Dzisiejsza próba sparaliżowania pracy Trybunału Konstytucyjnego przez Roberta Bąkiewicza i jego ludzi spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią. Na mocy art. 13 Prawa o prokuraturze poleciłem Prokuratorowi Krajowemu Dariuszowi Kornelukowi bezzwłoczne podjęcie czynności procesowych z urzędu i karną ocenę tych bezprawnych działań.
Ludzie twierdzący, że to PO popsuła Trybunał Konstytucyjny przegrywają sromotnie walkę z rozumem, przeciwstawiając mu swoja jasną preferencję polityczną.
Wiecie, ilu sędziów wybranych nielegalnie przez PO i na ile lat zasiadło w TK? Zero na zero dni. Wiecie, ile osób nielegalnie wybranych przez PiS do TK i na ile czasu zasiadło w TK - 3 na 9 lat.
Wiecie, ilu sędziów legalnie wybranych przez PiS PO nie dopuściła do orzekania. Zero. A ilu sędziów legalnie wybranych przez PO nie dopuścili do orzekania politycy PiS? Siedmioro.
Przestańcie więc raz na zawsze chrzanić, że wina jest po obu stronach, bo PO zaczęło. Bo wasze gadanie oznacza, że jak ktoś kiedyś zechce wepchnąć wam się do kolejki w piekarni, to będziecie mogli go w odwecie zamordować.
Tak mniej więcej wygląda wasze myślenie w sprawie TK.
Maciej Berek otrzymał powołanie na sędziego TK i złożył ślubowanie wobec Prezydenta. Ani Braun, ani Matecki, ani Bąkiewicz, ani Gosek, ani Prezydent, ani Ziobro już nie będą rządzili Trybunałem Konstytucyjnym. To się skończyło 🤷
@W_Komarzynski Pisowiec kłamie i manipuluje?
Stare, znałem.
Serio myślicie, że nie ma tu prawników, że ludzie nie potrafią wyszukać orzeczenia i go przeczytać?? Ja wiem, że wasi wyznawcy to nienachalnie inteligentna część społeczeństwa. Ale nie mierzcie tą miarą wszystkich.
Kolejny atak psa na dziecko i nastolatkę. Mam dość tłumaczenia, że „mój pies jest odwoływalny”.
Bardzo rzadko, praktycznie nigdy, komentuję sprawy publiczne w taki sposób i nie przedstawiam swoich prywatnych opinii w kwestiach społecznych. Ale kolejny raz doszło do ataku psa na dziecko i nastolatkę i po prostu mam już dość tego, z czym spotykam się ja, moja rodzina i moi bliscy znajomi.
Gdziekolwiek jestem - w parku, na osiedlu, w miejscu publicznym - regularnie widzę psy biegające bez smyczy. I prawie zawsze pojawia się ten sam argument: „spokojnie, mój pies jest w pełni odwoływalny”.
I właśnie kiedy to słyszę, to mnie krew zalewa.
Sam miałem zarówno ogromnego psa, jak i małego psa. Przez całe życie miałem psy i zawsze były dla mnie członkami rodziny. Miałem duże psy, w tym bulmastifa, jak na poniższym zdjęciu, miałem też małego kundelka uratowanego ze schroniska.
Miałem również możliwość wizytowania Straży Granicznej w kontekście wykorzystania psów służbowych. Pisałem opracowania i pracę naukową dotyczącą psów pracujących z policją i wojskiem. Konsultowałem te kwestie również z przedstawicielami amerykańskich i francuskich sił zbrojnych.
I właśnie dlatego nie wierzę w coś takiego jak absolutnie „odwoływalny pies”.
Twój pies może być świetnie wyszkolony. Może reagować 99 razy na 100. Ale setny raz może zareagować inaczej. Co więcej, mój pies może sobie po prostu nie życzyć, żeby obcy pies do niego podbiegał. Moje dziecko, moja rodzina albo inna osoba może się przestraszyć, spanikować albo zareagować w sposób, którego właściciel psa kompletnie się nie spodziewa.
I dla mnie to jest po prostu niekomfortowe.
Jako człowiek, który kocha psy i miał ich w życiu wiele, mogę powiedzieć wprost, że uważam za żałosne, kiedy ktoś ryzykuje zdrowiem albo życiem innych ludzi tylko dlatego, że chce, żeby jego pies „sobie pobiegał”.
Są miejsca, w których pies może swobodnie biegać. Są wybiegi, są odpowiednie przestrzenie, można używać długiej linki/smyczy. Ale przestrzeń publiczna nie należy wyłącznie do właściciela psa.
I każdy kolejny przypadek pogryzienia dziecka czy dorosłego powoduje, że naprawdę coraz bardziej nieufnie patrzę na ludzi, którzy puszczają psy luzem, bo przecież „mój pies jest odwoływalny”.
Może jest.
A może któregoś dnia nie będzie.