🔊No jak tam jebaćPISy i reszta smakoszy nocnej pizzy 🍕znaleźliście już dla swoich udręk akademik za złotówkę? Nie? Śpieszcie się bo rok akademicki tuż tuż🤦♂️😂Gdyby chociaż paliwo było PO 5,19 moglibyście gdzieś dalej poszukać, a tak...dupa🤦♂️🤣😂
Panie premierze, a może zamiast czatować pod Belwederem (prezydent pracuje w Pałacu Prezydenckim 4 km dalej), wyjmie pan rękę i telefon z kieszeni, zadzwoni do swojego marszałka Sejmu, wyjmiecie leżący w zamrażarce projekt ustawy i zaczniecie go procedować?
https://t.co/C6jsGtzoCN
Panie No-name !
Zarzuca mi Pan selektywność, ale swoją odpowiedź opiera Pan na utożsamieniu trzech różnych kwestii: wyboru sędziego przez Sejm, nawiązania stosunku służbowego oraz obowiązków pracowników administracji TK. Tymczasem bez ich rozróżnienia nie sposób prawidłowo ocenić przedstawionego problemu. Stanowczość ocen nie zastępuje precyzji prawniczej.
Po pierwsze, nie twierdzę, że Dyrektor Kancelarii TK lub Komendant Straży mają prowadzić postępowanie w sprawie kwalifikacji osób wybranych przez Sejm. Nie przypisuję im również kompetencji do uchylania ani unieważniania uchwał sejmowych. To Pan wprowadza taką konstrukcję, a następnie przez kilka akapitów ją zwalcza. Proszę jednak odpowiadać na mój argument, zamiast przypisywać mi pogląd wygodniejszy do zakwestionowania.
Po drugie, brak kompetencji do kontrolowania aktu wyboru nie oznacza obowiązku przypisywania temu aktowi wszystkich skutków prawnych, niezależnie od pozostałych wymagań ustawy. Uchwała Sejmu nie zastępuje każdej kolejnej czynności przewidzianej prawem. Urzędnik, który uwzględnia warunki powstania określonego uprawnienia, nie staje się przez to organem nadzoru nad Sejmem. Stosowanie przepisów regulujących skutki wyboru i kontrolowanie ważności samego wyboru to odmienne zagadnienia.
Po trzecie, prosi Pan o przepis. Zatem ponownie: art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK przewiduje złożenie ślubowania wobec Prezydenta RP. Art. 5 wiąże ze złożeniem ślubowania nawiązanie stosunku służbowego, a następnie podjęcie obowiązków; przydzielenie spraw i stworzenie warunków ich wykonywania powierza Prezesowi TK. Nie jest to przepis przyznający Dyrektorowi ani Komendantowi kompetencję do badania wyboru. Jest to przepis, którego nie można pominąć przy ustalaniu, czy powstały podstawy do podjęcia obowiązków sędziowskich. Warto odczytać go w całości, również w zakresie wskazania właściwego podmiotu i kolejności czynności.
Po czwarte, sam Pan przyznaje znaczenie ślubowania dla stosunku służbowego. Nie wyjaśnia Pan jednak, dlaczego pracownicy TK mieliby pomijać ten skutek prawny przy wykonywaniu swoich zadań. Określenie ich czynności jako „technicznych” lub „organizacyjnych” nie rozwiązuje problemu. Także takie czynności wymagają ustalenia, komu, na jakiej podstawie i w jakim zakresie przysługują określone uprawnienia.
Po piąte, odwraca Pan sens mojego pytania o konkretny obowiązek. Jeżeli komuś zarzuca się bezprawną odmowę działania, należy wykazać, że był zobowiązany do jego podjęcia. Pytanie brzmi zatem: jakiej czynności odmówił konkretny pracownik, z czego wynikał obowiązek jej wykonania i czy zostały spełnione przesłanki jego aktualizacji? Odpowiedź, że pracownik nie ma kompetencji do kontrolowania Sejmu, nie odpowiada na żadne z tych pytań.
Po szóste, trzeba odróżnić odmowę wstępu do budynku od odmowy zapewnienia warunków wykonywania obowiązków sędziego. To różne zachowania, wymagające odrębnej oceny. Sam brak ślubowania nie rozstrzyga automatycznie o dopuszczalności każdej odmowy wejścia, podobnie jak sam wybór przez Sejm nie przesądza o obowiązku udostępnienia wszystkich pomieszczeń, akt i narzędzi pracy. Potrzebne są konkretne ustalenia, a nie zbiorcze oceny.
Pańskie rozważania o tym, że każdy pracownik musiałby badać staż zawodowy, procedurę sejmową i legalność wyboru, nie wynikają więc z mojego stanowiska. Powstają dopiero po pomieszaniu kontroli aktu wyboru z uwzględnianiem ustawowych warunków wykonywania obowiązków.
Zanim nazwie Pan cudzy wywód „prawniczo pustym”, warto uporządkować te podstawowe rozróżnienia. Nadal bowiem nie wskazał Pan, jaki konkretnie obowiązek naruszyły osoby, których odpowiedzialności dotyczy rozmowa. A właśnie od tego powinna zacząć się analiza prawna.
🟥 Tak dokładnie wygląda warszawska zorganizowana grupa urzędnicza - bezczelna, bezkarna, a my jesteśmy jedyną warszawską redakcją, która opisuje wielowymiarową patologię w @SMWarszawa , którą @trzaskowski_ postanowił chronić! To dość zadziwiające stanowisko mimo dowodów, że w formacji tej umierają przepracowani funkcjonariusze, a pełnomocniczka poszkodowanego Sygnalisty, zaczyna dostawać anonimowe groźby. Dlatego też cała sprawa skierowana została na ręce @BiuroRPO , Pani Sylwii Gregorczyk - Abram.
