Piękna nitka. Jak przymykać oczy na oszustwa (za które wy płacicie kupując np. pralkę), a potem jeszcze dać MILIARD ZŁOTYCH dotacji. To co się w tym kraju dzieje to jest po prostu kuriozum. Takie nagromadzenie złodziejstwa, że aż mamy znieczulicę - czyli raj dla oszustów.
Na początku pomyślałem, że to żart. Poprosiłem Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego o odpowiedź na szczegółowe pytania, dostęp do dokumentów, konkretnych informacji dotyczących powodzi w 2024 r. i tego jak wydawali pieniądze.
A wiecie co oni mi wysłali?
.
.
.
.
Filmik z TikToka, pokazujący że kilkaset metrów od firmy, której Anna Konieczyńska z @Obywatelska_KO i Hubert Papaj dali 3,2 mln złotych była woda.
Świetne kadry panie @donaldtusk.
https://t.co/K1VXu9Xurj
Dla mnie fenomenem jest to, że ktoś uwierzył, że ta formacja reprezentuje klasę i elitarność :) Te hasztagi są mistrzowskie :) Pępek, Wcisło, Kacprzyk, Giertych, Wielichowska i dolce vita :) Mentalność aparatczyka z lat '70.
Wiecie ile maili wysłałem do tej agencji, zanim polityczka @Obywatelska_KO została zawieszona w związku z ujawnioną dziś aferą z kasą dla powodzian?
SZEŚĆ.
I oni chcą rozliczać innych...
https://t.co/pVRyEVP5q5
3⃣,2⃣ mln złotych za salę zabaw, która nigdy nie istniała. Za zalanie przez powódź budynku, który nigdy nie był zalany. I w którym w czasie powodzi był sklep spożywczy.
Takie rzeczy tylko za pieniądze rządu @donaldtusk w agencji rządzonej przez polityczkę @Obywatelska_KO.
https://t.co/K1VXu9Xurj
‼️WAŻNE‼️
⚠️4,5 mln zł pomocy powodziowej trafiło do trzech firm z jednej wsi pod Jelenią Górą. Żadna z nich nie została zalana przez powódź.
⚠️Łączy je jedna polityczka @Obywatelska_KO z Dolnego Śląska.
⚠️Pierwsza firma należy do męża polityczki, wiceprezeski agencji, która te pieniądze rozdziela. Druga do ich sąsiada. Trzecia do właściciela lokalnej TV.
⚠️200 tys. zł trafiło za rzekome szkody w domu polityczki. Na zdjęciach, które posłużyły do wypłaty widać pękniętą płytkę...
⚠️ Straż Pożarna, Wody Polskie i satelity nie odnotowały w żadnym z tych miejsc wody powodziowej.
⚠️Agencja która dzieliła pieniądze jest kontrolowana przez Urząd Marszałkowski @Dolny_Slask, gdzie rządzi KO z @nowePSL i @BezpartyjniSam. Fundusze przekazał rząd @donaldtusk.
https://t.co/K1VXu9Xurj
2⃣0⃣0⃣ tysięcy złotych na naprawę pękniętej płytki na tarasie z kasy dla powodzian. Ale trzeba być mężem polityczki @Obywatelska_KO.
❌Mąż polityczki z partii @donaldtusk zgłosił się po pieniądze dla powodzian wiele miesięcy po powodzi, dopiero gdy jego żona została wiceszefową agencji dzielącej kasę dla powodzian.
❌Jako straty powodziowe pokazał pękniętą płytkę na tarasie i pęknięty tynk na balkonie na pierwszym piętrze, gdzie żadnej powodzi nie mogło być.
❌Kasę dostało też dwóch sąsiadów polityczki. Ich szkody też są bardzo wątpliwe.
https://t.co/K1VXu9Xurj
No tak, Mandziara oddał sklep, bo mu nie wypaliły plany 8 mln euro przychodu z pamiątek, jak w Hamburgu, zamknął wyspy klubowe, po czym jednak mu się odwidziało i ten sklep chciał z powrotem. A na potwierdzenie wrzucimy cytat anonima, który pisze o kupieniu spokoju kibiców.
