@torturamente Nunca llegué a ese nivel, pero te entiendo. Mi teoría es que, cuando uno está así, es porque todavía falta algo por arreglar y lo más importante es ser consciente de ello. Por ahí no sepas cómo o no puedas solucionarlo ya, pero sí debes detectar qué es para evitar caer en el pozo
To dlatego, że mają okres, jest im ciężko i trzeba im to wynagrodzić sto pięćdziesiątym przywilejem.
Kumacie być dziś młodym, ambitnym mężczyzną w dużym, polskim mieście i rywalizować w tak chorym, toksycznym, dyskryminującym środowisku?
Robisz w korpo, w zespole złożonym w większości z kobiet. Przychodzisz w poniedziałek rano do biura, siadasz, wyciągasz laptopa, przygotowujesz się do pracy.
Rozglądasz się dookoła. I teraz tak. Anety oraz Kamili nie ma, bo ich okresy są zsynchronizowane, równie "bolesne", więc wzięły "urlopy menstruacyjne".
Już wiesz, że roboty będzie od zajebania, bo nie dość, że to początek tygodnia, zaległości weekendowe, to jeszcze mniej osób do jej ogarnięcia.
Patrzysz w drugą stronę i widzisz, że ten nadmiar obowiązków do wykonania będziesz współdzielił głównie z menstruującą w innym terminie Kasią. Totalną kretynką, kompletnie nie znającą się na tej robocie.
Ale Kasia od początku jest pchana w górę hierarchii przez niewidzialną rekę, bo to znajoma kogoś tam i do tego jest kobietą, więc jej ważyna przyda się firmie w niedalekiej przyszłości, do wypełnienia fotela na spotkaniach zarządu i spełnienia wymogów seksistów z Brukseli, którzy wymyślili dyskryminujący bez powodu mężczyzn, program "Women on Board".
Więc de facto w poniedziałek robisz robotę za trzy osoby. Będziesz siedział w biurze pół doby. Nie ogarniesz wszystkiego, więc szef będzie niezadowolny. Awansu nie będzie, bo nie kwalifikują cię twoje chromosomy.
Zarobisz za to ekstra, będziesz mieć więcej na wypłacie, niż Kasia i menstruujące koleżanki.
Za jakiś czas ta twoja wyższa, ciężko wypracowana wypłata, zostanie użyta przeciwko tobie, aby przepchać kolejny, samiczy przywilej.
Następni seksiści, z innych brukselskich instytucji, policzą, że twoje zarobki nie zgadzają się z zarobkami Kasi i menstruujących koleżanek. Nie są równe. A przecież powinny być, bo pracujecie na tym samym stanowisku.
Więc wymyślą termin "gender pay gap", wmówią ci męski przywilej, mający źródło w patriarchacie.
I pyk, kolejny dziurawczy przywilej. "Wyrównujemy" płace.
Tylko musicie się zgodzić faceciki na dodatkową porcję dyskryminacji. Ale spokojnie, wymyśliliśmy odpowiedni termin, który wam pomoże się z nią oswoić: dyskryminacja POZYTYWNA.
Pozytywna, bo dotyczy was, płci męskiej. Gorszej.
To hasło jest chwytliwe do tego stopnia, że powtarza je w studiu TVN24....uwaga... Ministra do Spraw Równości.
LOOOOOL!!
I tak się ten ginocentryczny cyrk z klaunami kręci.
Czasem się cieszę, że jestem zwykłym robolem, w śmierdzącej pracy, w której codziennie mijam się z masą szczurów. Przynajmniej mam pewność, że nikt nie wrzuci mi do zespołu takiej Kasi.
U mnie w firmie, kobiety to tylko w działach kadrowych. Dziwne:))
Na moje szczęście, seksiści z Brukseli nie wpadną na pomysł, aby wyrównywać nierówności płciowe na moim stanowisku.
W feministycznym pojęciu równości, liczą się tylko te dobrze płatne, prestiżowe i modne fuchy.
Cytując po raz kolejny klasyka (Kotulę): "Równość, ale nie od linijki".
@em0_k1tk4t_@vkdrj To jest odpowiedz na milion akcji, ktore byly ciagle w ostatnich latach typu: "dziewczyny na politechniki" itd.
Dlaczego jak kobiet jest gdzies mniej to tworzymy programy zachecajace, a jak mezczyzn jest mnie to juz "trzeba bylo sie lepiej uczyc"
@vkdrj Badania naukowe potwierdzają, że w systemach edukacji dziewczęta systematycznie otrzymują wyższe oceny niż chłopcy, nawet jeśli uzyskują podobne lub nieco gorsze wyniki z testów wiedzy.
@tygpowszechny Tak jak wszędzie na świecie gdzie to wystepuje. Winna totalna Hipergamia kobiet i feminizm. To zawsze wszędzie rozwali wszystko i dlatego globalisci tak chętnie z tego korzystają i rozwijają. Każdy kraj tym zainfekowany padnie i to szybko.