Uważam, że napoczęta dzisiaj taktyka "na analfabetyzm" ma wielką przyszłość na polskiej scenie afer politycznych.
"Byłem za głupi, aby to wymyślić"
"To nie mój podpis, ja nie umiem pisać"
"Kazano mi to przeczytać, ale nie umiem czytać"
Genialne w swojej prostocie.
W bielskim autobusie mężczyzna zwyzywał dziewczynki z Ukrainy. W części komentarzy natychmiast zrobiło się od tego brunatno w całej Polsce. Jeden sprawca, a odpowiedzialność rozpisana na pół kraju i jego politycznych przeciwników. W Jarosławiu obywatel Ukrainy zaatakował nożem ludzi na terenie opactwa. Zginął ksiądz, inni zostali ranni. Politycy złożyli wyrazy współczucia i zapowiedzieli ukaranie sprawcy. Zanim jednak śledczy ustalili motyw, na klasztornym murze pojawił się już cień Putina. W mediach zaczęto rozważać udział rosyjskich służb. Część komentatorów z pasją twierdziła, że nie można wykluczyć, że stały za nożownikiem. Minister Siemoniak przewidywał, że Rosja wykorzysta zbrodnię do podsycania konfliktu. Wiceminister Bosacki tłumaczył zachowanie napastnika możliwą traumą po pobycie w okopach. Ta gorliwość ma świeży precedens. Gdy na torach w Jedlance znalazły się betonowe elementy dawnego peronu, reakcje były podobne. Okazało się, że z nasypu zepchnął je dwunastoletni chłopiec, który przyznał się do czynu.
Nie wolno obwiniać wszystkich Ukraińców za czyn nożownika, tak samo jak nie wolno obwiniać wszystkich Polaków za obelgi w autobusie. Skąd więc ta różnica? Skoro w przypadku tragedii w Jarosławiu słyszymy wezwania, by nie wyciągać wniosków z narodowości sprawcy, dlaczego tej samej zasady nie stosuje się w autobusie? Gdy sprawcą jest Polak, na ławie oskarżonych siada cała Polska. Gdy sprawcą jest Ukrainiec szuka się miejsca dla Putina. Sprawiedliwość po polsku? Raczej hipokryzja bez granic.
Ahahaha
Mówiłem, mówiłem, mówiłem, że Agnieszka Gozdyra nie zawiedzie ;)
Bo widzicie kochani. Według zaproszonej przez nią ekspertki.. jak kupujecie dwa piwa i są one w lodówce, to oznacza, że możecie być przemocowcami i należy zabrać wam dzieci ;)