Pisze o tym co nadchodzi, by lepiej rozumieć otaczający mnie świat.
Założyciel:
Instytutu Badań nad Wpływami Gospodarczymi im. Eugeniusza Kwiatkowskiego
Podniecanie się wzrostem polskiego PKB powinno już być traktowane jako sygnał niewiedzy i intelektualnego wandalizmu.
Nie wiem czy to muszę tłumaczyć, ale w czynie społecznym to zrobię.
1. Niska baza.
100 + 4 to wzrost 4%
400 + 8 to wzrost 2%
Więc tak, Niemcy rosnąć mniej urosły więcej. To zdanie nie zawiera ani sprzeczności, ani błędu logicznego, ani pierdololo.
Chyba tylko Polacy tego nie rozumieją. Albo bo nie chcą, albo nie są w stanie. Nie wiem co gorsze.
2. Struktura wzrostu.
Lanie betonu.
Montowanie koreańskich czajników i niemieckich szlifierek.
Nadal - słowo klucz.
Od czegoś trzeba było zacząć po komunie. Ale fakt, że Polska nie dokonała przeskoku w innowacyjności i marżowości przez te 30 lat jest obrazem P O R A Ż K I. Nie sukcesu.
3. Polska nauka - oksymoron.
Nie chce mi się nawet.... Ale dobra.....
Powiem tak: jeżeli urodzi się nowa Maria Skłodowska to wiecie, że swoje odkrycia dokona na zagranicznym uniwerku. Tak jak ta pierwsza Super Maria.
Ba, za czasów Skłodowskiej Polski nie było, a dzisiaj jest i mimo to (cynik by powiedział dzięki temu) polskie uniwersytety to poziom Kongo i Kirgistanu.
4. Polska nie bierze udziału (nie mówię o Polakach pracujących w zagranicznych korpo) w żadnej z czterech rewolucji technologicznych aktualnie zachodzących na trzeciej planecie od Słońca:
- AI, Niemcy się kończą jak wiadomo bo faksy i tak dalej 🤡, ale globalnie są na 3 miejscu, o czym żaden Polak nie wie i może lepiej żeby nie wiedział.....
Polska nie byłaby w stanie zbudować półprzewodników z lat 60tych, a gdzie tam dopiero EjAj
- Kosmos, tak można lecieć w kosmos (Ziemia jest kulą).
Mamy swoje pierwsze satelity od kilku lat i strasznieśmy dumni z siebie, tak, dogoniliśmy Wietnam i lata 80te
BRAWO!
- militaria i sztuka wojny, nic, cisza, mimo bliskości wojny.... To jest akurat naprawdę przykre 🥺
Polacy mają focha, bo Ukry, Wołyń, coś tam, drony są banderowskie, czy whatever
Jak kurwa dzieci.
- energetyka, przeskok jaki tutaj się dokonuje jest tak wielki, że zanim zbudujemy nasze supernowoczesne elektrownie atomowe (xD), to będzie je można od razu przerobić na muzeum
Ale kto by się tym nad Wisłą przejmował.
Jak coś to momy WUNGIEL!
Podsumowanie.
Polski cud gospodarczy to największa iluzja w historii ekonomii, w którą najbardziej uwierzyli sami - i chyba tylko - Polacy.
Kiedy skończymy niebawem budować autostrady i remontować dworce dla pasażerów, którzy się nie urodzili i populacja spadnie poniżej 30 mln za 15 lat, albo wzrośnie do 50 mln bo zostaniemy zalani migracją, to tak czy siak Polska stanie się DOSŁOWNIE krajem trzeciego świata.
Czy tylko ja to widzę?
Czy to masowa hipnoza jakąś?
Kiedy 3 pas prywatnej trasy autostrady a4 Kraków-Katowice.w
To jest kuriozum główna artyleria przecinająca Polske ma tylko 2 pasy #20gospodarkanaświeciemordo
W Polsce jest moda na piwa bezalkoholowe, pójdźmy dalej niech to będzie zdrowe i smaczne dlatego jednym z pobocznych zadań, ktorę bede robił to stworze "Polski Instytut Piw Izotonicznych”
Przez agentów ai zbuduje sobie systemy, ktore dadzą wartość dodaną spoleczeństwu a ja przez efekt skali bede w stanie z tego zapewnić sobie dużo czasu wolnego na kolejne projekty.
Reczy które robie teraz:
Aplikacja do wyszukiwania darmowych koncertów gwiazd.
Żadna dziedzina ludzkiej działalności nie jest wolna od wpływu AI połączonej z robotyką.
Ludzie będą tracić pracę w każdej grupie zawodowej. Będą zbyt drodzy i żadna firma nie będzie w stanie konkurować mając drogą siłę roboczą.
