🟨🟥Korona Kielce tydzień temu wysłała rekordową ofertę w swojej historii. Dzisiaj doprowadziła sprawę do szczęśliwego końca. Jej nowym zawodnikiem został Patrik Hellebrand. Czech podpisał trzyletni kontrakt.
Wydawało się niemożliwe, a jednak. Wszystko w ciszy. Mocny początek okienka, ale w kolejce jeszcze dwa, trzy mocne ruchy.
I tak można zaczynać urlop. Może zrobię wyjątek na jeden wpis. A tak to cisza i miłego państwu.
Jeśli ktoś twierdzi, że go nie stać na dziecko to dał się strasznie zmanipulować lub nie mówi prawdy. Normalne zdrowe dziecko potrzebuje głównie czasu i troski, a nie pieniędzy. W ostateczności można je oddać pod opiekę innym i jest to zawsze lepsza opcja niż je zabić. Prawda może być taka, że stać go na dziecko ale określa inne finansowe priorytety, albo że stać go na dziecko, ale nie na zapewnienie mu i sobie poziomu konsumpcji właściwego dla klasy społecznej do której aspiruje. W obu wypadkach jest to iluzja lub wybór, a nie życiowa konieczność. Oczywiście ten wybór może być przeżywany subiektywnie jako „jedyny możliwy” - tak działają mechanizmy naśladownictwa i stadnych zachowań społecznych. Dlatego warto wychodzić poza swoją bańkę społeczną i czasową. Nigdy w historii nie żyliśmy w lepszych warunkach i teraz nagle nas nie stać? Litości…
To uczucie... 💛❤️ Kiedy już wiesz, że Błaniu zamknął temat w finale sezonu... ale największy mały kibic jakiego znasz już śpi. I tylko czekasz, aż otworzy oczy żeby mu wszystko opowiedzieć. Cudownie być r̶o̶d̶z̶i̶ kibicem! ⚽ Brawo Korona!
Przetrwał piekło Auschwitz, lecz nie
przeżył spotkania z agentami SB,
Andrzejem Gontarczykiem i Jolantą
Lange, która do dziś ma się dobrze
na wolności...
Jeden z najbardziej inwigilowanych
i prześladowanych przez czerwoną
hołotę duchownych.
Walczył o wolność w 1939.
Zbiegł z niewoli niemieckiej.
Działał w konspiracji.
Więzień Auschwitz.
Skazany na śmierć przez Niemców
i cudem ocalony.
Więziony przez komunistów.
Założyciel Ruchu Światło-Życie.
Kapłan niezłomny.
27 II 1987 został
ZAMORDOWANY
PRZEZ AGENTÓW SB
"PANNA" i "YON"
KS. FRANCISZEK BLACHNICKI.
@KoronnyLicznik Ciarki. Ciarki. Ciarki. Ciężko nazwać te emocje 🥲
W sumie trzyma do tej pory😅A na yt kulisy awansu nabiły 64k wyświetleń. Warto odświeżyć.
https://t.co/jyL1bb5GsU
Iwo Kaczmarski, wychowanek Korony Kielce, poleciał z kadrą Interu na mecz Serie A 🇮🇹
Kontuzje i kartki otworzyły drzwi, Chivu dał powołanie. O 18:00 z Lecce – może kilka minut z ławki. Trzeba trzymać kciuki 💪
KSEF. Poniżej szerszy komentarz o tym jakie dane MF udostępnia Izraelczykom, Amerykanom i Francuzom z Impervy. A tu podsumowanie komentarza:
„Klasyczna sztuczka obronna Ministerstwa Finansów brzmi: Imperva nie widzi treści faktur, więc nie ma problemu. To jest dyskusja o innym obiekcie. Problemem nie musi być treść. Problemem może być metapoziom, czyli to, co dla analityka jest cenniejsze niż jedna faktura. Jedna faktura jest informacją lokalną. Metadane wszystkich faktur w kraju to jest informacja strategiczna.
Państwo, które oddaje brzeg komunikacji gospodarczego systemu fakturowania zewnętrznemu operatorowi, oddaje zewnętrznemu operatorowi metadaniową kontrolę nad ruchem. Treść można schować w E2E. Metadanych schować się nie da, bo system bez metadanych nie działa.
Można dyskutować, czy ktoś tego nadużyje. Można spierać się o intencje. Ale architektura jest jak prawo fizyki. Jeśli istnieje możliwość techniczna, to w świecie realnym istnieje też ryzyko wykorzystania. Czasem przez rynek, czasem przez służby, czasem przez wycieki, czasem przez błędy ludzkie, czasem przez zwykłą pokusę, bo dane są warte dużych pieniędzy.
