Jedyne co pochodzi z laboratorium to to co włożyli do szczepionek. Jesteśmy zbyt prymitywni, aby stworzyć w pełni funkcjonalnego wirusa zdolnego wygrać rywalizację z setkami-tysiącami podobnych wirusów infekujących ukł. oddechowy, walczących o te same zasoby i będących miliony lat w procesie ewolucji. Lab-leak C19 to podkładka, aby przykryć, że pandemia była stworzona przez: nasze bardzo słabe poznanie biologii i epidemiologii przeziębień, gryp i zapaleń płuc, strach, stres i sugestia agresywnie narzucone na całą populacje, masowe podanie szczepionek genetycznych nigdy wcześniej nie stosowanych szerzej u ludzi oraz modyfikacje w krajobrazie wirusów ILI i gryp, wytycznych postępowania z pacjentami i leczenia przez kwarantanny, testy, lockdowny, maski, szczepienia. Testy PCR z nosogardła i antygenowe nie nadawały się do masowej diagnostyki molekularnej tego typu wirusów. To był jeden wielki scam.
Dlaczego kiedyś wypisałem się z kółka różańcowego proszczepów? Powodem była rosnąca agresja, oderwanie od rzeczywistości, fanatyzm, ekstremalny ideologiczny bias i używanie tych samych sztuczek umysłowych i argumentacyjnych, o które posądzali znienawidzonych przez nich "antyszczepów" i "foliarzy". Niestety nadal zdają się oni nie rozumieć, że taką postawą zniechęcają do tematu szczepień bardziej niż wszystkie antyszczepy razem wzięte oraz sprawiają niechęć wszystkich racjonalnie myślących ludzi, którzy nie należą ani do skrajnych proszczepów, ani skrajnych antyszczepów.
Dam taki najbardziej podstawowy przykład. Skrajne proszczepy są święcie przekonane, że szczepionki to był game-changer jeśli chodzi o historyczne spadki śmiertelności. Wiodąca rola szczepionek w spadkach śmiertelności z powodu przeróżnych chorób jest dla nich niepodważalna.
Jednak wystarczy podstawowa wiedza, aby stwierdzić, że historycznie za spadki śmiertelności najróżniejszych chorób, w tym chorób zakaźnych, chorób na które były szczepionki i jednocześnie chorób, na które szczepionek nie było lub były nieskuteczne odpowiadają takie cywilizacyjne game-changery jak chociażby poprawa higieny i rozwój farmakologii.
Za spadek śmiertelności odpowiada poprawa warunków życia, higieny, rozwój medycyny i farmakologii (czyli rozwój wiedzy medycznej, wynalezienie antybiotyków, leków, antyseptyki, rozwój medycyny ambulatoryjnej i ratującej życie, sposobów leczenia systemowego itd.), dostęp do lekarzy i szpitali, opieka ambulatoryjna, systemy ciepłownicze, kanalizacja, lepsze odżywienie populacji itd. Spadek ok. 50% to poprawa sanitacji i higieny, a kolejne około 40%, to poprawa żywienia i statusu socjoekonomicznego, kolejne około 20% to antybiotyki, sulfonamidy.
Śmiertelność większości chorób poleciała na łeb na szyję przed introdukcją szczepień. Tym samym trendem podążały bowiem choroby, na które nie mieliśmy szczepionek. Czemu tak trudno to zaakceptować tak wielu ludziom? Ideologia i wieloletnie karmienie naciąganymi informacjami, gdzie gorący zwolennicy szczepień niemal wszystkie zasługi przypisywali szczepionkom, ignorując wpływ znacznie potężniejszych czynników, które wymieniłem wyżej.
