@Milosz_OWP@sikorskiradek@NawrockiKn Yhm. A powinno być miejsce dla tych co dymali na respiratorach, Ostrołęce, funduszu sprawiedliwości i tysiącach inny pisich przewałów. Pominę z grzeczności takich ruskich szpionów jak Macierewicz, Braun czy Błaszczak. Ile tam wam teraz płacą za wpis, tawariszcz?
SZROT…
Nie jest ładnie śmiać się z czyjegoś nazwiska. Bo przecież to nie my sobie nazwisko wybieraliśmy. Nieładnie jest również wyśmiewać czyjś wygląd. Bo przecież to nie jest wina człowieka o śmiesznym lub dziwnym wyglądzie, że akurat ten plemnik, który zapoczątkował jego żywot, a nie jakiś inny plemnik okazała się w wyścigu plemników triumfatorem… Jednak gdy polityk o śmiesznym albo dziwnym nazwisku lub wyglądzie (albo i jednym, i drugim) zaczyna wygadywać bzdury niestworzone i cynicznie kłamać w celu osiągnięcia jakichś konkretnych korzyści politycznych, to ja przestaję się przejmować tym, czy wypada się nabijać z jego nazwiska lub wyglądu, czy nie. A gdy jeszcze te wygadywane przez niego brednie i łgarstwa godzą w bezpieczeństwo naszego państwa i milionów obywateli oraz wpisują się w narrację największych wrogów Polski, to puszczają mi wszelkie hamulce w wyszydzaniu takiej kanalii. Tak jest właśnie w przypadku PIS-dzielca Pawła Szrota…
Gdy na niego patrzę i słucham jego idiotycznych wypowiedzi, to zawsze konstatuję, że nieczęsto się zdarza, by zarówno czyjeś nazwisko, jaki i czyjś wygląd tak dokładnie odzwierciedlały zawartość puszki mózgowej danego osobnika. Pan nomen omen Szrot sprawia na ogół wrażenie, jakby w tym swoim czerepie miał albo próżnię absolutną, albo składowisko samochodowego złomu, potocznie nazywane „szrotem”. Nie inaczej było w sobotę, gdy słuchałem jego wypowiedzi w jednym z serwisów informacyjnych. Otóż pan nomen omen Szrot został poproszony o komentarz do programu SAFE i właśnie w sobotę podpisanych aż 29 kontraktów z polskimi firmami zbrojeniowymi na łączną kwotę 79 miliardów zł.
Podpisywaniu tych umów dotyczyły wystąpienia w mediach nie tylko premiera Tuska i szefa MON Kosiniaka-Kamysza, ale także odpowiedzialnej za wdrożenie SAFE pełnomocnik rządu Sobkowiak-Czarneckiej. I to https://t.co/rEAyYrQMwY. właśnie Sobkowiak-Czarnecka – po raz chyba już setny – zapewniła, że z ogólnej kwoty 185 miliardów zł zaledwie 0,03% trafi do firm niemieckich. A właściwie nawet nie tyle do firm niemieckich, ile do jednego konsorcjum niemiecko-szwedzkiego. Lista podmiotów, beneficjentów programu SAFE jest zresztą znana od kilku miesięcy. I nikt do tej listy niczego po kryjomu nie dopisuje! Koniec kropka. No bo co tu można jeszcze dodać? Wrzask PIS-dzielców o tych złych Niemcach czyhających na nasz SAFE i chcących się na nim obłowić sprawdzał się od biedy 3-4 miesiące temu, gdy lista beneficjentów programu była znana tylko posłom i senatorom. Wydawało się, że w momencie podania wykazu firm objętych SAFE do publicznej wiadomości te PIS-owskie brednie o Niemcach definitywnie się skończyły i już nigdy ich nie usłyszymy.
