@BogatyMen@BenyMen1@JanDziekonski Problemem jak widać nie jest technologia, tylko przepisy - od razu będą dyskusje prawnicze, orzeczenia NSA, czy to jest związane z gruntem, czy nie, czy trzeba pozwolenie, czy trzeba plan zagospodarowania całej działki, czy to zgodne z planem miejscowym itd.
@AndrzejPrajsnar 10/Zalesianie trwa, ale z polskiego drewna się nie buduje jak w USA. Zwłaszcza teraz, gdy robocizna jest coraz droższa. Ograniczyć miejsca, gdzie można mieszkać, zabronić, to nieruchomości poszybują to the moon.
@AndrzejPrajsnar 9/ Od 2000 r. poziom zalesienia Polski wzrósł o 1,2%. Nie wiem, czy dobrze liczę, ale to 3890 km kw. = 389000ha. Powierzchnia Łodzi to 29320ha. To tak jakby w 20 lat zalesić 13,27 Łodzi. Ziemi nie przybywa. Musi drożeć. Nie będzie gdzie mieszkać. Armagedon.
@AndrzejPrajsnar 8/ Janek słusznie zauważa, że można budować w górę. To nie USA, gdzie jest tylko single family home zone i wielkie przedmieścia, na których nic nie ma (swoją drogą nie wiem, czemu to komuś przeszkadza).
@AndrzejPrajsnar 7/ Domy są we wszystkich możliwych stylach i nikomu to nie przeszkadza. Od razu zaznaczam - nie ma o planowaniu/urbanistyce itp zielonego pojęcia, ale gdy widzę konieczność uprawy ziemi w dzielnicy willowej miasta na podstawie widzimisię urzędnika to irytuje.
@AndrzejPrajsnar 6/ Nawet w tych residential zones są działalności gospodarcze, zakłady - wszystko co potrzebne jest blisko. Nie ma potrzeby codziennego podróżowania z podmiejskiej sypialni do miejsc pracy w ścisłym centrum, a po południu z powrotem.
@AndrzejPrajsnar 5/Powiecie, że gmina musi dostarczyć drogi itp. To wszystko kwestia złego planowania. Spójrzcie jak mało jest stref zagospodarowania w japońskich miastach (tylko kilka - nawet w "residential zones" są sklepy, usługi, zakłady)
@AndrzejPrajsnar 4/Co z tego, że miasta się rozrastają - ktoś powie, że gminy muszą dostarczyć infrastrukturę. W domach jednorodzinnych często nie ma ani wodociągu, ani kanalizacji - są studnie i przydomowe oczyszczalnie ścieków. Można żyć.
@AndrzejPrajsnar 3/ To nieprawda, że jest przeludnienie - jedziecie od miasta do miasta (czy miasteczka), a tam ciągną się nieużytki. Jest mnóstwo ziemi, na której ludzie mogliby się budować, ale przepisy, biurokratyczne utrudnienia na to nie pozwalają.