Każdy okres w historii służb ma swoją specyfikę i narzędzia, ale kluczowy zawsze pozostaje czynnik ludzki, który przecież też ewoluuje. Jednak niezależnie od wszystkiego to od indywidualnego podejścia – od odwagi i chęci aktywnego działania po zwykłą asekurację, markowanie pracy, promowanie hamulcowych, czy błędy czy wręcz świadome quasi dywersyjne działanie – zależy realny efekt.
I jestem przekonany, że tych gotowych do poświęceń, także tych największych było, jest i zawsze będzie więcej. 🫡
W cyklu dla @DoRzeczy24 Jacek Gawryszewski w publicystyczny sposób przybliża kulisy operacji z przeszłości. Materiał ciekawy, choć prowokujący do głębszej dyskusji o pragmatyce i odpowiedzialności w służbach.
Część I: https://t.co/usEtwWnMZL
Część II: https://t.co/jcscug3mFG
a także wcześniejsze:
Część I: https://t.co/2SuNdYFvWC
Część II: https://t.co/Zt8ncvHpA7
Ciąg dalszy naszego wcześniejszego #FF z okazji wpisu nr 10000
Kategoria dziennikarze
@cezarygmyz czołowy dziennikarz śledczy mający dużą wiedzę o prokuraturze
@JakubPilarek a to dziennikarz mający konkretną i bardzo aktualną wiedzę o prokuraturze i sądownictwie. Chyba @GolecProk kiedyś słusznie zauwazyl, że to najlepszy filozof wśród prawników i najlepszy prawnik wśród filozofów
@WBiedron kiedyś najświeższe newsy o prawie i prawnikach, dziś ma dużą konkurencję w tym zakresie, ale jeśli chodzi o inteligentnie dawkowany humor, to chyba nie ma sobie równych
@PatrykSlowik można się z nim w pewnych aspektach nie zgadzać, ale jego słynny tekst o pewnej pani prokurator i międzynarodowej kancelarii prawnej to jak w Sevres pod Paryżem wzorzec dziennikarstwa śledczego. Jego kolejne publikacje samodzielne lub ze współpracownikami dostarczają prokuratorom wiele pracy. I bardzo dobrze!
@R_A_Ziemkiewicz o prawie może rzadko, ale jak już napisze coś o prawnikach, to zazwyczaj w punkt
@szymbor niesłusznie niedoceniany dziennikarz
@szachmad lubimy, gdy idzie na spacer, bo po nim przynosi coś, co powinno zainteresować nie tylko prokuratorów
@jegrabarczyk prosimy więcej publikacji o prawie, bo są naprawdę rzetelne
@TomaszGrodecki pełna paleta tematów, ale te prawne opisywane przez redaktora z @niezaleznapl wyróżniają się na tle i tak bardzo dobrze opisanych innych problemów
Inni
@Cenckiewicz Historia magistra vitae est, ale tej historii ktoś musi dobrze uczyć, aby ona nas czegoś naprawdę nauczyła. Profesor to najlepszy nauczyciel historii współczesnej
@MrJohnBingham jesteśmy pod wrażeniem wiedzy o ludziach z przeróżnych środowisk, służbach specjalnych, procedurach, a przede wszystkim pod wrażeniem umiejętności łączenia kropek
@AndrzejStrozny byłego Szefa CBA nie trzeba przedstawiać, ale już trzeba obserwować pełen fachowości jego profil
@StZaryn jego minianalizy dotyczące służb specjalnych, działań kontrwywiadowczych to prawdziwe perełki na tym portalu
@jarek_jakimczyk pozostajemy w tematyce służb specjalnych. Jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś naprawdę istotnego, zaczynamy lekturę od tego profilu
@EmiliaKaminska trudno pominąć osobę tak zasłużoną tu na X dla walki o prawdę
@OrlaRota stanowczo za rzadko wpisy, które zawsze są bardzo dobre. Ale jeszcze większy nasz sprzeciw budzi, że ten profil ma tak mało obserwujących
Last but not least - wierni czytelnicy, obserwujący, retwittujący, komentatorzy
@Arnoldo05Jan@JJanik60378@GustawRetweeted@2025_EwaPolka@GSwierczynska@MariaRataj31193@JohnTaggar1099@PawelZdun
Jeśli kogoś pominęliśmy, to przepraszamy, ale tu na X jest tyle cennych treści, że łatwo się w nich pogubić. Trzeba tylko dobrze poszukać. Mamy nadzieję, że trochę pomogliśmy w tych poszukiwaniach.
