@rada_przedsie Jest międzynarodowa akcja, by powstrzymać ten koszmar. Rękodzielnicy ze wszystkich krajów UE będą skończeni. Jest międzynarodowa petycja zorganizowana przez małe firmy i sklepiki pod linkiem: https://t.co/PRrXWdWCRV
Kapitalna anegdota Jana Frycza o (nie)szczęściu do pracy z wielkimi reżyserami, czytaniu „Gazety Wyborczej” na próbach i współpracy z Andrzejem Wajdą nad „Klątwą” w Starym Teatrze w Krakowie.
A w TVP dalej kłamstwo i manipulacja, jak za PiS i Jacka Kurskiego.
W głównym wydaniu programu informacyjnego @1930_tvp w 55 sekundowej migawce widzowie zostali okłamani, że Anna Konieczyńska, której mąż i sąsiedzi dostali kasę dla powodzian, jest byłą polityczką @Obywatelska_KO. To kłamstwo. Konieczyńska została zawieszona.
A w głównym wydaniu programu informacyjnego TVP Wrocław news o aferze powodziowej w ogóle się nie pojawił. Ważniejsze były dofinansowania dla silosów i lalki dla studentów. Propaganda w czystej postaci.
I nie mówcie mi, że za Kurskiego było gorzej. Kłamstwo to kłamstwo, manipulacja to manipulacja. Tego się nie stopniuje. CC: @wirtualnemedia@PressRedakcja
https://t.co/K1VXu9Xurj
"Wczoraj minęło 25 lat od dnia, gdy zaczęła nadawać TVN 24. Ten nowy kanał został utworzony w ramach TVN, stacji założonej w 1997 roku przez dwóch współpracowników SB : Mariusza Waltera (TW SB "Mewa") i Jana Wejcherta ( TW SB "Konarski"). Pomysł założenia stacji przekazującej treści wygodne dla środowisk postkomunistycznych i okołoubeckich, narodził się już w latach 80 - tych, gdy upadek komuny w dotychczasowej formie stał się oczywisty. Chodziło o to, aby prawdziwe rządy nadal pozostały w rękach komunistycznej nomenklatury. O to, aby w czasie, gdy wszystko ulega zmianie, wszystko pozostało po staremu - jak mówił Tancredi z "Lamparta"- miała zadbać machina medialna kierowana przez komunistów i ich dzieci. Przez pewien czas do tego celu wystarczała "Gazeta Wyborcza" i Polsat, założony (co za niezwykły zbieg okoliczności) również przez agenta SB - Zygmunta Solorza - szczęśliwego posiadacza 6 różnych paszportów i kilku nazwisk. W 1997 powrócono jednak do starych planów Jerzego Urbana i Mariusza Waltera, aby utworzyć stację z twardym neo-bolszewickim przekazem, lekko tylko zakamuflowanym "europejskością". Gwiazdami nowej TV został wyglądający na ulizanego komsomolca Tomasz Lis, mąż córki dwojga wyjątkowo nikczemnych propagandzistów "Trybuny Ludu", czyli Waldemara Kedaja (TW SB "Mento" i Aleksandry Kedaj, oraz Grzegorz Miecugow, syn Bruna, propagandzisty komunistycznego i sygnatariusza listu komunistycznych literatów domagających się surowych kar w procesie Kurii Krakowskiej. Warto przypomnieć, że małżeństwo Kedajów znalazło się jako jedyna para na słynnej "liście kanalii" Stefana Kisielewskiego.
Tak więc już ćwierć wieku TVN 24 kształtuje Polakom obraz świata i obraz samych siebie i Polski. To, że staliśmy się bezksztaltnym "nasielenijem", a przestaliśmy być narodem, to w dużej mierze "zasługa" tej chemicznej pralni mózgów. Ciekawe są też finansowe początki stacji TVN. Założona ona została w dużej mierze z pieniędzy ukradzionych Polsce w wyniku afery FOZZ, zwanej "matką wszystkich afer" . Gdy to sobie uświadomimy, łatwiej nam będzie wytłumaczyć sobie gwiazdorzenie w stacji takiego prymitywa jak Justyna Pochanke, córka kobiety blisko związanej z FOZZ.