Kiedy zestawia się ich z tymi oczywistymi informacjami, to następuje pewne zwarcie, ale zaraz jest przygotowana riposta, gdzie dostajesz pełno wykresów pokazujących jak to spadały zachorowania po introdukcji szczepień. Myślę sobie OK, to jest dobry argument, ale czy to dowodzi wpływu na śmiertelność? No nie, bo jeśli przykładowo odra jeszcze przed szczepieniami osiągnęła śmiertelność 1 na 500,000, to wprowadzenie szczepionek i ograniczenie przypadków odry miało nadal marginalny wpływ na tą śmiertelność. Podobnie polio: polio w 90-95% przypadków ma przebieg całkowicie bezobjawowy, a w 4-8% przypadków ma przebieg łagodny, czyli w ponad 99% przypadków polio i tak miało przebieg bezobjawowy/łagodny, niezależnie od szczepień. Do tego eradykacja polio zbiegła się z rozpowszechnieniem poszczepiennego polio - cVDPV (Circulating Vaccine-Derived Poliovirus), które ma podobne parametry do oryginalnego polio. Poza tym po "eradykacji" polio (lata 80-90-te), wzrosły raporty AFM i GBS (Guillain-Barré syndrome) o 50-100% w krajach rozwijających się; w USA ogniska AFM (transverse myelitis, acute flaccid myelitis) po 2014 r. przypominają historyczne polio.
Ciągle słyszymy z ich ust slogany typu "Korelacja nie oznacza przyczyny". Dlaczego więc jeśli chodzi o spadki śmiertelności te pozorne korelacje ze szczepieniami jednak zawsze oznaczają dla nich przyczynę? Dlaczego wbrew nauce nie zastanawiają się jakie inne potężne czynniki konfundujące miały w tych spadkach udział, a które są wiodącą przyczyną tych spadków ostatecznie? O wiele lepszym argumentem byłoby skupienie się na redukcji zachorowań i hospitalizacji, które korelowały z wprowadzeniem szczepień, ale realistycznie.
Jednak to wiąże się z aplikacją "Korelacja nie oznacza przyczynowości" również i dla tego twierdzenia. Logika nakazuje zadać kilka pytań: skoro drastyczne spadki i trendy spadkowe w śmiertelności wielu chorób miały miejsce przed wprowadzeniem szczepień lub były od nich niezależne, to w jakim stopniu za zgonami podążyły też zachorowania i hospitalizacje? Spadek zachorowań ma bowiem tendencję do podążania za spadkiem śmiertelności, zwłaszcza w dobie stale rozwijającej się medycyny i farmakologii, dostępu do lekarzy itd. W jakim zakresie to miało miejsce i tutaj? Jeśli inne choroby, na które szczepień nie mieliśmy lub mieliśmy nieskuteczne względem zachorowań podążały jednocześnie tym samym trendem co choroby, na które mieliśmy szczepienia, to w jakim stopniu inne czynniki grały tu rolę? Rzeczywistość naturalna/biologiczna jest to bardzo kompleksowy układ, sprowadzanie tej kompleksowości do jednej zmiennej (szczepionek) jest dość niepoważne od strony naukowej.
Niestety temat szczepień jest ideologicznie i emocjonalnie tak zanieczyszczony, że samo zadawanie sobie takich pytań i ich logiczny rozkład na czynniki pierwsze stawia cię w roli heretyka, stajesz się obiektem wyzwisk, dehumanizacji, hejtu i ataków emocjonalnych.
To samo tyczy się logicznego rozkładu takich pojęć jak mityczna odporność stadna indukowana i kontrolowana za pomocą szczepień oraz etyczne i naukowe uzasadnienie dla zmuszania ludzi do szczepień. Tutaj analogicznie np. w przypadku odporności stadnej skrajne proszczepy wszystkie zasługi przypisują szczepionkom, kiedy najczęściej tzw. odporność stadna w największej mierze kontrolowana jest dzięki największemu osiągnięciu ewolucji: funkcjonalnej naturalnej odporności organizmu, owocowi najwyższej klasy inżynierii ewolucyjnej, sprawnemu układowi immunologicznemu.
