Rząd Tuska oddał już do Brukseli ponad 21 mld zł z KPO.
Najpierw po cichu zrezygnowano z 5,1 mld euro z części pożyczkowej, bo rząd nie potrafił tych środków wykorzystać.
Teraz Polska może stracić kolejne 11 mld zł z części dotacyjnej, czyli bezzwrotnej.
Zwracamy, nie gadamy 🤡
Lokalny działacz KO nękał Martę, przerabiał jej zdjęcia na porno. Ona leczy zespół stresu pourazowego, on dostał posadę
Krzysztof K. — były urzędnik i współpracownik Jacka Jaśkowiaka (prezydenta Poznania, KO/PO). Był https://t.co/lF89IANUEZ. wiceszefem gabinetu Jaśkowiaka w Poznaniu, później pracował w urzędach na Dolnym Śląsku (Legnica, Polkowice).https://t.co/WJ0EobMunP
https://t.co/uIMnTM6Clz
🇵🇱 Sąd Rejonowy w Zamościu skazał 21-letnią Oliwię Olejniczak!
Oliwia jest studentką. Jest w ciąży. Jest także matką rocznego synka.
Oliwia została skazana za "nawoływanie do nienawiści".
Prokuratura zażądała 10 miesięcy ograniczenia wolności.
Za co❓
Otóż Oliwia wystąpiła podczas legalnej manifestacji przeciwko niekontrolowanej imigracji - 19 lipca 2025 roku w Zamościu.
Manifestacja odbyła się kilka tygodni po tym, jak imigrant z Wenezueli brutalnie zgwałcił i zamordował 24-letnią Klaudię.
"To mogłam być ja!" - Oliwia powiedziała na wiecu w Zamościu. "To mogliście być wy. Nie chcemy tutaj czegoś takiego. Polak w Polsce gospodarzem".
Oliwia powiedziała w sądzie, że jej słowa były wyrazem strachu.
"Jestem po prostu matką, która chce, żeby jej dziecko mogło bezpiecznie chodzić po ulicach polskiego miasta. Chciałam tylko, żeby Polska pozostała bezpieczna".
Oliwia powiedziała po rozprawie:
"Polak w Polsce gospodarzem. Jak to hasło może być nawoływaniem do nienawiści? Kto jest gospodarzem. Tego sędzia nie powiedziała”.
Zamiast odpowiedzi na obawy - młoda polska matka usłyszała wyrok skazujący.
Prawnicy Oliwii złożyli apelację.
Ta rozprawa prawdopodobnie rozstrzygnie, czy w Polsce można będzie mówić o zagrożeniach masowej imigracji.
Link do źródła w komentarzu. Gorąco polecam.
#MasowaMigracja #migration
@OficjalneZero Po zmianie władzy to będzie trzeba odbić w takim stylu jak Szwedzi odbili stocznię Kockums. Tłumacząc względami bezpieczeństwa narodowego wysłać tam wojsko, wywieść Niemców, anulować umowę. Skoro Szwedzi to zrobili to jest precedens i my też możemy.
Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 !
W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️
Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE.
PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj
Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️
Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach :
"Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta.
I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy.
Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec.
#UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox
Źródło :
"Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2.
Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe.
Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r.
Dlaczego ludzie tak bardzo nie chcą rządu Donalda Tuska⁉️🔥
-Myśle, że jednym z elementów jest nieumiejętność chwalenia się sukcesami, nieumiejętność przekazywania dokonań…
-To ja panu powiem. Nie lubią was bo: nie dowieźliście mieszkań, obiecaliście reformę ochrony zdrowia, a tam jest dziadostwo, obiecaliście sprawę aborcji itd. i nie ma nic. Mówiliście, że tylko wystarczy przegonić PiS i to wszystko będzie, a jest co? Jest nic.
🚜🚜🚜🚜
Od cwaniaków wyzywa kogoś typ co zajmuje się hobbystycznie kolekcjonowaniem tanich mieszkań xD
Z oświadczenia:
>mieszkanie 100m o wartości 550 000 PLN (xd)
>mieszkanie 42m o wartości 252 000 PLN (xd)
>mieszkanie 41m o wartości 246 000 PLN (xd)
>mieszkanie 37m o wartości 220 000 PLN (xd)
>mieszkanie 46m o wartości 276 000 PLN (xd)
>mieszkanie 44m o wartości 264 000 PLN (xd)
>mieszkanie 46m o wartości 276 000 PLN (xd)
>mieszkanie 34m o wartości 186 000 PLN (xd)
>mieszkanie 59m o wartości 354 000 PLN (xd)
>mieszkanie 53m o wartości 318 000 PLN (xd)
>mieszkanie 86m o wartości 388 000 PLN (xd)
>mieszkanie 54m o wartości 324 000 PLN (xd)
"To są jakieś jaja. Imigranci z Afganistanu, którzy nielegalnie wdarli się do Polski, decyzją sądu mają dostać jeszcze... odszkodowanie od naszego państwa! Polski wymiar sprawiedliwości staje na głowie.
