@IterIntellectus feminism won the battle for women’s freedom and apparently unlocked the fast-way to depopulation 🤷♂️
fun fact: most of these childless women will only meet grandchildren in two places: friends instagram stories and fiction books
맞습니다. 젠슨은 지난 10년간 주요 컴퓨팅 변화 대부분을 정확하게 예측해 왔습니다. GPU 컴퓨팅, 가속 컴퓨팅, AI…
그가 우주 컴퓨팅이 다음 시대가 될 것이라고 말한다면, 이를 무시하는 것은 어리석은 일입니다.
> $PL이 $GOOGL과 함께 $NVDA의 우주 컴퓨팅 파트너로 선정되었습니다. 이들은 실제로 궤도에 AI 인프라를 구축하고 있습니다.
> $NVDA의 IGX Thor 플랫폼은 우주 및 엣지 AI 추론 배포를 위해 특별히 설계되었습니다.
> Vera Rubin Space-1 모듈은 $NVDA의 주력 AI 칩 아키텍처의 궤도 버전입니다.
> Starcloud는 궤도 데이터 센터를 구축하고 있으며, 다른 민간 기업들도 조용히 물밑에서 준비하고 있습니다.
핵심은 간단합니다.
지구의 데이터 센터는 물리적 한계에 직면하고 있습니다. 전력, 냉각, 부지, 규제 등 여러 제약이 있습니다.
궤도 데이터 센터는 이러한 제약 조건 중 일부를 해결합니다(태양광 발전, 진공 상태에서의 자연 냉각, 완화된 규제).
AI 컴퓨팅 수요가 기하급수적으로 증가함에 따라 "지구에 데이터 센터를 더 많이 건설하면 된다"는 해결책은 더 이상 지속 가능한 해법이 아닙니다.
그는 대부분의 투자자들이 새로운 시대가 도래했다는 사실조차 인지하기 전에 이미 그 미래를 내다보고 있습니다.
BREAKING: The US personal savings rate fell -0.6 percentage points in April, to 2.6%, the lowest since June 2022.
This marks the 3rd consecutive monthly decline for a cumulative drop of -1.7 percentage points.
This is also the 2nd lowest reading since April 2008.
This comes as consumer spending surged +5.7% YoY in April, outpacing personal income growth of +2.5% YoY, the widest gap since 2022.
This also marks the 12th consecutive month that consumer spending growth has outpaced income growth.
Put simply, rising costs of living are increasingly forcing consumers to cut into their savings to keep up.
American households are running out of savings as inflation takes its toll on their budgets.
JAK POLICJA Z BOGUCHWAŁY ROBI PORZĄDEK Z MIESZKAŃCEM ZA ZGŁASZANIE ŹLE ZAPARKOWANYCH AUT ZASTAWIAJĄCYCH CHODNIKI❓KOMENDANT ODMAWIA KOMENTARZA❗️NIECH POZNA ICH CAŁA POLSKA - PODAJ DALEJ❗️🔁
Pan Andrzej w lutym zauważył pojazdy zastawiające chodniki w Boguchwale, więc za pomocą serwisu https://t.co/SnxEQCIpEX poprosił lokalną Policję o pomoc poprzez wysłanie dwóch zgłoszeń. Pan Andrzej Policji podał numer rejestracyjny jednego z nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów oraz dokładny opis zgłaszanych miejsc:
👉🏻 „Auto stoi na chodniku między sklepem stokrotka a cmentarzem na ulicy żytkiewicza”
👉🏻 „Pojazdy zaparkowane na chodniku Ulica kwiatkowskiego obok budowanych hal przemysłowych”
Każdy lokals Boguchwały wie dobrze na podstawie powyższych opisów, które miejsca miał na myśli Pan Andrzej.
Niestety, jednak mieszkaniec pomylił się przy podawaniu w zgłoszeniu adresów administracyjnych najbliższych budynków. Odnośnie do pierwszego zgłoszenia Pan Andrzej podał prawidłowo nazwę ulicy do której przyporządkowany jest najbliższy budynek, ale pomylił numer 3a z 1, natomiast odnośnie do drugiego zgłoszenia również nazwa ulicy, przy której stoi najbliższy budynek, była prawidłowa, jednak mieszkaniec pomylił numery budynków, które stoją najbliżej siebie.