Dlaczego normalny dialog w temacie szczepień jest niemal niemożliwy? Bo kiedy zostanie poprowadzony i sprowadzony do bezlitosnej logiki i twardej nauki, to szczepienia zostają odarte ze swojej magicznej otoczki jako głównej przyczyny spadku śmiertelności z powodu chorób, częściowo odarte jako główna przyczyna spadku zachorowań, mit odporności zbiorowej kontrolowany szczepionkami również upada dla większości chorób i zostaje jedynie: relatywna, indywidualna, teoretyczna ochrona szczepionki przed ciężkim przebiegiem danej choroby. Ta ochrona wyprowadzana jest niemal zawsze z badań producentów, którzy mają tendencję do zawyżania skuteczności, gdzie w terenie później ta skuteczność jest mniejsza, z mierzenia samych poziomów przeciwciał i neutralizacji in-vitro oraz publikacji z dużymi konfliktami interesów, które w hierarchii EBM stoją raczej na niskim poziomie piramidy, w tym z najniższych hierarchicznie tego typu danych: kreślenia korelacji z jedną główną zmienną.
Wtedy odpada cały ten emocjonalny szantaż i kwestia zmuszania ludzi do wstrzykiwania sobie tych wyrobów przemysłu szczepionkowego, staje się tracić swoją moc i zasadność. Podejrzewam, że to jest główna przyczyna tej obwarowanej, ideologicznej twierdzy oraz agresji ze strony skrajnych proszczepów.
Brnięcie dalej w taką polaryzację nie służy nikomu. Ani lekarzom, ani naukowcom, ani samym szczepieniom, bo tworzy jeszcze większy podział i niechęć społeczeństwa.
Coś wspaniałego obserwować jak największe covidowe mendy, popierające wszystkie szuryzmy i absurdy covidiańsko-klimatyczne rzucili się na Pana @BogRymanowski i gości jakich zaprasza, robiąc to dodatkowo z "nauką" na sztandarach 🙃
Swoją drogą znacie może jeszcze jakiś szarlatanów, którzy agresywnie reklamowali i wciskali swoje produkty ludziom, doprowadzając do:
486,634 oficjalnych zgłoszeń skutków ubocznych
362,662 zgłoszeń poważnych uszczerbków na zdrowiu
Ponad 1,5 miliona reakcji niepożądanych
2,707 zgonów
(Dane MHRA Yellow Card dla szczepionek na COVID-19 w Wielkiej Brytanii).
Skoro dziennikarze i eksperci potrafią zrobić raban i kaskadę oburzenia z powodu słów wypowiedzianych w jakimś wywiadzie lub jakiegoś typa co suple sprzedaje albo jakiś pojedynczych zgonów z powodu odry, no tu mają dopiero pole do popisu 🙃
Czy skrajna hipokryzja jest domeną idiokracji?
@doktor_pyziak A dlaczego tylko błonica? Jest jeszcze gruźlica, dur brzuszny i pierdyliard innych chorób, szprycujta się tam na wszystko, po co się ograniczać?
"Evil must hide in plain sight, for the rules of the universe demand that the deceived must consent to their deception." – Aleister Crowley
A Thread on the Rituals of Symbolism, Hidden in Plain Sight 🧵
1. Adrenochrome🩸
Najpierw obrzydzają ludziom cały system medycyny, ośmieszają wakcynologię i naukę, a potem płaczą, że ludzie są zniechęceni, że im nie ufają, że zaczynają się przyglądać współczesnej wakcynologii. Dlatego nawołują do cenzury, bo ludzie zaczynają się orientować, że przed covidiozą propaganda dotycząca szczepień była taka sama, te wszystkie debunki, debunkerzy, portale "naukowe o szczepieniach", influencerzy, opierały się na tych samych schematach, a covidianizm był szkłem powiększającym, który sprawił, że schematy stały się bardziej widoczne.
