Ciekawie o owych ukraińskich technologiach dronowych" powiedział ostatnio Borys Martynenko z ukraińskiego 1 Samodzielnego Centrum BSP.
"Sprzęt na którym pracujemy to nie jest skomplikowana technologia. On jest prosty do pewnego stopnia. To zestaw cywilnych komponentów, które wraz z dopisanym oprogramowaniem, stały się dronami wojskowymi. Ale przy całym szacunku dla naszych firm technologicznych to nie jest DARPA, to nie jest Lockheed Martin. To nie są systemy Patriot, to nie jest F-35, gdzie inwestuje się po prostu miliardy w R&D w jakieś rzeczy. Ten niedostatek pewnej technologii jest rekompensowany przez ludzi na polu bitwy, którzy potrafią szybko coś zrozumieć, przykręcić tam, przytrzymać, tutaj nacisnąć, tutaj jeszcze raz inaczej nacisnąć. Często bywam na różnych wydarzeniach, jakichś zamkniętych, półzamkniętych, tam gdzie wojskowi dzielą się swoim doświadczeniem o dronach. Przykładowo w zeszłym roku był taki apel do producentów żeby nie robili przycisku resetowania pod kadłubem, gdzie trzeba mieć specjalny drucik żeby go nacisnąć. No, błagam, nie róbcie tego. Zrozumcie, że systemów jest dużo, ludzie są zmęczeni. To bardzo skomplikowana, rutynowa, stała praca, szczególnie tam, gdzie działają FPV"
Znalezione u @Thorkill65 (i wszystkim Wam polecam śledzić tego Pana).
Ogólnie Ukraińcy używają owych technologii dronowych jako wytrych - ich największą walutę - co poniekąd jest zrozumiałe - w końcu niczym innym Ukraina nie może się pochwalić i nic innego zaproponować Europie.
I teraz pytanie, czy owe "technologie dronowe" w ogole istnieją, skoro większość dronów i tak produkowane są w Polsce i na Europie.
@RBakiewicz Proszę poczuć się uczestnikiem historii.
Bycie w prawdziwej, a nie udawanej opozycji wobec autorytarnej władzy niestety może boleć.
Wiele os��b widzi czym różni się pana działanie od dzialania (nie dzialania) pluszowej opozycji wszelkiego autoramentu.
W zasadzie to Zelnskiemu należy się order. A nawet dwa.
Jeden za popularyzacje Rzezi wołyńskiej na świecie, a drugi za otwarcie oczu naiwnym Polakom, którzy w rewanżu za otwarte domy i serca dostali w twarz.
Pan Redaktor @rafalhubert oraz Pani Profesor @KrystPawlowicz są JEDYNYMI znanymi i wpływowymi osobami w Polsce, które mają cywilną ODWAGĘ publicznie wspierać moją Pracę u Podstaw. Dlatego z całego serca DZIĘKUJĘ Panu Redaktorowi @rafalhubert ❤️ oraz Pani Profesor @KrystPawlowicz ❤️ za ten niespotykany Akt Polskiego Patriotyzmu !
@antoninakasprz2 To proste.
Ukraina w UE wzmocni pozycję Niemiec jako hegemona.
Będzie brutalnie walić takich jak Polska, a Niemcy mogą działać w białych rękawiczkach.
Oraz wzmocni do potęgi korupcję w unii.
@antoninakasprz2 To proste.
Ukraina w UE wzmocni pozycję Niemiec jako hegemona.
Będzie brutalnie walić takich jak Polska, a Niemcy mogą działać w białych rękawiczkach.
Oraz wzmocni do potęgi korupcję w unii.
GRA CIENI- Plecak w Monako
Około godziny 21 w poniedziałkowy wieczór, 29 czerwca 2026 roku, przed wejściem do eleganckiej kamienicy w Monako eksplodował plecak wypełniony stalowymi śrubami.
Ranny został Vadym Iermolaiev - ukraiński deweloper z cypryjskim paszportem, właściciel imperium spółek Alef, człowiek pod sankcjami własnego państwa, obywatel Cypru z wyboru i Riwiery Francuskiej z konieczności. Wraz z nim ucierpiała żona i syn. Sprawca zbiegł. Księstwo Monako - kraj bez armii, bez wywiadu i bez historii zamachu stanu - stanęło przed zdarzeniem, które jego premier określił jako bezprecedensowe.
Bezprecedensowe dla Monako. Dla kogoś takiego jak ja, kto obserwuje wojnę na Ukrainie i jej odbicie w europejskich cieniach, ten plecak nie jest zaskoczeniem. Jest pewnego rodzaju sygnaturą.
Pytanie nie brzmi, kto fizycznie umieścił ładunek przy drzwiach. Pytanie brzmi, po co to zrobiono teraz i dlaczego metodą, która zabija rzadko, a straszy zawsze.
Iermolaiev przez dekady budował jedno z największych prywatnych imperiów w południowo-wschodniej Ukrainie. Galerie handlowe w Dnieprze, producent wódki, profile PVC, granit, beton -holding Alef obejmował trzynaście różnych branż i generował majątek wyceniany przez Forbes na ponad osiemset milionów dolarów. Nie byłoby to możliwe bez politycznych sojuszy. Zięć w ławach Partii Regionów, bliskie relacje z burmistrzem Filatovem, sieć spółek offshore rozciągnięta między Cyprem, Austrią i - co kluczowe - Krymem.
Bo Alef-Vinal-Crimea nie zakończyła działalności po aneksji półwyspu. Płaciła podatki do rosyjskiego budżetu. Robiła to w 2022 roku, już po pełnoskalowej inwazji, osiągając przychód dwóch i pół miliarda rubli.
