Jeżeli potraktujemy świat jako jeden rynek to oczywiście deficyty nie są problemem. Tak samo jak nie jest problemem saldo między województwem mazowieckim a świętokrzystkim.
Kłopot jak sądzę polega na tym, że świat nie jest jednym rynkiem. Nie jest jednym obszarem politycznym. Za rosnącymi powiązaniami finansowymi nie idą w parze instytucje polityczne, mechanizmy rozwiązywania konfliktów itd. Dług kraju A wobec kraju B to nie jest to samo co dług świętokrzyskiego wobec mazowieckiego. Dlatego ja myślę, że nierównowagi są jednak problemem.
Co się okazało. Jak podnosili opodatkowanie majątku najbogatszych o 1 pkt%, to tych najbogatszych ludzi ubywało o 2% (średnio). Wyjeżdżali.
Ale nie wpłynęło to istotnie na inwestycje, zatrudnienie i PKB.
Ciekawe.
https://t.co/BBCeUFbvZ3
Chiński szok 2.0 dotarł do Polski. Branże przemysłowe, które muszą bezpośrednio konkurować z chińskimi firmami, od kilku lat znajdują się w regresie.
👉Od 2023 r. produkcja w branżach z wysoką ekspozycją na szok chiński — czyli tam, gdzie import z Chin do Polski rośnie najmocniej — skurczyła się o 5,8 proc., natomiast w branżach z niską ekspozycją wzrosła o 5,7 proc.
👉Przykładowo: produkcja wyrobów tekstylnych od 2023 r. załamała się o 20 proc., sprzętu elektrycznego aż o 26,5 proc., a produkcja mebli tkwi w stagnacji — zaledwie 1,9 proc. wzrostu przez ostatnie trzy lata.
👉To właśnie w tych trzech branżach import z Chin rośnie najszybciej. W sektorze mebli chiński import w 2021 r. stanowił 27,7 proc. całego importu do Polski, dziś już 69,9 proc. W sektorze odzieży i tekstyliów udział Państwa Środka w latach 2021–25 wzrósł z 19,4 do 42,4 proc., a w elektronice z 23,4 do 40 proc.
Trzeba reagować. Zaczęła się era polityki przemysłowej. Ktoś powie — i może mieć rację — że jeśli wszyscy zaczną ją prowadzić, nikt nie zyska, a wszyscy stracą. Może i tak. Ale brak polityki przemysłowej to opcja jeszcze gorsza. Wtedy stracimy jeszcze bardziej. Takie są dziś realia światowej gospodarki. Więcej szczegółów w tekście 👉 https://t.co/fUmTQXXm9U
Polska gospodarka na początku 2026 roku była w stanie zen: totalna, absolutna równowaga.
Wzrost gospodarczy: 3,5%, dokładnie zbieżny ze średnią z ostatnich 25 lat
Inflacja: 2,4%, ~dokładnie zbieżna z celem banku centralnego
Stopa bezrobocia: ~3%, nieznacznie powyżej historyczneto minimum
Deficyt na rachunku obrotów bieżących: 0,1%, absolutna równowaga.
Tylko jedna lampka świeci na czerwono: deficyt budżetowy.
Ale w każdym normalnym systemie rozregulowanie jednego elementu jest widoczne też w innym miejscu. Tymczasem u nas wysoki deficyt budżetowy nie powoduje ani inflacji, ani przeceny waluty, ani deficytu na rachunku bieżącym. Może więc ten deficyt w istocie nie jest za duży? ��🤔 hmm...
Więcej 👇👇
https://t.co/Fpus5Y0rAc
W danych miesięcznych jest rzeczywiście ogromna ilość szumu w relacji do wartości poznawczej. Jeżeli to jest w jakiś sposób frapujące, to w taki, że możemy im poświęcać za dużo uwagi. Zarówno sektor mediów jak i finansów jest przytłoczony attention economics.