Też byłem długo otumaniony tym, dopóki nie zacząłem sam czytać prac z obszaru wakcynologii. Przeczytałem ich setki. Potem oglądałem zeznania pod przysięgą z przesłuchań czołowych wakcynologów w Stanach Zjednoczonych i zrozumiałem jak działa cały współczesny system wakcynologiczny.
Odkryłem też, że spory dotyczące szczepień, ich wad oraz korupcji systemu przez wytwórców tych specyfików trwały właściwie od początku. Podnosiło je wielu wybitnych na tamte czasy umysłów jak: Alfred Russel Wallace, współtwórca teorii ewolucji/naturalnej selekcji, który w 1889 roku opisał negatywny wpływ szczepień na zdrowie ludzi. Był zdecydowanym przeciwnikiem przymusu szczepień. Wallace odkrył, że naganiacze na ówczesne przymusowe szczepienia najczęściej posługiwali się fałszywymi statystykami, a także odkrył, że jest spora grupa lekarzy z konfliktami interesów, którzy promowali te szczepionki za przywileje i pieniądze.
Zrobiłem o tym cały wątek: https://t.co/7ycV5SOdl7
Inny przykład:
“Hundreds of cases are recorded in which the death of infants who were healthy up to the hour of vaccination followed, after greater or lesser periods of suffering, often horrible suffering, the insertion of vaccine; the suffering generally dating from the operation, and disease steadily advancing therefrom. The vaccinating doctors for the most part deny all connections between the vaccination and the death, and influence coroners’ juries to pronounce death from some other cause.” ― J. Garth Wilkinson, MRCS, Edinburgh, Scotland, 1880s “Medical Opinion on Vaccination,” Journal of Hygeio-therapy, vol. II, no. 2, February 1888, p. 33. -> https://t.co/9ht0ozrVtp
Od Chińczyków w latach 1000-1100, którzy podawali dzieciom proszek z krost osób chorych na czarną ospę po Lady Montagu, Jesty'ego i Jennera -> eradykację ospy czarnej oraz takich chorób jak księgosusz (u przeżuwaczy), dotarliśmy do współczesnej wakcynologii: badań z kiepską metodologią, bez prawdziwych grup kontrolnych, ogromne konflikty interesów i robienie szczepionek na wszystko po całkowity brak kontroli i wiedzy na temat sumarycznych skutków wszystkich szczepień z kalendarza na zdrowie dzieci i potem dorosłych. Wpychanie platformy mRNA tylnymi drzwiami, mimo wielkich problemów tej technologii, która wywołuje najwięcej skutków ubocznych w znanej nam historii szczepionek i leków.
Naganiacze stracili wiarygodność i pociągają za sobą całą wakcynologię wraz z prestiżem nauki jako takiej i obwiniają o to wszystkich naokoło i obrzucają ludzi wyzwiskami "antyszczepionkowiec", "foliarz" lub "denialista rozumu" (to chyba hejt i mowa nienawiści c'nie?), projektując na innych swoją winę.
Fanatykom szczepień pozostało jedynie do upadłego bronić za wszelką cenę swojej religii, a także dopasowywać do coraz bardziej radykalizującej się sekty scjentyzmu. Muszą to robić, bo w przeciwnym razie może się okazać, że to oni cały ten czas byli foliarzami i denialistami rozumu, a myśl ta jest dla nich absolutnie całkowicie nie do przyjęcia. Ekstremalny dysonans poznawczy będzie więc kompensowany coraz bardziej ekstremalnymi zachowaniami w celu obrony wszystkiego na czym ci ludzie zbudowali swój autorytet, światopogląd itp., kiedy ta oblężona twierdza zacznie się coraz bardziej sypać.
Można też wybrać inną drogę: w obliczu korupcji i coraz większego wpływu przemysłu i sektora prywatnego na naukę i medycynę, podejść krytycznie do szczepień, dostrzec ich wady, konflikty interesów i próbować zoptymalizować wakcynologię, aby była bezpieczniejsza, a jak nie da się tego zrobić, to znieść przymuszanie kogokolwiek do ryzykowania zdrowia swojego lub swoich dzieci, ale to im przez gardło raczej nie przejdzie...
