Marian Hemar - „Do poety reżymu” [1955]
„Słonimski stał przed mikrofonem
I namaszczonym barytonem,
Tym swoim uroczystym głosem,
W rodzaju melodeklamacji,
Powiedział z łezką i z patosem
WIERSZ DO POETY EMIGRACJI.
Wiersz do Lechonia. Pyta Leszka,
Czemu w New Yorku Leszek mieszka?
Wiersz do Lechonia i Wittlina.
Wracajcie! – tak ich napomina.
U nas – pytluje – jest ideał
Na co wam Londyn czy Montreał?
Dlaczego odszedł Lechom Wittlin?
Pyta patosem takich pytlin.
Czemu odeszli? Słonimskiemu
Nie sposób się domyśleć, czemu?
On, wieczny meches, neofita –
Nie wie. On dziwi się. On pyta.
Cierpi. Jak stary, łysy Werter.
Więc jego rada i przestroga:
przejdźcie, jak ja, na stronę wroga.
Kolegom radzi tak dezerter.
I z troską woła w mrok londyński:
Gdzie jest Wierzyński i Baliński?
Co im się stało? O co chodzi?
Pytają się tu o was młodzi.
Pytają się nie po raz pierwszy .
Nam trzeba dobrych polskich wierszy,
To prawda. Dobrych wierszy brak im.
Słonimski jest przykładem takim.
Wiec on z tej patriotycznej troski
Drogę powrotu im wytycza.
To znów ta szelma Kuklinowski
Nawraca pana Babinicza.
Naiwna, mówi, ta tęsknota
Do polskich dżdżów, polskiego błota.
„Nas polskie błoto nie czaruje,
Bo u nas trzeba walczyć z błotem.
Słów nam potrzeba, co budują –
Co dźwięczą sierpem, walą młotem”.
Sierpem i młotem. Cóż za szmata
Pod pozorami literata.
Popatrzcież na ten rzymski profil:
Były frankofil i anglofil,
Mało anglofil – anglomaniak!
Wellsa wielbiciel i gałubczyk,
I były sanacyjny cwaniak,
Pan-Europejczyk i Pen-klubczyk,
Były esteta, skamandryta
I były Żyd-antysemita,
Co żydożerczą swą facecją
Próbował jednać się z endecją.
Patrzcież na tego Słonimskiego –
To on, sympatyk lewicowiec
Od Saint-Simona i Steckiego,
Były beckowiec i ludowiec,
Co „lubił lud, lecz w lemoniadzie”
Jak kiedyś pisał w swej Paradzie),
I były mikołajczykowiec,
Adiutant Kota i praporszczyk,
Były kosynier i liberał,
Były piłsudczyk. I sikorszczyk
(W pamięci-m sobie to zachował,
jak nam w Londynie imponował,
jak tutaj z dumą w krąg spozierał,
Bąkając głosem swym niedbałym:
„Dziś jem śniadanie z jenerałem”…
Mówił „jenerał”, nie „generał”,
przez jot, bo brzmiała mu ta jota
Z napoleońska i z Or-Ota) –
Wczoraj ziemiańsko-cukierniczy,
Dzisiaj włościańsko-robotniczy.
Przechrzta co tydzień, na wyścigi,
Co z wszystkich sobie wziął religii
jedną religię: oportunizm –
Dziś się obrzezał na komunizm.
Dziś z reżymowej radiostacji
Woła poetów emigracji
I melodeklamuje o tem,
jak dźwiękać sierpem, walić młotem.
Sierpem i młotem. jaka szmata
Robi się czasem z literata.
Na koniec wiersza ze słodyczą
Pożegnał ich słowami temi:
„Poetów miejsce na tej ziemi.
Poetom błędy się nie liczą”.
Tak rzekł niewinny głos amorka
I nagle wyszło szydło z worka.
Cała nadzieja wierszopisa,
Jego postawa religijna,
Ideologia i polisa –
Polisa asekuracyjna.
Poecie wolno szkód przyczynić,
Wolno się załgać i ześwinić,
Merdać ogonem i uciekać,
pod stół wleźć i hau-hau, odszczekać,
Wolno ze słowa zrobić łajno –
Jak tylko wierszem, to już fajno!