W KSeF nie chodzi więc wyłącznie o to, czy ktoś czyta faktury. Chodzi o to, kto słyszy szum krwi w żyłach gospodarki. Bo kto to słyszy, ten wcześniej wie więcej. A kto wie wcześniej, ten ma władzę, nawet jeśli nie dotyka treści. Więc wszystkie przykłady firm zbrojeniowych, które opisałem w poprzedniej części, pozostają w mocy.
Jednak najgorsze w całej tej sprawie z KSeF jest to, że Ministerstwo Finansów ukrywa to, że firma Imperva realizuje usługę WAF. W systemie e-Zamówienia ani w BIP CIRF nie ma żadnego przetargu ani umowy dotyczącej Impervy. Nie istnieją publicznie dostępne dokumenty dotyczące warunków współpracy z Impervą, zakresu dostępu do danych, czy zabezpieczeń umownych.
Ministerstwo Finansów nie publikuje umowy z Impervą, nie informowało oficjalnie o jej roli w KSeF, a w komunikatach używa wyłącznie ogólnych określeń typu "systemy bezpieczeństwa" czy "operator usług bezpieczeństwa", świadomie unikając konkretnej nazwy dostawcy i technicznych szczegółów architektury. Informacja o Impervie wyszła od dziennikarzy oraz z niezależnych audytów technicznych, a nie z transparentnej komunikacji resortu. Ja to odkryłem jako jeden z pierwszych. Już samo to zasługuję na dymisję Tuska.”
Czy polityczni decydenci są kompetentni? Zdarza się, że posiadają kompetencje merytoryczne - ale to wyjątek.
Najczęściej posiadają kompetencje wyłącznie polityczne (a więc nieformalne: nie znają języków, nie mają żadnego doświadczenia praktycznego w obszarze którym zarządzają, przydającego się wykształcenia itd.). Są więc kompetentni inaczej. Jak? Przez całe zawodowe życie wspinają się po hierarchii partyjnej: zabiegają o względy tych, którzy stoją wyżej, i uczą się zarządzać ambicjami tych, którzy są niżej i również marzą o awansie. Długotrwałe uczestnictwo w tym procesie prowadzi do nabycia realnych umiejętności: rozpoznawania oczekiwań przełożonych, kanalizowania aspiracji podwładnych oraz manipulowania jednymi i drugimi dla własnej korzyści.
To jest rzeczywista kompetencja i nie należy jej lekceważyć. Problem polega na tym, że jest to kompetencja jednowymiarowa. Z czasem zawęża horyzonty poznawcze i prowadzi do demoralizacji - nie w sensie obyczajowym, lecz poznawczym. Polityk zaczyna postrzegać świat wyłącznie przez pryzmat logiki, którą zna z życia partyjnego.
W rezultacie wydaje mu się, że wszyscy wokół - żołnierze, funkcjonariusze, urzędnicy, eksperci, doradcy - funkcjonują według tych samych reguł. Ich awanse, sukcesy i wygrane konkursy przestają być w jego oczach efektem doświadczenia, wiedzy czy kompetencji, a stają się pochodną czyjejś politycznej woli. Projekcja własnego doświadczenia zastępuje zdolność rozpoznawania obiektywnych kryteriów.
Z biegiem czasu polityk przestaje dostrzegać kompetencje inne niż polityczne. Przestaje je rozumieć, szanować i uznawać. W efekcie traci zdolność odróżniania profesjonalizmu od lojalności, wiedzy od oportunizmu, odpowiedzialności od politycznego sprytu.
Tak ukształtowani politycy - nie jako jednostkowe patologie, lecz jako produkt systemowej selekcji i długotrwałej socjalizacji - stają się rakiem toczącym instytucje państwa. Mechanizm ten działa wszędzie: od Warszawy, przez Moskwę, po Waszyngton.
Bestialsko bili, ciągnęli za włosy
i katowali mimo ciąży, więzili, trzymali
w karcerze z wodą powyżej bioder,
po uwolnieniu prześladowali
i dyskryminowali, męża rozstrzelali,
zabili matkę, ojca i brata...
Oto, jak zniszczyła jej życie
czerwona hołota.
Niezłomna niewiasta ze stali.
Służyła w oddziale legendarnego Jana
Piwnika "Ponurego".
Łączniczka AK i żołnierz WiN.
Małżonka żołnierza niezłomnego,
Aleksandra Życińskiego "Wilczura".
Działała w Solidarności.
Latami nie mogła nawet znaleźć pracy.
13 I 1930 przyszła na świat
MJR JÓZEFA ŻYCIŃSKA "ZOŚKA".