Powtórzę się, ale uważam, że to rewolucja na miarę maszyny parowej jeśli chodzi o skutki społeczne.
Przed maszyną parową 90% populacji zajmowała się produkcją żywności i mieszkała na wsi. Mechanizacja stopniowo uczyniła ich pracę niepotrzebną i musieli migrować do miast zasilając rozrastający się błyskawicznie przemysł. Dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić co przeszli ci wykorzenieni ludzie. Większość z nich była analfabetami i nie pozostawili po sobie wspomnień. To co mamy to w większości zapis zmian uczyniony przez stojących na zewnątrz przedstawicieli klas wyższych.
Są jednakże poważne różnice między sytuacją sprzed 250-200 lat a obecną:
a) tempo zmian - wdrażanie maszyny parowej rozsmarowane było na 4 pokolenia. Napięcia społeczne były ogromne, ale czas adaptacji był na tyle długi, że skończyło się to tylko jedną rewolucją (w Rosji). Teraz tempo zmian będzie radykalnie szybsze (jedno pokolenie?) co sprawi, że możliwości adaptacyjne społeczności ludzkich nie sprostają takiemu wyzwaniu. Opór jest nieunikniony i może przyjąć formy radykalne jeśli główni beneficjenci zmian (wielki biznes) nie pójdą po rozum do głowy odpowiednio wcześnie reagując na narastające napięcia
b) zasięg społeczny - wtedy zmiany dotyczyły tylko dołów społecznych, szlachta i arystokracja ziemiańska została dotknięta zmianami dopiero pod koniec pierwszej rewolucji przemysłowej. Dziś dotknie każdego choć nie w równym stopniu i nie od razu. I nie ochroni nikogo pozycja średniego lub wyższego managementu. Właściciel zetnie ich pensje jeśli AI okaże się skuteczniejsza w planowaniu i zarządzaniu. Lekarze, prawnicy, nauczyciele i wiele innych grup zawodowych stykających się z powtarzalnymi i standardowymi sytuacjami w pracy także zostaną zastąpieni. Przykład na filmie (oraz wiele innych) pokazuje, że pracownicy fizyczni podobnie jak kiedyś rolnicy będą usuwani z rynku.
c) powrót walki klas - z powyższym wiąże się szybka ideologizacja przemian społecznych. Podczas pierwszej rewolucji niepiśmienne grupy społeczne poddane naciskowi zmian nie posiadały liderów artykułujących ich interesy. Pojawili się oni dopiero w połowie XIX wieku (2 pokolenia po inicjacji rewolucji). Dziś liderzy znajdą się natychmiast ponieważ dotknięci zmianami będą także przedstawiciele klasy średniej. To oni zajmą się artykulacją interesów grup tracących grunt pod nogami.
d) powrót podstawowych sprzeczności kapitalizmu - jeśli ludzie będą tracić źródło utrzymania i będą poddawani pauperyzacji to kto będzie kupował dobra produkowane przez AI i roboty? To prowadzi do nadprodukcji, załamania popytu, spadających przychodów. Korkociąg, który dotknie także klasy wyższe (podobnie jak kiedyś arystokrację ziemiańską).
W XIX wieku problemy z nadprodukcją dotknęły świat dopiero po ponad 100 latach. Wskazywana jest ona jako jedna z przyczyn I wojny światowej oraz wielkiego kryzysu. Teraz może się to stać znacznie szybciej.
Żadna dziedzina ludzkiej działalności nie jest wolna od wpływu AI połączonej z robotyką.
Ludzie będą tracić pracę w każdej grupie zawodowej. Będą zbyt drodzy i żadna firma nie będzie w stanie konkurować mając drogą siłę roboczą.
Powtórzę się, ale uważam, że to rewolucja na miarę maszyny parowej jeśli chodzi o skutki społeczne.
Przed maszyną parową 90% populacji zajmowała się produkcją żywności i mieszkała na wsi. Mechanizacja stopniowo uczyniła ich pracę niepotrzebną i musieli migrować do miast zasilając rozrastający się błyskawicznie przemysł. Dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić co przeszli ci wykorzenieni ludzie. Większość z nich była analfabetami i nie pozostawili po sobie wspomnień. To co mamy to w większości zapis zmian uczyniony przez stojących na zewnątrz przedstawicieli klas wyższych.