Zadziwia jednak niebywała medialna zmowa milczenia tzw. stołecznych tytułów, które stają się tym samym częścią tego układu. Zadziwia też kompletne lekceważenie tego gigantycznego skandalu przez tzw. ruchy miejskie, jak chociażby @MiastoJestNasze i bardzo głośnego zawsze @JanMencwel , a to dziwne, bo MJN to ponoć część @__Lewica , gwarantuje ochronę praw pracowniczych - no to właśnie jesteśmy świadkami jak tzw. aktywiści podchodzą do spraw tzw. zwykłego i przede wszystkim poszkodowanego człowieka!
Sprawą ponoć zajął się @warszawskipis , a dokładnie @FrackowiakFilip - ale niestety nie wiemy jakie są wyniki ich działań.
Więcej: https://t.co/FLeuTx2Z0L
@OficjalneZero@tvnwarszawa@se_pl@SORwaw@tvp_info@tvn24@TVP3Warszawa@PK_GOV_PL@w_zurek@PortalWarszaws1
Zmasowany atak propagandowy (z wykorzystaniem kłamstw i oczerniania) i sięganie po instrumenty procesowe pokazują jak bardzo reżimowi zależy na przejęciu niezależnego od niego Trybunału Konstytucyjnego. Za wszelką cenę, co w mojej opinii świadczy o tym, że są wyznaczone kolejne cele ataku. TK ma być w szczególności narzędziem anihilacji demokratycznych reform sądownictwa. A wszyscy ci domorośli „obrońcy” niezależności i praworządności przed 2023 rokiem grzecznie klaszczą w rytm politycznych salw.
❗️Kompromitacja @MS_GOV_PL.
Pan minister @w_zurek w imieniu Skarbu Państwa musi przeprosić sędziego Jacka Przyguckiego za kłamstwa na jego temat w momencie realizowania przez @Adbodnar czystek w sądownictwie i odwoływania prezesów sądów.
Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, że @MS_GOV_PL za @Adbodnar kłamało na temat sędziego Jacka Przyguckiego aby odwołać go z funkcji Prezesa Sądu Okręgowego w Suwałkach.
Tak właśnie wygląda „przywracanie praworządności” w praktyce❗️
Przypominam, że KRS (ani tym bardziej neoKRS) nie ma żadnych kompetencji w sferze oceny statusu TK ani jego sędziów, a załączona opinia, pozbawiona argumentacji prawnej, idealnie wpisuje się w polityczny przekaz reżimu. I to mnie wcale nie dziwi - bo jaka KRS taka niezależność.
Po MyDr mamy kolejny poważny incydent dotyczący oprogramowania wykorzystywanego w placówkach medycznych.
W przypadku Medyc potwierdzono wykorzystanie podatności w aplikacji. Sprawcy twierdzą, że przejęli dane nawet 5 mln pacjentów i 8 mln zdjęć. Te liczby wymagają jeszcze oficjalnego potwierdzenia.
To zmienia perspektywę. Pytanie nie dotyczy już wyłącznie bezpieczeństwa jednej firmy.
Trzeba ustalić, kto i według jakich standardów sprawdza bezpieczeństwo systemów medycznych, którym placówki powierzają dane pacjentów, a także kto później weryfikuje, czy wymagany poziom bezpieczeństwa jest utrzymywany.
Przypomnijmy, że Rada do Spraw Cyfryzacji już w 2025 roku wskazywała potrzebę wprowadzenia minimalnych wymagań cyberbezpieczeństwa, regularnych testów i audytów systemów medycznych.
Jeżeli z jednego rozwiązania korzystają setki podmiotów leczniczych, bezpieczeństwo jego dostawcy przestaje być wyłącznie sprawą prywatnej firmy. Staje się elementem bezpieczeństwa całego sektora ochrony zdrowia i odporności państwa.
PATOLOGIA W SYSTEMIE OCHRONY ZDROWIA. KOLEJNY ODCINEK: TRZY GODZINY NA SCHODACH PRZYCHODNI
66-letnia kobieta zmarła w przychodni w Tarnowskich Górach. Jej ciało przez około trzy godziny leżało na schodach. Pacjenci musieli je omijać. W budynku byli lekarze, ale karta zgonu została wystawiona dopiero po interwencji starosty przez lekarkę z innej przychodni.
Prawo nie pozostawia tej sprawy bez procedury. Art. 11 ust. 1 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych wskazuje lekarza leczącego chorego w ostatniej chorobie, a w określonej sytuacji także kierownika zespołu ratownictwa medycznego. Ustęp 2 przewiduje sposób postępowania, gdy nie można zastosować tej zasady: oględziny przez lekarza albo, w razie jego braku, przez osobę powołaną .Trzeba ustalić, kto leczył tę kobietę w ostatniej chorobie, do których lekarzy zwrócono się o stwierdzenie zgonu i dlaczego przez trzy godziny nie doprowadzono do wystawienia karty. To są konkretne pytania o odpowiedzialność, a nie pretekst do przerzucania jej z gabinetu do gabinetu.
Pytam też Naczelną Izbę Lekarską: czy zamierza zbadać zachowanie lekarzy w świetle własnego Kodeksu Etyki? Kodeks uznaje postępowanie podważające zaufanie do zawodu za naruszenie jego godności i zobowiązuje samorząd do czuwania nad przestrzeganiem etyki. Człowiek zmarł w przychodni. Przez trzy godziny inni pacjenci mijali jego ciało. Jeśli po takim zdarzeniu system potrafi jedynie tłumaczyć, kto nie był właściwy, to właśnie oglądamy kolejny odcinek patologii w ochronie zdrowia.