TVN w ogóle wygląda jak spis nazwisk kojarzących się z najciemniejszą stroną PRL : od wsadzania polskiej flagi w psie gówno i plucia na Jana Pawła II stacja ma Jakuba Wojewódzkiego, syna stalinowskiego prokuratora i członka nomenklatury oraz Michała Figurskiego, urodzonego w ZSRR syna Rosjanki i polskiego komunisty pracującego przez lata w tajnym ośrodku pod Moskwą. Od biegania z Tuskiem jest Katarzyna Kolenda - Zaleska, a od wkładania kudłów do restauracyjnych kotłów jest Magda Gessler, córka komunistycznego korespondencja zagranicznego PAP Mirosława Ikonowicza , który tak jak Shaw na Ukrainie w czasie kolektywizacji nie widział głodu, nie widział biedy na Kubie Fidela Castro.
W "Szkle Kontaktowym", programie dla patologii umysłowej i moralnej, produkuje się Tomasz Sianecki, syn mazowieckiego ubeka. Swoje esbeckie maniery pokazuje też codziennie esbekówna Monika Olejnik (TW SB "Stokrotka"). Nie sposób wyliczyć wszystkich donosicieli, ubeczątek i esbeczątek, ormowiątek i zomowiątek, komuszątek i trepowiątek będących "gwiazdami " TVN. Stacja zawsze daje pełną relację z imprez Jerzego Owsiaka, cudownego dziecięcia dwóch ubeków i zarazem brata ormowca. Tu wygrał "Agenta" (nomen omen) syn ormowca i komunisty Bartosz Arłukowicz.
O tym, jak skutecznie TVN przeformatował mózgi Polakom, w jak bardzo rozbełtaną leguminę je zamienił, świadczy reakcja na śmierć Andrzeja Morozowskiego, kolejnej "gwiazdy" TVN. Sam się o tym przekonałem, gdy kilkuset Silnych Razem zarzuciło mi, że kalam jego imię przypominając o tym, że jego dziadek - Judka Mozes- (późniejszy ubek), zbudował we wrześniu 1939 roku bramę powitalną dla sowieckiej armii zaborczej.
Czy jest jeszcze szansa, aby przeprowadzić skuteczną detoksykację świadomości Polaków zatrutych miazmatamii i dioksynami z TVN? Czy możliwa jest masowa detefauenizacja mózgów rodaków, zmienionych w zombi przez starych sowieciarskich macherów od wojny psychologicznej i hybrydowej?
PS. Jeżeli uważacie, że jest jeszcze szansa na uzdrowienie polskiej świadomości i za jej warunek uważacie, tak jak ja, przypominanie o tym skąd się choroba wzięła i kto rozsiewa zarazki, to udostępnijcie proszę ten tekst.
Dziękuję."
za Stefan Bartnik
Rok 1540 w całej Europie prze 11 miesięcy nie spadła kropla deszczu. Susza i dramat mieszkańców.
"Eksperta" @jakubwiech proszę o komentarz czy winne były huty, kopalnie, elektrownie czy też inne gałęzie przemysłu ?'Dawaj Jakub.
Kuba @jakubwiech żebym dobrze zrozumiał czyli żeby się uniezależnić od zagranicy sprowadzimy metale ziem rzadkich z Chin, panele z Chin, inwertery z Chin, magazyny energii z Chin, wiatraki z Chin ale żeby już być totalnie suwerenni ustabilizujemy to turbinami z Niemiec napędzanymi ruskim gazem?
I dzięki temu energia będzie tylko 3 krotnie droższa niż gdziekolwiek indziej na świecie?
I rozumiem to jest ten sprytny plan? 🧐
Meanwhile at Moscow's Sheremetyevo International Airport two passengers who had missed their flight ran onto the tarmac on July 25 and walked directly toward an Aeroflot aircraft in an attempt to board, with one woman dragging a suitcase behind her.