Zadałem dość proste, nie wymagające żadnej analizy pytanie, a Pan pisze kompletnie nie na temat. Proszę odpowiedzieć - skąd teza, że Lechia NIE MOŻE wypowiedzieć umowy, skoro taka możliwość jest w umowie, którą Pan WIDZIAŁ?
Myślę, że to piękne podsumowanie historii Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Zarzuty wobec prezesa Konrada D. dotyczą wyrządzenia szkody ośrodkowi na kwotę 1,4 mln zł. Zdaniem prokuratury chodzi https://t.co/tXehgsXNIa. o przekazywanie środków na rzecz podmiotu zarejestrowanego przez Rafała Gawła na terytorium Królestwa Norwegii.
Gaweł, twórca OMZRiK, od 2019 r. prowadzi w Oslo firmę Hello I Love You Social Media Agency.
W maju opisałem finanse OMZRiK i to, jak niewielka cześć zebranych przez fundację funduszy idzie na realizację celów statutowych.
7000 „nieletnich” z Ceuty ma zostać rozlokowanych na hiszpańskim kontynencie. Ale to nie jest wyłącznie historia o migracji.
To przede wszystkim historia o pieniądzach.
Od lat europejska debata sprowadzana jest do prostego sporu: pomagać albo nie pomagać.
Tymczasem znacznie rzadziej mówi się o tym, że wokół nielegalnej migracji wyrósł ogromny sektor finansowany z pieniędzy podatników.
Każdy kolejny nieletni migrant to nie tylko miejsce w ośrodku.
To również finansowanie zakwaterowania, opieki medycznej, edukacji, wynagrodzeń administracji, organizacji pozarządowych, firm ochroniarskich, kancelarii prawnych, tłumaczy, psychologów, opiekunów, firm cateringowych, transportowych i wielu innych usług.
Innymi słowy powstał cały łańcuch ekonomiczny, w którym każda kolejna osoba oznacza kolejne umowy, kolejne faktury i kolejne środki publiczne.
W Niemczech całkowity koszt utrzymania nieletniego migranta bez opieki może zależnie od landu i modelu opieki sięgać nawet 200–300 euro dziennie.
W przypadku pojedynczego ośrodka oznacza to miliony euro rocznie. Przy tysiącach osób mówimy już o setkach milionów, a nawet miliardach euro wydawanych każdego roku.
I właśnie dlatego warto spojrzeć na ten problem szerzej.
Nielegalna migracja przestała być wyłącznie zagadnieniem humanitarnym czy związanym z bezpieczeństwem państwa.
Stała się również elementem systemu gospodarczego, wokół którego funkcjonuje wiele instytucji utrzymujących się z obsługi tego procesu.
W efekcie powstał cały ekosystem ekonomiczny, którego funkcjonowanie zależy od ciągłego napływu kolejnych migrantów. Im większa skala zjawiska, tym większe budżety, więcej kontraktów, większe dotacje i większe przychody dla podmiotów świadczących usługi związane z obsługą migracji.
Oznacza to jednak, że wokół migracji powstał cały ekosystem instytucji, organizacji i podmiotów, którego funkcjonowanie jest powiązane z dalszym napływem środków publicznych.
W takim układzie pojawia się ryzyko, że część uczestników systemu nie będzie zainteresowana realnym rozwiązaniem problemu, lecz jego dalszym zarządzaniem i utrzymywaniem.
Im większa skala zjawiska, tym większe budżety, więcej programów, kontraktów i miejsc pracy finansowych przez budżet dla migrantów .
Jednocześnie migracja stała się również elementem politycznej gry dla elit politycznych może oznaczać kapitał wyborczy, budowanie określonego elektoratu oraz narzędzie realizacji długoterminowych strategii społecznych.
W efekcie powstaje mechanizm, w którym zarówno interesy finansowe, jak i polityczne mogą sprawia, że presja nie kieruje się na ograniczenie skali nielegalnej migracji, ale często na zarządzanie nią i dostosowanie systemu do jej dalszego funkcjonowania
Dlatego warto zadawać niewygodne pytania.