Rozbijanie unikalnych struktur i pamięci instytucjonalnej służb to nie merytoryczna reforma, ale ordynarny paraliż tarczy antykorupcyjnej kraju. Bezpieczeństwo Rzeczypospolitej nie może być paliwem do medialnych igrzysk. Polecamy wywiad z Prezesem St. Orla Rota, płk. Andrzejem Stróżnym, byłym Szefem CBA, który ukazał się na łamach @0KanalZero. O kulisach nagonki, politycznej hucpie i niszczeniu autorytetu formacji mundurowych w sferze naszego wspólnego bezpieczeństwa ⬇️
https://t.co/qqgGsibwVX
SZPITALA POŁUDNIOWEGO CIEMNE STRONY: Czas na natychmiastowe akcje prokuratury i służb, tego się już nie da rozchodzić.
Jako b. funkcjonariusz pionu zwalczania przestępczości przeciwko życiu i zdrowiu, były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz wieloletni funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, patrzę na sprawę Szpitala Południowego i wstrząsający wywiad dr. Emila Jędrzejewskiego w @KanalZero_pl przez pryzmat podręcznikowych procedur śledczych. Moja szkoła i wieloletnie doświadczenie mówią jedno: po takich informacjach machina państwa powinna ruszyć z impetem w ciągu kilku godzin. Dlaczego to się jeszcze nie dzieje?
Z relacji byłego ordynatora wyłania się porażający obraz uzasadnionego podejrzenia popełnienia szeregu najcięższych przestępstw, w tym:
- Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu (art. 160 KK – narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w zw. z art. 155 KK – nieumyślne spowodowanie śmierci). Dopuszczenie amatora bez specjalizacji do procedur ratujących życie (m. in. intubacji), skutkujące powikłaniami letalnymi, to kryminał.
- Intelektualne fałszerstwo dokumentacji (art. 271 KK). Słowa ordynatora o traktowaniu ludzi jak „fantomy” i zmienianiu dokumentacji medycznej po fakcie, a także wykonywanie badań post mortem martwym pacjentom, by tuszować błędy, to ordynarne zacieranie śladów.
- Płatna protekcja i powoływanie się na wpływy (art. 230 KK). Wymuszanie uległości personelu poprzez ciągłe powoływanie się na protekcję polityczną najważniejszych urzędników w Warszawie ("Renata, Rafał").
- Niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę interesu publicznego (art. 231 KK). Informacje o zgonach trafiały do dyrekcji, rady nadzorczej i prezydenta Warszawy (lipiec 2025). Brak zawiadomienia organów i usunięcie sygnalisty to jawne niedopełnienie obowiązków i inne.
CO POWINNO SIĘ WYDARZYĆ NATYCHMIAST? PROCEDURA ŚLEDCZA KROK PO KROKU:
Natychmiastowe, szczegółowe przesłuchanie zawiadamiającego (sygnalisty): Dr Jędrzejewski powinien być od godzin przesłuchiwany przez prokuratora w celu procesowego zabezpieczenia wszystkich posiadanych przez niego danych, nazwisk i dat.
Akcja zabezpieczająca twarde dowody (Zanim znikną!): Prokuratura z Policją ma obowiązek wejść do szpitala w tej samej minucie i zabezpieczyć serwery, pełen monitoring audio/wideo oraz oryginały ksiąg medycznych. Zwłoka to ryzyko mataczenia i niszczenia dowodów.
Analityczne wytypowanie zgonów: Śledczy muszą natychmiast zakreślić ramy czasowe działalności młodego lekarza z politycznego nadania i dotrzeć do rodzin osób zmarłych na SOR w tym okresie. Porównanie realnych sekcji zwłok z fałszowaną dokumentacją musi nastąpić w trybie pilnym.
Zatrzymania i areszty: Jeśli pierwsze szybkie weryfikacje krzyżowe potwierdzą wersję ordynatora, podstawą jest natychmiastowe zatrzymanie podejrzanych i skierowanie wniosków o tymczasowe aresztowanie z uwagi na realną obawę matactwa i wysoką karę.
ASPEKT POLITYCZNY, DZIAŁANIA CBA I KOMISJA ŚLEDCZA
Temat tzw. „saloniku VIP” dla prominentów oraz bezkarność opisywanego lekarza rezydenta pokazują, że system ochrony zdrowia stał się dla lokalnych koterii politycznych Platformy Obywatelskiej/Koalicji Obywatelskiej prywatnym folwarkiem. Skoro wiedza o zagrożeniu życia pacjentów docierała do szczytów warszawskiego Ratusza i innych liderów tej formacji, a reakcją było milczenie i obrona człowieka z legitymacją partyjną, to sprawa ewidentnie ma wymiar systemowej korupcji politycznej.
Zanim powstanie obligatoryjna w tej sprawie Sejmowa Komisja Śledcza, natychmiastowe działania zgodnie ze swoją właściwością ustawową musi podjąć Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wątki powoływania się przez młodego medyka na bezpośrednie wpływy u prezydenta i wiceprezydent Warszawy, a także informacje o uprzywilejowanej obsłudze ważnych polityków (mowa jest też o jednym z byłych szefów służb specjalnych), muszą zostać błyskawicznie sprawdzone i zabezpieczone procesowo.