Elon Musk zdiagnozował lewice
Dziennikarz: „Popiera pan skrajną prawicę!”
Elon: „Nie. To wy popieracie szaloną lewicę.
To, co było całkowicie normalne 10-15 lat temu, teraz nazywane jest ‘skrajną prawicą’…
ponieważ wasza strona kompletnie oszalała.”
Bezpieczne miasta. Zabezpieczone granice. Biologiczna rzeczywistość. Zdrowy rozsądek.
Żadne z tego nie jest „skrajną prawicą”.
To po prostu nie jest szalone.
Okno Overtona nie przesunęło się w prawo.
Lewica sprintem rzuciła się z urwiska i zaczęła nazywać ekstremistami wszystkich, którzy nie skoczyli.”
Znamienna wymiana.
Pan @K_Smiszek do prof. Żerko: "Koleś".
Pomijam tutaj fakt, że największym dorobkiem pana Śmiszka jest bycie partnerem pana Biedronia, natomiast prof. Żerko jest wybitnym znawcą spraw niemieckich - powiedzmy, że to detal.
Ale sama knajacka, chamowata forma zwracania się jest typowa dla rewolucyjnej lewicy najgorszego rodzaju. To jest dokładnie ta sama maniera, którą stosowali komuniści po przejęciu władzy w Polsce, odzywając się do ludzi przewyższających ich o kilka poziomów statusem, wiedzą, dorobkiem. Jakiś chamuś porucznik UB, chłop po dwóch klasach podstawówki spod Grudziądza, mówił "ty" do profesora czy dyplomowanego oficera Wojska Polskiego w stopniu generała. Oni tacy są. "Demokratyczni".
Ten odrażający eksponent banderyzmu w Polsce o nazwisku Kowal chce informacji no to proszę. W czasie kiedy byłem premierem, od 2001 r. rozpoczęto szerzej zakrojone badania i poszukiwania miejsc pochówku Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
W latach 2001–2004 przeprowadzono ekshumacje https://t.co/chgE1EUyvT. w Porycku (obecnie Pawliwka), Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
Zespoły archeologiczne odnajdywały zbiorowe mogiły, zabezpieczały szczątki oraz dokumentowały okoliczności śmierci ofiar.
Po zakończeniu badań organizowano uroczyste pochówki z udziałem rodzin ofiar, przedstawicieli władz polskich i ukraińskich oraz duchowieństwa.
Premier i późniejszy prezydent Janukowycz w odróżnieniu od swoich następców rozumiał wagę problemu dla Polaków. W przeciwieństwie do innych prezydentów nie otrzymał Orderu Orła Białego.
Moje pierwsze chwile w celi na Białołęce.
Był późny wieczór, gdy 9 czerwca przywieźli mnie z aresztu w Grójcu, w którym nie było ani celi przejściowej ani wolnych miejsc.
"Świeżak na Białą!"- usłyszałem. Żadnych ubrań nie dali. Tylko zrobili zdjęcie.
- Można się uśmiechnąć?
- Można.
Na więziennej focie jestem uśmiechnięty od ucha do ucha i wyglądam jak regularny wariat.
- Ubrania dostaniesz w Białołęce.
Na "Białej" było już za późno na rozmowę z wychowawcą i psychologiem. I na wizytę w magazynie, więc w t-shircie i krótkich spodniach chodziłem tydzień. Ubrania dostałem, gdy przyszedł adwokat. Regulamin wymaga, aby podczas spotkania z obrońcą osadzony miał długie spodnie.
Wrzucili mnie od razu do celi jak worek kartofli, bez żadnego przygotowania. Więzienny regulamin dostałem do ręki dwa tygodnie później, ale miałem go przestrzegać już od pierwszej minuty. Było to spore wyzwanie.
Wszedłem do celi. Trzech osadzonych. Dwóch siedzi na pryczach i na mnie patrzy zaciekawionych, trzeci śpi.
Pierwsze pytanie:
- Za co cię posadzili?
