"Nie jest to męskie"
"To nieprofesjonalne"
"W okopie też by płakał?"
Takie oto przekonania i opinie pojawiają się w przestrzeni publicznej w dyskusji na temat łez Cristiano Ronaldo. Dyskusji, którą rozpoczęły media w sposób, który w XXI wieku i wobec wielu przykładów dotyczących regulacji emocji ze świata sportu nadal mnie zaskakuje i męczy. Niby robimy krok do przodu w kontekście świadomości społecznej i nagle jakaś światła opinia "eksperta" cofa nas o dwa kroki.
Otóż, co się takiego wydarzyło, że Ronaldo płakał? Jakie były konsekwencje? W trakcie całego meczu dosłownie wylewał z siebie wiele emocji w każdej sytuacji. Być może miał w sobie ogromnie dużo napięcia? Być może to jego sposób na szybkie przefiltrowanie się, gdy mecz trwa? Może ten turniej znaczy dla niego dużo więcej, niż może się wydawać? Może czuje ciężar odpowiedzialności? A może to paradoksalnie skonsolidowało w tamtym momencie zespół? BYĆ MOŻE.
Wiemy, że jako pierwszy podszedł do "jedenastki" i wziął odpowiedzialność za zespół i wynik. Leadership zadziałał. Reszta? To Państwa opinie rzucane z perspektywy kanapy, zapewne przepuszczone przez filtr stereotypów, które nie mają żadnego znaczenia dla wykonania sportowego. Opinie bez pokrycia i kompetencji do diagnozy i oceny. Może lepiej zostawić ten obszar ekspertom? Uwierzcie, wszystkim wyjdzie to na dobre.
"I że cię nie opuszczę aż do śmierci..."
Gdy nowożeńcy skończą wypowiadać przysięgę, Niemcy otaczają kościół św. Aleksandra.
5.06.1943 w ich ręce wpadł prawie cały, zgromadzony na ślubie, specjalny oddział AK.
Kto doprowadził do jednej z największych wsyp Podziemia?
⬇️
1/
#KotwicaHistorii
🇵🇱 DOBRO WRACA🇺🇲.
Rok 1892, Uniwersytet Stanforda, USA.
Młody student, sierota nie może zebrać pieniędzy na opłacenie czesnego i czynszu za studia. Boi się, że zostanie wyrzucony i nie ma pomysłu skąd wziąć brakujące środki. Razem z kolegą wpadają na
N/1
@dobraszd@Dawid41570669@TycznyRoman1 Tyle, że Pan jest trochę głosem społeczności związanej z Lechem w szeroko rozumianych mediach społecznościowych i uważam, że Pana głos byłby znaczący w tej sprawie. Najbardziej dziwi mnie, że na dobre nie zabrał Pan jeszcze głosu w tej sprawie