@przemekonko@bfialek Dlaczego tak uważasz? Dla mnie to hobby i przyjemność kontaktu z dziewczynami, które reprezentują różne środowiska, mam wieloletnie relacje z moimi pacjentkami, daje mi to odskocznię od codziennej pracy i przy okazji doświadczenia mogę zadbać o własny wygląd bez innych gabinetów.
Ja wiem, że obecnie nie jest pożądane medialnie pisanie o takich sukcesach, bo patologie systemu Ochrony Zdrowia w Polsce są bardziej chwytliwe dla społeczeństwa, ale chciałam się pochwalić, jak ciekawa i satysfakcjonująca jest moja praca.
https://t.co/ulgVZPJ9JC
Obserwuję dość niepokojącą tendencję. Mianowicie coraz większa liczba lekarzy i lekarek, również tych świetnych, ze specjalizacjami, na które jest ogromne zapotrzebowanie, rozwija się w zakresie szeroko pojętej medycyny estetycznej.
Uważam, że istnieją 2 kluczowe powody takiego kierunku.
Po pierwsze: większy spokój. W obecnych realiach praca w sektorze publicznym polskiego systemu opieki zdrowotnej jest niezwykle odpowiedzialna, a w niektórych przypadkach wręcz niebezpieczna. Medycyna estetyczna jest zdecydowanie bardziej „przyjazna” oraz „łatwiejsza” - nie trzeba przeprowadzać wielogodzinnych operacji obarczonych wysokim ryzykiem powikłań czy diagnozować wielowątkowych przypadków klinicznych.
Po drugie - a może powinien to być pierwszy powód - stabilizacja. Sektor beauty progresuje nie tylko w Polsce, ale i na świecie, co oznacza, że popyt na usługi w tym zakresie szybko rośnie. Będąc lekarzem z prawem wykonywania zawodu - po odpowiednim przygotowaniu - można świadczyć większość procedur estetycznych. Jest to obszar pozbawiony przeregulowania, czyli znacznie bardziej stabilny; taki, który nie zmienia się diametralnie co kilka miesięcy.
Nie twierdzę, że medycyna estetyczna jest zbędna, jednak widząc neurologów, reumatologów, hematologów czy świetnych chirurgów, którzy odchodzą od swoich korzeni, czuję pewien niepokój. Szczególnie w Polsce, gdzie brakuje lekarzy specjalistów. Powinniśmy zrobić wszystko, aby stworzyć system, który będzie przyjazny nie tylko finansowo.
O zaprzestaniu nagonki na wynagrodzenia personelu medycznego już nawet nie wspominam. Wczoraj widziałem kolejną absurdalną wypowiedź medialną, w której nawet z powrotu lekarza z emigracji - z powodów osobistych - zrobiono pretekst do wycieczki w stronę zarobków.
Trzeba to głośno powiedzieć: jeżeli dalej będziemy wmawiać ludziom, że problemem ochrony zdrowia są pensje lekarzy, a nie zła organizacja, niedofinansowanie i brak stabilności systemu, to nie dziwmy się, że coraz więcej specjalistów będzie wybierać spokojniejsze życie poza klasyczną medycyną.
bfiałek
W tym tygodniu wysłaliśmy do @NFZ_GOV_PL kolejny, siódmy już wniosek z prośba o umowę na udzielanie świadczeń w ramach Poradni Chirurgii naczyniowej dla pacjentów leczonych w naszym Oddziale Chirurgii Naczyniowej.
@AKatrynicz@_prus_katarzyna@LURKA_Krystian@rynekzdrowia
@kosik_md@DzielakD@_prus_katarzyna@IgaRawicka@SzaryDoktor Mamy bardzo schorowane społeczeństwo, a system od dawna szwankuje, kto ma pieniądze leczy się prywatnie. Do szpitali publicznych bardzo często trafiają pacjenci w bardzo złym stanie zdrowia, zaniedbani, gdy już trudno im skutecznie pomóc, a leczenie daje krótkotrwały efekt.
@MichaSeweryn6@NFZ_GOV_PL Jesteśmy nowym, ale bardzo prężnym oddziałem, działamy od 2 lat, wykonujemy pełny zakres procedur z chirurgii naczyniowej, także u chorych uprzednio leczonych w innych ośrodkach naczyniowych. Jednak dla części pacjentów jesteśmy niewidoczni z powodu braku poradni naczyniowej.
