@damian_zurawski Parę miesięcy temu, czekając w markecie poświęciłem trochę czasu aby napotkanej w kolejce do obsługi klienta pani stanowczo odradzić zakup hulajnogi elektrycznej dla syna, pomimo, że miał ją obiecaną - z uwagi na bezpieczeństwo i zdrowie polecając rower. Udało się 😎
To teraz Wam opowiem o tym, jak jest dzisiaj na Ukrainie, jak ja ją zobaczyłem, moimi oczami. Ukrainę, o której ignoranci mówią, że „nie ma tam wojny”.
Pierwszy szok:
Przejeżdżam granicę polsko-ukraińską i już na pierwszym mijanym cmentarzu widzę las powiewających ukraińskich flag, zatkniętych przy nagrobnych krzyżach żołnierzy, którzy oddali życie w walce z ruskim okupantem. Ten widok powtarza sie na każdym mijanym cmentarzu.
Cala masa grobów ludzi, którzy zginęli, zatrzymując rosyjską armię wiele kilometrów od polskiej granicy.
Drugi szok:
Ukraina jest jak ul. Wszędzie trwają prace. Tu budują nowe drogi, tam prace w polu, gdzie indziej z ciężarówek sprzedawane są wielkie arbuzy.
Jakże inny jest to kraj od tego, który odwiedzałem przed wojną. Jakby wszyscy byli w ciągłym ruchu i jakby wszyscy wiedzieli, że mimo wojny trzeba żyć dalej.
Trzeci szok:
Zameldowałem się w hotelu, odebrałem kartę do pokoju, rozpakowałem się i zorientowałem się, że nie mam kabla do telefonu.
Wróciłem więc do recepcji zapytać, czy może mają jakiś kabel, który mogliby mi pożyczyć?
Pani z recepcji oddała mi swój.
Chwilę porozmawialiśmy. O tym, jak teraz jest z gośćmi, że mają głównie Ukraińców, że Polaków jest jak na lekarstwo itd.
I na koniec powiedziała coś, co mnie zwyczajnie zawstydziło.
Zaczęła mi dziękować.
Za to, co Polacy zrobili w 2022 roku. Za to, jak przyjęliśmy Ukraińców uciekających przed wojną. Powiedziała, że nigdy nam tego nie zapomną. Że zawsze będą pamiętać dobro, które wtedy od nas dostali. I że to nieprawda, że Ukraińcy nie są Polakom wdzięczni.
Serio, zrobiło mi się głupio.
Bo nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, dlaczego czuła potrzebę powiedzenia mi właśnie tego. To efekt tego, co dzieje się dzisiaj w Polsce.
Czwarty szok:
Poszedłem wieczorem coś zjeść i napić się piwa. Naprawdę tego potrzebowałem.
Usiadłem przy stoliku w jednej z restauracji i po prawej zobaczyłem dwóch młodych chłopaków.
Jeden bez prawej ręki.
Drugi z protezą lewej nogi.
Weterani.
Siedzą, piją piwo, rozmawiają.
Dwa stoliki dalej podobna sytuacja. Tylko tamten facet stracił rękę nie przy łokciu, ale znacznie wyżej, przy ramieniu.
Przyszła kelnerka odebrać moje zamówienie, więc zapytałem chłopaków obok czy mogę postawić im piwo?
Popatrzyli na mnie zdziwieni i zapytali skąd jestem?
Odpowiedziałem, że Polski.
No i usłyszałem, że to oni postawią piwo mnie.
Przysiadłem się bliżej i pytam: dlaczego? Przecież to ja jestem wdzięczny im. Za to, co robią. Za to, co poświęcili.
I wtedy usłyszałem, że oni nigdy nie przestaną być wdzięczni Polakom za 2022 rok.
Bo żona jednego z nich i narzeczona drugiego mogły znaleźć schronienie w Polsce.
I znowu zrobiło mi się wstyd.
Nie za nich.
Za to, co dzieje się teraz u nas.
W ciągu jednej doby usłyszałem podobne podziękowania cztery razy.
I powiem Wam, żże to wszystko nie świadczy o nas dzisiaj najlepiej.
Bo przyzwoici ludzie nie pomagają po to, żeby później wystawić rachunek i domagać się wdzięczności.
Pomagają dlatego, że ktoś potrzebuje pomocy.
