@Darekbrzoza Mam to samo odczucie ale nie kojarzę tego ze starością, przemijaniem i smutkiem . Zwyczajnie cenię sobie spokój w swoim czterdziestoletnim życiu.
Stefan Ossowiecki, przedwojenny jasnowidz:
"Będzie Polska! Ale za jaką cenę! Najpierw będą nią władali komuniści a potem szubrawcy i świnie. Na koniec powstanie jeszcze większa niż teraz. Tego ani ja ani Ty nie doczekamy,dopiero wnukowie. Warto jednak wiedzieć,że tak się stanie.”
Ta opinia nie powinna być kontrowersyjna: murzyni nie pasują do krajobrazu Europy ani naszej architektury. Na tle europejskich budynków, przyrody i zabytków wyglądają jak biały człowiek na tle lepianki z bawolego gówna - skrajnie nienaturalnie na tym najbardziej wizualno-estetycznym poziomie.
Ukraińcy którzy dostali od PiSowskich kurew PESEL z dopiskiem UKR powinni mieć ten PESEL zlikwidowany i nakaz opuszczenia Polski.
Wszyscy Ukraińcy powinni wjeżdżać do Polski na podstawie wiz!
Czas na zamknięcie granicy i deportacje!
Dosyć robienia z Polski ukraińskiego burdelu!
W schronisku w Radlinie trwa walka z upałem. Pięć dużych, łagodnych psów pilnie potrzebuje domów tymczasowych na około 5 dni. 💔
W niektórych boksach temperatura jest tak wysoka, że zagraża ich zdrowiu, a nawet życiu. Wystarczy bezpieczny, ogrodzony i zacieniony ogród lub podwórko, gdzie psy przeczekają największe upały.
Jeśli mieszkasz w okolicy i możesz pomóc, zadzwoń pod numer 508 316 989.
Jeśli nie możesz otworzyć swojego domu, otwórz ten post dla innych. Zostaw reakcję i udostępnij go dalej. Czasem jedno kliknięcie prowadzi do człowieka, który ratuje czyjeś życie. Dziś może uratować właśnie to psie. ❤️
Histoire vraie.
Un dernier adieu – en termes simples
Maman, je suis sortie à une fête ce soir. Je me suis souvenu de ce que tu m’as toujours dit—de ne pas boire d’alcool. Alors je ne l’ai pas fait. J’ai choisi un Sprite à la place. J’étais fier parce que j’ai fait un choix intelligent et sain. Tu avais raison.
Quand la fête s’est terminée, beaucoup de gens ont commencé à conduire même s’ils avaient bu. Mais je me sentais en sécurité, maman, parce que ce n’était pas le cas. Je suis allé à ma voiture, sûr de rentrer chez moi sans problème.
Mais ensuite, quelque chose s’est produit que je n’avais jamais vu venir.
Maintenant, je suis allongé ici sur la route. J’entends un policier dire : « Le conducteur qui a causé l’accident était ivre. »
Ta voix semble si lointaine, maman. Je suis couvert de sang. J’essaie de ne pas pleurer, mais la douleur est tellement forte. J’entends les médecins dire : « Cette fille va mourir. »
Ce conducteur est aussi sorti faire la fête, mais il a choisi de boire et conduire. Et maintenant... Je dois mourir.
Pourquoi les gens font-ils ça, maman ? Ne savent-ils pas que ça peut ruiner des vies ?
J’ai l’impression que mon corps est coupé par une centaine de couteaux. S’il te plaît, dis à ma sœur de ne pas avoir peur. Dis à papa d’être fort. Je t’aime tellement, maman. J’aimerais pouvoir avoir un dernier baiser.
Quelqu’un aurait dû dire à ce garçon à quel point il est dangereux de boire et de conduire. Peut-être que si ses parents l’avaient prévenu, je serais encore en vie.
Ma respiration ralentit. J’ai tellement peur. Ce sont mes derniers instants, et je me sens tellement seule. J’aimerais que tu puisses me serrer dans tes bras, maman, pendant que je suis allongé ici à mourir.
Je veux te dire que je t’aime... mais je ne ressens plus rien. Maman... Je t’aime. Au revoir...
—
Ce furent les derniers mots d’une jeune fille en 1997. Un journaliste de Telecinco était là et a tout entendu. Il a lancé une campagne pour arrêter la conduite en état d’ivresse.
Si vous lisez ceci, ne l’ignorez pas. Partagez-le. Parle-en. Cela pourrait sauver des vies — y compris la vôtre. Un petit message comme celui-ci peut faire une grande différence.
“If you are looking for a world where no one suffers, you are looking for a world without humans. To feel pain is to be awake to the reality of the cosmos; to flee from it is to sleepwalk through your own life.”
— Kenzaburō Ōe
"It's a terrible thing to be alone, but it's an even more terrible thing to be with someone and still feel alone. That is the true tragedy of human existence: we are islands shouting at each other across oceans of misunderstanding."
— Virginia Woolf
Na tych dwóch zdjęciach zawiera się cały problem współczesnej Europy.
>imigrant z Afryki zostaje wpuszczony do europejskiego kraju
>wali konia na plaży przy dzieciach
>biali mężczyźni spuszczają mu słuszny wpierdol
>jakieś babsko podobne do Olgi Tokarczuk albo Katarzyny Kotuli próbuję odciągnąć mężczyzn od imigranta z Afryki, drąc przy okazji ryja, że nie wolno bić murzyna
@Darekbrzoza Smutne ale prawdziwe. To samo niestety działa w drugą stronę: synek który wpada do mamusi raz na pół roku jest o wiele lepszy od tego który codziennie zmienia pieluchy...