W 2021 roku dwóch Afgańczyków nielegalnie przekroczyło granicę polsko-białoruską i zostało zatrzymanych przez Straż Graniczną. Nie posiadali ani wizy ani jakiegokolwiek innego dokumentu pozwalającego na wjazd do Polski. Zostali zatrzymani oraz zawróceni do Puszczy Białowieskiej, skąd mieli wrócić na Białoruś. Niestety interwencja aktywistów zapobiegła temu i trafili do ośrodków w Polsce, a następnie wyjechali na Zachód. Teraz Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał zatrzymanie nielegalnych imigrantów za niesłuszne i wydał wyrok (nieprawomocny) o przyznaniu im 5 tys. zł za rekompensatę krzywd wynikających z pozbawienia wolności. Cyrk.
Sygnał jaki wysyłamy w świat jest fatalny - oto Polska wypłaca odszkodowania imigrantom, których służby złapały za bezprawne wtargnięcie na terytorium kraju. To jak zaproszenie dla innych, by wdzierali się do Polski, bo nawet jak zostaną zatrzymani to mogą liczyć na pieniądze.
W jakim świetle stawia to nasze państwo? I jak mają czuć się polscy strażnicy graniczni, którzy najpierw starają się dbać o nasze bezpieczeństwo, a potem słyszą, że złapani nielegalni imigranci jeszcze dostają zadośćuczynienie. Kpina z państwa i całego systemu, który pobłaża tym nachodźcom."
za Ewa Zajączkowska
Profesor Alosza Awdiejew kończy dziś 86 lat.
Urodzony 18 lipca 1940 w Woroszyłowsku (dziś Stawropol) w Rosji, od ponad pół wieku zadomowiony w Polsce.
Piosenkarz, aktor (https://t.co/xIjnhISxNX. Zajcew w „Ekstradycji”), wieloletni artysta Piwnicy pod Baranami oraz językoznawca i profesor nauk humanistycznych na UJ. Twórca koncepcji gramatyki komunikacyjnej, odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
„Kiedyś napisałem taką piosenkę: "Trochę Rusek, trochę Żyd, naprawdę wielki wstyd, bo kiedy śpiewam, jestem już Cyganem". Te słowa trochę odpowiadają rzeczywistości. Wychowałem się w południowej Rosji, będącej wówczas zlepkiem różnych kultur: rosyjskiej, ukraińskiej, polskiej, żydowskiej, greckiej, ormiańskiej, gruzińskiej. Urodziłem się w Strawropolu na przedpolach Kaukazu, dzieciństwo spędziłem w Besarabii, potem wylądowałem w Moskwie.
W latach 60., czyli w czasie "odwilży", Polska była dla mnie wzorem otwartości. Fascynowało mnie polskie kino, a także malarstwo. Przeczuwałem, że w Polsce będę mógł poszerzać swoje horyzonty. I nie pomyliłem się co do wyobrażeń, jakie o niej miałem. Polska była dla mnie wspaniałym odkryciem i stała się dla mnie wybraną ojczyzną. Kiedy w Rosji chodziły niedźwiedzie - jak to trafnie określił prof. Ulewicz - Polska była już Europą.”
Popular far-left French politician Louis Boyard discreetly took off his Rolex worth $50,000 before giving an interview ‘denouncing the ultra-rich.’
Hypocrisy at its finest.
An innocent 72 year old grandfather, Mario Roggero, is being dragged to prison for 14 years and 9 months.
Why?
Because three armed thugs broke into his jewelry store, held a gun to his daughter’s face, put a knife to his wife’s throat, beat them, and tried to destroy his family.
Mario defended them. He fought back. And for that, Italy’s courts have decided he’s the criminal.
Not the robbers who came to terrorize and steal. Him.
They say the “danger had passed” because the attackers were running away.
Running away with the terror they inflicted still fresh on his wife and daughter.
