Iga Świątek wspomina koncert Taylor Swift:
– Jak zobaczyłam Taylor, jak wyszła na scenę, byłam w szoku, że ona faktycznie istnieje. Zawiesiłam się na minutę, bo całe dzieciństwo spędziłam na czytaniu o niej, obserwowaniu w internecie i nagle zobaczyłam ją na żywo.
Pierwszy raz w życiu miałam takie uczucie. Było bardzo nieracjonalne, bo wiadomo, że istnieje. Dlatego jak ludzie dziwnie zachowują się, jak do mnie pochodzą, potrafię to zrozumieć. Ja też dziwnie bym się zachowywała, jakbym spotkała Taylor.
Gdy dostałam od niej list, popłakałam się. To było niesamowite.
Gdy miałam 14 lat i nie wiedziałam, co zrobić, zastanawiałam się, co zrobiłaby Taylor. Pomogło mi to.
Źródło: Natalia Szymańczyk Podcast