Co ciekawe, Pan Andrzej zgłaszając telefonicznie miesiąc wcześniej nieprawidłowe parkowanie w tym samym miejscu na ul. Kwiatkowskiego podał ten sam adres i Policja nie kontaktowała się wtedy z Panem Andrzejem z wątpliwościami odnośnie do podanego adresu. Pan Andrzej w takiej sytuacji myślał, że tak podawany adres jest dla funkcjonariuszy zrozumiały i wystarczający.
Pan Andrzej regularnie zgłasza do Policji źle zaparkowane pojazdy w Boguchwale - Policja dotychczas potwierdzała zgłoszenia i podejmowała czynności wobec nieprzepisowego zachowania kierowców. Dzięki Panu Andrzejowi montowane są słupki w miejscach, gdzie nieprawidłowo parkowane pojazdy stwarzały zagrożenie. Mieszkaniec zgłosił też pewien czas temu źle zaparkowany radiowóz Policji - może w rzeczywistości to tak wściekło lokalnych funkcjonariuszy?
Wydaje się, że policjanci tylko czekali na takie drobne potknięcie, żeby mieć pretekst do zaatakowania lokalnego społecznika, przez którego muszą reagować na łamanie prawa. Policja nie wiedziała, że to on przesłał zgłoszenie, bo każde zgłoszenie ze https://t.co/SnxEQCIpEX jest anonimowe, ale w ciemno założyła, że to musiał być Pan Andrzej. Zupełnie jakby tylko czekali, jak przyczepić się do Pana Andrzeja.
Funkcjonariusze wygrzebali zapisany do lokalnego społecznika numer telefonu i według relacji mieszkańca zadzwonili do niego po dwóch godzinach i bez przedstawiania się zadali pytanie, czy to on jest zgłaszającym? Pan Andrzej ucieszył się, że podjęto interwencję i potwierdził, a także zapytał, czy zastano kierowców i czy dostaną mandaty? Anonimowa osoba odpowiedziała jedynie, że chcą podać do sądu i sprawdzą monitoring. Pan Andrzej zrozumiał, że to kierowcy łamiący przepisy zostaną podani do sądu i na tym rozmowa się zakończyła.
Według relacji Pana Andrzeja, Policja ściągnęła go na lokalny komisariat, a tam został mu zaproponowany mandat za wykroczenie z art. 66 § 1 pkt 1 KW, czyli za wprowadzenie w błąd Policji fałszywą informacją chcąc wywołać niepotrzebną czynność Policji. Pan Andrzej wyjaśniał, że nie miał chęci wywołania niepotrzebnej czynności Policji, a zgłoszenia dokonał w dobrej wierze, sądząc, że doszło do wykroczenia. Mieszkaniec wskazał, że wcześniej zgłaszał inne potwierdzone wykroczenia i po prostu reaguje na wykroczenia w przestrzeni publicznej.
Pan Andrzej opowiedział nam, że usłyszał też na komisariacie, że po zgłoszeniu nieprawidłowego parkowania dzwoniła do niego policjantka o imieniu Patrycja. Pan Andrzej od razu zaprotestował, gdyż dzwoniący miał męski głos. W takiej sytuacji policjanci zmienili wersję - nagle okazało się, że do Pana Andrzeja dzwonił jednak funkcjonariusz Daniel. Jak widać mieszkaniec nie ma prawa pomylić numerów okolicznych budynków, ale policjanci, którymi są przecież profesjonaliści, mogą mylić się w faktach. Policja oczekuje od obywateli wyższych standardów staranności niż od siebie.
Dalej Pan Andrzej dowiedział się, że funkcjonariusze zapisali w notatce, że przez telefon pytali się go, czy pojazdy nadal stoją w zgłoszonych miejscach - stoi to w sprzeczności z relacją zgłaszającego, co od razu Pan Andrzej zakomunikował podczas przesłuchania. Zostało to zbyte wzruszeniem ramion, bo „tak mam zapisane”. Rozmowy z telefonów komórkowych funkcjonariuszy nie są nagrywane, więc na twierdzenia policjanta nie ma żadnych dowodów. Warto wspomnieć, że zgodnie z art. 5 § 2 KPK (w związku z art. 8 KPSW) niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść obwinionego.