Teraz kiedy to co było uznawane za teorie spiskowe okazuje się prawdą, ci co będą uparcie twierdzić, że nie ma żadnego problemu i żadnych spisków, żyjąc w świecie, w którym wszystko jest od podstaw zakłamane, będą coraz bardziej wyglądać na foliarzy i nieuchronnie się nimi ostatecznie staną. Może to wydawać się dla nich przerażające, ale jako że według nich ja też jestem foliarzem, to zapewniam, że to wyzwalające uczucie, może Wam się spodoba jak przestaniecie walczyć z ego.
W świecie zbudowanym na kłamstwach, ci co świadomie lub nieświadomie bronią zakłamania, są najczęściej sami tymi, którymi najbardziej pogardzają. Projekcja.
@wsamraz Toż to jakieś sci-fi. Przeciwko komu niby mają buntować się współczesne "elity" - przeciwko miliarderom, którzy je finansują? To jak odgryzanie ręki, która je karmi. Fuck logic, am I right?
Te informacje od niemieckich profesorów chemii organicznej i analitycznej o tym, że wiele partii szczepionek mRNA to było placebo, po części tłumaczy tak niejednorodne skutki uboczne tych preparatów. Jest to też coś całkowicie logicznego z punktu widzenia architektów tych kampanii, bo przecież byłoby podejrzane gdyby te skutki wystąpiły u wszystkich i od razu. Zdawali sobie oni sprawę z tego, że te tzw. badania kliniczne III-fazy z wakacji 2020 były jedną wielką farsą (opisałem je dokładnie w moich nitkach), dlatego musieli przygotować partie placebo, aby nie było od razu widocznych tak wiele skutków ubocznych oraz dla elit i wtajemniczonych polityków, aby mogli przyjąć i wzbudzić tym aktem wśród zwykłych ludzi większe zaufanie do szczepionek.
Oprócz tego, że cały ten proceder był okrutny, to paradoksalnie mogło to uratować sporo osób przed problemami zdrowotnymi od tych niebezpiecznych i nieskutecznych pseudoszczepionek. Było też oczywistym, że wyprodukowanie w tak krótkim czasie tylu miliardów dawek, kiedy był taki hype i ciśnienie na te szczepionki oraz agencje regulacyjne były całkowicie w kieszeni producentów, to musiało skutkować niejednorodnością partii, zanieczyszczeniami produkcyjnymi (wiecie, że to co przyjęli ludzie w porównaniu do naciąganych badań III-fazy, to były już inne preparaty z innego procesu produkcyjnego zanieczyszczonego bakteryjnym DNA?). Kiedy wiesz, że ci wszystko ujdzie płazem i ci co cię nadzorują przymkną na wszystko oko i jeszcze sami będą promować, a także nie będzie żadnych dokładnych testów i sprawdzania składu i bezpieczeństwa każdej partii szczepionek, to czemu niby masz się przejmować czymkolwiek?
