@PanP23929 Niech najpierw stanowski jakąś sensowną szkołę skończy. Wtedy może zrozumie, że te jego komentarze, to jak ujadanie z najgłębszej dziury.
Pisowski klakier i aparatczyk.
Gratulacje, Panie Pośle @Arlukowicz 👏👏👏
W końcu ktoś z KO powiedział to głośno.
Tak powinno wyglądać każde polityczne wystąpienie.
Pytania, które zadał Poseł Arłukowicz:
1. Jakie konsekwencje wyciągnięto wobec dyrektora szpitala w Lublinie w sprawie leczenia polityków PiS?
2. Czy marszałek województwa lubelskiego kiedykolwiek odpowiedział na jakiekolwiek pytanie dziennikarskie w tej sprawie?
3. Czy dyrektor szpitala w Lublinie był pytany: • Czy zamykano oddział specjalnie dla Jarosława Kaczyńskiego? • Czy przyjmowano go bez kolejki i bez terminów? • Czy Zbigniew Ziobro i inni politycy PiS leczyli się tam na normalnych zasadach, czy po znajomości?
„Dopiero jak dostaniemy jasne odpowiedzi na te pytania, będziemy mogli rozmawiać o Kacprzyku na równych zasadach. Nie lekceważymy tej sprawy – gość wyleciał z pracy, z partii, z mandatu radnego, a prokuratura, NIK, NFZ, Trzaskowski i Premier ruszyli pełną parą.”
Szkoda, że nie możemy Pana Posła sklonować.
Takich konkretnych i odważnych wypowiedzi dramatycznie brakuje w programach telewizyjnych.
Od kilku dni media maglują @donaldtusk@KierwinskiOffic@trzaskowski_
Amnezji nie mam i nie pamiętam, żeby kiedykolwiek tak samo pytano polityków PiS i domagano się dymisji za szpital w Lublinie.
Te pytania kieruję do @AGozdyra z prośbą o zadanie ich zapraszanym do Pani programu gościom.
@tvn24@Radio_TOK_FM@PolsatNews@RadioZET_NEWS
#Arłukowicz #Kacprzyk #SzpitalLublin #Kaczyński #Ziobro #RówneStandardy #ZeroHipokryzji #PolitykaZdrowotna
Dyplomacja to osiąganie celów i korzysci.
Jaką korzyść daje Polsce ta dziecinada z orderami? My zabierzemy, oni jakieś oddadzą. Co zyskamy dzięki temu, jako kraj? Nic.
Nie ma sporu, że ta decyzja o nadaniu jednostce imienia Bohaterów UPA jest zła. Zostawmy to na boku jako coś, z czym się zgadzamy.
Wytrawny dyplomata, gdyby nim był prezydent, wykorzystałby ten pretekst aby ugrać coś w zamian dla Polski.
Na zasadzie - "to jest dla nas krzywdzące, spowoduje wzrost nastrojów antyukraińskich. Dajcie nam coś teraz, aby ludzie to łatwiej przełknęli"
Można było zażądać wszystkiego i wytrawny dyplomata coś by ugrał.
Prezydent o dyplomacji nie ma pojęcia. Zabierając order połechtał trochę prawicowy komentariat, ale jeśli łechtanie ma być głównym atutem prezydenta, to powinien otworzyć salon masażu, a nie w politykę iść.
Zadbanie o własny interes polityczny i to żałosne tupanie nóżką okazało się być maksimum dyplomatycznych możliwości Nawrockiego. Ale oczywiście prawicowy komentariat będzie brawo bić jak młoda foczka. Że prezydent - twardziel pokazał Ukraińcowi miejsce w szeregu.
Dla Polski, powtórzę, żadna korzyść z tego nie wyniknie.
#nawrocki
Kim jest @K_Stanowski ?
Facet bez zasad, bez wykształcenia, bez jakiejkolwiek misji ale z bezpodstawnie wyjebanym ego.
Taki cygański handlarz patelniami, tylko zamiast tombakowej biżuterii są kliki i lajki.
Krótko mówiąc, tandeciarz.