A jednak pan nomen omen Szrot, komentując podpisanie w sobotę licznych kontraktów, z uporem maniaka powtórzył po raz już nie wiadomo który, że „znaczna część środków” z programu SAFE trafi do koncernów niemieckich… Widać dla pana nomen omen Szrota 0,03% to znaczna część całej kwoty 185 miliardów zł! Zastanawiam się, jaki trzeba mieć „szrot” we łbie, by takie brednie wygadywać… Pomijając już fakt, że są to nawet nie procenty, a promile (czyli tysięczne części całości), to jeszcze po przeliczeniu na złotówki daje to oszałamiającą kwotę… 55 milionów zł! Przy wielomiliardowych zakupach uzbrojenia taka kwota to w ogóle nie jest kwota, tylko „drobne na waciki”… Za 55 milionów zł można np. kupić zaledwie nieco ponad połowę myśliwca F-16, a swego czasu Polska kupiła ich 48 sztuk. 55 milionów zł to zaledwie 50% ceny śmigłowca Apache (wraz z pakietem logistycznym i szkoleniem załogi), a Polska kupiła aż 96 tych maszyn! Albo więc pan nomen omen Szrot powinien przestać zabierać publicznie głos, jeśli wcześniej spożywał coś wysokoprocentowego i jest „pod wpływem”, albo nie wie, ile to jest 0,03%, albo kłamie.
Dla ścisłości przypomnę, że w czasach „dobrej zmiany” minister zdrowia Szumowski (kolega partyjny pana nomen omen Szrota) za jednym zamachem wywalił 4 razy po 55 milionów zł (czyli 220 milionów zł) na zakup od pewnego handlarza bronią nieistniejących respiratorów. I wtedy pan nomen omen Szrot jakoś nie protestował ani nie krytykował tego zakupu… Nikt z jego partii również wtedy nie protestował ani nie krytykował tego oczywistego respiratorowego szwindla. Zresztą 55 milionów zł to koledzy partyjni pana nomen omen Szrota „przepalali” w Elektrowni Ostrołęka co kwartał! W zaledwie 4 lata zdefraudowali niemal 1,5 miliarda zł! I też ich nikt z Nowogrodzkiej za to nie krytykował. Gdy Błaszczak podpisywał kontrakty na dostawy koreańskiego uzbrojenia, zgodnie z którymi nie jakieś 0,03% wartości kontraktu, ale calutkie 100% miało trafić do zagranicznych koncernów, pan nomen omen Szrot też nie widział w tym nic niewłaściwego…
Ale pan nomen omen Szrot nie ograniczył swojej sobotniej wypowiedzi do niedorzecznych, kłamliwych twierdzeń o przeznaczeniu znacznych środków z SAFE dla firm niemieckich. Chwilę później dodał, że fakt, iż rząd Tuska podpisuje w ciągu zaledwie jednego dnia aż 29 kontraktów na sumę 79 miliardów zł, kompromituje rząd Tuska i wartość oraz celowość tych kontraktów… W identycznym tonie wypowiadał się zresztą dwa dni temu także „Cep” Morawiecki. On też stwierdził, że wynegocjowanie i podpisanie niemal jednocześnie aż tylu umów na dostawy uzbrojenia całkowicie dyskwalifikuje rządzących i świadczy o ich braku odpowiedzialności za państwo oraz jego bezpieczeństwo. Zdaniem „Cepa” to oczywiste, że umowy te musiały być negocjowane i podpisywane pod silną presją, na kolanie, w wielkim pośpiechu i bez należytej dbałości o interes państwa!
Pan nomen omen Szrot i pan „Cep” Morawiecki rżną głupa i traktują swoich wyborców jak kompletnych idiotów… Bo tylko do wyborców PIS jest ten przekaz PIS-dzielców adresowany, normalni Polacy w niego przecież nie uwierzą. Zdrowy psychicznie i jako tako wyedukowany człowiek wie bowiem dobrze, że negocjowanie warunków umowy i końcowe podpisanie tej umowy to dwa zupełnie różne działania, choć ze sobą powiązane. Normalni Polacy wiedzą również, że zawartych w sobotę kontraktów nie negocjowano przez kilka godzin, tylko przez kilka miesięcy. Media praktycznie od początku roku informowały o tych negocjacjach. I wiedzą o tym i pan nomen omen Szrot, i pan „Cep” Morawiecki, i pan Czarnek oraz pan Sasin. Nawet pani Krupka o tym wie, choć ona akurat nic nie wie.