Poza tym ci co byli na bieżąco z publikacjami naukowymi wiedzieli od początku, że domięśniowa szczepionka o takim profilu działania nie ma szans nic zrobić przeciw wirusowi układu oddechowego nie wywołującego u większości ludzi na Ziemi wiremii, zresztą przez kilkadziesiąt lat badań nie udało nam się takiej zrobić. Dlatego szczepionka z partii placebo miała dokładnie taką samą skuteczność na wirusy ILI co w pełni aktywny preparat LNP-mRNA, czyli żadną, choć miała rzecz jasna o wiele lepszy profil bezpieczeństwa, co w ogólnym rozrachunku dawało też lepszą skuteczność, bo jak się okazało później preparaty mRNA uwrażliwiają biorców nie tylko na złapanie "COVID-19", ale i inne infekcje (tłumienie TLR, p53, IgA, IgM, IL-6, IL-15, IL-17). Propaganda była tak duża i panika wśród covidian, że przyjęliby oni cokolwiek o nazwie "szczepionka", co się potem potwierdziło, bo o ile w wakacje 2020 jeszcze zrobiono na pokaz "rzetelne i uczciwie" badania III-fazy z grupą placebo (to do dziś jedyne "badania" z prawdziwą grupą kontrolną), to jeśli chodzi o boostery wierzącym w naukę wystarczyły bardzo skąpe dane in-vitro poziomów przeciwciał (jakby to cokolwiek znaczyło istotnego) oraz badania na myszach i małych grupkach ludzi zrobione na prędce dopiero kiedy zrobiło się głośno, że zatwierdzenie któregoś boostera bazowało na "badaniach" z 7 myszami. Jednak raban podnieśli jak zwykle "foliarze", bo wierzącym w naukę to w sumie jakoś specjalnie nie przeszkadzało, jeszcze tego bronili w dyskusjach tutaj.
Jakie inne czynniki miały wpływ na bardzo heterogeniczną reaktogenność preparatów LNP-mRNA:
-> wydajność i stężenie samego mRNA - przez bardzo skomplikowane i trudne do utrzymania warunki chłodnicze, wiele preparatów nie miało szans być przechowywanych prawidłowo w -80 stopniach C, więc ilość aktywnego mRNA była pewnie bardzo różna, poza tym przez np. proces sedymentacji, w zależności od wielu czynników istotne było nawet jak pobierano płyn z fiolki, czy bardziej z wierzchu czy bardziej z dołu, na jakim poziomie była igła w fiolce, wtedy ci z wierzchu mogli dostać mniej aktywnej substancji, a ci pechowcy z dołu więcej;
-> miejsce wstrzyknięcia - czyli czy osoba wykonująca zastrzyk wykonała aspiracje czy nie, czy igła poszła tylko w mięsień czy trafiła w naczynie i treść szczepionki poszła bezpośrednio do krwioobiegu, to jest jedna z najbardziej istotnych zmiennych jeśli chodzi o potencjalny zakres skutków ubocznych;
-> zanieczyszczenie plazmidowym DNA - powstałe w procesie produkcyjnym, mówimy o ilości od milionów do bilionów krótkich fragmentów (100-120 bp) DNA zamkniętych w lipidowych nanocząsteczkach (nośniku transfekcji) zmiksowanym z syntetycznym mRNA, którego zadaniem jest dostać się do komórki, przejąć jej molekularną maszynerię i produkować obce białka wuhan-spike, które w wyniku przesunięcia ramki odczytu będą miały różną konformacje, sfałdowanie przestrzenne i być może różne właściwości (1 dawka Pfizera 30 mcg = ok. 14 x 10^12 cząstek mRNA=białek WIV-S1; 1 dawka Moderny 100 mcg = ok. 40 x 10^12 cząstek mRNA); skład plazmidów DNA w preparatach: wielu naukowców niezależnie w kilku laboratoriach potwierdziło skład tych plazmidów i np. dla Pfizera w skład plazmidu wchodzi https://t.co/fJqH0LFmLZ. promotor SV40 z sekwencjami NTS/NLS (nuclear targeting signal proteins), czyli sekwencjami peptydów ułatwiających transport ładunku RNA czy protein przez pory jądrowe do jądra komórki przy pomocy szkieletów mikrotubularnych komórki, co składa się na promowanie integracji genomowej jeśli np. te sekwencje będą łączyć się z ładunkiem plDNA; promotor SV40 może też wiązać się z białkami-strażnikami genomu p53 oraz zawierają geny antybiotykooporności LB-Kan;