W czym wziął udział Nawrocki? Świetna pieśniarka Sheryl Crow wypowiada się po wydarzeniu UFC 250 Trumpa: „Milczeć oznacza przymknąć oko. Dlatego mówię to głośno. To, co wydarzyło się wczoraj na trawniku Białego Domu, było hańbiące i pozbawione przyzwoitości. Potężni, bogaci…
Długo czekaliśmy na ten moment... Wiele miesięcy pracy za nami. Dziś od nas krótki komunikat: jutro o 6 rano wraz z Mateuszem Baczyńskim - we wspólnym śledztwie @GoniecPL i @onetpl - ujawnimy prawdę o aferze podkarpackiej. Do usłyszenia jutro.
@FremdenlegionPL Pisz prawdę. Jesteśmy jednym pierdolonym krajem w Europie, gdzie prezydent jest tak uzależniony, że musi publicznie na wizji wrzucać coś pod dziąsło.
Do motłochu - wyborców pis
Przestańcie się „troszczyć” o Polskę, „walczyć” o wolność i pierdolić o „sercu z prawej strony”, żołnierzach niezłomnych, szarych wilkach, husarii, Bogu, honorze i odwadze, bo chuja o tym wiecie.
Nie martwcie się o Ojczyznę. Martwcie się o siebie. Ojczyzna już was nie potrzebuje, poradzi sobie bez was. Polska, drodzy bracia głupsi, już wami rzyga.
Patriotyzm to nie jest darcia mordy w kominiarce z racą w ręku, oskarżanie Europy o własną głupotę i biedę ani ślepa wiara w kłamstwa Kaczyńskiego, Macierewicza, Nawrockiego i Ziobry. Popieranie kłamców i złodziei z pis, nie czyni z was patriotów, czyni z was tylko naiwnych idiotów.
Bądźcie tolerancyjni, uśmiechajcie się do ludzi. Zaciśnijcie zęby, postarajcie się być grzeczni, mili i uczynni. Pomagajcie innym.
Może wtedy będziecie szczęśliwsi i odpokutujecie te wasze lata hańby.
Mnie i tak nie przekonacie, że jesteście patriotami. Gardzę wami. Ja z tą pogardą mogę żyć, a wy z nią żyć musicie.
Rodzinny biznes braci Jakich – afera repatriacyjna z Funduszu Sprawiedliwości.
Patryk Jaki, eurodeputowany, wiceprezes partii, były wiceminister sprawiedliwości i kandydat na prezydenta Warszawy, pozostaje jedną z twarzy polskiego obozu konserwatywnego. Jego zwolennicy widzą w atakach na niego i rodzinę element zemsty nowej władzy po 2023 roku. Krytycy wskazują na kumoterstwo i nadużycia przy dysponowaniu publicznymi pieniędzmi.
Chodzi np. o projekt pomocy repatriantom z Kazachstanu, na który z Funduszu Sprawiedliwości przeznaczono ok. 32 mln zł. Projekt zakładał wsparcie dla Polaków z Kazachstanu wracających do ojczyzny. Środki z Funduszu Sprawiedliwości (pierwotnie przeznaczonego na pomoc ofiarom przestępstw i przeciwdziałanie przestępczości) miały sfinansować m. in. budowę mieszkań i ośrodków adaptacyjnych. Krytycy wskazują, że wykorzystanie funduszu na ten cel wykraczało poza jego statutowe zadania, co wpisuje się w szersze zarzuty nadużyć w FS za czasów ministra Ziobry.
Według doniesień medialnych za realizację projektu miał odpowiadać Mariusz Jaki, brat Patryka Jakiego, wieloletni współpracownik Zbigniewa Ziobry. Mariusz Jaki miał nadzorować lub bezpośrednio zarządzać realizacją projektu. Media opisują go jako osobę „stojącą za wszystkim” – od pozyskania dotacji po wykonanie inwestycji.
Środki miały pójść na budowę domów dla repatriantów. W efekcie mamy do czynienia z niedokończonymi inwestycjami, ruiną rozpoczętych inwestycji, i bezwartościowymi działkami w szczerym polu. Część pieniędzy trafiła na wynagrodzenia dla członków rodziny, w tym żony Patryka Jakiego – ok. 300 tys. zł, zakup działek i luksusowych aut.
Prokuratura w Lublinie postawiła zarzuty wyłudzenia 32 mln zł Mariuszowi Jakiemu i kilku współpracownikom. Patryk Jaki reagował na te informacje, tak jak zawsze, mówiąc o „polowaniu na rodzinę” i zemście politycznej. Sprawa wpisuje się w szersze śledztwo dotyczące nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości za czasów ministra Ziobry, funduszu, który pierwotnie miał pomagać ofiarom przestępstw, a według prokuratury stał się „partyjną skarbonką”.
