Często prawa strona pyta mnie z troską: „Ile ci płacą za te wysrywy na X?”
Przyznaję się bez bicia:
robię to całkowicie za darmo. Zwyczajnie czułbym się podle, zostawiając Polskę wnukom w rękach takiej patologii jak Kaczyński, Nawrocki, Morawiecki i reszta tego cyrku.
Nie potrzebuję silniejszej motywacji.
Ani pensji. Ani grantu. Ani nawet darmowego kiełbasianego grilla. Udanego weekendu, moi prawi „patrioci”.
Niech wam się dobrze myśli o Polsce… z kanapy.