PrzewodzikKsiążkowy (wypisy)
Tego dnia w 1982 roku znaleziono ciało 17-letniego Emila Barchańskiego, ucznia XI LO im. Mikołaja Reja w Warszawie, który dwa dni wcześniej został zamordowany, najpewniej przez Służbę Bezpieczeństwa. Cała sprawa mała związek z oblaniem przez chłopca pomnika Feliksa Dzierżyńskiego czerwoną farbą i obrzucenie go koktajlami Mołotowa.
„Cztery miesiące później, 5 czerwca, tuż przed swoimi 17. urodzinami, Barchański – od dzieciństwa czujący lęk przed wodą – został znaleziony martwy nad brzegiem Wisły. Ciało młodego chłopaka, ubranego jedynie w krótkie spodenki i sandały, odnalazł Andrzej Dłużniewski, ormowiec patrolujący brzeg rzeki przy pięćsetnym kilometrze. Według oficjalnej wersji Barchański utopił się. Czy istniał związek między tą tajemniczą śmiercią, której okoliczności po dziś dzień nie zostały wyjaśnione, a atakiem na pomnik Dzierżyńskiego? (…)
4 czerwca 1982 r. po południu Krystyna Barchańska zgłosiła w Komendzie Dzielnicowej Warszawa-Śródmieście zaginięcie syna. Po odnalezieniu zwłok Emila sprawa jego zaginięcia została przekazana Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Praga-Północ. Zorganizowano oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia. Notatka z oględzin powstała dopiero 7 czerwca. Osobny raport w Komisariacie Rzecznym MO złożył Andrzej Dłużniewski, ormowiec zatrudniony w KS MO (według innych danych: w Łodzi), który odnalazł zwłoki. Własnoręczne oświadczenie sformułował też towarzysz Emila, Hubert Iwanowski. W tym mniej więcej czasie okazało się, że z LO im. Reja zniknął dziennik obecności z informacjami dotyczącymi Barchańskiego.
Dopiero 11 czerwca przeprowadzono pełną sekcję zwłok, która wykazała daleko posunięte gnicie ciała. Spowodowane nim zmiany uniemożliwiły jednoznaczne ustalenie przyczyny śmierci. W każdym razie w organizmie nie stwierdzono obecności alkoholu. Mimo niejasności na podstawie sekcji bez wahania wysunięto wniosek o utonięciu. Trzy dni wcześniej Krystyna Barchańska przesłała do prokuratury pismo, w którym podważyła wiarygodność wypowiedzi Iwanowskiego – o czym jeszcze napiszemy. Mimo to został on oficjalnie przesłuchany dopiero 17 czerwca. Choć 8 lipca Barchańska sporządziła kolejne pismo krytykujące relację Iwanowskiego, ten nie został ponownie przesłuchany ani skonfrontowany z matką Emila. Jednocześnie śledczym nie udało się znaleźć innych świadków zdarzenia.
W toku postępowania nie zbadano nawet prawdopodobieństwa znalezienia zwłok w takim, a nie innym miejscu. W ogóle nie wzięto też pod uwagę możliwości związku między śmiercią a niedawnym dochodzeniem karnym i wciąż przecież trwającym śledztwem w sprawie „profanacji” pomnika Dzierżyńskiego. To ostatnie nie powinno dziwić: w MSW i MO nie życzono sobie, by skojarzenie tych faktów rzuciło cień podejrzeń na SB i milicję.
Mimo opóźnień i niejasności dochodzenie zostało umorzone już 4 listopada 1982 r. z braku dostatecznych dowodów zaistnienia przestępstwa. Jeszcze w październiku 1989 r. w notatce sporządzonej przez Wydział Śledczy SUSW kategorycznie pisano, że Emil utonął „w wyniku swojej lekkomyślności, nie umiejąc bowiem pływać, usiłował przejść rzekę w bród z jej brzegu prawego na lewy”.