Są jednakże poważne różnice między sytuacją sprzed 250-200 lat a obecną:
a) tempo zmian - wdrażanie maszyny parowej rozsmarowane było na 4 pokolenia. Napięcia społeczne były ogromne, ale czas adaptacji był na tyle długi, że skończyło się to tylko jedną rewolucją (w Rosji). Teraz tempo zmian będzie radykalnie szybsze (jedno pokolenie?) co sprawi, że możliwości adaptacyjne społeczności ludzkich nie sprostają takiemu wyzwaniu. Opór jest nieunikniony i może przyjąć formy radykalne jeśli główni beneficjenci zmian (wielki biznes) nie pójdą po rozum do głowy odpowiednio wcześnie reagując na narastające napięcia
b) zasięg społeczny - wtedy zmiany dotyczyły tylko dołów społecznych, szlachta i arystokracja ziemiańska została dotknięta zmianami dopiero pod koniec pierwszej rewolucji przemysłowej. Dziś dotknie każdego choć nie w równym stopniu i nie od razu. I nie ochroni nikogo pozycja średniego lub wyższego managementu. Właściciel zetnie ich pensje jeśli AI okaże się skuteczniejsza w planowaniu i zarządzaniu. Lekarze, prawnicy, nauczyciele i wiele innych grup zawodowych stykających się z powtarzalnymi i standardowymi sytuacjami w pracy także zostaną zastąpieni. Przykład na filmie (oraz wiele innych) pokazuje, że pracownicy fizyczni podobnie jak kiedyś rolnicy będą usuwani z rynku.
c) powrót walki klas - z powyższym wiąże się szybka ideologizacja przemian społecznych. Podczas pierwszej rewolucji niepiśmienne grupy społeczne poddane naciskowi zmian nie posiadały liderów artykułujących ich interesy. Pojawili się oni dopiero w połowie XIX wieku (2 pokolenia po inicjacji rewolucji). Dziś liderzy znajdą się natychmiast ponieważ dotknięci zmianami będą także przedstawiciele klasy średniej. To oni zajmą się artykulacją interesów grup tracących grunt pod nogami.
d) powrót podstawowych sprzeczności kapitalizmu - jeśli ludzie będą tracić źródło utrzymania i będą poddawani pauperyzacji to kto będzie kupował dobra produkowane przez AI i roboty? To prowadzi do nadprodukcji, załamania popytu, spadających przychodów. Korkociąg, który dotknie także klasy wyższe (podobnie jak kiedyś arystokrację ziemiańską).
W XIX wieku problemy z nadprodukcją dotknęły świat dopiero po ponad 100 latach. Wskazywana jest ona jako jedna z przyczyn I wojny światowej oraz wielkiego kryzysu. Teraz może się to stać znacznie szybciej.
Stworzyłem tirmatch czyli taki BlaBlaCar dla branży logistycznej - wiesz że będziesz wracać na pusto opublikuj to na tirmatch. Każdy na tym skorzysta sprawdźcie i oceniajcie, co można poprawić.
https://t.co/jeWNTj7xoW
Because we get asked a lot.
The Technological Republic, in brief.
1. Silicon Valley owes a moral debt to the country that made its rise possible. The engineering elite of Silicon Valley has an affirmative obligation to participate in the defense of the nation.
2. We must rebel against the tyranny of the apps. Is the iPhone our greatest creative if not crowning achievement as a civilization? The object has changed our lives, but it may also now be limiting and constraining our sense of the possible.
3. Free email is not enough. The decadence of a culture or civilization, and indeed its ruling class, will be forgiven only if that culture is capable of delivering economic growth and security for the public.
4. The limits of soft power, of soaring rhetoric alone, have been exposed. The ability of free and democratic societies to prevail requires something more than moral appeal. It requires hard power, and hard power in this century will be built on software.
5. The question is not whether A.I. weapons will be built; it is who will build them and for what purpose. Our adversaries will not pause to indulge in theatrical debates about the merits of developing technologies with critical military and national security applications. They will proceed.
6. National service should be a universal duty. We should, as a society, seriously consider moving away from an all-volunteer force and only fight the next war if everyone shares in the risk and the cost.
7. If a U.S. Marine asks for a better rifle, we should build it; and the same goes for software. We should as a country be capable of continuing a debate about the appropriateness of military action abroad while remaining unflinching in our commitment to those we have asked to step into harm’s way.
8. Public servants need not be our priests. Any business that compensated its employees in the way that the federal government compensates public servants would struggle to survive.
9. We should show far more grace towards those who have subjected themselves to public life. The eradication of any space for forgiveness—a jettisoning of any tolerance for the complexities and contradictions of the human psyche—may leave us with a cast of characters at the helm we will grow to regret.
10. The psychologization of modern politics is leading us astray. Those who look to the political arena to nourish their soul and sense of self, who rely too heavily on their internal life finding expression in people they may never meet, will be left disappointed.
11. Our society has grown too eager to hasten, and is often gleeful at, the demise of its enemies. The vanquishing of an opponent is a moment to pause, not rejoice.
12. The atomic age is ending. One age of deterrence, the atomic age, is ending, and a new era of deterrence built on A.I. is set to begin.
