@jciesz Ogólnie nazywanie brania udziału w kierowaniu środków na inwestycję drogową „zasługami” to jakaś megalomania polityków. Jakby należały się specjalne podziękowania i pokłony od społeczeństwa że nie przewalili publicznych pieniędzy…
В Париже на выставке Eurosatory-2026 украинский стенд показал, что такое современный маркетинг.
На фоне ракет Fire Point, на большом экране, запустили трансляцию сегодняшних прилетов по Москве и горящего МНПЗ в Капотне.
Вместо скучных брошюр и графиков — наглядная презентация работы в реальном времени. Показали товар лицом и тут же продемонстрировали результат на практике. Изящно и крайне убедительно.
Przeczytałem tekst o korupcji w szpitalu MSWiA i sobie coś przypomniałem.
Na potrzeby własnej głowy identyfikowałem przed paroma laty największy problem do życia w Polsce i od której strony bym nie spojrzał - zawsze kończyłem na korupcji.
Korupcji, chciwości i egoizmie, te trzy rzeczy są nierozerwalnie ze sobą połączone.
I napiszę raczej gorącego take’a: nie przeszkadzałoby mi to aż tak, gdybyśmy mieli wysoką podłogę. Gdyby jakość usług - wszelakich, powszechnych, publicznych i prywatnych - była na przyzwoitym poziomie. Ultrabogaci zawsze i wszędzie i tak mają się dużo lepiej.
Ale u nas zdajemy się zmierzać modelem amerykańskim. Potężne nierówności i rozstrzał w dostępie do, w zasadzie, wszystkiego.
Ochrona zdrowia (i nie, nie tylko stomatologia, choć tam poziom patologii wybił poza skalę), komunikacja publiczna, żywność…
Te wszystkie i inne rzeczy na poziomie szeroko dostępnym (czyli tym, który widać dopiero po wyjęciu głowy z dupy wielkomiejskiej bańki średnio-wyższego szczebla) są jakości fatalnej.
❌Absurdalne kolejki do lekarzy.
❌Brak dostępnych terminów zabiegowych czy choćby rehabilitacyjnych.
❌Brudna i niekursująca na czas, a także wcale nie tania, komunikacja.
❌Tania to najczęściej niezdrowa, pełna sztucznego syfu żywność. Kurde, zwykła tabliczka słodkiej czekolady w sklepie kosztuje dychę, nawet gówniane żarcie już odjeżdża.
Wspaniale czyta się te wszystkie ogłoszenia POLSKA GUROM, wspieranie polskich firm i tak dalej - ale to wszystko niestety dotyczy tak niewielkiego % osób w tym kraju, że mając choć odrobinę serce otwarte w kierunku innych, którzy mieli mniejszego farta, nie sposób nie stać się oschle sceptycznym.
Bo to, że mając bejmy możemy kupić sobie lepszego kompa i mieć lepszy hotel na Fiji to tam bez znaczenia. Ale to, że nie mając ich wcale tak dużo zaczynamy decydować o tym kto będzie żył, a kto nie, jest całkowitym, wybaczcie łacinę, wypierdoleniem się społecznej gry na ryj.
Takie rzeczy jak „społeczna solidarność” to nie są tylko terminy. Są miejsca na świecie, gdzie rozumiane jest pojęcie wspólnego dobra (patrzę na Ciebie, daleka Azjo). I to nie znaczy, że nie ma egoistów. Ani, że nie ma komu koperty dać pod stołem, zawsze jest.
Ale to znaczy, że będąc średnio zarabiającym managerem średniego szczebla nie masz fizycznej możliwości skazania 97% osób dotkniętych daną chorobą na śmierć.
Przepraszam za bycie party crusherem, ale wbrew powszechnemu - głównie na tym darmowym portalu - hurraoptymizmowi, osobiście jestem przerażony kierunkiem, gdzie jako kraj zmierzamy lub tym, gdzie może już jesteśmy.
A jeszcze nie zacząłem nawet o powszechnej, coraz większej agresji na każdym szczeblu - od mediów i polityków począwszy, czy wszechobecnym cwaniactwie i etosie przekrętasa, który im więcej od państwa i frajerów wycycka, tym oklaski głośniejsze. A potem wrzucenie czegoś na zbiórkę i cyk, grzech zmazany.
Aczkolwiek mój głos nie ma żadnego znaczenia, podobnie jak zapewne dzisiejszy tekst na Zero o szpitalu MSWiA. Inflacja clickbaitów i tiktokizacja doprowadziła do tego, że żadna, jakkolwiek śmiertelna, afera nie zajmuje nas dłużej niż dobę lub dwie. A ponadto nikomu z rządzących czy sterujących ludźmi i mediami nie zależy na zmianie status quo. No bo oni mają pieniądze i żyje im się nieźle. Czemu więc chcieliby to zmieniać?
To tak jak z alko jeszcze chwilę temu - nie jesteś chory, bo pijesz. Jesteś chory, bo nie pijesz. Ze mną się nie napijesz? Co ci? Podobnie trochę z burzeniem hurraoptymistycznych nastrojów. Tylko dziwakom do marginalizacji jest źle w dupach.
I jak coś, piszę to jako osoba, która jest raczej w wąskiej topce osób najlepiej zarabiających.
Ale też jako osoba, której spędziła ze śp. tatą parę wieczorów na SORze wyglądającym jak połączenie chlewu z meliną.
A także jako osoba, której mama mimo posiadania niemałych (według mnie) oszczędności nie uzupełnia braków w uzębieniu bo boi się, że te kilkadziesiąt tysięcy, jakie by było trzeba mogą przydać się jeszcze na ważniejsze tematy, a z bieżącej emerytury nie jest w stanie nawet pół zęba zrobić.
Nie mam żadnej tezy ani odpowiedzi.
Tylko smutne przemyślenia po wyjściu na światło dzienne kolejnej, przerażającej sprawy.
Ciekawe co by się musiało zmienić, by coś zmienić.
Największym moim zdaniem osiągnięciem na polu użyteczności publicznej ostatnich dekad jest... mObywatel. Ekstremalnie wygodne narzędzie dla absolutnie wszystkich.
Ale i anonimowe oraz bezobsługowe. Tutaj nie ma komu w łapę dać za szybszą appkę i dodatkowe funkcje. Znamienne.
Prawdziwa okazja! Po 5 latach trudnych studiów z fizyki i 4 latach wymagającego doktoratu z fizyki ciała stałego mamy szansę pracować za pensje minimalna przy mikroskopie TEM w Instytutcie Fizyki PAN. Tutaj ogłoszenie: https://t.co/rMwMlL0iUF.
To niestety smutna rzeczywistość polskiej nauki. Nie wiem w jaki sposób takie warunki mają zachęcić młodych ludzi do wyboru kariery naukowej nie mówiąc już o zachęceniu do przyjazdu kogoś z zagranicy.
Polska koszykówka gra w trzech paskach! Z przyjemnością informujemy, że nowym partnerem PZKosz i @KoszKadra został @adidas, który od dzisiaj ubiera polskiego kosza!