Pomagają, bo tak trzeba.
A ci, którzy dzisiaj najgłośniej domagają się wdzięczności od Ukrainek i Ukraińców, zapewne w 2022 roku nie pomogli żadnemu z nich.
Ja po tej podróży wiem jedno jeszcze mocniej niż wcześniej.
Byłem, jestem i będę po stronie Ukrainy i Ukraińców.
Cztery lata temu ta dziewczynka z autobusu była w pierwszej lub drugiej klasie podstawówki, gdy razem z mamą uciekła przed wojną. Może nie ma już domu, do którego mogłaby wracać, może musiała zostawić ukochane zabawki i kota, może jej tato poszedł na front i z niego nie wrócił. Jej dzieciństwo skończyło się 4 lata temu w sposób, którego nikt z nas nie umie sobie nawet wyobrazić ale może ma jeszcze rodziców czy dziadków, którzy w czasie wojny byli dziećmi jak to jest być wtedy dzieckiem. Ona prawdopodobnie nawet nic nie wie o Wołyniu, bo i skąd? A może jest potomkinią tych Ukraińców, którzy wtedy Polaków ratowali. Nawet tego nie można wykluczyć. Nic nikomu nie zrobiła, nic o niej nie wiemy, poza tym, że jest 12-letnim dzieckiem. Ktoś, kto umie znaleźć w sercu nienawiść do niej jest po prostu nazistą. Nie zapraszam do dyskusji bo nie ma o czym.
Wyciekły instrukcje kremlowskich trolli
Myślisz, że jesteś odporny na rosyjską propagandę? Agencja Projektowania Społecznego udowadnia, że prawdopodobnie odwalasz dla Kremla darmową robotę. Zobacz, jak moskiewskie korpo z chirurgiczną precyzją gra na twoich lękach. Pełna analiza od Demagoga czeka w linku w bio. Zanim udostępnisz kolejnego szokującego fake newsa, włącz myślenie.
#dezinformacja #fakenews #propaganda #rosja #demagog
To fragment tekstu KAFIRA AFGANA z FB
Nie mój, tylko jego, ale jego, ale celny do bólu. Bez znieczulenia. Ale jest prawdziwy.
"Więc nie, Ukraina nie zatrzymała Rosji dlatego, że była silniejsza na papierze. Zatrzymała ją dlatego, że miała wolę walki, zachodnie wsparcie, adaptację, drony, rozpoznanie, dowódców uczących się szybciej niż rosyjski beton i naród, który nie chciał iść pod moskiewski but.
Rosja nie jest groźna dlatego, że jest mądra. Rosja jest groźna dlatego, że jest wielka, brutalna, tania w ludzkim życiu, głęboka magazynowo, ustawiona budżetowo na wojnę i uzbrojona w atom. To jest nieokrzesany sąsiad z łomem, kałachem, magazynem trupów, przemysłem przestawionym na zabijanie i bombą jądrową w piwnicy.
Ukraina jest państwem wyniszczonym wojną, zależnym od Zachodu, broniącym własnego terytorium i walczącym o przetrwanie. Ma armię doświadczoną, twardą i groźną, ale nie ma potencjału, żeby zagrozić Polsce w takim sensie, w jakim zagraża Rosja.
Ukraina może być trudna, niewdzięczna, politycznie irytująca, historycznie ciężka i czasem dyplomatycznie nieokrzesana. Można się z nią kłócić. Trzeba jej stawiać warunki. Trzeba pilnować polskiego interesu. Trzeba mówić o Wołyniu, ekshumacjach, pamięci, gospodarce, rolnictwie, transporcie, konkurencji i przyszłych kontraktach. Przyjaźń narodów bez prawdy kończy się zwykle mordą w błocie. Ale to nadal nie jest wróg strategiczny Polski.
Wróg strategiczny siedzi w Moskwie.
Rosja ma interes w tym, żeby Polska była słaba, skłócona, samotna, odklejona od Unii, podejrzliwa wobec Ukrainy, obrażona na Niemcy, nieufna wobec NATO i zajęta własnym szczekaniem do lustra. Rosja nie musi od razu wjeżdżać czołgami pod Białystok. Rosja robi to, co umie najlepiej. Podpala głowy. Karmi kompleksy. Rozgrywa pamięć historyczną. Wpuszcza smród w internet. Szuka pożytecznych idiotów, którzy za darmo robią robotę, za którą kiedyś trzeba było płacić agenturze.
