Robbie Williams revealed that a RANDOM WOMAN gave him a HANDJOB in his castle bedroom - and he had NO IDEA who she was.
He woke up to a strange woman standing by his bed and assumed she was the cleaner.
She offered him a handjob. He agreed.
Later, he told the woman running the castle:
“Your cleaner's weird.”
“We don't have cleaners on a Wednesday.”
But it gets even crazier.
THREE YEARS LATER, his guitarist heard the story and immediately recognized her.
“That's Maureen from the pub!”
“She said she did that but nobody believed her!”
Anna Kendrick's reaction is PRICELESS. 💀
@markowski_dm@RL25524496 Wielu kibicom brakuje jednak logicznego myślenia co nie jest chyba tajemnicą, dlatego jakiś komunikat jednak by się przydał ;)
(DŁUGIE - DZIENNIKARSTWO SPORTOWE)
Muszę wam coś napisać o dziennikarzach sportowych, no trudno. Od dawna mi to chodziło po głowie, a jak są takie dni jak dzisiaj - gdy w ekstraklasie zmieniają się trenerzy - to wraca mi motywacja, żeby postukać w klawiaturę. Zwłaszcza, że nudzę się na lotnisku.
To są te dni, gdy dziennikarze spotykają się w programach, a także produkują masę różnych bardzo ważnych zdań na portalach czy w mediach społecznościowych. Absolutnie wszystko wiedzą, mają swój moment, żeby się powymądrzać, pooceniać, wystawić glejty fachowości. Mam o tyle prawo, aby włączyć się do takiej dyskusji, że sam byłem takim dziennikarzem i wymądrzałem się regularnie. I żebyście zrozumieli: nie jestem żadną alfą i omegą, tylko mam sto razy więcej wątpliwości, niż miałem kiedyś.
No to do rzeczy.
Chłopaki, 90 procent z was nigdy niczym nie zarządzało, a 99 procent z was - bo niektórzy zarządzali jakimiś małymi redakcjami - nie finansowało swoich decyzji (dobrych i złych) z własnej kieszeni. Jeśli wasze decyzje cokolwiek kosztują, to akurat nie was. Jesteście jako grupa zawodowa odcięci od ryzyk finansowych. Nie znacie tego pojęcia.
Zdecydowana większość z was nie jest na tyle blisko drużyn i piłki w ogóle, by zaobserwować i dostrzec coś od środka. Nie chodzicie na treningi, nie uczestniczycie w odprawach, nie jesteście częścią codziennego życia klubu. To nie wasza wina, to po prostu fakt. Chociaż nawet gdybyście chodzili na treningi - raczej niewiele by z tego wyniknęło. Nie macie wiedzy o procesach treningowych, nie macie wglądu do badań i testów zawodników, nie wiecie o jakichś drobnych sprawach (albo nie takich drobnych), z jakiego powodu ten gra, a tamten nie gra. Możecie co najwyżej zapytać jakiegoś piłkarza albo menedżera, po prostu zasięgnąć języka w środowisku, czy trener jest dobry czy zły. Wiem, bo robiłem tak samo i uchodziłem za bardzo poważnego w tej branży. Ale to są bzdury.
(Oczywiście uogólniam, ale tylko trochę)
Zupełnie inna jest perspektywa kogoś, kto po pierwsze wydaje własne pieniądze, po drugie od środka ma wiedzę o mechanizmach, o relacjach interpersonalnych, o jakichś fanaberiach. Ktoś (prezes/właściciel), kto po prostu na co dzień się z daną osobą komunikuje i zestawia to z ogólnym funkcjonowaniem organizacji, to widzi, czy coś z tego może być, czy na pewno nie.
Weźmy taki Raków. Michał Świerczewski ewidentnie musiał nie trafić z Kaczmarkiem, ale przecież jeśli podjął decyzję o jego zwolnieniu zaraz po zatrudnieniu, to wiedział, że uznacie go za kabareciarza, a może nawet nieudacznika. Wy - dziennikarze - macie problem z wycofaniem się z głupiego zdania, z nietrafionej tezy, z błędnej oceny zawodnika, bo to ujma na honorze, a taki Świerczewski za swoją decyzję zapłacił realnie pieniędzmi i reputacją. Wiedział, że w tych dwóch elementach będzie drogo. A jednak to zrobił. Widocznie miał powody. Widocznie uznał, że z czasem będzie tylko drożej.
A wy (niektórzy z was) piszecie: ale oni wygrali ostatni mecz.
Gówno kogo obchodzi, czy wygrali ostatni mecz. Mecze są co tydzień.
Biorąc pod uwagę konsekwencje wizerunkowe, to ja w sumie podziwiam Świerczewskiego, że postanowił nie oglądać się na nie, tylko przeciąć jakiś układ, uważając, że to droga donikąd. W żaden sposób nie mam zamiaru zestawiać swojego doświadczenia z doświadczeniem Michała, wręcz przeciwnie, ale sam miałem sytuację, w której wiedziałem, że ze współpracy z trenerem nic nie wyniknie, ale go nie zwalniałem, bo było mi go szkoda i też myślałem, że to będzie niepoważne (wizerunek) jak nie dam mu odpowiednio dużo czasu. A trzeba było zwalniać od razu. Straciłem czas i pieniądze. Prezes Rakowa ma doświadczenie niewspółmiernie większe i koszta niewspółmiernie większe, więc decyzje podejmuje szybciej.
W każdym razie inaczej się w piłce decyzje podejmuje, a inaczej je ocenia. Podejmowanie boli (emocje) i kosztuje (kasa), a ocenianie nie boli. Na podejmowaniu często się traci (minimalizacja strat), a na ocenianiu się zarabia (pensje w redakcji).