Nasz Oddział Chirurgii Naczyniowej działa nie mogąc od 2 lat doprosić się o umowę z @NFZ_GOV_PL na Poradnię Chirurgii Naczyniowej.
Czy można jeszcze bardziej ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia w ramach AOS?
@tracetuczas@NFZ_GOV_PL Uzasadnienie kilka razy to samo na zasadzie kopiuj-wklej: ,,dziękujemy za gotowość, ale w chwili obecnej nie planujemy nowych zobowiązań”.
Jako także chirurg ogólny i tak przyjmuję pacjentów naczyniowych w Poradni Chirurgii Ogólnej - koszt ubiegłoroczny poradni to 42 tys. zł.
Jesteśmy jedynym w Polsce Oddziałem Chirurgii Naczyniowej, który nie posiada poradni chirurgii naczyniowej, przez to jesteśmy niewidoczni dla pacjentów z chorobami naczyń w rejonie, gdyż pacjenci mający skierowanie do poradni naczyniowej muszą szukać pomocy w innych szpitalach.
.@NFZ_GOV_PL zamierza częściowo przywrócić limity w finansowaniu wizyt u lekarzy specjalistów - dowiedziała się @rzeczpospolita. Ponad to co w umowie zapłaci 40 proc.
Czy to wpłynie na kolejki do lekarzy?
https://t.co/77MzkmDilj
@NFZ_GOV_PL w ciągu ostatniego roku 6 razy odmownie odpowiedział na prośbę szpitala w Radomiu o umowę na świadczenia AOS z zakresu chirurgii naczyniowej.
Mamy dobrze funkcjonujący Oddział Chirurgii Naczyniowej, do którego pacjenci nie mogą się dostać, bo nie ma poradni.
@Kuba_73
💬 Pacjenci, którzy czekali na swoją pierwszą poradę u specjalisty, szybciej trafili do lekarzy - mówi wprost Jakub Szulc, wiceprezes #NFZ w rozmowie z red. @LURKA_Krystian z @MenedzerZdrowia.
🆕 To efekt nowego mechanizmu rozliczania świadczeń w Ambulatoryjnej Opiece Specjalistycznej #AOS.
💬 Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej @NaczelnaL w wywiadach przyznaje, że co prawda NFZ może chwalić się większą liczbą pacjentów przyjmowanych po raz pierwszy, ale w praktyce odbywa się to kosztem innych świadczeń. To nieprawda - podkreśla @Kuba_73.
CAŁA ROZMOWA JUŻ DOSTĘPNA W MENEDŻERZE ZDROWIA ⬇️⬇️⬇️
@kosik_md@blueeyedboy88@Mag70538319@NFZ_GOV_PL@Kuba_73 Paradoks jest taki, że NFZ i tak płaci za te porady, gdyż posiadam dodatkowo specjalizację z chirurgii ogólnej i przyjmuję pacjentów naczyniowych w poradni chirurgii ogólnej, ale moi koledzy mają już nowym trybem specjalizację z chir. nacz. i nie mogą przyjmować w por. chir. ogól
Lekarze nie są odpowiedzialni za kolejki do specjalistów ani kondycję finansową @NFZ_GOV_PL . Nie odpowiadamy za złą organizację OZ ani za jej niewydolność. My jesteśmy po to, aby zajmować się leczeniem chorych.
Zapraszam do przeczytania.
⚠️ Hejt, groźby i realna przemoc wobec lekarzy przestają być incydentami.
❓ Skąd bierze się eskalacja agresji wobec personelu medycznego?
❓ Jakie konsekwencje ma to dla pacjentów i całego systemu ochrony zdrowia?
Sprawdź. ⬇️
https://t.co/qlwVm8miD4
Z ogromną przyjemnością dzielimy się z Państwem naszym sukcesem, gdyż zespół Oddziału Chirurgii Naczyniowej Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu znalazł się na liście finalistów ogólnopolskiego konkursu Zdrowa Przyszłość Inspiracje.