Jeżeli wokół jednego zjawiska powstaje rynek wart miliardy euro, to czy wszyscy uczestnicy tego systemu mają rzeczywiście taki sam interes w ograniczeniu nielegalnej migracji?
Historia gospodarcza pokazuje, że gdy kryzys staje się źródłem stałych dochodów, bardzo łatwo przekształca się w sektor gospodarki.
A gdy wokół niego wyrasta rozbudowany ekosystem finansowy, pojawiają się podmioty, które są ekonomicznie zainteresowane utrzymaniem lub dalszym rozwojem tego rynku.
Źródło dotyczące decyzji Hiszpanii:
https://t.co/C1VitkAndh
No to już oficjalnie.
To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się scenariuszem z pogranicza teorii, właśnie stało się faktem.
Departament Skarbu USA przeprowadził interwencję na rynku walutowym, sprzedając euro i kupując japońskiego jena.
Sam fakt, że Stany Zjednoczone zdecydowały się na taki krok, jest wydarzeniem niezwykle rzadkim i pokazuje, że problem przestał być wyłącznie japoński. To sygnał, że zagrożenie zaczęło dotyczyć stabilności całego globalnego systemu finansowego.
Ale żeby zrozumieć, dlaczego jest to tak istotne, trzeba cofnąć się o ponad trzy dekady.
Po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości i akcji na początku lat 90. Japonia weszła w okres wieloletniej stagnacji.
Bank Japonii odpowiedział polityką zerowych stóp procentowych i ogromnej płynności. W efekcie jen stał się najtańszą walutą finansowania na świecie.
Narodził się carry trade.
Mechanizm był prosty. Fundusze pożyczały pieniądze praktycznie za darmo w jenach i kupowały aktywa oferujące wyższy zwrot amerykańskie obligacje, akcje technologiczne, nieruchomości, waluty rynków wschodzących czy surowce.
Przez ponad trzydzieści lat ten mechanizm pompował płynność do światowego systemu finansowego.
Problem polega na tym, że każdy mechanizm oparty na tanim kredycie działa tylko do momentu, kiedy kredyt pozostaje tani.
A ten moment właśnie się kończy.
Bank Japonii odchodzi od polityki zerowych stóp procentowych. Rentowności japońskich obligacji rosną do poziomów niewidzianych od dekad. Finansowanie w jenie przestaje być darmowe.
To oznacza, że inwestorzy zaczynają zamykać pozycje budowane przez lata.
Sprzedają aktywa.
Oddają pożyczone jeny.
Kupują jena na rynku.
Jen się umacnia.
A jego umocnienie powoduje kolejne zamykanie pozycji przez następnych uczestników rynku.
Powstaje klasyczna spirala delewarowania.
I właśnie w tym momencie pojawia się Departament Skarbu USA.
To nie jest zwykła interwencja walutowa.
To próba ograniczenia skutków procesu, który może doprowadzić do gwałtownego odpływu płynności z globalnego systemu finansowego.
W praktyce Waszyngton próbuje spowolnić proces, który przez lata napędzał wzrost cen niemal wszystkich klas aktywów.
Dlatego od miesięcy pisałem, że rynek obligacji jest znacznie ważniejszy niż kolejne rekordy indeksów giełdowych.
Bo to właśnie tam pojawiły się pierwsze sygnały końca epoki ZIRP.
Rosnące rentowności amerykańskich obligacji, rekordowe potrzeby pożyczkowe rządów, coraz wyższy koszt obsługi długu oraz historyczna zmiana polityki Banku Japonii nie są od siebie oderwanymi wydarzeniami.
To elementy tej samej układanki.
Teraz do tej układanki dochodzi kolejny element.
W tym samym czasie Chiny finansują się przy rentowności około 1,7%, podczas gdy Stany Zjednoczone zbliżają się do 5%.
Coraz więcej państw rozlicza część handlu międzynarodowego w juanie zamiast w dolarze.
Japonia przestaje być jedynym źródłem taniego kapitału.
Koszt finansowania zaczyna przesuwać się w stronę Chin.
To jeszcze nie oznacza końca dominacji dolara.