Sięgając pamięcią wstecz taka sytuacja, w której brakuje natychmiastowej reakcji państwa, byłaby nie do pomyślenia. Działalność policji i prokuratury w takich przypadkach odbywała się błyskawicznie i nikomu z nas nawet przez myśl by nie przeszło, by po takich informacjach nie tylko przez dni, ale nawet przez godziny zastanawiać się, co należy zrobić.
Dlaczego dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna? Dlaczego w obecnym czasie wszystko wygląda inaczej? Dużo by pisać.
"Groźny pomruk z Alei Szucha"
Właśnie odnotowano nieprawdopodobną wypowiedź szefa polskiej dyplomacji w sprawie inicjatywy Pana Prezydenta RP odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu. Inicjatywie stanowiącej reakcję na bezpośrednie gloryfikowanie morderców z UPA, którzy stali się dzięki dekretowi Prezydenta Ukrainy - patronami elitarnej jednostki ukraińskich Sił Specjalnych. Zapowiadane jest również w przyszłości ściągniecie z Monachium prochów Bandery, w celu umieszczenia w projektownym Panteonie Wielkich Ukraińców. Tego typu gesty wskazują, że Ukraina (autonomicznie i z pełną świadomością skutków w relacjach z Polską), buduje silną tożsamość w oparciu o elementy zbrodniczego odłamu nacjonalizmu ukraińskiego. W tym kontekście reakcja Prezydenta Polski wydaje się adekwatna, dlaczego więc wyraźnie nie przypadła do dyplomatycznego gustu ministra, który tak skomentował tę inicjatywę:
"Był już taki prezydent, który uzurpował sobie prawo do podejmowania decyzji, które nie leżały w jego kompetencjach. Prezydent jako pasażer samolotu rządowego nie decyduje o tym, jak pilotować ten samolot. Był już prezydent, którego proszono – mimo, że nie miał takich kompetencji – o zgodę na wybranie lotniska zapasowego. I on tej decyzji na czas nie podjął. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. I prosiłbym prezydenta Nawrockiego, aby nie szedł tą drogą”
( WP - "Sikorski z apelem do Nawrockiego. Mocne nawiązanie do tragedii pod Smoleńskiem" - dzisiaj).
Oburzone (skądinąd słusznie) redakcje i komentatorzy oceniają słowa ministra jako przejaw nieodpowiedzialności oraz niedojrzałości emocjonalnej przypisywanej niekiedy temu politykowi. Skupiają się na jego rzekomo znanych i poniekąd akceptowanych zachowaniach prowokacyjnych, które zdaniem krytyków wykraczają poza dyplomatyczne standardy i co istotne ujawniają charakterologiczne mankamenty. Jak dotąd jednak nie widać na razie innych ocen - traktujących wykorzystane alegorie do śmierci Prezydenta Kaczyńskiego jako pogróżkę/ostrzeżenie adresowane wyprost do Prezydenta Nawrockiego! Wyraźną być może w kontekście kolejnych realizacji służb w miejscach zamieszkania jego rodziny. W tych akurat słowach nie ma niedomówień, występuje wprost nawiązanie do utraty życia - "wszyscy wiemy jak to się skończyło". Enigmatyczne stwierdzenia zawierają ewidentną groźbę, nie wiadomo również, co mają znaczyć sugestie o nieodpowiedzialności. Należy zadać pytanie, jaki mechanizm w relacjach zagranicznych ministra zadziałał w momencie pojawienia się krytyki ideologii banderowskiej? Jeśli jednak wypowiedź ministra ma wyrażać "troskę" o bezpieczeństwo głowy państwa, to należy zapytać, czy podejmowane są nadzwyczajne działania ochronne?
Pytanie może mieć zasadnicze znaczenie w kontekście aktywności służb państwowych na wszystkich kierunkach zagrożeń, a nie tylko tych traktowanych dotychczas jako tradycyjne. Odpowiedź wydaje się niezbędna i obowiązkowa dla ciągłości ustrojowej państwa i poczucia bezpieczeństwa obywateli.
"Liberalna przestrzeń... życiowa dla Niemiec"
Właśnie niemiecka klasa polityczna poprzez "Berliner Zeitung" wydała kolejny pomruk zniecierpliwienia w sprawie niezbędnego resetu z Rosją. Cytują tam list otwarty (rodzaj manifestu) guru liberalizmu Jeffreya Sachsa do kanclerza, gdzie wzywa się Niemcy do natychmiastowych działań. W przeciwnym razie wybuchnąć ma wojna Rosji z Europą i to sprawiedliwa! Okazuje się, że tylko Niemcy są w stanie temu zapobiec. Wystarczy zniwelować skutki niesprawiedliwego przesunięcia NATO na wschód (m. in Polski) i złamanej obietnicy danej Rosji przy okazji zjednoczenia. Uwaga - obietnicy złożonej w mniemaniu autora głównie przez Niemcy! To wyraźnie nie jest dyskontowane ani w mediach ani wypowiedziach tamtejszych polityków. Oczywiście towarzyszy temu niezbędny postulat przywrócenia handlu węglowodorami na tle szkodliwego uzależnienia od Amerykanów. Oraz pełnej neutralizacji Ukrainy, rzecz jasna po osądzeniu m. in sabotażu na NS 1i 2. Co równie oczywiste - zaprzestanie "nieuzasadnionych" ataków na rosyjską infrastrukturę cywilną, przystąpienie do rozmów pokojowych i powrót do rządu jedności narodowej pod egidą Rosji.