-> dziurawe systemy zgłaszania i rejestrowania NOP - wiadomo, że większość reakcji niepożądanych i to nawet poważnych nie jest zgłaszana i wychwytywana przez te systemy, a jak już jakaś cząstka została zaraportowana, to nikt nie jest zainteresowany, aby powiązać to ze szczepionką, nawet jeśli zastrzyk miał miejsce dzień, kilka dni, miesiąc wcześniej, nie wspominając już o dłuższym przedziale czasowym; nawet federalne bazy danych jak VAERS, które wypełniają głównie pracownicy systemu ochrony zdrowia i gdzie składanie fałszywych raportów jest surowo karana, mają wykrywalność na poziomie 1-10%, co ustalili swego czasu badacze z Harvardu; Link: https://t.co/TFncFOOLdF
-> covidiańska bańka - myślę, że dlatego gorący zwolennicy preparatów mRNA twierdzą, że nie znają nikogo, kto ma jakiekolwiek problemy po szczepionkach oraz wszyscy czują się świetnie, to wyjątkowa umiejętność tych osób do całkowitego wykasowania w głowie jakiejkolwiek myśli, że przyjęty eksperymentalny preparat mRNA może mieć jakikolwiek związek z czymkolwiek negatywnym; również dlatego pewnie trudno od pewnych osób usłyszeć o NOPie, bo zwyczajnie jak wyzywałeś kogoś na lewo i prawo od foliarzy, antyszczepów, debili, idiotów, denialistów rozumu, morderców itp., to raczej nie będziesz się wtedy chwalił NOPem, zwłaszcza jeszcze wchodząc w interakcje z bańką podobnie myślących ludzi; to szaleństwo widać jak na dłoni: umierają nagle młodo osoby, które chwaliły się certyfikatami szczepień, zdjęciami jak przyjmują któryś z rzędu booster, ale ta nagła śmierć nigdy nie ma związku ze szczepieniem, a jak ktokolwiek choćby tak zasugeruje, to następuje wśród gorących zwolenników zwarcie i ogromne ilości agresji; dochodzi do takiej groteski, że nagły zgon tydzień czy miesiąc po szczepieniu jest "na pewno nie od szczepionki";
A dla tych co twierdzą, że nie widać żadnego pogromu w związku ze szczepieniami, to dlatego, że nie przykładacie uwagi, czerpiecie informacje od ludzi, którzy nigdy nie powiedzą Wam czegoś odmiennego od narracji w jaką wdepnęli. Fanatycy szczepień zrobią absolutnie wszystko, aby trzymać swoje plemię jak najdalej takich informacji i wszystkie je przekręcać na swoją modłę i winić za wszystko "antyszczepionkowców". Dane o szkodliwości szczepień są zakopane w danych o nadmiarowej śmiertelności, kodach takich chorób jak naczyniowo-sercowe, neurodegeneracyjne, zapaleniach płuc itd. Dane te są też obecne w literaturze naukowej/medycznej, wystarczy zwracać uwagę. Zapraszam do moich nitek, gdzie szczegółowo rozpisuje ten temat.
W tej chwili jest już około 3,5 tysiąca publikacji naukowych i medycznych dotyczących poważnych skutków ubocznych po szczepionkach covidowych! Nikt jednak z naganiaczy nie jest zainteresowany, aby te publikacje czytać i zakreślać wspólne mechanizmy i patofizjologie. Tutaj ktoś pokusił się o zrobienie bazy danych tych 3500 publikacji: https://t.co/jKSM2ZiZyo
To co powinni robić teraz lekarze, to czytać te publikacje i robić notatki, ponieważ powtarza się tak wiele mechanizmów w tych publikacjach, że tylko naprawdę dobrze opłaceni ludzi przez koncerny szczepionkowe, nie odkryją spójnych i powtarzalnych wzroców w mechanizmach patofizjo. Przecież skala tych skutków musi być porażająca, skoro zarówno bazy NOP leżą i kwiczą, a te 3,5 koła publikacji medycznych, to tylko jakaś cząstka, która miała szczęście trafić na łamy publikacji naukowej. Wiadomo, że większość nie miała tego przywileju, a nawet przywileju wykrycia i zaraportowania.