Jestem dość krytyczny wobec dziennikarzy sportowych, ponieważ byłem w środku i sam po sobie wiem, ile bezsensownych tekstów napisałem i bezsensownych tez wygłosiłem. Przy okazji: ten tekst nie dotyczy tak zwanych ekspertów piłkarskich, byłych piłkarzy, to osobna kategoria, tam bardzo często opinia wynika z gry interesów i interesików (inne opowiadanie), plus urażone ego. Wracajmy do dziennikarzy…
„Trener X to świetny fachowiec”. A dlaczego tak uważasz? Na ilu treningach byłeś? Chociaż na trzydziestu? Ile razy z nim porozmawiałeś, ale nie służbowo? Roztłumaczył ci w szczegółach, tylko dla twojej wiedzy, dlaczego tak, a nie inaczej? Widziałeś jakieś odprawy? Widziałeś jak funkcjonuje 1 na 1 z zawodnikami (zadowolonymi, niezadowolonymi, z kłopotami osobistymi albo będącymi na fali). Widziałeś go w sytuacji stresowej i w euforycznej? Widziałeś jak korzysta z wiedzy sztabu, jak traktuje organizację od środka? Mogłeś te doświadczenia porównać z tym, co widziałeś u innych szkoleniowców? Ilu widziałeś tak w ogóle?
„Trener Y nie nadąża, stara data”. A skąd to wiesz? Bo ma więcej lat? Zaraz też będziesz miał więcej lat i będą ci mówić, że nie nadążasz, bo masz zmarszczkę, a ktoś inny nie ma. Nie nadąża, bo co? Konkretnie? Przecież każdy z tych trenerów korzysta z technologii, każdy ma sztab ludzi do czytania danych. W czym nie nadąża? Pewnie jakiś piłkarz tak powiedział, zapewne taki, który nie trafił z formą. Nie nadąża, bo nie opowiada o półprzestrzeniach i fazach przejściowych?
To są zwykłe wyświechtane hasła.
Dziennikarze sportowi w dużej mierze to farmazoniarze. Nie wszyscy, ale bardzo wielu. Ci, którzy mają największy tupet, farmazonią w sposób najbardziej przekonujący i budują sobie mocną pozycję w środowisku. Ci, którzy mają więcej naturalnych wątpliwości, albo po prostu mniej tupetu lub charyzmy, nie są aż tak słuchani. Ale jedni i drudzy to są ludzie, którzy na piłkę nie wydali złotówki, nie prowadzili negocjacji, nie przytulili piłkarza, który zerwał więzadła, nie podziękowali trenerowi, który okazał się furiatem. I tak dalej. To jest jeden wielki farmazon. To jest ubieranie w słowa tego, o czym kibice i tak rozmawiają między sobą, z identyczną merytoryka i takimi samymi wnioskami. Żadnej tam wiedzy tajemnej, minimum fachowości. Na koniec dobry trener to ten, który się uśmiecha i odpowiada na pytania, a zły ten, który ma to gdzieś. Uśmiech to plus piętnaście punktów w sezonie.
Miałem kiedyś takie zdarzenie, że jeden z dziennikarzy się trochę napił i początkowo było przyjemnie, ale jak procenciki uderzyły to zaczął coś mamrotać do mnie, że jestem nieudacznikiem, bo nie potrafię zrobić awansu z IV ligi ze swoim klubem. Chłopie, żebym ja zrobił albo nie zrobił (zrobiłem) awansu z IV ligi do III, to najpierw musiałem zrobić z B-klasy do A-klasy, z A-klasy do Ligi Okręgowej, z Ligi Okręgowej do V ligi i z V ligi do IV ligi. To oznacza, że musiałem być na kilkuset treningach, kilkuset meczach, musiałem poznać różnych piłkarzy, różnych trenerów, różne charaktery. Musiałem zarządzić - nawet na takim poziomie - emocjami różnych osób, musiałem pójść od jednego sponsora do drugiego, musiałem zmierzyć się z jakąś liczbą nieprzewidzianych sytuacji, musiałem sfinansować dziesięć operacji i łącznie kilka lat rehabilitacji, musiałem wydać ileś tam swoich pieniędzy, a mogłem kupić sobie za to mieszkanie i to nie jedno. A ty siedzisz i pierdolisz w tych telewizjach czy w tych internetach, co trzeba zrobić, czego nie trzeba, kto jest mądry, a kto głupi. Ale jako jedyny w tej branży (w sensie: dziennikarze jako jedyni, jako grupa zawodowa) nie ponosisz żadnej odpowiedzialności. Właściciel klubu wydaje kasę, a nie musi. Trener musi utrzymać rodzinę, podobnie jak piłkarz. Jeden i drugi musi odpowiednio pokierować swoją karierą. A ty jedziesz na farmazonie. Ten zły, tamten dobry. A dlaczego? No bo tak.
I to jest prawda o znacznej części tego środowiska. Przeważającej. Są wyjątki, które wchodzą w to wszystko głębiej i widzą więcej, ale szczerze mówiąc napisałem to ostatnie zdanie tylko po to, by w razie czego komuś obrażonemu powiedzieć: „Mordo, ty jesteś ten wyjątek, o którym pisałem na koniec” :)
@1973PanK@johnvanhuuison@BigBrejn Faktycznie, straszną kaszanę odjebał Raków że dał sobie zapierdolić flagę i miał z tego powodu ból dupy. Trzeba posypać głowę popiołem bo powinni bronić barw na 100% i nie wysyłać z tego powodu „pozdrowień” 👍🏿👍🏿
@RakowskiTe58811@BeMarcin Niestety nie ma szans, zbyt leniwi są mieszkańcy tego miasta żeby doszło do zmian. Młodzi w większości wyjechali, emerytom się nie będzie chciało ze względu na wiek + programy socjalne które funduje lewica :(