Zakładniczka @PatrykJaki - jak 22 miesiące w areszcie chorej adwokatki miały wygrać jakiemu wybory.
Historia Aliny Dłużewskiej to jeden z najbardziej bulwersujących przykładów cynicznego wykorzystania aparatu państwa do prywatnych celów politycznych Patryka Jakiego. To opowieść o tym, jak 78-letnia, ciężko chora adwokatka z diagnozą onkologiczną została na niemal dwa lata zamknięta w areszcie tymczasowym, bez żadnego prawomocnego wyroku, wyłącznie po to, by wzmocnić kampanię wyborczą Jakiego i zniszczyć przeciwników politycznych.
W 2017 roku Patryk Jaki stał się głównym architektem i beneficjentem brutalnej politycznej nagonki na warszawski Ratusz. Jako przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej ds. Reprywatyzacji, świadomie zamienił instytucję państwową w narzędzie własnej promocji. Posiedzenia komisji były transmitowane jak tanie reality show, a Jaki regularnie urządzał konferencje prasowe, w których kreował się na „pogromcę reprywatyzacyjnej mafii”. Wszystko po to, by zbudować sobie wizerunek twardego antykorupcyjnego wojownika przed startem w wyborach na prezydenta Warszawy.
Cała operacja miała jeden cel: wynieść Patryka Jakiego na szczyt. Afera reprywatyzacyjna nie była walką o prawdę, była paliwem do jego kampanii. Jaki nie tylko o tym wiedział, ale był jej centralnym ogniwem.
Podczas gdy Jaki grał w mediach rolę szlachetnego krzyżowca, prokuratura Zbigniewa Ziobry wykonywała brudną robotę. Zatrzymania, spektakularne aresztowania i selektywne przecieki były idealnie zsynchronizowane z kalendarzem politycznym Patryka Jakiego. Kluczowym elementem tej machiny był Jakub Rudnicki, zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami. Aby go złamać i wymusić zeznania obciążające przełożonych, Patryk Jaki i podległa mu prokuratura postanowili uderzyć w jego matkę.
30 stycznia 2017 roku 78-letnia, schorowana Alina Dłużewska została zatrzymana i osadzona w areszcie. Kobieta z zaawansowaną chorobą onkologiczną, w podeszłym wieku, stała się zakładniczką politycznej ambicji Patryka Jakiego. Spędziła w nim 22 miesiące. Przerzucano ją między zakładami, ignorowano jej stan zdrowia, a areszt przedłużano na podstawie absurdalnie ogólnikowych uzasadnień.
To był podły i wyrachowany krok - areszt wydobywczy - klasyczna metoda stosowana po to, by złamać syna i zmusić go do zeznań przydatnych w kampanii Jakiego.
W listopadzie 2024 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Alinę Dłużewską i niemal wszystkich oskarżonych w głównym procesie reprywatyzacyjnym. Prokuratura nie udowodniła zarzutów. Podobnie jak w wielu wątkach dotyczących jej syna Jakuba Rudnickiego, kolejne uniewinnienia i miażdżące uzasadnienia sądów.
To, co Patryk Jaki przez lata prezentował jako „wielką aferę”, okazało się polityczną mistyfikacją. Zostało zbudowane na ludzkiej krzywdzie.
Dziś ci sami politycy, w tym środowisko Patryka Jakiego, krzyczą o „torturach”, „represjach” i „nadużyciach państwa”, gdy ich ludzie trafiają pod lupę. Tymczasem to właśnie oni, pod wodzą Jakiego i Ziobry, zrobili z polskiego państwa maszynkę do niszczenia ludzi dla politycznego zysku.
Aresztowanie ciężko chorej 78-latki na prawie dwa lata, tylko po to, by jej syn „pękł” i pomógł w kampanii Patryka Jakiego, to nie jest „błąd systemu”. To jest esencja cynizmu i bezwzględności tego układu.
Historia Aliny Dłużewskiej pozostaje trwałym, haniebnym świadectwem tego, czym naprawdę była „dobra zmiana” i kim jest Patryk Jaki.
