Biznes przenoszący się do Polski, zwiększona pula pracowników i konsumentów mogą przynieść wymierny efekt ekonomiczny dla naszej gospodarki. Polska już dziś powinna planować, jak zainwestować te środki w odbudowę Ukrainy po zakończeniu wojny https://t.co/mC8ywZyvAk
@PatrykSlowik@OficjalneZero Bardziej dziwi jego popularność przy tak fatalnym warsztacie dziennikarskim. Chłop czyta z kartki pytania, nie dopytuje, nie challenge’uje, porzuca wątki w połowie, plus ta linearna historia gościa opowiadana w czasie rzeczywistym - to jest nieznośne
Upadek Ukrainy to automatyczny skok premii za ryzyko dla Polski jako kraju przyfrontowego. Mechanizm jest bezlitosny:
1. Inwestorzy zażądają znacznie wyższych odsetek za pożyczanie Polsce pieniędzy (skokowy wzrost rentowności obligacji).
2. Spadnie popyt na nasz dług – fundusze emerytalne z USA czy Azji mogą uznać Polskę za strefę „non-investable”.
Efekt? Koszt obsługi długu skoczy momentalnie o kilka-kilkanaście miliardów rocznie.
Będziemy musieli nie tylko wydawać krocie na armię (4-5% PKB), ale też znacznie drożej pożyczać te pieniądze na rynkach. To prosta droga do spirali zadłużenia, przy której obecne pakiety pomocowe to jakieś „waciki”.
Konfederacja martwi się o 90 mld długu UE, a nie widzi, że bez Ukrainy zapłacimy rynkom „podatek od strachu” kilkukrotnie wyższy.
Polska finansowo zyskuje na tym pakiecie znacznie więcej, niż wydaje. Każda forma solidarnej pomocy z UE dla Ukrainy to czysta kalkulacja i nasz najlepiej pojęty interes narodowy.
@OloCzarny To prawda, wyjątkowo prymitywny rodzaj komentarza, który ma na celu cyniczne wyszydzenie i poniżenie, jak w zdaniu wypowiedzianym przez Mazurka, że “Minister Kotula wypowiada się jak patentowana idiotka”. Co to wnosi, poza leczeniem kompleksów tego dziada?