"Zwolniłam się wczoraj.
Bez wypowiedzenia, bez planu przejściowego, bez rozmów i wyjaśnień.
Po prostu odłożyłam nóż do tortu, wzięłam torebkę i wyszłam z domu mojej córki.
Mój pracodawca? Moja córka Anna.
Przez siedem lat wierzyłam, że moją „pensją” są miłość i wdzięczność.
Wczoraj zrozumiałam, że w ich wizji rodziny oddanie znaczy mniej niż nowy tablet.
Mam na imię Helena. Mam 66 lat. Jestem emerytowaną nauczycielką i żyję z niewielkiej emerytury.
Dla świata jestem babcią.
Dla nich byłam kucharką, sprzątaczką, kierowcą, nianią, pomocą w lekcjach, pielęgniarką i oficjalnym „zapasowym rozwiązaniem na wszystko”.
Byłam „babcią zawsze”.
Jak wiele takich „babć zawsze”, byłam samotną kobietą funkcjonującą na kawie i tabletkach przeciwbólowych.
Kiedy urodził się mały Kuba, Anna błagała mnie:
— Mamo, nie możemy zostawić dziecka z obcymi. Ty jesteś jedyną osobą, której naprawdę ufamy.
I byłam.
Stałam się filarem ich codzienności.
Moje dni zaczynały się o szóstej rano.
Przychodziłam do nich, przygotowywałam dokładnie to, co Kuba je, ubierałam go, odprowadzałam do szkoły.
Potem pranie, prasowanie, zakupy, gotowanie.
Gdy wracali z pracy, dzieci były zaopiekowane, dom czysty, wszystko na swoim miejscu.
Jest jeszcze Krystyna — matka mojego zięcia.
Mieszka w apartamencie, przyjeżdża dwa razy w roku, cała w perfumach i biżuterii.
Nie wie nawet, że Zosia boi się ciemności, a Kuba nie znosi zupy.
Ona jest „babcią od zabawy”.
Wczoraj Kuba skończył 10 lat.
Przez wiele miesięcy własnoręcznie robiłam na drutach wełniany koc, bo wiem, że ma problemy z zasypianiem. Chciałam, żeby czuł się bezpiecznie.
Upiekłam też sama tort — trzy piętra, krem i czekolada.
Przyszłam wcześniej, żeby wszystko przygotować.
O szesnastej pojawiła się Krystyna.
Nie przyniosła nic zrobionego własnoręcznie.
Przyniosła dwa tablety najnowszej generacji.
— Nie wiedziałam, co kupić — zaśmiała się. — Ale to topowy model. I dziś bez zasad! Obowiązuje prawo babci Krystyny!
Dzieci zniknęły z tabletami.
Anna i jej mąż byli zachwyceni.
— Krystyno, wspaniale! — mówili, nalewając jej wino, które kupiłam ja.
A ja stałam tam z kocem w rękach.
Kiedy podałam go Kubie, nawet na mnie nie spojrzał.
— Później, babciu. To jest tysiąc razy lepsze niż koc. Czemu zawsze przynosisz takie nudne rzeczy?
Spojrzałam na Annę.
Czekałam, aż zareaguje.
Nie zrobiła nic.
— Mamo, nie bądź przewrażliwiona. Ty jesteś babcią na co dzień. A Krystyna jest od niespodzianek. To po prostu różne role.
Babcia na co dzień.
Jak miotła w schowku — potrzebna, cicha, niewidzialna.
Złożyłam koc i położyłam go na blacie.
— Nie — powiedziałam, gdy poprosili mnie o krojenie tortu. — Wystarczy.
Zdjęłam fartuch i zostawiłam go na krześle.
— Skończyłam być niewidzialnym tłem waszej wygody, podczas gdy ktoś inny zbiera uśmiechy.
Skoro jestem tylko babcią na co dzień, to dziś usługa jest zawieszona.
Krystyna zaśmiała się:
— No daj spokój, nie rób dramatu!
— A ja mam do załatwienia sprawę szacunku — odpowiedziałam. —
Jestem pewna, że poradzicie sobie z bałaganem po przyjęciu, stertą prania i wieczornymi humorkami.
I wyszłam.
Anna dogoniła mnie przy samochodzie.
— Mamo, ale kto jutro odprowadzi dzieci do szkoły? Ja mam rano spotkania. Nie możesz tak po prostu odejść!
— Nie wiem — powiedziałam. —
Może babcia od zabawy poradzi sobie też z porannym ruchem ulicznym.
Albo wreszcie zapłacicie za pomoc, którą przez siedem lat mieliście za darmo.
Mój telefon dzwonił cały dzień.
A ja obudziłam się o wpół do dziewiątej.
Piłam herbatę na balkonie.
Ten dzień po raz pierwszy od lat był mój.
Pomyliłyśmy miłość z poświęceniem aż do całkowitego wymazania siebie.
Zamieniłyśmy rodzinę w darmową siłę roboczą.
Kocham moje wnuki.
Zawsze będę je chronić.
Ale nie będę już domowym sprzętem w cudzym domu.
Jeśli naprawdę będą mnie chcieli,
muszą nauczyć się mnie szanować.
A do tego czasu…
zapisuję się na pilates."
za Kawa z mlekiem
Przywódca duchowy Iranu Ali Chamenei został zamordowany wraz z wieloma członkami swojej rodziny. Warto przypomnieć, kiedy wielu milczało. on miał odwagę potępić bluźnierczą „Ostatnią Wieczerzę” podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich we Francji. Wróg numer jeden syjonistów, od wielu lat nie ulegał terrorowi Izraela.
Czy znajdzie się godny jego następca? Oby.