Przyjrzeliśmy się z @MarcinTerlik trochę bardziej temu politykowi. Już dawno ktoś powinien to zrobić. To, do czego doszliśmy, momentami szokuje. Czyli… Nieznana twarz Grzegorza Brauna. Ujawniamy skrywane fakty
https://t.co/eNJJmEty2f
‼️ PROŚBA O RT. UWAGA NA MANIPULACJĘ DOTYCZĄCĄ WYROKU W SPRAWIE STUDIOWANIA PRZEZ @krzysztofbosak NA COLLEGIUM HUMANUM. Coś mi mówi, że to przedziwne ciągłe manipulowanie jest związane z działaniami prokuratury…
Już tłumaczę:
K. Bosak opublikował dziś wyrok sądu dotyczący reportażu Gońca o jego studiach na Collegium Humanum. Tak sformułował swój wpis, że część osób błędnie uznała, iż sąd stwierdził nieprawdziwość naszych ustaleń i przyznał, że treść sprostowania Bosaka jest prawdziwa.
To nieprawda!
Bosak nie chciał, aby sąd dokonywał oceny prawdziwości materiału ani merytorycznego rozstrzygnięcia naszych ustaleń dziennikarskich. Nie chciał też, by sąd badał prawdziwość jego oświadczenia. W sprawach o sprostowanie sąd się tym nie zajmuje.
Bosak zawnioskował do sądu wyłącznie o prawo do publikacji swojego sprostowania, czyli przedstawienia własnego stanowiska już po publikacji materiału. W trakcie pracy nad reportażem Bosak nie skorzystał z możliwości przedstawienia swojej wersji wydarzeń i nie odpowiadał na pytania naszych dziennikarzy, mimo wielokrotnych prób kontaktu.
Zgodnie z prawem prasowym, sąd nie badał, czy informacje zawarte w publikacji Gońca były prawdziwe lub fałszywe. W postępowaniach dotyczących sprostowań sąd nie rozstrzyga tego typu kwestii. Wyroki wydaje niemal “z automatu”, nie badając prawdziwości ustaleń. Stąd tak szybkie rozstrzygnięcie.
W ogóle czujecie ten absurd? Polityk nie odpowiada Wam na pytanie, potem idzie do sądu, ale specjalnie tylko w procedurze „sprostowania” - po czym ogłasza „zwycięstwo”. Co za manipulacja!
Wyrok oznacza wyłącznie, że K. Bosak ma prawo opublikować na łamach Gońca swoje stanowisko po publikacji materiału, nawet pomimo faktu, że w trakcie jego tworzenia nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Mógł więc przedstawić swoje stanowisko bez wchodzenia na drogę sądową.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Bosak celowo zawnioskował wyłącznie o prawo do publikacji swojego stanowiska, aby móc potem sugerować, że skoro wygrał w sądzie, to ustalenia były nieprawdziwe. Obserwując komentarze, część osób dała się wprowadzić w błąd.
Podsumowując:
Sąd NIE uznał, że ustalenia Gońca były nieprawdziwe i NIE uznał, że treść sprostowania Bosaka jest prawdziwa.
Krzysztof Bosak najpierw kłamał, ze nie studiował na Collegium Humanum. Teraz, sięgając po brutalną manipulację, uważa, że dowiódł tego przed sądem. Wiecie jak? Nie pozwał nas o ochronę dóbr osobistych, tylko o to żenujące „sprostowanie”, gdzie sąd NIE BADA prawdziwości faktów!
Jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy, Robert Mazurek, w 2019 roku pracował jako tajny współpracownik CBA o pseudonimie „Echo”. W ramach operacji o kryptonimie MEDIA-POL-2019 przez osiem miesięcy inwigilował środowisko dziennikarskie i polityczne. Za współpracę otrzymał 250 tysięcy złotych gotówką. Pieniądze zostały mu wypłacone 21 października 2019 roku około godziny 21:00 w lokalu kontaktowym „Fala” przy ulicy Fala 92 w Warszawie. Kwota w banknotach 500 i 200 złotych, podzielona na 10 paczek, znajdowała się w dwóch czarnych torbach podróżnych marki Travelite. Wreczenie nadzorowała podinspektor Marta S. (zastępca dyrektora Departamentu Operacji Specjalnych CBA), a osobiście przekazał je nadinspektor Krzysztof T. (legitymacja służbowa CBA 16745).
W ramach zadania przekazał służbom 192 notatki operacyjne, 62 nagrania audio z prywatnych spotkań i wywiadów, 34 analizy kontaktów sieciowych, 16 szczegółowych raportów oraz 8 nagrań wideo wykonanych ukrytą kamerą. Materiały dotyczyły między innymi redakcji RMF FM, TVN, Gazety Wyborczej i Polskiego Radia, nieformalnych powiązań dziennikarzy z politykami oraz potencjalnych źródeł finansowania niektórych mediów.
Celem operacji było dostarczenie władzy pełnego obrazu środowiska medialnego przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i do Sejmu. CBA oceniło współpracę Mazurka jako wysokiej jakości, podkreślając wysoki stopień dyskrecji i lojalności.
Za ćwierć miliona złotych jeden z najbardziej pyskujących „niezależnych” dziennikarzy pomagał PiS-owi inwigilować własne środowisko, żeby partia mogła łatwiej utrzymać się przy władzy.
A dwa lata później, w 2021 roku, ten sam człowiek wyprawił sobie huczne 50. urodziny w centrum Warszawy. Na imprezę zjechała cała warszawska elita medialno-polityczna z różnych obozów. Politycy PiS, opozycji i gwiazdy mediów pili szampana i robili wspólne zdjęcia, zupełnie jakby nigdy nie donosił na podobnych do siebie. Hipokryzja poziomu olimpijskiego.
To nie jest klasyczne dziennikarstwo. To przykład zawodowego szpicla w eleganckim opakowaniu. Robert Mazurek – TW „Echo”. Niezależny wyłącznie we własnej narracji.
Karl Kraus (1874–1936) — austriacki satyryk, aforysta i krytyk kultury, jeden z najostrzejszych komentatorów europejskiej prasy przełomu XIX i XX wieku. Przez niemal czterdzieści lat redagował wiedeński dwutygodnik Die Fackel („Pochodnia”), pisząc go przez ostatnie dwie dekady samodzielnie, od pierwszej do ostatniej linijki. Zasłynął bezlitosną diagnozą dziennikarstwa jako zawodu, w którym język służy władzy, a władza zaś pieniądzom.
Lub Orwell: “Nie chodziło o to, żeby kłamać. Chodziło o to, żeby kłamać i wierzyć w to, co się pisze, aż do momentu, gdy donos stanie się formą wyznania wiary.”