1. Porn = loneliness sold as sex
2. Alcohol = escape sold as fun
3. Drugs = numbness sold as peace
4. Scrolling = distraction sold as rest
5. Fast food = poison sold as pleasure
5. Luxury = emptiness sold as purpose
7. Smoking = addiction sold as relaxation
8. Notifications = control sold as importance
9. Social media = validation sold as friendship
Try this instead;
> Travel
> Meditate
> Get sleep
> Teach others
> Learn to cook
> Keep a journal
> Seek mentorship
> Learn a new language
> Call your parents
> Practice gratitude
> Listen to podcasts
> Cut off toxic people
> Practice forgiveness
> Groom yourself properly
> Reflect on accomplishments
> Don't care what others think
> Practice/learn about religion
> Have the courage to make mistakes
What did I miss?
Oto moja odpowiedź - To wynik błędów technicznych popełnionych przez polskie władze w polityce zagranicznej. Warto je w końcu wymienić, aby błędy naprawiać, a nie udawać, że ich nie ma.
1) Donald Tusk obstawił w wyborach prezydenckich w USA wygraną kandydata Demokratów i czynnie - poprzez media społecznościowe - w tą kampanię zainterweniował - pomimo, że przed laty, również pozwolił sobie na żarty z Prezydenta Stanów Zjednoczonych. To nie pomaga w budowaniu relacji z administracją Trumpa.
2) wbrew woli Prezydenta - z pogwałceniem jego konstytucyjnych prerogatyw - wycofany został ambasador RP w Waszyngtonie Marek Magierowski. Donald Tusk uparł się - z powodów wewnątrz partyjnych - że jego rząd będzie reprezentował w Waszyngtonie jego człowiek, który w swojej poprzedniej roli społecznej także krytykował Donalda Trumpa. Zmiana została dokonana w założeniu, że wybory prezydenckie wygra Joe Biden/Kamala Harris. Stało się jak wiemy inaczej. W odpowiedzi na nieposzanowanie urzędu Prezydenta przez Rząd, Prezydent odmówił powołania Bogdana Klicha na ambasadora. W efekcie w czasach największego kryzysu pokoju w Europie, Polska nie ma ambasadora w USA. Brawo my!
3) Prezydent Nawrocki nie spotkał się dotąd z Prezydentem Zelenskim, co utrudnia komunikację w trójkącie między Polską-Ukrainą-USA. I rząd i Prezydent słusznie stoją na stanowisku - nic o Ukrainie bez Ukrainy - ale to oznacza, że Ukraina ma duży wpływ na kształt formatów omawiających kolejne pokojowe propozycje. To oczywiste. Propozycje te mogą jednak dotyczyć także polskich interesów - na przykład stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce. Powinniśmy więc w nich uczestniczyć, aby pilnować swojego. Z ukraińskiego punktu widzenia - trudno proponować udział Donalda Tuska do rozmów z Donaldem Trumpem, skoro może to dla Ukrainy oznaczać straty/dodatkowe koszty. Trudno proponować Karola Nawrockiego, skoro nie udało się z nim osobiście porozmawiać.
Panowie i Panie - ogarnijcie się! Polska tego wymaga.
Dziś mój pierwszy syn, Artur, obchodził swoje piąte urodziny. Także dziś pierwszy raz występował na scenie, z grupą przedszkolaków, śpiewając piosenki patriotyczne w spektaklu z okazji zbliżającego się Święta Niepodległości. Trudno to opisać jak codziennie nas zaskakuje nowymi umiejętnościami, ciekawymi uwagami czy po prostu spontanicznością i poczuciem humoru. Trudno to zmierzyć ile radości, wraz ze swoim młodszym rodzeństwem, wniósł do naszego życia. Nigdy w moim życiu nie mogłem narzekać na nudę i brak atrakcji, a jednak żadne z wcześniejszych przeżyć czy osiągnięć nie jest porównywalne pod względem intensywności, różnorodności i satysfakcji do bycia ojcem. Myślę że warto takie rzeczy napisać, wobec wymierzonego w podstawy naszej cywilizacji jadu, z jakim obecnie niektóre media opisują rodzinę, ojcostwo i macierzyństwo. Posiadanie dzieci jest super. Doskonalenie siebie, aby być dobrym rodzicem to piękna misja. Wychowanie dziecka, aby wyrosło na dobrego Polaka i katolika, to wspaniałe wyzwanie. Żaden światowy zgiełk nie powinien nam zabierać jasności i ostrości widzenia tych zadań i energii do ich podejmowania.
‼️ UWAGA! Przypominamy, że rekrutacja do Korona TV na stanowisko operator kamery/montażysta wciąż trwa! 👀
🎥 Chcesz nawiązać do tradycji i tworzyć klubową telewizję na wysokim poziomie? Właśnie teraz masz na to szansę! 🫵
📌 Szczegółów szukaj TUTAJ 👉 https://t.co/cTGxNsE0TL
W obliczu śmierci człowiek powinien się wycofać i dać wybrzmieć ciszy. Tak myślałem przez pierwsze dni po tym, jak student mojego wydziału brutalnie zamordował matkę trójki dzieci pracującą w miejscu, które miało być przestrzenią spokojnej refleksji.