Kilka wątków związanych ze śmiercią Emila Barchańskiego pozwala na jej skojarzenie z motywami politycznymi i podanie w wątpliwość wersji z nieszczęśliwym wypadkiem. Pisaliśmy już o tym, że Barchański bardzo się naraził funkcjonariuszom SB. Gwoździem do trumny, niestety w dosłownym znaczeniu, okazało się być może jego zachowanie na sali sądowej, kiedy publicznie mówił o biciu i szantażowaniu go przez przesłuchujących, groził ujawnieniem metod ich pracy i twierdził, że zapamiętał twarze prześladowców. To odważne wystąpienie odbiło się medialnym echem w postaci komentarzy na falach Radia Wolna Europa i szpaltach prasy podziemnej. W MSW słowa te mogły wywołać poruszenie, obawy i pragnienie uciszenia niewygodnego młodzieńca czy też zemsty za jego groźby.
Skojarzenie jego działań ze śmiercią Karosa mogło dodatkowo implikować myślenie w kategorii „oko za oko”, a Barchański otrzymał przecież (z punktu widzenia SB) bardzo łagodną karę, unikając sądu przed trybunałem wojskowym. Pamiętajmy, że był brutalnie bity w momencie zatrzymania, w drodze do aresztu i w samym pałacu Mostowskich. W relacji Emila oprawcy jawią się jako prymitywne, bezmyślnie okrutne kreatury, bijące pałką po piętach, dłoniach i kolanach, wkładające palce ofiary między drzwi, straszące miażdżeniem jąder, borowaniem zębów i gaszeniem papierosa na powiece.
Czy któryś z tych kilku oprawców mógł okazać się mordercą? Niepotrzebny byłby tu jakiś rozbudowany spisek sięgający wysokich kręgów władzy. Funkcjonariusze mogli usłyszeć od swych bezpośrednich przełożonych, związanych ze śledztwem w sprawie „Cokołu” i Karosa, by mieli na Barchańskiego oko i ewentualnie przypomnieli mu, kto tu rządzi. Któryś z oprawców mógł potraktować to polecenie zbyt poważnie, zagalopować się w biciu Barchańskiego (np. nad rzeką 3 maja), a następnie wrzucić zmarłego do wody (od razu lub po pewnym czasie). To, rzecz jasna, tylko spekulacje. Spróbujmy jednak ocenić ich wiarygodność”.
Patryk Pleskot „Zabić. Mordy polityczne PRL”, Kraków 2016
Toruń. Piękny. Gotycki. Nawet w Biedronce. Szkoda tylko że nikt nie wpadł na to by z oryginalnych polichromii uczynić darmową reklamę. A wystarczy zmienić oświetlenie i wywalić spożywkę.
W końcu ktoś o to pyta. Odpowiedź bliższa pobożnym życzeniom niż rzeczywistości ("umiarkowani muzułmanie istnieją ale boją sie kary za sprzeciw radykałom) ale dobre i to.
𝐉𝐎𝐇𝐍 𝐂𝐋𝐄𝐄𝐒𝐄 𝐀𝐒𝐊𝐒 𝐓𝐇𝐄 𝐐𝐔𝐄𝐒𝐓𝐈𝐎𝐍 𝐍𝐎 𝐖𝐄𝐒𝐓𝐄𝐑𝐍 𝐏𝐎𝐋𝐈𝐓𝐈𝐂𝐈𝐀𝐍 𝐖𝐈𝐋𝐋 𝐀𝐍𝐒𝐖𝐄𝐑: 𝐖𝐇𝐄𝐑𝐄 𝐀𝐑𝐄 𝐓𝐇𝐄 “𝐍𝐎𝐍-𝐑𝐀𝐃𝐈𝐂𝐀𝐋” 𝐌𝐔𝐒𝐋𝐈𝐌𝐒?
“𝘞𝘩𝘺 𝘢𝘳𝘦 𝘯𝘰𝘯-𝘳𝘢𝘥𝘪𝘤𝘢𝘭 𝘔𝘶𝘴𝘭𝘪𝘮𝘴 𝘯𝘰𝘵 𝘴𝘱𝘦𝘢𝘬𝘪𝘯𝘨 𝘰𝘶𝘵 𝘢𝘨𝘢𝘪𝘯𝘴𝘵 𝘳𝘢𝘥𝘪𝘤𝘢𝘭 𝘐𝘴𝘭𝘢𝘮?” That's 𝐉𝐨𝐡𝐧 𝐂𝐥𝐞𝐞𝐬𝐞, who has spent a fifty-year career as a global comedy figure, asking the one question Western governments have spent two decades refusing to answer in public.