Ukraina może nam robić problemy. Rosja chce nam złamać kręgosłup.
I tu jest różnica, której wielu nie ogarnia, bo im się mapa pomyliła z emocjonalną sraczką po komentarzach na Facebooku. Z Ukrainą trzeba rozmawiać twardo. Bez klękania. Bez amnezji. Bez głaskania po głowie. Ale to rozmowa z sąsiadem, który bywa nieokrzesany, czasem bezczelny, czasem głupi politycznie, lecz dziś zatrzymuje rosyjskie mięso armatnie daleko od naszych granic.
Z Rosją nie rozmawia się jak z sąsiadem. Z Rosją rozmawia się przez siłę, kontrwywiad, wojsko, przemysł, amunicję, sojusze, odporność państwa i zimną świadomość, że dla Kremla Polska nie jest partnerem. Polska jest przeszkodą. Korkiem w gardle imperium. Krajem, który ma siedzieć cicho albo zostać złamany.
Na froncie Rosja dalej próbuje przesuwać linię walk, nawet jeśli płaci za to potworną cenę. Małe postępy, infiltracje, mielone oddziały, kolejne szturmy, kolejne trupy, kolejne metry błota. To nie jest państwo, które odpuściło. To jest państwo, które nauczyło się przegrywać po kawałku i dalej iść po trupach.
Ukraina z kolei uderza w rosyjską infrastrukturę energetyczną i wojskową, bo nie ma luksusu eleganckiej wojny w białych rękawiczkach. Kijów próbuje przenieść koszt wojny głębiej w rosyjskie zaplecze, bo inaczej Rosja będzie spokojnie mielić ludzi, miasta i czas.
Więc odpowiedź jest prosta. Kto Polsce bardziej zagraża? Rosja. Dlaczego?
Bo ma potencjał, intencję, historię, doktrynę, aparat państwa, służby, atom i imperialny interes, żeby Polskę osłabić albo podporządkować.
Kim jest Ukraina?
Nie świętą krową. Nie aniołem. Nie bratem z obrazka. Tylko trudnym sąsiadem w wojnie, z którym trzeba robić interesy twardo, bez klękania i bez amnezji.
Ale sąsiad, nawet nieokrzesany, to nie to samo co wróg. A w Polsce jakimś dziwnym trafem zaczyna się przewijać przekaz, że ludzie powinni bać się Ukrainy. No kurwa, ubawiłem się serdecznie. Potomkowie husarii trzęsą portkami przed Ukrainą, jakby ktoś celowo odwracał im uwagę.
I pewnie nie wiecie kto.
No bo skąd.
Rosja właśnie na to gra. Żeby Polak zamiast patrzeć na Kreml, warczał na Ukraińca. Żeby zamiast rozróżniać interes od emocji, dostał do łba łopatą ruską propagandę i jeszcze myślał, że to zdrowy rozsądek.
Rosja to wróg. Ukraina to trudny sąsiad. Kto tego nie rozróżnia, ten nie analizuje. Ten tylko klepie propagandą, nawet jeśli robi przy tym minę wielkiego stratega z komentarzy pod postem."
O Farol do Jument foi construído em 1904, foi um pesadelo de engenharia que durou 7 anos. Erguido sobre o recife Ar-Gazeg, na Bretanha, os operários só trabalhavam na maré baixa, içando blocos de granito de barcos em meio a mares brutais.
A obra foi financiada por Charles Potron, um sobrevivente de naufrágio que deixou 400 mil francos para que um farol fosse feito naquele ponto mortal. O desafio foi insano: cada pedra de granito era encaixada como um quebra-cabeça para suportar ondas de 30 metros de altura.
A força do oceano era tão absurda que a estrutura original começou a rachar logo no início, exigindo reforços de aço perfurados a 30m de profundidade na rocha para o farol não tombar. Uma das construções mais épicas e perigosas da história.
Może czas żebym to powiedziała w imieniu Mikołaja w jego 18 te urodziny
Nikt nigdy mojego syna nie zgwałcił - nawet nie próbował
Ale Matecki i spółka sprawili, że cała Polska tak mówiła o Nim.
Żaden 16 latek by tego nie udźwignął.
Nie zdążyliśmy tego powiedzieć