Co do istoty sprawy. Cykl surowcowy może wyjaśniać kierunek cen, ale raczej nie majową niespodziankę w relacji do konsensusu
W maju się okazało, że ceny żywności pociągnęły inflację w dół! Mamy trochę szczęścia, że w czasie kryzysu energetycznego przechodzimy jednocześnie deflację surowców rolnych
Ale ogromnie rozwarte nożyce między cenami nawozów a surowców rolnyhc w końcu doprowadza do wzrostu tych drugich na świecie, jeżeli szybko nic się nie zmieni z dostawami z Bliskiego Wschodu.
Mamy trochę szczęścia, że w czasie kryzysu energetycznego na rynek trafia ogromna podaż żywności. To ogranicza inflację. Ale ta korzyść nie utrzyma się długo.
Z najnowszych danych GUS wynika, że średnie ceny surowców rolnych w skupie w Polsce w marcu spadły o 13 proc. rok do roku. Najbardziej tanieją owies i ziemniaki, ale duże spadki występują również na rynku mleka. W handlu detalicznym ceny rosną, ale coraz wolniej — w lutym roczna dynamika wyniosła tylko 1,8 proc.
Druga strona medalu jest oczywiście taka, że rolnicy mają problem. Trzecia wojna ziemniaczana. Takiego określenia użył jeden z profili rolniczych na Facebooku do opisu bardzo złej sytuacji producentów ziemniaków w Polsce i całej Europie. Podaż jest ogromna, towar zalega w magazynach, ceny spadają.
Więcej o wojnie ziemniaczanej mówiliśmy z @MarekChadzynski w podcaście PB Bilans.
Zapraszam 👉👉👉👉https://t.co/gDgzrEAeXO
Tak wygląda przeciętne wynagrodzenie w Polsce (w sektorze przedsiębiorstw) przeliczone na dolary.
Do dziś się zastanawiam, co się stało takiego przełomowego na koniec 2022 roku? Mam kilka hipotez 🤔
@stocktavia Jest wiele źródeł, ale większość można uprościć do cyklu surowcowego - po górkach cenowych przychodzi wyższa produkcja i spadki cen. Co do przełożenia na ceny detaliczne to nie wiem, co wywołało majową niespodziankę aż w tej skali.
https://t.co/YMMPmTPV4Q
Finansowo ten rok dla firm w Polsce zaczął się bardzo dobrze, zyski rosną.
Co ciekawe, dzieje się tak w kilku sektorach uważanych za 'uciemiężone' - np. w motoryzacji, czy TSL. Dobrze radzą sobie oczywiście sektory surowcowe. Ale mocny wzrost też widać w niektórych branżach powiązanych z transformacją cyfrową czy energetyczną.
Więcej 👇👇
https://t.co/ABFyA9G2kp
Trzeba przyznać, że jest to poruszające. Najpiękniejszy moment kibicowania. A ci kibice przeszli tyle ciemnych dolin.
Życzymy Wiśle, żeby jak najczęściej świętowała powrót do Ekstraklasy
🤞🤞🙂
🇵🇱🏆 In 2022, Wisła Kraków were relegated to the Polish second division.
Four years later, they’re BACK in the top flight after winning the league by 9 points. 😮💨
And the title celebrations were absolutely INSANE. �
Mamy potężny boom na sztuczną inteligencję. Najwięksi intelektualiści uważają, że ta fala postępu technologicznego wywrze większy wpływ na ludzką cywilizację niż każda poprzednia. Ale czy starczy nam na to prądu? Wody? Jak zarządzać postępem, by nie prowadził on jednocześnie do wysysania zasobów?
🇺🇸 Wybrałem się do USA, miejsca, gdzie bije serce rozwoju technologii, by znaleźć odpowiedzi na te krytyczne pytania.
W ciągu najbliższych dwóch dekad centra danych mają pochłaniać aż 150 mld m sześc. wody rocznie, czyli 24 razy więcej niż dziś - wynika z najnowszych szacunków. Natomiast globalne zużycie, czyli ta część pobranej wody, która bezpowrotnie znika z lokalnego źródła do 2050 r. ma wynieść 25 mld m sześc.