Spełnienie tych warunków stworzy warunki do zatrzymania upadku energochłonnego przemysłu niemieckiego, co w perspektywie da upragniony pokój w Europie. A kanclerzowi pozwoli zamknąć kwestię niepotrzebnych zbrojeń, które same w sobie prowadzą do eskalacji i obciążają przecież gospodarkę. W ten sposób powraca historyczny paradygmat o nieuchronności wojny - jeśli nadal będzie ograniczana "niemiecka przestrzeń... ." - tym razem ta gospodarcza. A Rosja prowokowana nadal będzie samym istnieniem państw "środka" nie wchodzących w którąkolwiek strefę wpływów.
Jak zawsze w historii - ciężką rolę w dziele utrzymania światowego pokoju ma do spełnienia kanclerz Niemiec. Ale ten ostatni widzi przecież niezbędność utrzymania bliskiej współpracy gospodarczej i politycznej z Rosją. Z tym „największym europejskim sąsiadem” - jak stwierdził podczas spotkania z biznesem w Halle w lutym br. Przyznać należy, że zawsze te dobre relacje transgraniczne przepełniały troską niemieckich kanclerzy. Troską wynikającą zapewne z niedojrzałości i nieodpowiedzialności ludów zamieszkujących tereny transgraniczne pomiędzy dwoma wielkimi sąsiadami. Ale w tym przypadku jest chyba jeszcze jakaś nadzieja na rozwiązania pokojowe. I tutaj wiele zależy od odpowiedzialności władz zarządzających "krainami wschodu", które powinny zintensyfikować integrację i w dalszym ciągu słuchać mądrych rad niekwestionowanych autorytetów. Pewne światełko nadziei daje ostatnia nominacja w naszym Ministerstwie Rozwoju. Być może przybliży zapomniane już trochę sukcesy liberalnej rewolucji gospodarczej z początku lat 90 tych, jej dawnych i obecnych przywódców. Może będą dziś w stanie wpisać się w krąg odpowiedzialnej polityki kanclerza w dziale utrzymania pokoju i łagodzenia słusznych roszczeń Rosji.
Po przeczytaniu artykułu i komentarzy (pomijając swój własny zgryźliwy ton) nie sposób oprzeć się historycznym analogiom. Poczytne i poniekąd opiniotwórcze WP czy https://t.co/UD74HbS886 nazywają list Jeffrey'a Sachsa - "kontrowersyjnym". Ze względu na wyraźnie prorosyjskie inklinacje tego znanego ekonomisty i dyplomaty. Ale już bez zbędnych analiz - jak reset z Rosją jest odbierany przez całą niemiecką klasę polityczno - gospodarczą? Jaka jest percepcja celów strategicznych wszystkich znaczących niemieckich ugrupowań? I jakie ma to przełożenie na decyzje obronne, zbrojeniowe i polityczne Polski na tle mało transparentnych umów o współpracy obronnej? Jaką rolę mają do odegrania w niemieckiej relacjach z Rosją spory o amerykańską obecność w Europie? Sygnały płynące ostatnio z Niemiec nie są nadmiernie wyrafinowane w kontekście historycznego wkładu w pokój w Europie. Zresztą wydaje się, że większość tamtejszej klasy najwyraźniej "przepracowała" niemiecką spuściznę Mitteleuropy i jest gotowa na kolejne wyzwania. Istotą pozostaje wrażliwość naszej strony i możliwości państwa (również klasy politycznej i służb) w identyfikowaniu i przeciwstawianiu się wrogiemu lobbingowi. Bo właśnie takiego należy się spodziewać ze szczególną intensywnością. Tym bardziej, że lobbing potrafi przyciągać również "autorytety", czego przykładem może być wystąpienia Jeffreya Sachsa.
Źródło: "Kontrowersyjny list znanego ekonomisty. Europa i Rosja bliskie otwartego starcia" - https://t.co/UD74HbS886 27.05.2026.
https://t.co/cnhHI5WaCp
A teraz na poważniej.
Jeżeli dziś zespół śledczy ma się zajmować wizytą dziennikarzy i posłów w siedzibie Prokuratury Krajowej, a tę wizytę nazywa się wtargnięciem, to jak nazwać obecność w PK dwóch prokuratorów 12 stycznia 2024, kiedy byli delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości? Może to też było naruszenie miru domowego, którym powinien zająć się zespół śledczy?