Ale oznacza, że światowy system finansowy przestaje być jednobiegunowy.
Najpierw kończy się era darmowego pieniądza.
Potem zmieniają się przepływy kapitału.
Następnie zmienia się waluta wykorzystywana w handlu.
A dopiero na końcu zmienia się geopolityka.
Dlatego nie patrzę na tę interwencję jak na pojedynczą operację walutową.
Patrzę na nią jak na symboliczny moment, w którym największa gospodarka świata została zmuszona do reagowania na konsekwencje rozpadu mechanizmu, który przez ponad trzy dekady utrzymywał globalną płynność.
Historia pokazuje, że największe kryzysy nie zaczynają się od spektakularnych bankructw.
Najpierw zmienia się koszt pieniądza.
Potem pękają modele finansowania.
Następnie znikają źródła płynności.
A dopiero później większość uczestników rynku orientuje się, że świat, który znali przez ostatnie trzydzieści lat, właśnie przestał istnieć.
Link potwierdzający :
https://t.co/6iEikFEvoP
Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50.
Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14. Przez ponad 3 godziny ludzie nie mieli pojęcia co się dzieje i co należy robić.
Zgodnie z podręcznikiem bezpieczeństwa, mieli słuchać radia i czekać na komunikat. W radiu była muzyka, komunikatu nie było. Alert RCB u nas służy tylko do informowania o prognozie pogody, która i tak się nie sprawdza, a gdy rzeczywiście coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać.
Zresztą nawet gdyby komunikat o niebezpieczeństwie się pojawił, to i tak nie byłoby co z nim zrobić, bo schronów i tak nie ma. A jeśli gdzieś jednak jakieś schrony są, to nikt nie wie gdzie.
Od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już ponad 4 lata. Przez ten czas kolejne rządy nie zbudowały obrony cywilnej, schronów, nie mamy nawet działającego systemu powiadamiania o niebezpieczeństwie.
Premier co chwilę mówi, że za kilka miesięcy możemy zostać zaatakowani, po czym nie robi nic, żeby nas na ten atak przygotować.
A gdy ktoś zwraca uwagę, że po prostu nie jesteśmy gotowi na żadną wojnę, to jest oskarżany o sianie defetyzmu i powielanie ruskiej propagandy.
Skoro nie działa tak prosta rzecz jak powiadomienie o niebezpieczeństwie, jak możemy liczyć na to, że zadziałają trudniejsze procedury, jak na przykład mobilizacja rezerw?
Rząd musi wreszcie zacząć realnie działać w zakresie naszej obrony, a nie tylko ciągle straszyć wojną!
Schau dir diese Grafik genau an. Sie erklärt, warum sich in Deutschland Leistung nicht mehr lohnt.
Ein Paar, zwei Kinder, beide arbeiten.
Bei 4.000 Euro brutto bleiben rund 2.700 Euro.
Bei 5.000 Euro brutto bleiben rund 2.650 Euro.
Du liest richtig. Tausend Euro mehr verdient. Weniger im Portemonnaie.
Und jetzt der Teil, der wirklich weh tut: Bei 2.000 Euro brutto stehen dieser Familie etwa 2.350 Euro zur Verfügung.
Bei 5.000 Euro brutto sind es 2.650 Euro.
3.000 Euro mehr erarbeiten. 300 Euro mehr haben.
Das ist kein Rechenfehler. Jeder zusätzlich verdiente Euro zieht Wohngeld, Kinderzuschlag und Freibeträge mit sich in den Abgrund, während Steuern und Sozialabgaben gleichzeitig steigen.
Man nennt es Transferentzugsrate. Ökonomen kennen das Problem seit Jahren. Die Bundesregierung hat Gutachten dazu bestellt.
Passiert ist nichts.
Und dann wundert sich die Politik, warum niemand mehr die Stunden aufstockt. Warum die Zweitverdienerin in Teilzeit bleibt. Warum der Facharbeiter die Beförderung ablehnt.
Die Leute sind nicht faul. Sie rechnen.
Ein System, das Anstrengung und Fleiß nicht belohnt, bekommt am Ende genau das: keine Anstrengung.