Podczas przesłuchania również była podawana nieprawidłowa godzina przesłania zgłoszenia przez Pana Andrzeja, co Pan Andrzej prostował. Fakt, że Pan Andrzej wykonał zgłoszenie o godzinie, którą wskazywał na komisariacie, jest dowiedziony przez logi https://t.co/SnxEQCIpEX, do których mamy dostęp. Powtórzmy: mieszkaniec nie ma prawa pomylić numerów okolicznych budynków, ale policjanci, którymi są przecież profesjonaliści, mogą bezkarnie mylić się w tak podstawowych faktach. Policjantom wolno więcej.
Policjantka prowadząca przesłuchanie powiedziała Panu Andrzejowi, że „nic do niego nie ma”. Szkoda tylko, że według jego relacji, kiedy w przeszłości był na komisariacie na zeznaniach w sprawie swoich innych prawidłowych zgłoszeń, słyszał śmiechy i hasła typu „Ten od zdjęć idzie!”
Wyjaśnienia złożone na komisariacie były na nic - sprawa została skierowana do sądu z tytułu art. 66 § 1 pkt 1 KW. Teraz za drobną pomyłkę w adresie, Panu Andrzejowi grozi nawet kara aresztu.
Podkreślić należy, że art. 66 § 1 pkt 1 KW zgodnie z poglądami sądów i doktryny prawnej nie jest przepisem od karania mieszkańców za pomyłkę w numerze budynku, pinezce na mapie albo najbliższym adresie administracyjnym.
Ten przepis brzmi jasno: odpowiedzialności podlega ten, kto "chcąc wywołać niepotrzebną czynność", fałszywą informacją albo w inny sposób wprowadza w błąd Policję lub inny organ.
Słowo klucz? "CHCĄC". Nie "myląc się". Nie "niedokładnie wskazując adres". Nie "zgłaszając problem, który patrol sprawdził za późno albo w złym miejscu". Nie "opisując miejsce słowami, zamiast podać idealny numer budynku". CHCĄC.
Czyli Policja musi wykazać zamiar bezpośredni. Musi wykazać, że Pan Andrzej wiedział, że zgłasza nieprawdę i że CHCIAŁ wywołać niepotrzebną czynność Policji. Nie wystarczy, że patrol czegoś nie znalazł. Nie wystarczy, że numer budynku był nieprecyzyjny. Nie wystarczy, że lokalnej Policji nie spodobało się, że mieszkaniec regularnie zgłasza łamanie przepisów ruchu drogowego.
Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w wyroku z 27 listopada 2020 r., V W 843/20, napisał jeszcze prościej:
"Nie będzie ponosiła odpowiedzialności osoba, która co prawda podała fałszywą, nieprawdziwą informację, ale działała w dobrej wierze czyli w przekonaniu, że informacja, której udzieliła, jest prawdziwa. Wynika to z faktu, że omawiane wykroczenie może zostać popełnione jedynie umyślnie, w zamiarze bezpośrednim."
W komentarzu do art. 66 KW pod redakcją prof. Jerzego Lachowskiego wskazano, że w przypadku art. 66 § 1 pkt 1 KW "w grę wchodzi wyłącznie zamiar bezpośredni", bo przesądza o tym użyte przez ustawodawcę sformułowanie "chcąc wywołać".
W komentarzu pod redakcją prof. Tadeusza Bojarskiego wskazano natomiast, że jest to wykroczenie kierunkowe, a sprawca działa ze złą wolą, "chcąc wywołać niepotrzebną czynność".
Czyli nawet jeżeli informacja okaże się nieprawdziwa, to nadal nie oznacza automatycznie wykroczenia, bo państwo prawa nie polega na tym, że obywatel pomyli numer budynku i od razu grozi mu areszt.
Państwo prawa polega na tym, że organ musi udowodnić, że kierowałeś się złą wolą i miałeś na celu wywołanie niepotrzebnej czynności. Inaczej nikt by nic nie zgłaszał do służb, nawet najpoważniejszych spraw, bo bałby się, że niechcący pomyli przy zgłoszeniu jakikolwiek szczegół.
Jak to tutaj wyglądało?
Mamy zgłoszenie auta na chodniku. Mamy opis: "między sklepem Stokrotka a cmentarzem na ulicy Żytkiewicza". Mamy numer rejestracyjny pojazdu. Mamy drugie zgłoszenie: "ulica Kwiatkowskiego obok budowanych hal przemysłowych". Mamy mieszkańca, który od dawna reaguje na patoparkowanie i Policja podejmuje na jego zgłoszenia interwencje. Mamy człowieka, dzięki któremu w problematycznych miejscach zaczęto montować słupki. Mamy obywatela, który tłumaczył na komisariacie, że działał w dobrej wierze. I mamy Policję, która zamiast zająć się patoparkowaniem, skierowała wniosek o ukaranie przeciwko zgłaszającemu.