Jeśli to nie naruszenie miru domowego, to może pomocnictwo do czynu z art. 231 par. 2 kk polegającego na przekroczeniu uprawnień poprzez udzielanie rad?
No właśnie - co z nielegalnym zajęciem Prokuratury Krajowej od 12.01.2024? Na razie sprawa została umorzona, ale przecież albo może być podjęta albo powinna być oceniona w ramach śledztwa w sprawie zamachu stanu.
Co z nielegalnym przejęciem i zajęciem mediów publicznych? Też umorzono!
A co z wejściem do Pałacu Prezydenckiego? Odpowiedź ciągle ta sama - umorzono!
Tak samo z zablokowaniem zmian w statutach mediów publicznych przy - jak wskazują media - wykorzystaniu wbrew przepisom ustawy - Prawo o prokuraturze pomocy prywatnej kancelarii prawnej.
I teraz pani prokurator, która miała tak dzielnie współpracować z tą kancelarią prawną, poprowadzi super zespół w sprawie wtargnięcia niedobrych posłów i dziennikarzy do siedziby nielegalnie przejętej Prokuratury Krajowej.
A czy ktoś spytał legalnego Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego, co on o tym sądzi?
Czy niektórzy już myślą, że zalegalizowali to bezprawie? Jeżeli tak, to trzeba powiedzieć, ze tylko tak im się wydaje.
A swoją drogą jak to jest? - wczoraj prokurator Korneluk w wywiadzie twierdził, że prokuratorzy nie mogą być delegowani o dwa stopnie wyżej w hierarchii prokuratury (poza delegacjami prokuratorów prokuratur okręgowych do wydziałów PZ), a tu proszę: prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów (która nota bene jest prawomocnie ukarana dyscyplinarnie i przez to nie może awansować) jakoś może być delegowana do Prokuratury Krajowej.
Kto podpisał się pod tą delegacją? Prokurator Generalny? Przecież on może delegować prokuratora jedynie do MS, KSSiP, ew. Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.
Aha, tylko nie zapomnijcie wypowiedzieć pani prokurator delegacji z Ministerstwa Sprawiedliwości, bo inaczej nici z delegowania do Prokuratury Krajowej.
Żeby nie było tak jak z prokuratorem Jackiem Bilewiczem, który chyba ciągle jest na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości, będąc zarazem w Prokuraturze Krajowej!
No i co to będzie z wykonywaniem przez nią obowiązków na 1/5 etatu w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Mokotów?
Największe szkody dla bezpieczeństwa państwa nie zawsze powstają w wyniku działań obcych służb. Coraz częściej ogromne zasługi na tym polu mają także nasi rodzimi aktywiści, określani czasem mianem „pożytecznych idiotów”. Pytanie tylko - czy na pewno mamy jeszcze do czynienia wyłącznie z idiotami?
płk J. Gawryszewski - Do Rzeczy.
https://t.co/IKsID0LjMS
"Komu wystrzeliły korki?"
Od początku minionego weekendu trwa intensyfikacja działań "nieznanego napastnika" wobec zlokalizowanej już wyraźnie grupy "celów" - wraz z tym najważniejszym dla ciągłości i bezpieczeństwa państwa. Nie sposób nie zauważyć rysującej się prawidłowości, że rozwijana przynajmniej od dwóch tygodni akcja nękania wybranych polityków czy dziennikarzy dotyka wyłącznie jednej opcji politycznej, tej patriotyczno- niepodległościowej. Akcji bez wątpienia stale koordynowanej w ramach przygotowanego scenariusza rozpisanego na kilka etapów. Akcji kontynuowanej bez lęku i obaw o dekonspirację zarówno wykonawców jak też samej struktury kierowniczo -organizacyjnej. Struktury niezbędnej do uzyskania wrażliwych informacji adresowych i biograficznych nie tylko głównych ofiar nękania, ale również tych, którzy służą do określenia "celów pozornych" - na przykład niewinnych internautów, pod których podszywa się sprawca. Jednak, przede wszystkim - struktury zdolnej do bieżącej oceny reakcji władzy i służb państwowych oraz opinii społecznej. Bez wątpienia dotychczasowe działania przyniosły rezultaty w postaci "efektu mrożącego" u grupy zaatakowanych dziennikarzy, polityków, redakcji. Niezależnie bowiem od ich indywidualnej odporności na prowokacje czy naciski zewnętrzne - przy codziennej pracy będą z różnym natężeniem reagować na całkiem wysokie ryzyko urzeczywistnienia się zagrożeń, którego doświadczyło w ostatnich tygodniach ich środowisko. Będą z pewnością podlegać jakże oczywistym obawom o bezpieczeństwo najbliższych - identyfikacja prywatnych mieszkań, zderzenie członków rodzin z realną siłą fizyczną służb państwowych w końcu nie jest niczym przyjemnym. Tym bardziej, że w tym układzie służby stają się swoistym efektorem w rękach "nieznanych" inspiratorów. I to niezależnie od indywidualnego przygotowania (i nastawienia) kolejnych funkcjonariuszy, strażaków czy ratowników zaangażowanych (oczywiście formalnie) w obsługę fałszywych alarmów.