The answer most Western leaders refuse to engage with is the one most students of the Qur'an and the Sunnah already know. What the West calls 𝐫𝐚𝐝𝐢𝐜𝐚𝐥 𝐈𝐬𝐥𝐚𝐦 is not a fringe reading. It is a reading rooted in the source texts. “𝘕𝘰𝘯-𝘳𝘢𝘥𝘪𝘤𝘢𝘭” Muslims understand this, which is exactly why so many of them stay silent. Speaking out invites the charge of 𝐡𝐞𝐫𝐞𝐬𝐲 𝐨𝐫 𝐚𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐬𝐲, and the personal consequences that come with those labels in communities where the textual hardliners control the social space.
And then there is the separate category of 𝐨𝐮𝐭𝐫𝐢𝐠𝐡𝐭 𝐝𝐞𝐜𝐞𝐢𝐯𝐞𝐫𝐬 — the on-camera reassurers, the interfaith-panel professionals, the cable-news scholars who teach a Western audience that “𝘐𝘴𝘭𝘢𝘮 𝘱𝘳𝘰𝘱𝘦𝘳𝘭𝘺 𝘶𝘯𝘥𝘦𝘳𝘴𝘵𝘰𝘰𝘥 𝘪𝘴 𝘱𝘦𝘢𝘤𝘦𝘧𝘶𝘭” while knowing exactly what the texts say. The point of the reassurance is not honesty. The point is to produce a complacent infidel population, and a complacent infidel is one who does not fight back.
This is not Islamophobia. It is the only honest account of why a billion-person religion's reformist voices remain so quiet and its hard-line voices so loud. The structure is the explanation.
𝐓𝐡𝐞 𝐬𝐢𝐥𝐞𝐧𝐜𝐞 𝐨𝐟 𝐭𝐡𝐞 𝐦𝐨𝐝𝐞𝐫𝐚𝐭𝐞𝐬 𝐢𝐬 𝐧𝐨𝐭 𝐞𝐯𝐢𝐝𝐞𝐧𝐜𝐞 𝐨𝐟 𝐦𝐨𝐝𝐞𝐫𝐚𝐭𝐢𝐨𝐧. 𝐈𝐭 𝐢𝐬 𝐞𝐯𝐢𝐝𝐞𝐧𝐜𝐞 𝐨𝐟 𝐭𝐡𝐞 𝐜𝐨𝐬𝐭 𝐨𝐟 𝐝𝐢𝐬𝐬𝐞𝐧𝐭 𝐢𝐧𝐬𝐢𝐝𝐞 𝐭𝐡𝐞𝐢𝐫 𝐨𝐰𝐧 𝐭𝐫𝐚𝐝𝐢𝐭𝐢𝐨𝐧.
@chrzanikx Wtf. Czemu rządzący gadają jak opozycja, a opozycja albo kopie się wzajemnie albo głosi jakieś hasła od czapy, które wyrwane z kontekstu robią więcej szkody niż pożytku?
@lkwarzecha Przecież nawet canva blokuje eksport filmów z kompletnym audio chronionym prawami autorskimi. Można tylko wstawić część utworu. Co dopiero YT.
@kazef_ Świetny temat! Dam synkowi (10 lat), Potop to jego ulubiona książka, a o Kmicicu nawet robił prezentację na ustną część egzaminu z polskiego (w edukacji domowej)! 👏👏👏
@bxo_pl@nuoritoveri Hahahah dlatego dzieciaki lubią moje zajęcia historyczno-plastyczne. Talentu za grosz więc pomysły proste do wykonania, a efektowne.
@ks_Marcin_J@zofiaurbanek 1. Można zrobić nauki przedmałżeńskie jak nie ma świadectwa. 2.Jak można rozliczać doroslych z tego co robili/jacy byli w liceum. Leniwy katolik w liceum "nie zasługuje" po latach na sakrament małżeństwa? 😆
@ElizeuszOFM Tunezja, listopad-grudzień. Zaczęło padać i nie przestało przez tydzień-dwa. Pokój nieogrzewany. Ulicą płynęła rzeka. Wychodziło się tylko do sklepu po jedzenie. Jeśli w ogóle.