@garybasin The signal isn't "frontier models can't monetize." It's that value accrues to the workflow layer, not the model layer. gpt pro subs who churned didn't find a cheaper model but rather found a product that embedded the model where their work happens hm?
If a company with 50B net cash that generates 200B ebitda a year raises 80B with an equity raise, it`s pretty clear to me they think the equity is overvalued. $GOOG
Jane Street is going public because OCaml and functional programming have become surprisingly central to the AI infra conversation, and Yaron is a genuine believer who sees a moment to make FP legible to the ML community — not primarily as competitive defense, but because the communities are converging anyway.
HAZARDOWE GRY POLAKÓW
Jeszcze kilka (kilkanaście?) lat temu przechodząc się po osiedlowych podwórkach można było natchnąć się na pawilony z automatami do gier, zwanych wtedy powszechnie „jednorękimi bandytami”. Dźwięk wydobywający się z tych automatów jest tak charakterystyczny, że trudno go pomylić z czymś innymi. Obecnie takie automaty są nielegalne, no chyba – że jesteś kasynem albo państwową kolekturą loteryjną.
Zamknięcie mało estetycznych pawilonów, w której uzależnieni potrafili tracić wypłaty, potrafiłem nawet w jakiś sposób zrozumieć i wyobrazić sobie jakiś wyższy interes społeczny w tym, aby nie ciągnąć społeczeństwa w objęcia hazardu. Jednakże po wielkiej czystce drobnych prywaciarzy ze swoimi maszynami, pojawiło się na rynku państwo, które to automaty zaczęło stawiać przy swoich kolekturach, w 2022 roku liczba takich „Salonów Gier” przekroczyła 1000.
Przechodziłem niedawno koło takiego i często w takich przypadkach uruchamia się cała seria pytań, które lubię zadawać, choć niekoniecznie lubię poznawać na nie odpowiedzi.
👉 Pierwszym istotnym pytaniem było to najbardziej oczywiste. Dlaczego bieda-budy z automatami prowadzone przez drobnych przedsiębiorców były nieetyczne, ciągnęły ludzi w objęcia hazardu, były wielkim ładunkiem atomowym do rozbrojenia, a te automaty w „Salonach Gier” prowadzonych przez państwo nie prowadzą już społeczeństwa do uzależnień?
Potem pojawia się drugie pytanie.
👉 Czy normalnym jest, a zarazem etycznym jest to, że te same automaty były wrogiem publicznym, a te prowadzone przez państwo już są przyjazne? Czy rzeczywiście chodziło tu o interes społeczny i walkę z hazardem?
Rozumiem, że wiele spraw ma miejsce przypadkowo. Przecież nie można popadać w paranoję. Jednak, jak wspomniałem wcześniej – lubię zadawać pytania. Wtedy pojawiło się trzecie.
👉 Polacy wydają rocznie 2 223 zł na osobę na gry u państwowego operatora. W zeszłym roku wydali na same zdrapki prawie dwa miliardy złotych. Chciałbym się zapytać z tego miejsca o etykę. Dlaczego reklamy zdrapek są legalne i klasyfikowane jako gry liczbowe, a nie jako gry hazardowe? Przecież kupienie losu za dychę nie różni się niczym od wywalenia tej dychy na ruletce w kasynie.
Nie skończyłem zadawać sobie trzeciego pytania, a już zaraz pojawiło mi się następne – czwarte.
👉 Dlaczego gry hazardowe w postaci zdrapek można uprawiać na co drugim skrzyżowaniu i nie budzi to przejęcia wśród aktywistów społecznych? Przecież potencjalny czynnik uzależniający jest dostępny niczym bułka w sklepie. Dlaczego oni milczą?
Przechodzisz kolejne kilka metrów na spacerze pełnym pytań i przypominasz sobie starszą panią, która zbierała drobne z portfela w sklepie, aby kupić „numerki”, które losują się co kilka minut. Wtedy pojawia się piąte pytanie.
👉 Dlaczego nie ma ckliwych obrazków emerytów, którzy za ostatnie grosze ze swojej emerytury uprawiają hazard kupując numerki losujące się na tablicy w spożywczaku?
Dochodzisz do dziwnych wniosków, że w sumie, to państwo zmonopolizowało sobie hazard i zarabia na swoich obywatelach pieniądze. Zastanawiasz się, czy wniosek nie jest zbyt dalekosiężny i przesadzony. Potem uświadamiasz sobie, że przecież jedyne dostępne kasyno w Internecie, a jakże – także należy do spółki skarbu państwa.
I tu się dopiero zaczyna zabawa, gracze postawili w takim miejscu ponad 50 mld złotych w 2025 roku. Więcej niż PKB Łotwy czy Estonii. Do tego, poprzez państwowy monopol na gry hazardowe online, duża część graczy robi to w szarej strefie. W 2024 roku wartość szarej strefy na rynku kasyn online może wynieść nawet 25,9 miliarda złotych obrotu. Nie zaskoczę was, ale pojawiło się wtedy kolejne pytanie, przestałem już liczyć, które.
👉 Dlaczego państwowy monopol nie dopuszcza konkurencji i pozwala na to, aby blisko połowa rynku była w szarej strefie?
Nie wiem, choć się domyślam. Doliczyłem się też listy pytań, teraz będzie siódme – chyba.
👉 Dlaczego w takim razie, skoro hazard można uprawiać na każdym roku, w prawie każdym spożywczym, a do tego jest ponad tysiąc punktów z automatami do gier losowych, to dlaczego granie profesjonalnie w pokera jest nielegalne? Dlaczego kilku dorosłych ludzi nie może się spotkać, pograć w karty, zrobić sobie turnieju i to w grze, która nie jest do końca losowa, a trzeba w niej myśleć i analizować sytuację.
Nie wiem, choć się domyślam.
Jednocześnie podważa to wszystko podstawy etyczne, aby sądzić, że państwo kierowało się dobrem obywatela. Tylko raczej swoim, własnym interesem – tworząc sobie rynek bez konkurencji.
Na koniec zadam ostatnie pytanie, ósme.
👉 Czy w takim razie można zawsze wierzyć, że państwo chce dobrze dla swoich obywateli? Czy ta wiara nie jest swojego rodzaju naiwnością?
Nie wiem, choć się domyślam.