Efektem staje się częściowa destabilizacja i dezintegracja funkcji kontrolnej ważnych społecznie grup opiniotwórczych - mediów i polityków. Destabilizacja prowadząca do chaosu i emocjonalności przekazu w miejsce uporządkowanego systemu dokumentowania i analizowania incydentów bezpieczeństwa. Procesu w oczywisty sposób zaburzonego wobec ataków synchronizowanych w różnych miejscach i czasie (kaskadowo) tak, by maksymalnie "przeciążyć" szczupłe możliwości mediów niezależnych. Ten oczywisty etap "rozmiękczania" odporności środowisk opiniotwórczych zapewne został w dużym stopniu zrealizowany - choć nie można wykluczyć incydentalnego powodu.
W obszarze medialnym zaobserwować można nowy kierunek narracji z wykorzystaniem "motywu wschodniego" jako docelowej grupy inicjatorów w zastępstwie nieodpowiedzialnych, młodocianych żartownisiów. Podchwytują to niektórzy komentatorzy i częściowo przedstawiciele władzy. W bardziej "zdystansowanym" duchu wypowiadają się doświadczeni publicyści, którzy nie rozstrzygając źródeł inspiracji wskazują na obiektywne korzyści dla rosyjskich czy białoruskich służb w dziele dalszej polaryzacji politycznej w Polsce.
(Przykład: artykuł WP "Udana akcja Kremla? Nawet jeśli nie, to właśnie tam strzelają korki od szampana" z 24.05.2026).
Jednak nawet takie "obiektywne" postawienie sprawy jest obarczone ryzykiem znalezienia się w grupie zmanipulowanych. Umyka bowiem zasadnicza kwestia wyizolowania środowiska politycznego Prezydenta RP i sprzyjającej mu grupki mediów - jako czynnika stricte wewnętrznego. Czynnika zagrażającego poczuciu swobody wyrażania i prezentacji poglądów w demokratycznym państwie.
Ostatni, bezpośredni atak na "hemisferę" Prezydenta RP sygnalizuje przejście do kolejnego etapu operacji - zapewne zasadniczego w kompleksie działań dezintegracyjnych. Stopniowane przenikanie do tej wrażliwej sfery odzwierciedla cel zasadniczy - wywarcie wpływu na decyzyjność i niezależność tego najważniejszego organu. W obszarze znacznie wykraczającym poza poczucie komfortu Karola Nawrockiego - do którego kierowane są wyrazy osobistego współczucia.
Dlaczego atak na media niezależne (wycinek zaledwie sceny publicystycznej) stał się elementem niezbędnym dla pomyślności całej akcji - pozostaje pytaniem otwartym przede wszystkim dla polskiej klasy politycznej. Jednak bezpośrednia sygnalizacja zagrożenia dla głowy państwa wymaga konkretnego umiejscowienia reakcji służb w kontekście ich własnej odpowiedzialności. Dotyczy to nie tyle oficjalnych deklaracji i komunikatów ze spotkań czy sztabów ale przede wszystkim - indywidualnej pracy operacyjnej i analitycznej funkcjonariuszy. I właśnie ich indywidualnej odpowiedzialności za efekty rozpoznania, wnioski analityczne i kształt przygotowywanych rekomendacji. Jest czymś zupełnie oczywistym, że wobec masowego charakteru zjawiska występuje niewątpliwie duża ilość danych (metadanych) widoczna dla działających zapewne zespołów w poszczególnych służbach. Są one bez wątpienia przygotowane do skonfrontowania uzyskanych wniosków z "motywem wschodnim" - sugerowanym od pewnego czasu w enigmatycznych wypowiedziach. Ale czy to dobry trop, czy przypadkiem znów nie kanalizujemy uwagi na jednym modelu? Przy takiej intensyfikacji zdarzeń warto rozpatrywać różne triady i nie zamykać się na konfigurację, która jest oczywista. Świadomość obecnego zagrożenia dla państwa i indywidualna troska o rzetelność formułowanych wniosków odnosi się wprost do konieczności zwarcia szyków i perfekcyjnej współpracy. I to co ostatnio umyka, a jest istotą bezpiecznego państwa, to utrzymywanie niezbędnego etosu służby i indywidualnej odpowiedzialności wszystkich funkcjonariuszy. To właśnie jest podstawą gwarancji bezpieczeństwa dla organów państwa w dobie zewnętrznych zagrożeń - czego nie są w stanie zastąpić nawet najbardziej patriotyczne i oddane ruchy obywatelskie, choć stanowią szlachetną tkankę społeczeństwa.
https://t.co/4eDHBak0ZK
"Komu wystrzeliły korki?"
