Kilka lat temu (na pewno w l. 2018-2021) kierunek pielęgniarstwo na uczelni Wincentego Pola w LBL był z pewnością w pierwszej trójce, jeśli w ogóle nie pierwszy wśród wybieranych przez studentów z Zimbabwe. Byłam wówczas konsulem w RPA, to po prostu to pamiętam. Próby "zarządzania" tym procesem, jakie wówczas podejmowano były jakby kosmetyczne. Z jednej strony bowiem nakładano na przyszłych studentów dodatkowe "obowiązki wizowe" (bardziej restrykcyjne wymogi dotyczące poszczególnych dokumentów załączanych do wniosku wizowego), z drugiej niby to "podnoszono poprzeczkę" uczelniom ich przyjmującym, np. poprzez wprowadzenie wymogu znalezienia się danej uczelni na stosownej liście opracowanej przez odpowiednie ministerstwo etc, etc. Nie to, żeby mnożenie biurokracji nie stanowiło pewnego utrudnienia dla obu stron, ale jak widać, nie były to przeszkody do nieprzezwyciężenia. To powinna być jakaś lekcja na czasy obecne, a nie jest, że "zarządzanie procesem migracyjnym" zacząć trzeba nie od majstrowania przy pojedynczych przepisach (co znów jest proponowane przez wielu polityków i "działaczy"), a określenia - bez politpoprawności - celu wprowadzanych zmian. Dopiero do jasno wytyczonych celów, które chcemy osiągnąć należy dostosować przepisy. Wiem, że to są dla wielu banały, ale jak widać na tych banałach wykładamy się od lat. Różne wpływowe środowiska i podmioty mają w kontekście migracji do PL różne cele, co - nomen omen - celowo przez polityków w debacie publicznej jest pomijane z obawy przed utratą poparcia, a nam proponowany w takiej sytuacji jest erzac w postaci "zaostrzonych przepisów". Tak to się można bawić w nieskończoność i rok w rok się dziwić "Dniom Afryki" w polskich miastach.
@toxic_everydayy jak się zna hiszpański to w sumie mogłoby się przyjąć w hiszpani, oglądaliby. La casa de empenos jest dość popularne tam ale tam ludzie przynoszą drogie rzeczy, nie ma odpowiednika takiego normalnego serialu o lombardzie
A w czym ciocia pisząca PO PR*CY fizycznej na cały etat wiersze jest gorsza od "artystki" która skończyła studia i pisze wiersze które nie sprzedają się na tyle aby z tego żyła? Obie mają hobby, ale ta pr*cująca ma fundować hobby tej drugiej? Cyrk.