Ale potem głos zabrali ci, którzy nawet śmierć muszą przekształcić w ideologiczną amunicję. Tak jak im pasowało, zobaczyli w niej dowód upadku liberalizmu, efekt opresyjnego patriarchatu albo systemową porażkę psychiatrii.
I tak ze śmierci zrobiono rytuał łatwej społecznej katharsis: chodzi nie o to, by zrozumieć i naprawić, lecz o to, by się pozornie, symbolicznie oczyścić. "Teraz jesteśmy już bezpieczni, bo wiemy, kto jest winny: oni".
Trudno więc milczeć, zwłaszcza że po bezpardonowym wykorzystaniu tej zbrodni przyszła informacja, że nasz student przed zabójstwem przez godzinę zachowywał się dziwnie na kampusie. Był widziany, słyszany, ale ignorowany. Jego koledzy wymieniali się na grupach facebookowych informacjami o "gościu, który biega z siekierą". Na co czekali?
A potem wydarzyło się najwstydliwsze. Zamiast działania – rejestrowanie. Zamiast pomocy – podglądanie. Przez okna uczelnianych budynków, przez szyby smartfonów. A jeszcze potem nagrania, na których widać wszystko, studenci naszego uniwersytetu rozsyłali po internecie.
Auditorium Maximum, przed którą ta zbrodnia się wydarzyła, powinno być miejscem, gdzie wspólnota słucha po to, by zrozumieć. W kulturze klasycznej słuchanie było cnotą, aktem etycznym: uznaniem obecności Innego, gotowością do zmiany, odpowiedzialnością.
Auditorium Maximum to więc nie tylko przestrzeń fizyczna, ale też przestrzeń uważności. I dokładnie tam doszło do odwrócenia znaczenia: największe miejsce słuchania stało się miejscem największej bierności. Słuchanie jako akt etyczny zastąpiło oglądanie – niemoralna pasywność widza.
Kampus w tej chwili przestał być przestrzenią edukacji i odpowiedzialności. Stał się instytucjonalnym peep-show – miejscem, gdzie można było obejrzeć śmierć bez konsekwencji. Wystarczyło patrzeć, nagrać, udostępnić. Ale nie działać.
W klasycznym ujęciu oglądanie było pierwszym krokiem do działania: widzę – więc reaguję. Dostrzegam cierpienie – więc pomagam. Ale współczesność odwróciła ten porządek.
Oglądanie nie tylko nie prowadzi do działania – ono je zastępuje. Zamiast reagować – udostępniamy. To prowadzi do moralnej impotencji: oglądamy coraz więcej, ale robimy coraz mniej.
To, co wydarzyło się tamtego dnia, nie było tylko dramatem jednej ofiary. Było też ujawnieniem naszej zbiorowej kondycji. Przyszłych elit, które patrzą, ale nie widzą. Intelektualistów, którzy wiedzą wszystko, ale nic z tym nie robią, bo przekształcają moralność w przegląd treści, a cierpienie – w odtwarzalny plik.
Społeczeństwo płaci za studia przyszłym prawnikom, żeby słyszeli i widzieli dalej, szerzej, głębiej i żeby mieli odwagę działać, kiedy tego wymagają okoliczności. Po co to robi, skoro oni, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, biorą w ręce telefon – nie po to, by wezwać pomoc, ale po to, by rejestrować?
Czy to nie potwierdza racji tych, którzy nie ufają elitom? W tej sprawie zadziałał nie przyszły intelektualista, ale uniwersytecki strażnik: człowiek, na którego pensję państwo łoży pewnie mniej, niż kosztuje wypasiony telefon, którym tę zbrodnię nagrywano. Nie stał i nie rejestrował, ale zaryzykował życie i leży teraz w szpitalu.
Nasze Auditorium Maximum stało się, niestety, miejscem symbolem, w którym nie usłyszeliśmy tego, co powinniśmy byli usłyszeć. Ani krzyku, ani sygnałów ostrzegawczych, które pewnie były – w słowach, spojrzeniach, niepokojących gestach. Nie usłyszeliśmy także sygnałów zagrożenia, kiedy było blisko. Miejsce stworzone do słuchania stało się symbolem radykalnej głuchoty.
Może więc powinniśmy zmienić jego nazwę na Auditorium Minimum: minimum odwagi, minimum odpowiedzialności, minimum działania? Żeby symbolizowało ten straszny moment, kiedy przestaliśmy uważnie słuchać, a zaczęliśmy bezwstydnie oglądać.