Od początku minionego weekendu trwa intensyfikacja działań "nieznanego napastnika" wobec zlokalizowanej już wyraźnie grupy "celów" - wraz z tym najważniejszym dla ciągłości i bezpieczeństwa państwa. Nie sposób nie zauważyć rysującej się prawidłowości, że rozwijana przynajmniej od dwóch tygodni akcja nękania wybranych polityków czy dziennikarzy dotyka wyłącznie jednej opcji politycznej, tej patriotyczno- niepodległościowej. Akcji bez wątpienia stale koordynowanej w ramach przygotowanego scenariusza rozpisanego na kilka etapów. Akcji kontynuowanej bez lęku i obaw o dekonspirację zarówno wykonawców jak też samej struktury kierowniczo -organizacyjnej. Struktury niezbędnej do uzyskania wrażliwych informacji adresowych i biograficznych nie tylko głównych ofiar nękania, ale również tych, którzy służą do określenia "celów pozornych" - na przykład niewinnych internautów, pod których podszywa się sprawca. Jednak, przede wszystkim - struktury zdolnej do bieżącej oceny reakcji władzy i służb państwowych oraz opinii społecznej. Bez wątpienia dotychczasowe działania przyniosły rezultaty w postaci "efektu mrożącego" u grupy zaatakowanych dziennikarzy, polityków, redakcji. Niezależnie bowiem od ich indywidualnej odporności na prowokacje czy naciski zewnętrzne - przy codziennej pracy będą z różnym natężeniem reagować na całkiem wysokie ryzyko urzeczywistnienia się zagrożeń, którego doświadczyło w ostatnich tygodniach ich środowisko. Będą z pewnością podlegać jakże oczywistym obawom o bezpieczeństwo najbliższych - identyfikacja prywatnych mieszkań, zderzenie członków rodzin z realną siłą fizyczną służb państwowych w końcu nie jest niczym przyjemnym. Tym bardziej, że w tym układzie służby stają się swoistym efektorem w rękach "nieznanych" inspiratorów. I to niezależnie od indywidualnego przygotowania (i nastawienia) kolejnych funkcjonariuszy, strażaków czy ratowników zaangażowanych (oczywiście formalnie) w obsługę fałszywych alarmów.
Efektem staje się częściowa destabilizacja i dezintegracja funkcji kontrolnej ważnych społecznie grup opiniotwórczych - mediów i polityków. Destabilizacja prowadząca do chaosu i emocjonalności przekazu w miejsce uporządkowanego systemu dokumentowania i analizowania incydentów bezpieczeństwa. Procesu w oczywisty sposób zaburzonego wobec ataków synchronizowanych w różnych miejscach i czasie (kaskadowo) tak, by maksymalnie "przeciążyć" szczupłe możliwości mediów niezależnych. Ten oczywisty etap "rozmiękczania" odporności środowisk opiniotwórczych zapewne został w dużym stopniu zrealizowany - choć nie można wykluczyć incydentalnego powodu.
W obszarze medialnym zaobserwować można nowy kierunek narracji z wykorzystaniem "motywu wschodniego" jako docelowej grupy inicjatorów w zastępstwie nieodpowiedzialnych, młodocianych żartownisiów. Podchwytują to niektórzy komentatorzy i częściowo przedstawiciele władzy. W bardziej "zdystansowanym" duchu wypowiadają się doświadczeni publicyści, którzy nie rozstrzygając źródeł inspiracji wskazują na obiektywne korzyści dla rosyjskich czy białoruskich służb w dziele dalszej polaryzacji politycznej w Polsce.
(Przykład: artykuł WP "Udana akcja Kremla? Nawet jeśli nie, to właśnie tam strzelają korki od szampana" z 24.05.2026).
Jednak nawet takie "obiektywne" postawienie sprawy jest obarczone ryzykiem znalezienia się w grupie zmanipulowanych. Umyka bowiem zasadnicza kwestia wyizolowania środowiska politycznego Prezydenta RP i sprzyjającej mu grupki mediów - jako czynnika stricte wewnętrznego. Czynnika zagrażającego poczuciu swobody wyrażania i prezentacji poglądów w demokratycznym państwie.
Ostatni, bezpośredni atak na "hemisferę" Prezydenta RP sygnalizuje przejście do kolejnego etapu operacji - zapewne zasadniczego w kompleksie działań dezintegracyjnych. Stopniowane przenikanie do tej wrażliwej sfery odzwierciedla cel zasadniczy - wywarcie wpływu na decyzyjność i niezależność tego najważniejszego organu. W obszarze znacznie wykraczającym poza poczucie komfortu Karola Nawrockiego - do którego kierowane są wyrazy osobistego współczucia.