Problemem dla Policji jest mieszkaniec, który ma problem z przejściem chodnikiem, bo zastawili go egoiści łamiący zasady panujące w społeczeństwie, a nie właśnie Ci łamiący prawo. Silni wobec słabych, słabi wobec silnych.
Pytanie do Policji brzmi więc bardzo prosto:
jeśli to nie jest zemsta lokalnej Policji, to gdzie jest dowód, że Pan Andrzej wiedział, że zgłasza nieprawdę i że CHCIAŁ wywołać niepotrzebną czynność Policji?
W tym, że podał dokładny opis miejsca? W tym, że wskazał numer rejestracyjny? W tym, że zgłaszał realny problem? W tym, że w miejscu z opisu naprawdę regularnie parkują źle zaparkowane pojazdy? W tym, że wcześniej Policja podejmowała interwencje na jego zgłoszenia? W tym, że miał czelność zgłosić źle zaparkowany radiowóz?
Bo z tego, co widzimy, Policja nie ma na to żadnego dowodu. Ma co najwyżej pomyłkę w adresie najbliższego budynku, a pomyłka to nie wykroczenie. Pomyłka to też nie powód, żeby ciągać mieszkańca po sądach.
Historia, z którą się zapoznaliśmy, brzmiała jak z najbardziej dołujących opowieści o „Polsce powiatowej”, gdzie policjant potrafi być szeryfem na dzikim zachodzie i najlepiej nie wchodzić mu w drogę, bo Ciebie dojedzie. Z tego powodu zwróciliśmy się przed publikacją o komentarz do rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie - przesłaliśmy kilkadziesiąt pytań, żeby móc ustalić fakty w tej sprawie.
Odpowiedzi udzielił nam Komendant Komisariatu Policji w Boguchwale, który potwierdził nam, że były prowadzone czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie dotyczące bezpodstawnego wezwania patrolu Policji, w związku z nieprawidłowo zaparkowanymi pojazdami w miejscowości Boguchwała. Materiały z wnioskiem o ukaranie trafiły do Sądu Rejonowego w Rzeszowie.
Jednocześnie Komendant odmówił udzielenia nam odpowiedzi na resztę naszych pytań twierdząc, że zgodnie z przepisami (art. 156 § 5 KPK, w związku z art. 38 § 1 KPSW) uzyskanie szczegółowych informacji o prowadzonym postępowaniu przysługuje stronom, pełnomocnikom, obrońcom i przedstawicielom ustawowym, więc brak jest zatem podstaw do udzielenia na nie odpowiedzi.
Dziwne, bo jeszcze pół roku temu Policja opublikowała dużo bardziej wrażliwy materiał dotyczący domniemanego sprawcy zabójstwa z Boguchwały, który nawet nie został oskarżony - opisano jego wiek, zarzut, znajomość z ofiarą, kłótnię, groźby, alkohol, relację krewnego, miejsce znalezienia zwłok. To jest dużo bardziej wrażliwy materiał niż odpowiedź na pytanie, czy patrol przeczytał opis zgłoszenia o aucie na chodniku.
Nie dostaliśmy odpowiedzi na pytania takie jak:
⁃czy podstawą zarzutu była sama rozbieżność między polem adresowym zgłoszenia a miejscem opisanym w treści zgłoszenia?
⁃czy patrol przeczytał opis zgłoszenia?
⁃czy sprawdzono miejsce między Stokrotką a cmentarzem?
⁃czy sprawdzono rejon budowanych hal?
⁃czy Policja uważa, że zgłaszający ma obowiązek podać idealnie precyzyjny adres administracyjny oraz nie ma prawa pomylić sąsiadujących ze sobą adresów, nawet gdy opisowo wskazuje miejsce w sposób pozwalający je zidentyfikować?
⁃czy Policja uznaje, że pomyłka w polu adresowym formularza, przy jednoczesnym podaniu w opisie konkretnego odcinka ulicy, punktów orientacyjnych i numeru rejestracyjnego pojazdu, może sama w sobie świadczyć o zamiarze bezpośrednim z art. 66 § 1 pkt 1 k.w.?