Kiedy Kijów nałożył na niego sankcje w grudniu 2023 roku, Iermolaiev siedział już bezpiecznie w Monako. Razem z Vadimem Stolarem, braćmi Surkis, Konstantinem Żewagą i kilkudziesięcioma innymi zamożnymi Ukraińcami, których Ukrainska Pravda ochrzciła mianem Batalionu Monako.
Każdy z nich opuścił kraj po 24 lutego 2022 roku. Każdy miał odpowiedź na pytanie o legalność wyjazdu. Każdy miał adwokatów, paszporty trzecich państw i adresy przy Lazurowym Wybrzeżu.
Sankcje?
Iermolaiev przepisał szesnaście spółek na obywatela Niemiec, Yevhena Steinberga, a kolejne na córkę - Sofię Kononenko, mieszkającą na Cyprze. Aktywa formalnie zniknęły. Firma granitowa AKAM - powiązana z holdingiem -zdążyła wygrać przetarg na budowę Narodowego Cmentarza Wojskowego w Kijowie, zanim SBU i Transparency International wstrzymały kontrakt.
To nie jest historia o pazerności. To jest historia o systemowym poczuciu bezkarności, które wyrastało przez trzydzieści lat trwania państwa ukraińskiego.
I tu właśnie leży klucz do zamachu.
Mój felieton analityczny nie jest miejscem na wyroki. Jest projekcją analityczną stosowaną przez wyselekcjonowany i wytresowany do tego umysł byłego oficera wywiadu. Jest miejscem na hipotezy i na ich ważenie.
Metodą zamachu był prowizoryczny ładunek odłamkowy w plecaku - broń, która rani poważnie, ale nie zabija z góry zaplanowaną precyzją.
Ukraiński wywiad wojskowy i SBU, kiedy chcą wyeliminować cel, są sterylni operacyjnie. Używają ładunku pod pojazdem, e-skutera naszpikowanego materiałem wybuchowym albo precyzyjnie zastawionej pułapki przy samochodzie.
Tak zginął generał Kiryłłow w Moskwie w grudniu 2024 roku. Tak eliminowano dowódców separatystów w Donbasie od 2015 roku. Nie plecakiem ze śrubami przy klatce schodowej.
Co innego robi plecak ze śrubami.
Plecak ze śrubami mówi: wiemy, gdzie mieszkasz. Wiemy, kiedy wychodzisz. Wiemy, że masz żonę i syna. Nie zabiło cię – ale mogło.
To jest gramatyka zastraszenia, nie eliminacji.
I to zastraszenie jest precyzyjne, sterylne operacyjnie i ma bardzo konkretny adres.
Załóżmy, że rosyjsko-ukraińskie negocjacje pokojowe krążą po orbicie niemożliwego od miesięcy, ale ich mechanizm działa.
Kolejne tury, kolejne wymiany jeńców, kolejne projekty rozejmu, za którymi stoi presja Waszyngtonu. Jeśli zawieszenie broni kiedykolwiek nastąpi - a dynamika polityczna 2026 roku wskazuje, że nie można tego wykluczyć - natychmiast pojawi się faza rozliczeniowa.
Odbudowa, reparacje, roszczenia majątkowe, ściganie kolaborantów. Oligarchowie z Batalionu Monako, którzy całą wojnę przesiedzieli przy Morzu Śródziemnym, płacąc podatki do rosyjskiego budżetu przez spółki-córki, nagle stają się bardzo interesującymi dłużnikami - z zasobami, które mogą obolałą Ukrainę wywrócić do góry nogami. Ich majątki, ukryte w sieciach offshore, są tym, czego Ukraina będzie szukać, ale czego też będzie się obawiać.
Okno operacyjne dla nieformalnej presji zamyka się wraz z końcem stanu wojennego. Po zawieszeniu broni Kijów będzie działał pod pełną kontrolą zachodniego prawa i opinii sojuszników, a także mniej przychylnym lokalnym kontrwywiadem.
Przed zawieszeniem jest szara strefa działań operacycjnych, w której sygnały można wysyłać bez podpisu – ale bardzo czytelne (ja bym tak zrobił).
Nie twierdzę, że za plecakiem w Monako stoją ukraińskie służby. Twierdzę, że ta hipoteza jest operacyjnie spójna i logicznie motywowana w stopniu, który powinien być przedmiotem poważnej analizy.
Twierdzę też, że rosyjskie FSB nie ma powodów (jawnych), by eliminować biznesmena, który przez lata finansował rosyjski budżet z Krymu.
A środowisko przestępczości zorganizowanej rzadko używa metod tak dokładnie kalibrowanych pod efekt psychologiczny (byłby równie spektakularny co śmiertelny).
Gra cieni to nie metafora.
To specyficzny rodzaj wojny wywiadowczej, w którym każdy element ma być zarazem wiarygodny i zaprzeczalny.
Plecak zostawiony przez nieznanego sprawcę, który zbiegł przed kamerami Monako, spełnia oba te warunki perfekcyjnie.
Iermolaiev przeżył. Batalion Monako to zauważył.
I o to właśnie chodziło.
Pozdrawiam i dziękuję.
źródło:
https://t.co/SODvTeR4Ke
Zauważyliście że w "unii" ne ma czegoś takiego jak solidarność z krajem członkowskim?
Spór Polski z Ukrainą nie jest sporem unii z Ukrainą, Bruksela sympatyzuje z krajem zewnętrznym.
To samo było przy inwazji na granicy białoruskiej.
Zero wspólnoty.