Sam Google w 2023 r., na samym początku ery generatywnej AI, zużył 24,2 mln m sześc. wody - tyle, ile rocznie potrzebuje średniej wielkości polskie miasto, takie jak Białystok czy Gdynia. Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego wyliczyli zaś, że krótka rozmowa z chatbotem przekłada się na zużycie około pół litra wody, co daje średnio 10–20 ml na jedno proste zapytanie.
A to nie koniec wyzwań. Tylko do końca tej dekady fabryki AI, a więc centra danych zasilające modele językowe w ogromne zasoby mocy obliczeniowych, mają pochłaniać więcej energii elektrycznej niż cała Japonia, czyli ponad 120-milionowy kraj.
Eksperci podzielili się na dwa obozy.
Pesymiści twierdzą, że stoimy u progu katastrofy: by uniknąć blackoutów, musielibyśmy do końca dekady wybudować trzykrotnie większą infrastrukturę energetyczną niż mamy obecnie. Inaczej staniemy przed brutalnym wyborem - rozwijać AI albo utrzymywać sieć elektroenergetyczną w ryzach.
Optymiści widzą to inaczej: centra danych przestają być wyłącznie żarłocznymi konsumentami prądu i wody, bo do systemu wprowadzają własne magazyny energii, systemy bateryjne oraz technologie, które rozwiązują problem wąskich gardeł w dostępie do zasobów.
Ostatni tydzień spędziłem w Buffalo, w stanie NY, gdzie odwiedziłem fabrykę AI oraz na własne oczy zobaczyłem technologię, która ma rozwiązać problem wysysania zasobów przez centra danych. Teraz bliżej mi do obozu optymistów. Więcej 👉 https://t.co/NX16o83sJY
Odnosiłem się m,in. do tego fragmentu: "O mężczyznach można mówić źle. Tworzenie związków utrudniają też kultura i powszechne narracje. Progresywne media publikują niezliczone teksty o cierpieniu w małżeństwie oraz celebracji samotności, bezdzietności i rozwodów - zwłaszcza z perspektywy kobiet. W tej wizji świata mężczyzni są niebezpieczni i bezużyteczni".
Progresywne media=progresywna kultura. Tak to zinterpretowałem.
Czy z problemów, które mają twarz mężczyzny można się śmiać?
„Znamienny jest przykład mBanku, który naśmiewał się z krótszego życia mężczyzn. W reklamie produktów emerytalnych kierowanej do kobiet mężczyźni korzystali z elektrycznego grilla w basenie, co narratorka komentowała tak: dlatego kobiety żyją dłużej” - pisze dr Michał Gulczyński @gulczynskim w przejmującej i ciekawej książce "Mężczyźni. O nierówności płci".
Relatywnie niska na tle innych krajów długość życia mężczyzn to istotny problem społeczny. Jeszcze w latach 80. mężczyźni w Polsce i Czechach żyli podobnie długo, dziś Polacy żyją krócej od Czechów. Ale to samo nie dotyczy Polek. Coś się w ostatnich 40 latach złego stało z mężczyznami w Polsce.
Istotnych problemów społecznych, które mają twarz mężczyzn, jest bardzo dużo. Bezdomność, samobójstwa, wypadki przy pracy oraz praca w trudnych warunkach, samotność, alkoholizm, gniazdownictwo (mieszkanie z rodzicami w dorosłym wieku) to tylko niektóre przykłady zjawisk, które częściej występują wśród mężczyzn niż kobiet.
Gulczyński uważa, ze lekceważenie czy wręcz wyśmiewanie problemów chłopców i mężczyzn jest we współczesnej progresywnej kulturze powszechne. Słuszna walka o prawa kobiet sprawiła, że problemy mające twarz mężczyzny są traktowane ze wzruszeniem ramion. Prowadzi to do tego, że trudno jest znaleźć właściwe rozwiązanie dla wielu bolączek współczesnego społeczeństwa.
Więcej 👉👉👉 https://t.co/xRGrzctxDQ
Wicenaczelny @puls_biznesu@iggnacy poleca "Mężczyzn".
"Książka Gulczyńskiego nie stawia mężczyzn przeciw kobietom. To jest bardzo potrzebna książka, która w istocie przełamuje bariery, otwiera oczy i budzi potrzebę zmiany."