Wolno mu zdradzać – jak do rymu,
To nie weźmiemy za złe my mu,
To już nie błąd, to już zaleta,
Bo pan poeta! Pan poeta!
Bo pan artysta! Bo artyście
Wolno tym kurrrkiem być na dachu!
Nie mógł Słonimski, rzeczywiście,
Lepszego sobie dobrać fachu.
Nie wie Słonimski, że niestety
Poety fach nie taki byczy.
Nie ma wyjątków dla poety!
potomność błędy mu policzy.
Talent oceni na rozprawie,
jako obciążające względy.
Im talent większy, tym ci błędy
Surowiej liczy. Nie łaskawiej.
Jej nie uwiedzie błysk talentu,
Już ona wie, mój przyjacielu,
Kogo pochować na Wawelu,
A komu nie dać sakramentu.
potomność to cholera taka,
Że tylko się rozejrzy wkoło,
Wie – kogo pocałować w czoło
Za błąd wygnania i tułactwa,
A komu w zadek dać kopniaka
Za cnotę zdrady i łajdactwa.
*
Do Leszka piszesz, były śmieszku.
Znasz kawał ten o Leszku? Leż ku.”
Już ponad rok Jan Rokita publikuje w Kanale Zero swoje komentarze o wszystkim ważnym co dzieje się wokół nas. Filmy publicysty słyną z wyjątkowych zapowiedzi i pogawędek realizowanych w bieszczadzkim ogrodzie pośród pszczół, szpinaku i jabłoni. Przygotowaliśmy dla was "cztery pory roku Jana Rokity", zapraszamy!
Amazing scenes in Madrid, Spanish capital of 3,5 mln people, 7 mln in the metropolitan area, where 1,5 mln witness Eucharistic procession with Pope Leo XIV carrying the Blessed Sacrament in the heart of the city, with First Communion girls laying flower petals en route.
Video: Vatican Media
Manager Mai Chwalińskiej po jej awansie do finału Rolanda Garrosa powiedział coś, czego większość kibiców nigdy nie zobaczy w transmisji telewizyjnej. Przyznał, że wielokrotnie był na skraju załamania nerwowego. Że nie marzył o wielkich kontraktach, luksusach i milionach. Chciał po prostu jednej, dwóch rund więcej w turnieju. Tyle, żeby wygranymi zapewnić zawodniczce finansowe bezpieczeństwo. Po to, żeby nie musieć codziennie walczyć, szarpać się i prosić się o normalność, jaka należy się sportowcowi.
Bo właśnie tak moi drodzy wyglądają właśnie kulisy sportu w 95% przypadków.
Ty widzisz medale, finały, podium i zdjęcia z pucharami. Nie widzisz tych telefonów wykonywanych po nocach, nie widzisz trenerów, rodziców i managerów, którzy dwoją się i troją, żeby znaleźć pieniądze na wyjazd, sprzęt, rehabilitację, lekarza czy zwykły nocleg.
Nie widzisz też, że zawodnicy kadry narodowej w wielu dyscyplinach, którzy rano siedzą na słuchawkach w call-center, stoją za ladą sklepu albo pracują na magazynie, żeby po południu zdążyć na trening i przygotowywać się do mistrzostw Europy czy świata.
Bo w wielu dyscyplinach sportowych stypendia i głośno ogłaszane nagrody wystarczają często na jedzenie, odżywki i podstawowe rachunki. O opłaceniu trenera, mieszkaniu, lekarzach (bo sport wyniszcza ciało - coś o tym wiem), odnowie biologicznej czy regularnej fizjoterapii można często tylko pomarzyć.
Sport na najwyższym poziomie to nie jest wyłącznie walka z przeciwnikiem, to przede wszystkim codzienna walka o przetrwanie w sporcie.
Dlatego następnym razem, zanim oplujesz zawodnika za porażkę, nazwiesz go nieudacznikiem albo będziesz rozliczał go z kuponu, który ci nie wszedł u bukmachera, pamiętaj o jednym: Ty widzisz kilkadziesiąt minut jego występu.
