Afera Romana Giertycha powinna wstrząsnąć całą opinią publiczną! Rząd Tuska i jego służalcze media próbują zamieść to pod dywan, dlatego prosimy o udostępnianie!
W skrócie:
👉 Blisko 1 milion złotych trafia do jego kancelarii, a pieniądze przeszły przez raj podatkowy w Liechtensteinie
👉 Spółka zakładana na pracownicę jego kancelarii
👉 W tle Rosjanka z francuskim paszportem, zajmująca się ukrywaniem majątków rosyjskich biznesmenów w rajach podatkowych
👉 Podmiot znika 20 dni po ostatnim przelewie
👉 Daty i kwoty przelewów mają pokrywać się z tymi z afery Polnordu, gdzie – według śledczych – chodziło o wyprowadzanie pieniędzy ze spółki.
Tymczasem prokuratura nie przesłuchuje kluczowych świadków i osób powiązanych ze spółką, nie zabezpiecza dokumentów z Liechtensteinu i umarza zarzuty.
Co na to zwykle wyszczekany premier Tusk? Nabrał wody w usta i cicho sza!
Gigantyczna afera na szeroką skalę, którą trzeba wyjaśnić!
@Orange_Polska Nie dajcie się na nic naciągnąć. Nie wywiązują się z umów. Na podłączenie światłowodu czeka się tygodniami, nie informują, że przesuwają termin, nie konsultując z Tobą, czy pasuje. Kłamią, że zarządca budynku nie wydał kluczy, co jest kłamstwem. Od 7.12 czekam na podłączenie.
Porsche Cayenne i Panamera (ale tylko hybryda!), Audi Q8, Lexus RX450H+, Range Rover Sport - takie pojazdy znalazły się na oficjalnej liście dopuszczonej do dotacji dla HoReCa z KPO. Dla frajerów - takich jak my - natomiast jest 40 tysięcy na elektryka.
https://t.co/Di5xFAbNc0
🔴 PILNE! Prezydent Duda ujawnił swoje plany na przyszłość - o emeryturze nawet nie myśli! "Mam dużo energii".
Czytaj więcej na https://t.co/elwAa96aXC https://t.co/EQRRdB3Pj5
KOŃ I TABLETKA GWAŁTU!
Roman wiedział, że ten dzień w końcu nadejdzie. Że prędzej czy później CBA zapuka do jego drzwi.
Ale Roman to nie nowicjusz. To człowiek sceny, wyśmienity aktor. Więc gdy przyszli, nie improwizował. On już dawno napisał sobie tę rolę męczennika władzy.
Aby odegrać „nagłe zasłabnięcie”, sięgnął po środek, który w ciemnych kręgach ma jedno zastosowanie: odebrać świadomość, zatrzeć pamięć. Według naszych źródeł – połknął nie jedną, a co najmniej dwie tabletki substancji o działaniu podobnym do „pigułki gwałtu”. Wystarczy, by ofiara straciła kontakt z rzeczywistością na dwie, może trzy godziny – by ją zgwałcić. Romanowi w zupełności wystarczyło, by odegrać teatr: wejście, upadek, karetka, szpital.
Służby dowiedziały się o tym od lekarza. O okolicznościach, w jakich zdobyto tę informację, nie będziemy pisać – na prośbę funkcjonariuszy prowadzących sprawę. Napiszemy tyle, ile możemy!
Giertych nosił przy sobie ten silny lek psychotropowy. Silny środek uspokajający, dostępny tylko na receptę. Jeśli przedawkujesz go odpowiednio – nie umrzesz. Ale możesz stracić przytomność, mieć spowolniony oddech. W sam raz, by odegrać kogoś, kto wymaga natychmiastowej hospitalizacji.
Roman nie połknął leku w łazience, do której poszedł z oficerem CBA. Zrobił to dużo wcześniej. W łazience po prostu się przewrócił – bo lek zaczął działać. Wszystko zostało zaplanowane z wyprzedzeniem.
Pogotowie zabrało go do szpitala. I tam rozpoczął się akt drugi tej sztuki.
W szpitalu jednak kurtyna zaczęła się sypać.
Zapis monitoringu pokazał coś innego niż oficjalna narracja. Roman siada, poprawia się, wierci na łóżku. Spokojny. Swobodny. Zdrowy jak koń. I to właśnie te nagrania sprawiły, że śledczy podjęli decyzję o wizycie. Według nich pacjent, który jeszcze rano był rzekomo bliski śmierci, wyglądał na człowieka gotowego wstać i wyjść o własnych siłach.
Ale wtedy… teatr ruszył dalej.
Gdy tylko prokurator przekroczyła próg sali wraz z obrońcą Giertycha, Roman zamknął oczy i zamienił się w nieprzytomnego śpiocha. Zamarł. Nieruchomy, jakby zgasł. Jeszcze chwilę wcześniej wiercił się i rozsiadał. Teraz – cisza. Rola wymagała ciszy. I nieruchomości.
Ale najbardziej haniebne nie było samo przedstawienie.
Najbardziej haniebne było to, kogo Roman wciągnął na scenę.
Swoją córkę Marysię, która przed kamerami drżącym głosem mówiła, że ojciec oddycha, ale stracił przytomność. Że nie wie, co się dzieje. Że się boi.
Jej twarz stała się tarczą. Jej głos – narzędziem.
Bo kiedy Roman Giertych gra, nie ma granic. Gra o przetrwanie. A wtedy nie obowiązują żadne zasady. Nawet ojcostwa.
@wPolityce_pl@RepublikaTV@RadioMaryja@samuelpereira@cezarygmyz@WBiedron@R_A_Ziemkiewicz