcza na współczesnym polu walki nasyconym środkami zdolnymi do uszkodzenia elementów dywizjonu. Dodatkowo pojazdy będą wykorzystywane intensywnie oraz pod presją czasu. System, którego nie da się utrzymać w ruchu, bardzo szybko przestanie być systemem skutecznym.
I dojdziemy do bardzo ciekawego elementu, LIWIEC-P. To jeden z najważniejszych elementów całego pakietu. LIWIEC-P ma być nowym radiolokacyjnym zestawem rozpoznania artyleryjskiego i służyć do wykrywania i śledzenia pocisków moździerzowych, artyleryjskich i rakietowych. W praktyce jest to przede wszystkim radar kontrbateryjny, ponieważ pozwala określać położenie środków ogniowych przeciwnika i przekazywać dane do systemów kierowania ogniem. W klasycznej walce kontrbateryjnej liczy się czas. Na Ukrainie widać, że artyleria przeżywa dzięki rozproszeniu, maskowaniu, mobilności i krótkiemu czasowi przebywania na stanowisku. To wymusza modernizację całego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego. Właśnie dlatego LIWIEC-P jest tak istotny. To ważne, bo Homar potrzebuje całej sieci sensorów. Dane z radarów artyleryjskich, rozpoznania obrazowego i innych źródeł muszą być łączone, porównywane i weryfikowane. Wtedy rośnie nie tylko liczba wykrytych celów, ale też pewność, że są prawdziwe. To jest kluczowe pojęcie potwierdzanie autentyczności celów. Wojna na Ukrainie pokazała skalę maskowania, wabików, pozoracji, fałszywych emisji, atrap i krótkotrwałych stanowisk ogniowych. Nie wystarczy „coś wykryć”.
Trzeba wiedzieć co wykryto. Dlatego LIWIEC-P w pakiecie dla Homara jest tak logiczny. Im więcej sensorów w systemie, tym krótszy czas od wykrycia celu do rażenia. Tu świetnie komponuje się zakup kolejnych BSP FlyEye (190 zestawów), których im więcej w różnych pododdziałach tym więcej danych o celach uzyskamy. Jeszcze ciekawiej robi się przy Gladiusie i kolejnej umowie na ich zakup (12 modułów dodatkowych przy 4 już zamówionych). Gladius to system poszukiwawczo-uderzeniowy. Czyli nie tylko wykrywa, ale też może sam razić cele.
W praktyce oznacza to, że Wojsko Polskie buduje warstwowy system rażenia i rozpoznania:
– FlyEye i inne BSP;
– Artyleryjskie Wozy Rozpoznawcze;
– WARMATE;
– LIWIEC-P;
– Gladius;
– RAK;
– Krab/K9;
– HOMAR.
To wygląda już jak sensowna architektura, a nie zbiór przypadkowych zakupów. HOMAR bardzo dobrze wpisuje się w taki układ. Jego potencjał jak i całej artylerii jest największy wtedy, gdy nie szuka celów samodzielnie, lecz otrzymuje dane z sieci rozpoznawczej. Wtedy artyleria staje się środkiem rażenia w systemie połączonym.
Tutaj dobrze widać, dlaczego równoległa modernizacja innych rodzajów wojsk ma tak duże znaczenie. Borsuk, K2, Abrams, Krab, K9, Rak, Gladius, FlyEye, Narew, Pilica+ i HOMAR-K nie powinny być traktowane jako osobne wyspy. To elementy większej architektury walki. Dopiero suma tych elementów tworzy realną przewagę. Nie chodzi o to, by każdy system był odpowiedzią na wszystko. Chodzi o to, by każdy system miał swoje miejsce, a dowódca mógł dobrać właściwy sensor i właściwy efektor do konkretnego celu.
I właśnie dlatego ta umowa jest tak ważna. Nie dlatego, że dotyczy spektakularnych efektorów, choć istotnym elementem umowy są także POD-y do amunicji 122 mm ale dlatego, że wzmacnia elementy decydujące o realnej wartości bojowej systemu. HOMAR-K bez tej „drugiej warstwy” byłby systemem silnym, ale niepełnym. Miałby zasięg i siłę ognia, ale jego zdolności bojowe i żywotność byłyby ograniczone. Z tą warstwą HOMAR-K staje się czymś znacznie poważniejszym.
HOMAR-K daje Wojsku Polskiemu bardzo długą pięść. Ale dopiero integracja różnych typów amunicji, wozów dowodzenia, zabezpieczenia itd. sprawiają, że ta pięść ma oczy, nerwy, zaplecze i sensowny system kierowania.
I to jest sedno tej umowy, Polska nie kupuje wyłącznie sprzętu do Homara. Polska kupuje warunki, żeby Homar realnie walczył. Jeżeli ten kierunek zostanie utrzymany, HOMAR-K będzie jednym z kluczowych narzędzi rażenia w nowoczesnym, połączonym polu walki.
Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie wpisu w nieco innej formie. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.
Serdecznie pozdrawiam oraz zapraszam do zapoznania się z profilami:
@WarNewsPL1@Sava89PL@p_brzyski@Historiaw5minut@RHSzydlowski@Tom_Lisiecki
Zdjęcia: MON
Polish Apache Initiative 4 / European HIMARS Initiative 8 na poligonie w Toruniu warto czytać szerzej niż przez pryzmat samych strzelań. Zamiast tego czytajmy to jak praktyczną lekcja o tym, jak powinna działać nowoczesna artyleria rakietowa w systemie broni połączonych.
1/17
@KamilKropka@pdjezierski@Tom_Lisiecki@AndrewPerpetua W przypadku większości takich schronów i bunkrów realną odpowiedzią będzie CGR-080 z Homara-K, który bez większego problemu poradzi sobie z dużą częścią tego typu ukryć. A tu znów dojdziemy do działań połączonych. Dron wykrywa cel. A adekwatny środek ogniowy go niszczy.
@KamilKropka@pdjezierski@Tom_Lisiecki@AndrewPerpetua Piękna koncepcja, tylko szkoda, że niektórzy próbują w kilku zdaniach zamknąć całą taktykę użycia artylerii. Z konfliktu można i trzeba wyciągać wnioski, ale nie da się ich bezrefleksyjnie przekładać 1:1 na nasze warunki.
@Tom_Lisiecki@pdjezierski Pkdreczniki zakładają bardzo wiele ciekawych pomysłów. Ale myślę, że wie Pan dużo lepiej niż ja, że realizacją ich bywa różnie
@pdjezierski@Tom_Lisiecki Shoot and scoot to jeden z warunków przeżycia artylerii choć nie zawsze skuteczny. A co do śmigłowców to scenariusz ćwiczenia zakładał stworzenie warunków do ich użycia w ten sposób
Wniosek jest prosty: nie wystarczy kupić wyrzutnie, śmigłowce i drony. Trzeba jeszcze zbudować system, który pozwoli im działać razem szybciej niż przeciwnik. Toruń pokazuje, że właśnie w tę stronę trzeba patrzeć na Homara, Apache, GLADIUSa i modernizację WP.
16/17