What kind of twisted logic is this?
This is betrayal of the Italian people.
This is a system that protects predators and punishes fathers and grandfathers who dare to protect their own.
Mario is no criminal. He’s a hardworking man, a family man, a grandfather who just wanted to see his eight grandchildren grow up.
Now they want to lock him up like a thug while the real criminals demand millions in compensation from the man they tried to destroy.
This is insane.
This is what happens when a country forgets the basic right to defend your life and your loved ones.
Italy, wake up!
The whole world is watching this disgrace.
Matteo Salvini and millions of decent Italians are standing with Mario.
We demand a pardon.
We demand real self defense laws that protect victims, not the ones who attack them.
🚨 Brunatna fala pośród aktywistów LGBT! Aktywista ze zwierzęcą agresją zaatakował w Zielonej Górze furgonetkę fundacji @Prawo_do_zycia ostrzegającą przed seksedukacją. Czy autorytety moralne wyrażą oburzenie?
Ciąg dalszy krakowskiego przypadku dr Marii Wojtachy i prawie 10 milionów złotych dla niemieckiej fundacji mającej krzewić w Krakowie wielokulturowość. Polecam ten długi wpis przede wszystkim @CBAgovPL.
Na wstępie zwróćmy uwagę na chronologię zdarzeń z przełomu zimy i wiosny 2025r., która pokazuje niesamowitą elastyczność w łączeniu ról publicznych i pozarządowych:
6 lutego: Miasto opublikowało informację, że departamenty UMK realizują zadania od 1 lutego, wskazując dr Marię Wojtachę jako obejmującą kluczowe stanowisko: Dyrektora Departamentu w Urzędzie Miasta Krakowa.
6 marca: Urząd Miasta ogłasza głośny konkurs (o którym za chwilę).
31 marca: Dopiero tego dnia Fundacja Internationaler Bund Polska oficjalnie żegna się z dr Marią Wojtachą jako swoją dyrektorką.
17 kwietnia: zatwierdzenie konkursu, który wygrywa Fundacja Internationaler Bund Polska.
Powstaje niewyjaśniona zbieżność dat. Miasto wskazuje funkcjonowanie eksponowanego w strukturach departamentu, który ma objąć dr Maria Wojtacha i jednocześnie niemal przez dwa miesiące ta sama osoba jest dyrektorką Fundacji, która jest jednym z głównych beneficjentów miejskiej polityki wielokulturowości!
Czy to standardy transparentności, jakich oczekujemy od władz miasta?
Konkurs dla NGO, zamiast klasycznego przetargu zgodnego z prawem zamówień publicznych. Kto i dlaczego wybrał ten „wygodny” model?
Konkurs, który ogłoszono 6 marca, dotyczył wyłonienia operatora Społecznej Agencji Najmu (SAN).
Aby legalnie ominąć standardowe procedury przetargowe, ktoś podjął decyzję, by przyporządkować to zadanie pod art. 22b ust. 6 ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa. Umowę z organizacją pozarządową zawarto w trybie ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie jako „wsparcie lub powierzenie zadania publicznego”.
Dlaczego unikano transparentnego przetargu publicznego?
Kto ocenia, a kto wygrywa? Zamknięte koło wzajemnych powiązań?
Wystarczy spojrzeć na składy komitetów i kapituł, które decydują o przyznawaniu miejskich laurów i funduszy. Na mocy Zarządzenia Prezydenta Miasta Krakowa powołano Kapitułę Wielokulturowości opiniującą kandydatów do tytułu „Krakowski Ambasador Wielokulturowości”. W jej składzie zasiadała między innymi:
Maria Klaman – Zastępczyni Prezydenta Miasta Krakowa, regularny „gość specjalny” i twarz promowanych wydarzeń.
dr Maria Wojtacha formalnie jako przedstawicielkalaureatów tytułu „Krakowski Ambasador Wielokulturowości„ ale de facto reprezentująca środowisko beneficjentów.
W ten sposób urzędnicy, działacze NGO i decydenci polityczni tworzą zamknięty układ wzajemnej adoracji. Jednego dnia występują jako goście specjalni i fundatorzy, drugiego zasiadają w komisjach, a trzeciego reprezentują podmioty organizujące spotkania (jak chociażby głośne spotkania w Centrum Wielokulturowym z organizacjami takimi jak Zustricz, Salam Lab Karola Wilczyńskiego czy właśnie Internationaler Bund Polska.