PROBLEM DŁUGOTERMINOWY.
100-metrowe mieszkania są przerabiane na 8 mikrokawalerek inwestycyjnych pod krótki wynajem. Na papierze jest to jedno mieszkanie, a w rzeczywistości hotel generujący uciążliwy ruch turystyczny zamieniający życie sąsiadów w piekło.
"To wszystko jest bardzo nieuczciwe. Tak naprawdę finansujemy działalność gospodarczą naszych sąsiadów - działalność, która niszczy nam życie."
~Mieszkanka Krakowa sąsiadująca z Airbnb
Działalność hotelarska - bo tym właściwie jest Airbnb - jest z definicji działalnością uciążliwą, a Koalicja Obywatelska, Konfederacja i PSL próbują wam wmówić, że uregulowanie najmu krótkoterminowego ma polegać na wielokrotnych skargach sąsiedzkich, interwencjach policji i "kontrolach" przeprowadzanych przez miasto. To absurd! Nie musimy udowadniać, że woda jest mokra.
Hotel w bloku mieszkalnym jest uciążliwy i nie trzeba do tego wielkich imprez ani wzywania policji co weekend. Wystarczy, że dwa razy w tygodniu mamy rotację gości z walizkami, powroty do mieszkania o późnych godzinach nocnych i śpiewy turystów na korytarzu. Do tego dochodzą zawyżone rachunki za wywóz śmieci i składka na utrzymanie części wspólnych, które są notorycznie niszczone przez turystów.
I co w takiej sytuacji? Będziecie dzwonić na policję, że na korytarzu jest nowa dziura w ścianie albo z powodu chwiejącej się balustrady lub zarzyganych schodów? Chwycicie za słuchawkę, kiedy grupa nafuranych młodych ludzi przetacza się przez korytarz o 3 nad ranem i wali do drzwi "hotelu" Airbnb?
Będziecie się czuć bezpieczni we własnym domu czy sterroryzowani przez interes właścicieli mieszkań, którzy tak jak Ireneusz Raś - podpisali umowy długoterminowe z firmą i nie interesuje ich to, jaki biznes jest prowadzony w ich mieszkaniu?
Wczoraj Donald Tusk jako dobry Car dał wam nadzieję na większą decyzyjność wspólnot w sprawie Airbnb.
Jednocześnie wygląda na to, że prawa ręka Donalda Tuska - Maciej Berek - zablokował zgody wspólnot stwierdzając, że są one niekonstytucyjne.
Nikt wcześniej nie powiedział nam kto właściwie stwierdził, że takie przepisy są niekonstytucyjne - Ministerstwo wskazywało na Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie wydał on jednoznacznej opinii. Dodatkowo ustawa PL2050 dająca prawo głosu wspólnotom była opiniowana przez sejmowych konstytucjonalistów i oni nie dopatrzyli się w tym zapisie niczego niezgodnego z prawem.
Dopiero w programie telewizyjnym od prezesa Związku Najmu Krótkoterminowego dowiedzieliśmy się, że taką opinię mógł wydać Maciej Berek.
Znacie Macieja Berka? Pewnie nie, a jest on chyba najjaskrawszym przykładem "revolving doors" w polskiej polityce. Pan Maciej Berek tuż przed objęciem stanowiska w rządzie, pracował dla organizacji lobbystycznej PracodawcyRP, gdzie jego zadaniem było monitorowanie i wywieranie wpływu na procesy legislacyjne w naszym kraju.
Jakim to niesamowitym przypadkiem jest to, że w grudniu 2023 roku został powołany przez @donaldtusk na stanowisko, w którym... to on bezpośrednio odpowiada za kształt procesu legislacji w Polsce XD
Czyli Maciej Berek kiedyś miał lobbować na rzecz np. deweloperów i naciskać na rządzących aby formować korzystne dla nich przepisy, a teraz z rządowego stołka mówi nam czy mieszkańcy mogą mieć prawo głosu w swoim bloku czy nie.
Oczywiście to może być absolutny przypadek, ale Maciej Berek w sprawie dopłat do kredytów posługiwał się tymi samymi argumentami co Iwona Sroka z PracodawcówRP:
- Polacy nie kupują mieszkań, bo nie stać ich na najdroższe kredyty w unii europejskiej, więc trzeba im do tych kredytów dopłacać.
Na koniec pamiętajcie: zgody wspólnot są NIEKONSTYTUCYJNE, bo tak wg telewizji stwierdził Maciej Berek, więc nie ma co o nich rozmawiać. Nawet nie ma sensu o nich wspominać w debatach telewizyjnych. Ich nie ma, są niepotrzebne i niezgodne z prawem... trzy razy wam nie będę powtarzać😉