Dziękujemy za zaufanie😇
Pan Dariusz mija się z prawdą-ośrodki takie jak nasz Oddział Chirurgii Naczyniowej walczą o zachowanie kończyny u pacjentów ze stopą cukrzycową, amputacje wykonywane są jedynie w przypadku martwicy, która jest nieodwracalna i po wyczerpaniu wszystkich możliwości rewaskularyzacji.
Szpitale obcinają cukrzykom nogi dla zysku.
Uwaga cukrzycy! Jeśli słyszycie, że amputacja stopy to dla was jedyny ratunek, skonsultujcie to z innym szpitalem. W środowisku diabetologów wrze od krytyki niektórych placówek. Te w ramach "oszczędności" nie leczą kończyn, które mimo cukrzycy można uratować. Ucinają stopy, choć nie muszą. Tak jest taniej. A wszystko przez skąpy NFZ - ustalił DZIENNIK.
Narodowy Fundusz Zdrowia stawia szpitale przed dramatycznym wyborem: czy leczyć pacjentów z tzw. stopą cukrzycową i zadłużać się, czy raczej amputować chorą kończynę? Na leczenie jednego takiego pacjenta NFZ daje bowiem szpitalom zaledwie 4 tysiące złotych. Tymczasem rzeczywiste koszty leczenia stopy cukrzycowej są trzy razy wyższe. W efekcie szpitale wolą okalecza ludzi niż ich leczyć. "Amputacja jest w Polsce nadużywana, a NFZ wręcz zachęca do tego szpitale" - powiedziała DZIENNIKOWI diabetolog doktor Teresa Koblik.
Statystyki są bardzo niepokojące: w Polsce na 100 tys. mieszkańców wykonuje się rocznie aż 8 amputacji z powodu stopu cukrzycowej, tymczasem w Danii dwie, a w Hiszpanii i Holandii po jednej."Szpitalowi znacznie bardziej opłaca się odciąć chorą kończynę cukrzykowi, niż ją leczyć" - mówi DZIENNIKOWI prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant ds. diabetologii.
Szef Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego prof. Władysław Grzeszczak przyznaje, że słyszał takie opinie. "Nie chcę nikogo oskarżać, a jeśli już, to Narodowy Fundusz Zdrowia. Trzeba koniecznie zmienić wycenę procedur" - apeluje.
Eksperci podają konkretne dane: leczenie pacjenta ze stopą cukrzycową, czyli poważnymi powikłaniami prowadzącymi do uszkodzenia naczyń krwionośnych, niedokrwienia i miażdżycy stopy, trwa średnio 50 dni i kosztuje szpital ok. 12 tys. zł. Tymczasem NFZ daje tylko około 4 tys. zł, a całą resztę placówka musi dołożyć z własnej kieszeni.
Ale już za amputację fundusz płaci o 1 tys. zł więcej, choć hospitalizacja trwa kilka razy krócej. "Jeśli założylibyśmy, że to NFZ wyznacza standardy postępowania, to okazałoby się, że standardem leczenia stopy cukrzycowej jest jej obcięcie" - ironizuje dr Piotr Liszkowski, kierownik Zespołu Stopy Cukrzycowej w szpitalu AM w Poznaniu.
Rzeczywiście statystyki są wymowne - tylko na Mazowszu wykonano w ub.r. 310 amputacji, a w całej Polsce kilka tysięcy. Eksperci nie mają wątpliwości, że w wielu przypadkach operacji można było uniknąć.
"W tym roku przyjęliśmy 107 pacjentów, których inne szpitale zakwalifikowały do cięcia. Uratowaliśmy stopy 103 osobom" - mówi szef Kliniki Gastroenterologii i Chorób Przemiany Materii w warszawskim szpitalu na Banacha prof. Waldemar Karnafel. Poznańska klinika diabetologii wyleczyła w tym roku nogi 27 z 30 osób, które miały skierowanie na operację.
Podobnie było w Klinice Chorób Metabolicznych Collegium Medicum UJ w Krakowie. Do tych poradni trafiają ludzie, którzy nie pogodzili się z wyrokiem.
"Niestety wielu lekarzy, głównie z prowincjonalnych placówek, nie szuka innych możliwości leczenia. Najprościej pacjenta odesłać na chirurgię, no i znacznie taniej" - mówi prof. Wierusz-Wysocka, szefowa poznańskiej kliniki.