Oni często przez lata toczą walkę, której nie pokazuje żadna kamera. Walczą nie tylko o wynik, walczą o to, żeby w ogóle móc dalej uprawiać sport, który kochają, walczą, żeby móc nas dalej reprezentować.
I bardzo często jest to najtrudniejszy przeciwnik, z jakim muszą się zmierzyć.
#majachwalińska
❗️ Widział piekło Auschwitz i dramat Powstania, brał udział w dwóch wojnach. Kiedy wydawało się, że przyszło wyzwolenie, wpadł w sidła komunistów.
🗓 25 maja 1948 roku komuniści zabili jednego z najdzielniejszych obrońców Niepodległej 🇵🇱 – rtm. Witolda Pileckiego.
🟥 Egzekucję przeprowadzono w warszawskim więzieniu na Mokotowie. Bezpośrednim wykonawcą wyroku był sierż. Piotr Śmietański, zwany „katem z Mokotowa”, który za wykonanie egzekucji otrzymał dodatkowe wynagrodzenie.
🟥 Rotmistrza zamordowano strzałem w tył głowy. Jego ciało zostało pogrzebane w nieznanym miejscu.
🔍 Dowiedz się więcej o bohaterskim rotmistrzu: https://t.co/zygrcxU358
𝐋𝐄𝐖𝐀𝐍𝐃𝐎𝐖𝐒𝐊𝐈 𝐎𝐏𝐔𝐒𝐙𝐂𝐙𝐀 𝐁𝐎𝐈𝐒𝐊𝐎! 😔
To koniec! 😭 Wzruszające obrazki! 😢 W taki sposób koledzy i kibice dziękują Polakowi za te ostatnie cztery sezony 💙❤️ #lazabawa 🇪🇸
Came as a star.
Leaves as legend.
Thank you, Robert Lewandowski, for every goal, every battle, and every magic moment wearing these colours. Culer forever. 💙❤️
Ale się Zandberg odpalił na minister zdrowia i rząd, widać autentyczny wkurw. Nie ma się co dziwić, ci ludzie doprowadzili niemalże do upadku ochrony zdrowia:
„Pani minister zdrowia ogłosiła, że pacjentom już jest lepiej. Komu jest lepiej? Ludziom, którzy dowiadują się, że ich zabiegi i badania są odwoływane? Czy kobietom z tych miejscowości, w których zamykane są porodówki?”
#frappato - sycylijskie summer superstar na pełnej. Nigdy mnie się nie znudzi, a szczególnie od mają do września.
Btw, pamiętam swoje rozczarowanie, jakem zobaczył, że Oz Clarke poświęcił frappato zaledwie krótką notkę. Stare czasy 😅🍷 #winelover
Posłanka @JachiraKlaudia nie ma kompletnie wiedzy na tematy na który się wypowiada w @OficjalneZero .
"Rycerz Niepokalanej" został założony przez Maksymiliana Kolbe. Było czasopismem religijnym (kult maryjny). Treści antyżydowskie stanowiły ułamek treści jakie się tam ukazywały i to raczej w kontekście religijnym, a mniej społecznym.
W 1939 roku Niemcy uznali to "antysemickie" pismo za... antyniemieckie, a ojciec Kolbe otworzył drzwi klasztoru w Niepokalanowie dla ukrywających się Żydów. Trafił do Auschwitz.
Gdyby Jachira nie wiedziała, to oddał życie za innego więźnia. Fakt, Polaka, a nie Żyda.
Nowy felieton Bieńczyka! "Rolland wielokrotnie odpierał zarzuty, mówił, że „styl Rollanda” nie istnieje. Ale, jak mówił w wywiadzie, wychował się w krainie merlota i lubi jego obfitości, nie przepada natomiast za nadmierną kwasowością..."
https://t.co/Rgka8bLbrI
Przez ostatnie lata wstawałem o 5.00. Budził nas hymn Białorusi „My Białorusini ludzie pokoju…” Dziś hymnu, na szczęście, nikt mi nie włącza, ale przyzwyczajenie wcześnie wstawać pozostało. Dzięki temu mogę podziwiać piękny poranek. Warszawa jest piękna!