⁃jakie konkretne dowody mają wskazywać, że pan Andrzej chciał wywołać niepotrzebną czynność Policji, a nie po prostu zgłosił nieprawidłowe parkowanie w dobrej wierze, z nieścisłością co do adresu albo pinezki?
⁃czy przed zaproponowaniem mandatu funkcjonariusze ustalili, czy na ul. Żytkiewicza, ul. Kwiatkowskiego i ul. Przemysłowej w Boguchwale występował w tamtym czasie problem parkowania pojazdów na drodze dla pieszych?
⁃czy przed wszczęciem czynności wobec zgłaszającego funkcjonariusze próbowali telefonicznie doprecyzować lokalizację zgłoszenia? Jeżeli tak - kiedy, z jakiego numeru, jaka była treść rozmowy i czy została ona utrwalona? Pan Andrzej twierdzi, że telefon od Policji miał dotyczyć nie doprecyzowania lokalizacji, lecz informacji, że "chcą podać do sądu". Czy Policja temu zaprzecza? Czy rozmowa została nagrana albo opisana w notatce służbowej?
⁃czy wcześniejsze zgłoszenia pana Andrzeja dotyczące nieprawidłowego parkowania były potwierdzane przez Policję?
⁃czy Policja analizowała możliwość, że zgłoszenia pana Andrzeja dotyczyły realnego problemu, ale patrol nie odnalazł pojazdów z powodu upływu czasu, przemieszczenia pojazdów albo sprawdzenia niewłaściwego odcinka ulicy?
⁃ile zgłoszeń dotyczących nieprawidłowego parkowania w Boguchwale odnotowano w latach 2024-2026, a ile z nich zakończyło się ukaraniem kierującego albo skierowaniem wniosku o ukaranie wobec kierującego?
⁃czy Komendant Miejski Policji w Rzeszowie dostrzega, że jeżeli zgłoszenia z serwisu https://t.co/SnxEQCIpEX nie zawierały danych zgłaszającego, a mimo to funkcjonariusze skontaktowali się właśnie z panem Andrzejem i przypisali mu ich autorstwo, to może to uzasadniać podejrzenie, że nie chodziło o rzetelne wyjaśnienie sprawy, lecz o znalezienie pretekstu do represyjnego potraktowania mieszkańca znanego Policji z częstego zgłaszania wykroczeń drogowych?
⁃czy Komendant Miejski Policji w Rzeszowie dokonali kontroli prawidłowości czynności podjętych wobec pana Andrzeja? Jeżeli nie - czy taka kontrola zostanie przeprowadzona po naszych pytaniach?
Na te pytania i kilka innych nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi - Komendant zasłonił się aktami sprawy, kiedy lokalna Policja w poważniejszych sprawach, jeszcze nieskierowanych do sądu, sypie szczegółami.
W tej sprawie nie widać podstawowego znamienia z art. 66 § 1 pkt 1 KW: zamiaru bezpośredniego wywołania niepotrzebnej czynności Policji.
Widać za to lokalną Policję, która najwyraźniej postanowiła zrobić przykład z człowieka, który za często zawracał im głowę łamaniem prawa, a teraz ta sama Policja boi się wyjaśnić opinii publiczej sytuację, bo zapewne odpowiedzi na pytania by ich pogrążyły.
Nie zgłaszaj. Nie reaguj. Nie interesuj się. Nie przeszkadzaj Policji. Nie psuj świętego spokoju łamiącym prawo. Bo jak za bardzo się wychylisz, to następnym razem sprawa może być nie przeciwko kierowcy, tylko przeciwko Tobie.
Ale my niezmiennie uważamy, że mimo wszystko Policja jest od ścigania łamania prawa, a nie od ścigania ludzi, którzy je zgłaszają. I niezmiennie będziemy ją gonić do roboty!
Komendantem Policji w Boguchwale jest aspirant sztabowy Krzysztof Daszykowski. Jego przełożonym, który również nie udzielił odpowiedzi na pytania, jest Komendant Miejski Policji w Rzeszowie - młodszy inspektor Marek Pietrykowski.
Podaj dalej - niech dowie się o nich cała Polska 🔁
@Rz_Policja@PolskaPolicja@MSWiA_GOV_PL@MKierwinski@czeslawmroczek@K_Galecka