13. No other country in the history of the world has advanced progressive values more than this one. The United States is far from perfect. But it is easy to forget how much more opportunity exists in this country for those who are not hereditary elites than in any other nation on the planet.
14. American power has made possible an extraordinarily long peace. Too many have forgotten or perhaps take for granted that nearly a century of some version of peace has prevailed in the world without a great power military conflict. At least three generations — billions of people and their children and now grandchildren — have never known a world war.
15. The postwar neutering of Germany and Japan must be undone. The defanging of Germany was an overcorrection for which Europe is now paying a heavy price. A similar and highly theatrical commitment to Japanese pacifism will, if maintained, also threaten to shift the balance of power in Asia.
16. We should applaud those who attempt to build where the market has failed to act. The culture almost snickers at Musk’s interest in grand narrative, as if billionaires ought to simply stay in their lane of enriching themselves . . . . Any curiosity or genuine interest in the value of what he has created is essentially dismissed, or perhaps lurks from beneath a thinly veiled scorn.
17. Silicon Valley must play a role in addressing violent crime. Many politicians across the United States have essentially shrugged when it comes to violent crime, abandoning any serious efforts to address the problem or take on any risk with their constituencies or donors in coming up with solutions and experiments in what should be a desperate bid to save lives.
18. The ruthless exposure of the private lives of public figures drives far too much talent away from government service. The public arena—and the shallow and petty assaults against those who dare to do something other than enrich themselves—has become so unforgiving that the republic is left with a significant roster of ineffectual, empty vessels whose ambition one would forgive if there were any genuine belief structure lurking within.
19. The caution in public life that we unwittingly encourage is corrosive. Those who say nothing wrong often say nothing much at all.
20. The pervasive intolerance of religious belief in certain circles must be resisted. The elite’s intolerance of religious belief is perhaps one of the most telling signs that its political project constitutes a less open intellectual movement than many within it would claim.
21. Some cultures have produced vital advances; others remain dysfunctional and regressive. All cultures are now equal. Criticism and value judgments are forbidden. Yet this new dogma glosses over the fact that certain cultures and indeed subcultures . . . have produced wonders. Others have proven middling, and worse, regressive and harmful.
22. We must resist the shallow temptation of a vacant and hollow pluralism. We, in America and more broadly the West, have for the past half century resisted defining national cultures in the name of inclusivity. But inclusion into what?
Excerpts from the #1 New York Times Bestseller The Technological Republic: Hard Power, Soft Belief, and the Future of the West, by Alexander C. Karp & Nicholas W. Zamiska
https://t.co/8igjazz1On
Elon Musk thinks the entire education system is built on a broken assumption.
That every student should learn the same thing. At the same speed. In the same order. At the same time.
Musk: “Everyone goes through from like 5th grade to 6th grade to 7th grade like it’s an assembly line. But people are not objects on an assembly line.”
The model was designed for a factory economy. Standardized inputs. Predictable outputs.
That economy is gone. The assembly line is gone.
But the education system still runs on its logic.
A student who masters algebra in two weeks sits through eight more weeks because the calendar says so. A student who struggles gets dragged forward because the schedule doesn’t wait.
Neither is being served. Both are being processed.
Musk: “Allow people to progress at the fastest pace that they can or are interested in, in each subject.”
AI doesn’t teach a classroom. It teaches a student.
One at a time. Every time.
It skips what a student already knows. It finds where they’re stuck and approaches it from a different angle.
It adjusts in real time. Not at the end of a semester when the damage is already done.
A student obsessed with basketball learns fractions through shooting percentages. A student who builds in Minecraft learns geometry through architecture.
The subject doesn’t change. The entry point does.
No teacher with thirty students can do this. Not because they lack skill.
Because the math doesn’t work.
AI doesn’t have that constraint.
Musk: “You do not need to tell your kid to play video games. They will play video games on autopilot all day. So if you can make it interactive and engaging, then you can make education far more compelling.”
The brain isn’t broken. The format is.
Kids learn complex systems and strategic thinking for hours voluntarily. Then walk into a classroom and can’t focus for twenty minutes.
That’s not a discipline problem. That’s a design problem.
Musk: “A university education is often unnecessary. You probably learn the vast majority of what you’re going to learn there in the first two years. And most of it is from your classmates.”
Four years. Six figures of debt.
And the real value comes from the people sitting next to you. Not the institution charging you.
The degree doesn’t certify knowledge. It certifies endurance.
Musk: “If the goal is to start a company, I would say no point in finishing college.”
The system was built to train employees. If you’re not trying to be one, it has nothing left to offer you.
Every lecture. Every textbook. Every curriculum. Now available instantly. Personalized to any learner. Adapted to any pace.
The question isn’t whether the old model survives.
It’s how long we keep forcing students through it while the replacement already exists.