Ale PIS-dzielców szlag trafia, bo zawierając tak zawrotną liczbę kontraktów w ciągu jednego dnia rząd Tuska odniósł z pewnością spektakularny sukces. W którym PIS nie tylko nie miało żadnego udziału, ale wręcz przeciwnie, ten sukces jest całkowicie sprzeczny z oczekiwaniami i narracją Nowogrodzkiej oraz „Alfonsa”. Oni zrobili wszystko, co było w ich mocy, by SAFE storpedować. Gdyby kontrakty podpisywano przez kilka tygodni, wydźwięk medialny byłby znacznie słabszy. Po prostu podpisywanie kolejnych umów wszystkim by spowszedniało i przestałoby kogokolwiek interesować. Była to więc PR-owo bardzo dobra zagrywka rządu. A dla PIS-dzielców tym boleśniejsza, że oni nie mają nawet jak się przyczepić do listy firm, z którymi podpisano umowy, bo są to podmioty wyłącznie polskie. W dodatku duża część z tych zakładów zbrojeniowych lub ich kooperantów ma swoje siedziby w wyborczych bastionach PIS w Polsce południowo-wschodniej i wschodniej. A to już boli szczególnie i napawa PIS dużym niepokojem.
PIS-dzielcy nie byliby sobą, gdyby położyli uszy po sobie i w żaden sposób nie skrytykowali rządu za jego działania. A skoro nie mieli się do czego przypie*dolić, to przypie*dolili się właśnie do tego, że te wszystkie kontrakty podpisano w ciągu zaledwie kilkunastu godzin. Sądzę, że nawet dla większości wyborców PIS ten zarzut jest po prostu głupi i żałosny zarazem. Pan nomen omen Szrot, pan Kuźmiuk i pan „Cep” Morawiecki wiedzą doskonale, że warunki umów były negocjowane przez wiele tygodni. Ale liczą na to, że ich elektorat tego nie wie i że zdołają wmówić swoim wyborcom, iż kontrakty negocjowano w rekordowym tempie, niechlujnie i niefachowo, a może nawet łamiąc obowiązujące procedury. Na wszelki wypadek więc „centrala” PIS wydała prikaz, by ich politycy albo o podpisaniu kontraktów nie wypowiadali się w ogóle, albo żeby krytykowali je za cokolwiek np. za szybkie tempo ich wynegocjowania.
Pan nomen omen Szrot nie jest „pierwszoliniowym” politykiem PIS, nie jest nawet drugo- ani trzeciorzędnym. Nie wiem nawet, czy on jest członkiem PIS, bo informacje na ten temat są sprzeczne. A jednak począwszy od 2007 r. zajmował dość wysokie stanowiska zarówno w KPRM, jak i w Kancelarii „główki prącia prezesa” (był nawet szefem jego gabinetu), ale także w strukturach partyjnych PIS, co jest dla mnie dość dziwne. Bez legitymacji partyjnej dorwał się jednak do koryta, musiał więc jakoś zdobyć zaufanie Nowogrodzkiej. Z wykształcenia jest prawnikiem, ale chyba kiepskim. Nie miał zresztą kiedy sprawdzić się w swoim wyuczonym zawodzie, bo bardzo szybko „poszedł w politykę”. Zaczynał pod okiem Jurgiela i Gosiewskiego. No i trochę mi Jurgiela przypomina… Jest równie jak on medialny, czyli zupełnie niemedialny i przed kamerami wypada na ogół humorystycznie.
Z pewnością są w PIS setki większych od niego kanalii, toteż przez wiele lat zupełnie go ignorowałem i nigdy nie napisałem o nim choćby krótkiego tekstu. Ale wkurzył mnie w grudniu 2023 r., podczas awantury w siedzibach „kurwizji” i PAP. Pan nomen omen Szrot brał wtedy udział w „interwencji poselskiej” (razem z Macierewiczem), ale był to tylko pretekst potrzebny do tego, by dostać się do budynków i je okupować, występować w mediach prawicowych, wywierać presję na pracowników tych instytucji i grozić im. To właśnie pan nomen omen Szrot – próbując dostać się do jednego z gabinetów, w którym zamknęli się pracownicy „kurwizji” – podawał się za funkcjonariusza policji. Było to przestępstwo i zawiadomienie o tym zdarzeniu zostało złożone w prokuraturze. Sprawa chyba nie miała ciągu dalszego, ale już wtedy poprzysiągłem sobie, że kiedyś panu nomen omen Szrotowi przywalę obuchem. No, ale aż do soboty nie bardzo miałem ku temu powód. Pan nomen omen Szrot z tym „szrotem” w swoim łbie wygadywał od czasu do czasu różne idiotyzmy i łgał jak najęty, ale teraz to już przegiął pałę. Kiedy więc wczoraj Wy robiliście sobie grilla lub wylegiwaliście się nad wodą na słoneczku, ja postanowiłem wyrównać stare rachunki z panem nomen omen Szrotem.