- I tak mi nie uwierzycie. Ponoć chciałem zabić komendanta policji.
- Następny kiler! Ten tu, który śpi, zabił dwie osoby. Trzecia jest w ciężkim stanie i raczej nie przeżyje.
Zdrętwiałem.
Spojrzałem z obawą na śpiącego na dolnej pryczy Turka. To był Bajram, kierowca taksówki - w koszmarnym wypadku w Zielonce, do którego się przyczynił, zginęły trzy osoby. Ale o tym powiedzieli mi trochę później.
Bajram okazał się fantastycznym kompanem. Dał mi skarpetki, abym nie chodził po celi na bosaka. Nigdy mu tego nie zapomnę.
- Pokaż kwity.
- Dajcie chwilę. Niech ochłonę.
Dwóch młodych ludzi. Już po minucie wiedziałem, że będzie dobrze.
25-letni Paweł został złapany za kilkadziesiąt gram konopii i od razu dostał trzy miesiące aresztu.
Drugi mój kompan z celi, trzydziestokilkulatek Fabian, miał do odsiedzenia 14 dni, bo był bezrobotny i od czterech miesięcy nie płacił alimentów.
Tacy groźni przestępcy jak ja.
Obaj pierwszy raz w puszce.
Nalali mi do plastikowego kubka ciepłej wody. Marzyłem o łyku kawy lub herbaty.
Rozejrzałem się po celi.
Ta woda to było wszystko co mieli. Nie mieli absolutnie nic.
Wysłuchali mojej historii i z niedowierzaniem kręcili głowami.
Dwa dni później zdziwili się jeszcze bardziej, gdy zakwalifikowano mnie jako więźnia niebezpiecznego i skuwano kajdankami z tyłu przy zejściu na spacerniak lub wizycie w łaźni. Na szczęście przed wejściem pod prysznic byłem rozkuwany, więc mogłem się normalnie umyć. ;-)
Dziwili się nawet recydywiści. "Enka" (niebezpieczny) trafia się bardzo rzadko. "Enką" był na przykład legendarny Misiek z Nadarzyna.
- Kto to jest? - słyszałem pytania na korytarzu za moimi plecami.
Gdy zapytałem wychowawcę o co chodzi o dlaczego jestem tak traktowany, padła odpowiedź, że to decyzja kierownika ds. bezpieczeństwa i nie miał na nią wpływu. Niemal zawsze jako niebezpiecznego eskortowało mnie dwóch strażników.
Już po pierwszej nocy obudziłem się pogryziony mocno przez pluskwy.
- Nie rozdrapuj, bo będzie gorzej. Masz, posmaruj - usłyszałem.
- Co to?
- Krem do golenia. Pomaga. Na twoim koju leżał Eryk. Był strasznie pogryziony. Wyglądał jakby miał ospę. 14 dni pisał dzień w dzień kartkę, że chce do lekarza. Bo tak mu kazali. Piętnastego dnia wpadli do naszej celi ludzie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i zabrali Eryka do lekarza i innej celi. Ale pluskwy zostały. Nic na to nie poradzisz. Musisz się przyzwyczaić.
Starałem się przyzwyczaić do pluskiew, ale było trudno. Po tygodniu uwolnił nas od nich mój adwokat @Pawelski_Luk. Narobił takiego rabanu, że nasza celę zamknięto i poddano dezynfekcji. A nas przeniesiono z siedemnastki do dziesiątki, dawnej celi "korytarzowych", czyli więźniów funkcyjnych. Były w niej prawdziwe materace. I to nowe. Luksus. My zamiast materacy mieliśmy trzy poduszki, w których były pocięte koce.
Są obrazy, które zostają w pamięci na dłużej niż najlepsze sejmowe przemówienia. Jednym z nich będą puste ławy koalicji 16 pażdziernika podczas debaty o zakazie propagowania banderyzmu. Nie dlatego, że przesądziły o losach ustawy. Dlatego, że przesądziły o czymś znacznie ważniejszym – o symbolicznym stosunku części posłów do pamięci o ofiarach Wołynia.
