Oświadczenie redakcji “Otwartej Konserwy”
W związku z dużymi emocjami jakie w ostatnim czasie wywołała nasza rozmowa z prof. Leszkiem Marksem stanowczo sprzeciwiamy się praktykom polegającym na próbie wykluczania z debaty publicznej osób mających inne, niż zakłada tzw. “konsensus”, poglądy.
Od początku istnienia “Otwartej Konserwy” naszym założeniem była otwartość na różne, często sprzeczne i przeciwstawne opinie i obserwacje na najważniejsze kwestie polityczne, społeczne, prawne, ekonomiczne czy ideologiczne. Jesteśmy ciekawi głosów prezentujących optykę tzw. głównego nurtu, ale uważamy, że należy przedstawiać także inne punkty widzenia, by spróbować je zrozumieć. Nie z każdym naszym gościem musimy się zgadzać. Nie każdy pogląd musimy podzielać. Jednak ufając w inteligencję naszych odbiorców wychodzimy z założenia, że przedstawiając szeroki wachlarz opinii i poglądów nasi odbiorcy wyciągają własne, przez nikogo nie narzucane, wnioski.
Ostatnie lata w przestrzeni medialnej pokazały ogromny upadek autorytetów, jak też zaskakujący wysyp “ekspertów” ferujących kategoryczne wyroki na niemal każdy temat. Rzeczywistość wielokrotnie i boleśnie udowodniła, że nie ma czegoś takiego jak jedna, jedyna słuszna wersja, a wygłoszona z największą powagą “opinia ekspercka” w krótkim czasie może okazać się bujdą na resorach. Przekonywano nas już, że nie ma nic złego w robieniu interesów z Rosją “taką jaka ona jest”. Zapewniano nas, że nosząc maseczki i nie wchodząc do lasu pokonamy wirusa z Wuhan. Z całą powagą najpierw twierdzono, że Ukraina padnie pod rosyjskim butem w ciągu kilku dni, po czym parę miesięcy później ci z tych samych ust słyszeliśmy, że to jednak Rosja zaraz zostanie rzucona na kolana. Nakazano nam (i wciąż się każe) likwidowanie źródeł ogrzewania na paliwo stałe grożąc, że w przeciwnym razie planeta spłonie. Jednocześnie państwowe instytucje ostrzegają, że ze względów bezpieczeństwa lepiej mieć na podorędziu… kozę czy piec kaflowy. Przykłady można mnożyć długo. Wszystko to słyszeliśmy z ust “ekspertów” głoszących jedyną, ich zdaniem, słuszną i obowiązującą prawdę. Wszelkie przejawy jej kwestionowania, zadawanie pytań czy posiadanie wątpliwości było i jest stanowczo potępiane. Bez względu na to czy pytania te zadaje doświadczony dziennikarz z ogromnym dorobkiem czy profesor mający za sobą dekady pracy naukowej i dziesiątki przeprowadzonych osobiście badań terenowych czy laboratoryjnych. Dla obrońców jedynej, słusznej prawdy nie ma to żadnego znaczenia.
Dlatego nie zamierzamy przepraszać za to, że otwarcie rozmawiamy — ani za to, że pytamy. Historia wielokrotnie pokazała, że największe błędy rodziły się nie z nadmiaru pytań, lecz z zakazu ich zadawania. Naszym zdaniem debata publiczna nie polega na chóralnym powtarzaniu tej samej tezy, lecz na sporze, który pozwala oddzielić prawdę od złudzeń. W tym także sporze naukowym, w którym dyskutują ze sobą osoby o zbliżonym dorobku i doświadczeniach. Nie zaś osoby z wieloletnim dorobkiem naukowym z internetowymi, często anonimowymi, “mędrkami”. Ci, którzy dziś próbują zamykać usta rozmówcom i wyznaczać granice „dopuszczalnych poglądów”, powinni pamiętać, że każda epoka była przekonana o swojej nieomylności — aż do momentu, gdy rzeczywistość brutalnie ją zweryfikowała. My pozostaniemy wierni zasadzie, od której zaczynaliśmy: wolna debata jeśli bywa niewygodna, to właśnie dlatego jest potrzebna. Bo prawda nie boi się rozmowy — boją się jej tylko ci, którzy nie są jej pewni.