PS. Wspomniałem w tym tekście o Błaszczaku. Czasami zastanawiam się, czy Błaszczak nie jest przypadkiem jakimś ruskim albo białoruskim humanoidalnym robotem, któremu poprzepalały się półprzewodniki lub inne podzespoły i wskutek tego nastąpiła u niego awaria syntezatora wydawanych dźwięków. No i w związku z tym – zabierając głos na dowolny temat – Błaszczak i tak zawsze mówi wyłącznie o Niemcach, Berlinie, Merkel, niemieckich koncernach, nawet o niemieckim Tusku. Jeśli on jest jednak człowiekiem, to już to przestało być tylko antyniemiecką fobią, a stało się wręcz podręcznikowym przykładem ciężkiej paranoi… Okazuje się, że Błaszczak dysponuje jednak dowodem na to, że to podstępni Niemcy są głównym beneficjentem przynależnych Polsce miliardów z programu SAFE! Oto w produkowanych w naszych zakładach i dostarczanych naszej armii „Borsukach” i „Krabach” montowane są… niemieckie silniki! No i co, Herr Tusk?! Łyso? Jak się Herr Tusk z tego skandalu wytłumaczy?!
A co w tym wszystkim jest najdziwniejsze, choć w rzeczywistości u Błaszczaka już chyba nic nie dziwi? Otóż to, że w 180 koreańskich czołgach K2 Black Panther – zakupionych za ciężkie miliardy właśnie przez Błaszczaka – zamontowane są… niemieckie skrzynie biegów firmy Renk Group! I jakoś to Błaszczakowi w zakupie tych czołgów nie przeszkadzało. Wytoczyłby pewnie proces każdemu, kto powiedziałby o nim, że podpisując z Koreańczykami kontrakt dbał o interesy niemieckich koncernów! W kilkuset koreańskich haubicach samobieżnych K9 Thunder – również zakupionych z wielką pompą przez Błaszczaka – montowane są z kolei wysokoprężne silniki firmy MTU Friedrichshafen. Osoby niezorientowane informuję, że miasto Friedrichshafen leży w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia, oczywiście w Niemczech. I to też do niedawna zupełnie Błaszczakowi nie przeszkadzało. Panu nomen omen Szrotowi z pewnością też nie.
Jeśli chce wesprzeć moją publicystyczną aktywność na Fb, możesz postawić mi mocną kawę 📷📷 https://t.co/0Lv07bXSup 📷
Dziękuję za uwagę. I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
Jacek Bohdanowicz (vel Jacek Awarski/Nikodem/Winiarski)
@K_FX96@AMazanowski Czujesz to wycie kiboli w innych klubach na zmianę herbu itp.? A tu niewielkie inwestycje i przy pucharach pełne trybuny. Pomogłem? Dodam że Wieczysta to nie moja bajka.
@ivo1920 Czytam te stęki w komentarzach. Ivo ma rację. Na co komu kibole? Jak mam moją córkę zabrać na kopaną jak tam ciągły bluzg. Chodzimy na kosza, ale są miejscowości gdzie również na koszu nie ma hamulców i lecą bluzgi. Reasumując: to będzie kibicowski przełom: zamiast oszołomów-mecz
@prawdziwyener Jak dla mnie ani Wieczysta ani Chrobry nie powinny awansować. Nie masz infrastruktury to się nie napinasz na ESA. Grasz tam gdzie mozesz: Wieczysta 4 liga, Chrobry 1sza. Byłoby sprawiedliwie a nie mecze w Sosnowcu z 300ma kibicami
@pklimek99 A nie wygląda to tak, że jak wygra Lechia, to spada przegrany z meczu Widzew-Piast lub Widzew przy remisie? Cracovia utrzyma się z małej tabeli nawet jak przegra z Koroną. Źle liczę?