W demokracji wolno odrzucać każdy projekt ustawy. Od tego jest parlament. Ale zanim się go odrzuci, wypada mieć odwagę go wysłuchać. Wyjście z sali nie jest argumentem. Jest politycznym gestem. A gest wykonany przy okazji debaty o ludobójstwie staje się komunikatem znacznie głośniejszym niż wszystkie późniejsze konferencje prasowe.
Najbardziej gorzki jest jednak historyczny kontrast.
9 kwietnia 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski przemawiał w Radzie Najwyższej Ukrainy o partnerstwie, pojednaniu i wspólnej przyszłości. Kilkadziesiąt minut później ukraiński parlament, przy pełnej sali, uchwalił pakiet ustaw, w tym przepisy nadające członkom OUN i UPA status bojowników o niepodległość Ukrainy. Nikt demonstracyjnie nie opuszczał sali. Nikt nie uznał, że temat jest zbyt niewygodny.
A w polskim Sejmie? Część posłów nie chciała nawet wysłuchać uzasadnienia projektu wymierzonego w propagowanie banderyzmu. Zabrakło chęci na okazanie szacunku wobec pamięci dziesiątek tysięcy polskich ofiar.
Można opuścić salę obrad. Znacznie trudniej będzie opuścić podłą postawę i własną odpowiedzialność za symbol, który po sobie zostawiło to wyjście.
Minister Marcin Kierwiński żąda ode mnie przeprosin i wpłat 2 tys. na straż pożarną. Doceniam poczucie humoru, bo pamiętamy dzień strażaka sprzed dwóch lat👩🚒, jednakże nie ma mojej zgody na zamykanie ust dziennikarzom, którzy w debacie publicznej mają prawo pytać! #wolnemedia
🚨Tragedia w Aleksandrowie Łódzkim: Skazana na pięć lat(sic!) więzienia córka lekarzy Agnieszka Z. wciąż pozostaje na wolności
Sąd ponownie odroczył wykonanie kary dla Agnieszki Z., sprawczyni tragicznego wypadku z maja 2021 roku, w którym zginęły trzy osoby. Do katastrofy doszło w Aleksandrowie Łódzkim, gdzie 23-letnia wówczas kobieta, jadąc samochodem marki Jeep, podjęła manewr wyprzedzania z prędkością około 120 kilometrów na godzinę na odcinku z ograniczeniem do 50 kilometrów na godzinę. W wyniku rażącego przekroczenia prędkości doszło do czołowego zderzenia z motocyklistami, w którym na miejscu zginęli dwaj kierowcy jednośladów, Przemysław B. oraz Tomasz G., a pasażerka Beata J. zmarła później w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Córka łódzkich lekarzy została prawomocnie skazana na pięć lat pozbawienia wolności, jednak do dziś nie trafiła do zakładu karnego. W pierwszej kolejności wymiar sprawiedliwości pozwolił kobiecie pozostać na wolności, aby mogła dokończyć studia stomatologiczne. Następnie jej obrońcy złożyli kolejny wniosek o odroczenie kary, powołując się na zły stan zdrowia skazanej, a sąd przychylił się do tej prośby i dał jej kolejny rok wolności, co według ustaleń medialnych było motywowane problemami z depresją. Agnieszka Z. nie przyznała się w trakcie procesu do winy, a kolejne decyzje sądu o odsuwaniu kary w czasie wywołują ogromne poruszenie społeczne i dyskusję o równości obywateli wobec prawa.
Córka łódzkich lekarzy Agnieszka Z. pędziła 120 km na ograniczeniu do 50. Śmiertelnie potrąciła trzy osoby, a sąd stwierdził, że trafi do więzienia dopiero, jak skończy studia medyczne. Teraz znowu dał jej kolejny rok na wolności, bo ma depresję.
Rozjechała trójkę motocyklistów; dostała 5 lat, ale do więzienia iść nie zamierza. „Są u nas w kraju równi i równiejsi”
https://t.co/b3SmB5GPLv