Nie wiem, co jest śmieszniejsze na tiktoku – typiarki ekscytujące się, że znalazły suchy szampon, który maskuje przetłuszczone włosy i unosi je u nasady, czy ja drąca się do ekranu:
GURL, TO JEGO JEDYNE ZADANIE
ej, a Wy też w ostatni dzień urlopu non stop wgapiacie się w zegar i odliczacie, ile zostało wolnych godzin przed powrotem do pracy, czy to tylko ja mam tak spektakularnie nierówno pod sufitem?
Ale mnie dzisiaj kopnęło w dupę gigant szczęście. Kupiłam na alledrogo Dzienniki Woolf i jej listy do Vity Sackville-West za normalną ilość monet, a nie za miliony. Czuję tak wiele uczuć 🥹
macie to gdzieś, więc i tak Wam powiem – kupiłam wczoraj w lokalnym sklepiku moje pierwsze kimchi. Było paskudne, nie dało się tego jeść, a dzisiaj kończę drugi słoik i cieknie mi ślinka na myśl o kolejnym. Żołądek dzwoni już w tej sprawie do antychrysta, ale BYŁO WARTO 🤤
w pracce, zwierzam się z wyrzutów sumienia:
- karo…kupiłam sobie książkę
- znowu? jaką?
- taką…o trawie.
- …
- …
- lena, ja cię nie oceniam, za bardzo cię lubię
uff 🖤