Dlaczego atak na media niezależne (wycinek zaledwie sceny publicystycznej) stał się elementem niezbędnym dla pomyślności całej akcji - pozostaje pytaniem otwartym przede wszystkim dla polskiej klasy politycznej. Jednak bezpośrednia sygnalizacja zagrożenia dla głowy państwa wymaga konkretnego umiejscowienia reakcji służb w kontekście ich własnej odpowiedzialności. Dotyczy to nie tyle oficjalnych deklaracji i komunikatów ze spotkań czy sztabów ale przede wszystkim - indywidualnej pracy operacyjnej i analitycznej funkcjonariuszy. I właśnie ich indywidualnej odpowiedzialności za efekty rozpoznania, wnioski analityczne i kształt przygotowywanych rekomendacji. Jest czymś zupełnie oczywistym, że wobec masowego charakteru zjawiska występuje niewątpliwie duża ilość danych (metadanych) widoczna dla działających zapewne zespołów w poszczególnych służbach. Są one bez wątpienia przygotowane do skonfrontowania uzyskanych wniosków z "motywem wschodnim" - sugerowanym od pewnego czasu w enigmatycznych wypowiedziach. Ale czy to dobry trop, czy przypadkiem znów nie kanalizujemy uwagi na jednym modelu? Przy takiej intensyfikacji zdarzeń warto rozpatrywać różne triady i nie zamykać się na konfigurację, która jest oczywista. Świadomość obecnego zagrożenia dla państwa i indywidualna troska o rzetelność formułowanych wniosków odnosi się wprost do konieczności zwarcia szyków i perfekcyjnej współpracy. I to co ostatnio umyka, a jest istotą bezpiecznego państwa, to utrzymywanie niezbędnego etosu służby i indywidualnej odpowiedzialności wszystkich funkcjonariuszy. To właśnie jest podstawą gwarancji bezpieczeństwa dla organów państwa w dobie zewnętrznych zagrożeń - czego nie są w stanie zastąpić nawet najbardziej patriotyczne i oddane ruchy obywatelskie, choć stanowią szlachetną tkankę społeczeństwa.
https://t.co/4eDHBak0ZK
Pamiętacie jak mówiłem, że będą? Dziś już SĄ - F-35 dla polskich pilotów!
Jestem dumny, że mogłem zapewni�� Wojsku Polskiemu najlepszy sprzęt na świecie 🇵🇱
Tak na szybko kilka pytań, zarówno tych formalnych, jak i nieformalnych. Tych oczywistych i tych mniej oczywistych.
Skąd taka zmiana? Dlaczego tym razem nie skierowano do tej sprawy funkcjonariuszy ABW, lecz policjantów z lokalnego komisariatu, którzy na co dzień nie zajmują się tego rodzaju działaniami w sprawach o szczególnej wadze i wrażliwości?
Chodzi przecież o wejście do prywatnego mieszkania prezesa Telewizja Republika, jednej z najważniejszych stacji informacyjnych w Polsce.
Czyżby uznano, że angażowanie ABW w podobne działania przynosi więcej szkód niż politycznych korzyści? Mam nadzieję, że tak, przynajmniej jeśli chodzi o głośne przypadki wykorzystywania tej służby do celów politycznych.
Zamiast tego zastosowano inny wariant (być może lista chętnych do podobnych działań w służbach się kurczy) i wykorzystano funkcjonariuszy z komisariatu Policji, którzy nie znając pełnego kontekstu sprawy, wykonują po prostu polecenia służbowe.
Trzeba wiedzieć, że w przyszłości to właśnie na nich najłatwiej będzie przerzucić odpowiedzialność za skutki podejmowanych takich działań. Dlaczego niektórzy funkcjonariusze tego nie dostrzegają i godzą się w tym uczestniczyć, to już odrębna kwestia.
Warto więc postawić podstawowe pytanie: kto podjął decyzję o wysłaniu tych funkcjonariuszy?
Z całą pewnością nie była to samodzielna decyzja poszczególnych policjantów, komisariatu ani nawet komendanta tej jednostki. Tego rodzaju decyzje nie zapadają spontanicznie. Musiały zostać skonsultowane zapewne w Komendzie Głównej, a śmiem twierdzić, że bez wiedzy Ministra MSWiA nikt funkcjonariuszy do prywatnego mieszkania prezesa telewizji ogólnopolskiej by nie wysłał.
I na koniec prosty eksperyment myślowy.
Wyobraźmy sobie, że w identyczny sposób funkcjonariusze policji lub innych służb pojawiają się w prywatnym mieszkaniu prezesa Telewizja Polsat albo TVN.
Wyobraźmy to sobie.
Referaty po 200–300 spraw. Symboliczne obciążenia gdzie indziej. Deklaracje o reformie zderzone z codziennością prokuratur rejonowych.
Co naprawdę zmieniło się w prokuraturze po styczniu 2024 r.?
Zapraszamy do lektury. Trzymajcie się mocno,
Cesarz to ma klawe życie....
https://t.co/SIJrxNI0Xt