Zdaniem dr. Grzegorza Rosińskiego ze szpitala na Banacha, lekarze zbyt szybko rezygnują z walki o uratowanie stopy. "To mit, że chirurg, amputując nogę, ratuje komuś życie. On je de facto skraca. Ludzie po amputacji zachowują się jak po śmierci bliskiej osoby, popadają w depresję, czasem próbują się zabić. Średni czas życia po takiej operacji to tylko kilka lat" - mówi dr Rosiński.
Profesor Waldemar Karnafel przyznaje, że leczenie pacjentów ze stopą cukrzycową nie jest łatwe. Wymaga mnóstwa czasu i pieniędzy. Jego własna poradnia tylko w trzecim kwartale tego roku odnotowała stratę w wysokości pół miliona złotych.
"Co chwilę jestem wzywany na dywanik do dyrektora, boję się, że w końcu zamkną mi klinikę. Ale nigdy nie obciąłbym komuś z tego powodu nogi. To obrzydliwe i nieludzkie, ale wiem, że się w Polsce zdarza. Takiego postępowania nie można tłumaczyć niewiedzą i niedopatrzeniem" - mówi prof. Karnafel.
Trudno powiedzieć, czego zabrakło w przypadku 59-letniej Barbary Malczewskiej z Płocka, u której cukrzycę II stopnia zdiagnozowano 17 lat temu. We wrześniu zaczęła boleć ją pięta. Próbowała się leczyć sama, ale nie pomagało. Gdy w końcu zgłosiła się do szpitala, usłyszała wyrok: trzeba amputować. "Nawet zaczęłam się godzić z myślą, że zostanę kaleką, ale dowiedziałam się, że nogi ratują na Banacha. Dlatego zadzwoniłam tam, błagając o pomoc" - opowiada. Warszawska klinika dostaje codziennie kilka takich telefonów.
Co na to wszystko NFZ? Gdy zadaliśmy urzędnikom funduszu pytanie, czy planują zmianę wyceny leczenia stopy cukrzycowej, otrzymaliśmy następującą odpowiedź: "Amputacja jest jedną z form leczenia stopy cukrzycowej. (...) Dokonuje się jej w momencie, gdy pacjentowi nie da się już uratować stopy i konieczna jest amputacja, by ratować jego życie, a następnie założenie protezy (która również wchodzi w koszt procedury). Lekarz leczy pacjenta dotąd, dopóki jest szansa na wyleczenie. Jeśli następują zmiany w kościach, można mówić już tylko o amputacji!" - napisał Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ.
Całość tutaj: @ https://t.co/DIucZJUN3i...
zdjęcie artykuł.
za Ryszard Piotr
Tylko w tym tygodniu otrzymałam kolejne 2 propozycje pracy w ramach przychodni komercyjnej na bardzo dobrych warunkach-jak podkreślano.
Postrzeganie chirurga przez społeczeństwo to ciągłe oczekiwania, żeby pracować, ale w pewnym wieku człowiek już nie da rady pracować ponad siły.
Może warto zrobić akcję edukacyjną dla lekarzy POZ, aby zaczęli w końcu badać pacjentów zanim wypiszą skierowanie do specjalisty?
Bez sensu kierowanie do chirurga naczyniowego tylko po to, żeby zbadał prawidłowe tętno u pacjenta, bo lekarzom POZ się nie chce @MZ_GOV_PL@tomziel1
@OILWarszawa Środowisko pracy jest bardzo ważne w karierze i życiu lekarza - może wznieść na wyżyny, może też doprowadzić do wypalenia zawodowego. Od warunków pracy zależy też jak będzie traktowany pacjent i pozostały personel. Budowanie dobrej atmosfery pracy podstawa funkcjonowania oddziału
Żeby dostać się na specjalizację z chirurgii naczyniowej musiałam mieć dyplom specjalisty chirurgii ogólnej.
Moi młodsi koledzy tytuł specjalisty chirurgii naczyniowej uzyskali już nowym trybem modułowym. I to ma sens.
Na 8053 chirurgów ogólnych aż 4272 ma inną specjalizację, w której prawdopodobnie pracuje zamiast w chirurgii ogólnej. Najczęstsze:
Chir naczyniowa - 597
Chir onko - 954
Chir plastyczna - 163
Kardiochir - 125
Ortopedia - 185
Urologia - 729