Codziennie czytam o kolejnym młodym człowieku, który kpił z niezaszczepionych lub chciał ich wtrącać do obozów koncentracyjnych lub reedukacyjnych, ale jednak zmarł nagle w ostatnim czasie. To jest obecnie plaga. Codziennie dochodzi ktoś nowy, na dodatek to osoby w jakiś sposób kojarzone lub znane, a co tu mówić o przeciętnych obywatelach.
Z ostatnich kilku dni zaledwie:
Znany singapurski influencer, który lubił na social mediach agresywnie naganiać na szczepionki, zmarł nagle w wieku 45 lat dwa dni temu; Link: https://t.co/IzWg4nI4c0
23-letni amerykański YouTuber z 2 mln subskrypcji (czyli nawet ludzie lubili go oglądać), wrzucał filmiki promujące szczepienia, również kpił z NOPów, bo nagrał filmik jak po szczepieniu pada na ziemię i trzęsie się udając reakcje anafilaktyczną; zmarł trzy dni temu, media od razu zaczęły rozpowszechniać info o możliwych "przedawkowaniu narkotyków" (trochę dziwne, że ten cały "alkohol, narkotyki, tryb życia, ukryte choroby itd." przez wszystkie lata jednak były lub nie w tle i osoba żyła, ale dopiero tragicznym zbiegiem okoliczności, po iniekcji eksperymentalnym preparatem LNP-mRNA, okazały się dla tych osób zabójcze; Link: https://t.co/UVUB1nB5dC
33-latek, który walczył z "dezinformacją antyszczepionkowców" i chwalił certyfikatami szczepień, zmarł w ostatnim czasie na zatorowość płucną; Link: https://t.co/yVvaFOVGo1
Żeby nie wywoływać gównoburzy dodatkowej, nie będę przytaczał już przypadków z Polski, gdzie gorący zwolennicy chwalili się ile to przyjęli dawek i śmieszkowali z "czipów od Gatesa" albo kazali odliczać dni do swojego zgonu i umierali nagle. Ludzie pozapisywali te wszystkie historie. Te historie zwolenników i naganiaczy z całego świata, którzy naprawdę wierzyli i przyjęli preparaty, a których już z nami nie ma, jest tak dużo, że codziennie dochodzą nowi, zdrowi i młodzi ludzie. Wielu naukowców też już z nami nie ma, którzy chwalili i naganiali, niektórzy siedzieli w komisjach zatwierdzających szczepienia np. FDA czy CDC. Drodzy ludzie czy Wy nie widzicie jakie to jest szaleństwo, że się zaprzecza i bagatelizuje rzeczywistość, która wali nam non-stop w głowę cegłami z napisem "Obudź się", a fanatycy i naganiacze udają, że żadnej cegły nie ma. To świadczy, że cały system jest chory, ludzie poddawani są nieustannej inżynierii społecznej i dają się pochłaniać zbiorowemu szaleństwu i to indukowanemu tak naprawdę przez niewielką grupę, która ma wpływy, nieograniczone fundusze, znajomości i cholera wie co jeszcze.
Są wśród nas zaszczepieni, którzy żałują udziału w tym eksperymencie
To może być dla nich pocieszające
Naukowcy, dr Gerald Dyker, prof chemii organicznej (Uniwersytet Ruhry w Bochum) i dr Jörg Matysik, profesor chemii analitycznej (Uniwersytet w Lipsku) sugerują, że istotna część partii 💉Pfizera to placebo
Kolejna "teoria spiskowa" staje się faktem?
Skala tego oszustwa jest tak duża, że trudno w nie uwierzyć
https://t.co/svgBdlL3FI
Tymczasem Pfizer pozywa Polskę ws. szczepionek przeciw COVID-19 na 6 miliardów złotych...
https://t.co/4PsuGmo9my