Reporterzy "Czarno na białym" polecieli do Seulu, żeby sprawdzić, za co Polska płaci tak wysokie raty. Okazało się, że naczelny KaczyTłuk Błaszczak, zaciągnął ogromny kredyt w € i na duuużo wyższe oprocentowanie niż SAFE. Poleciał tam bez żadnej ustawy, totalna samowolka‼️
Jakoś nie widziałam rozdartych Kaczych mord w tej sprawie‼️ Banda yebanych hipokrytów i nieudaczników‼️
Panie premierze @donaldtusk, P. min. @w_zurek jak to możliwe, że w państwie praworządnym oszust wyborczy wciąż nie usłyszał zarzutów i może startować w kolejnych wyborach parlamentarnych?
W maju 2025 roku redakcja portalu https://t.co/uRUtBvThSg ujawniła szokujące dokumenty dotyczące wyborów prezydenckich z 2020 roku. Z prywatnego konta bankowego @jakubiak_marek dokonano serii przelewów na rzecz spółki Chris House, firmy oficjalnie zajmującej się obrotem nieruchomościami. Łączna kwota, jaką polityk przekazał na to konto, wyniosła 100 tysięcy złotych.
Największym udziałowcem Chris House był Mateusz Piepiórka, człowiek, który według własnych późniejszych relacji oraz zeznań innych osób, organizował fałszowanie list poparcia dla Jakubiaka. Do procederu zwerbowano obywateli Ukrainy i Białorusi, którzy masowo przepisywali dane z list ludności, tworząc fikcyjne podpisy poparcia.
https://t.co/uRUtBvThSg dysponuje bankowymi potwierdzeniami przelewów zlecanych osobiście przez Marka Jakubiaka. Oficjalnie pieniądze miały być przeznaczone na „badanie rynku piw w Wielkiej Brytanii” – co brzmi jak klasyczna przykrywka dla transakcji o zupełnie innym charakterze.
Sprawa nie jest nowa, bo już w 2020 roku media informowały o grupie Ukraińców i Białorusinów, którzy przyznali się do fałszowania podpisów na zlecenie osób związanych ze sztabem Jakubiaka. Teraz jednak pojawiły się twarde dowody finansowe: przelewy z prywatnego konta kandydata bezpośrednio na konto człowieka odpowiedzialnego za organizację fałszerstw.
Mateusz Piepiórka nie tylko był udziałowcem spółki-beneficjenta przelewów, ale sam potwierdził w rozmowach z dziennikarzami, że listy zostały sfałszowane, a Jakubiak je „kupił”.
I tu pojawia się fundamentalne pytanie.
Jak to możliwe, że w państwie deklarującym się jako praworządne osoba oskarżana o zakup sfałszowanych list poparcia w wyborach prezydenckich, z dokumentami bankowymi na potwierdzenie, wciąż nie usłyszała zarzutów prokuratorskich?
Jak to możliwe, że po pięciu latach od wyborów 2020, mimo istnienia akt sprawy liczonych w dziesiątkach tomów, nikt nie postawił zarzutów, a Marek Jakubiak może swobodnie przygotowywać się do startu w kolejnych wyborach parlamentarnych?
W normalnym państwie prawa człowiek, wobec którego istnieją tak poważne dowody na próbę oszustwa wyborczego (jednego z najcięższych przestępstw przeciwko demokratycznemu porządkowi), powinien dawno usłyszeć akt oskarżenia. Tymczasem mamy ciszę prokuratury i biznes jak zwykle.
Panie premierze @donaldtusk czy kupno 100 tysięcy złotych fałszywych podpisów pod kandydaturę na prezydenta to dla polskiego państwa wciąż „drobnostka”? Czy dokumenty bankowe nie są wystarczającym dowodem? A może w Polsce wciąż obowiązuje zasada, że „niektórzy są równiejsi”?
Sprawa Jakubiaka staje się symbolem chronicznego problemu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wyborcze oszustwa pozostają bezkarne, a winni mogą dalej startować w wyborach i pretendować do reprezentowania narodu i pouczać nas Polaków w kwestiach, moralnych i patriotycznych.
Czas, by obywatele otrzymali jasną odpowiedź. Czy w Polsce da się bezkarnie kupić sobie kandydaturę w wyborach, czy jednak państwo prawa w końcu zadziała?