Zgadzasz się? Podaj dalej! 👊🏻
To oni rozwalili system. Pokonali wszystkie kraje. Zdobyli 77 punktów. Drugi najlepszy wynik był od nich gorszy o 14 punktów. To ogrom. Z algebry i kombinatoryki otrzymali niemal maksymalne wyniki. Wygrali 28 Zawody Matematyczne Państw Bałtyckich. Uzyskali o 50 % więcej punktów, niż Finlandia, Dania, Szwecja, Litwa i siedem razy więcej punktów niż Islandia. Takich ludzi na lotnisku powinna witać prasa, minister nauki a wynik ogłaszać premier. To są nasi ambasadorzy. Gdyby otrzymywali choć 1 % budżetu finansującego pasmo porażek pod hasłem Polska piłka, byliby jeszcze większą potęgą. Osiągają to z zerowym finansowaniem. Nie mamy w kraju żadnego systemowego wsparcia takich ludzi. Żadnego. I to nie propaganda. To fakty. Chłopaki, jesteście siłaczami.
Oto przykłady działań antypolskiego rządu i to tylko z ostatnich dni 👇
👉 Minister Hennig-Kloska cieszy się, że Polacy kupują mniej praktycznie wszystkiego, bo to "dobrze dla klimatu".
👉 Kuratoria Oświaty po raz pierwszy zostały zaangażowane w promocję "tęczowych piątków" w polskich szkołach.
👉 Premier Donald Tusk za plecami Polaków wyraża zgodę na Pakt migracyjny, podpisując w Brukseli oświadczenie Europejskiej Partii Ludowej.
Idziemy drogą klimatycznych wariactw, indoktrynacji dzieci lewicową ideologią i narażania bezpieczeństwa Polaków masową migracją. To droga, którą znamy z wielu państw Zachodu, niszczących własną tożsamość, tradycyjne wartości i zdrowy ład społeczny. To droga donikąd.
Kochana Polsko, obudź się zanim będzie za późno! 🇵🇱
Podajcie dalej, niech jak najwięcej osób to zobaczy. Musimy konsekwentnie uświadamiać ludzi, co naprawdę dzieje się w naszym państwie wbrew propagandzie pro-rządowych mediów!
Człowieku @RobertBiedron - kłamco, który mnie zablokowałeś, tchórzu i lewacki fantasto - dość! Dość!
Dość kłamstw na temat młodzieży, a nie jak określasz ich "dzieciakami".
Ile lat przepracowałeś z młodzieżą?
Z iloma prowadziłeś rozmowy?
Z iloma rozwiązywałeś problemy wynoszone z domu, wynikające z niskiej samooceny, braku akceptacji, identyfikacji a wreszcie kulturowo-płciowej tożsamości?
Ja robię to od 25 lat. Takiego wzrostu problemów w szkołach oraz uczelniach - od momentu "wyzwolenia", organizacji waszych marszów równości /co za nazwa!/, promowania życia typu "jesteś kim chcesz i km się budzisz" - nie było.
A wiesz dlaczego? Bo młody człowiek, ma prawo szukać, pytać, błądzić, próbować się określać społecznie... a nawet płciowo - co Wy skrzętnie wykorzystujecie!
Z moich obserwacji, doświadczenia pedagogicznego, wychowawczego wynika, że ponad 95% przypadków osób tzw. niebinarnych jak ich określacie, transpłciowych, homo - to ludzie zagubieni, często z traumą, często z problemami społecznymi etc.
Okazuje się, że ulegają modzie tęczowych myśli i zachowań, Waszych fantazji i... ideologii!
Rozmawiając z nimi, często dochodzę do wniosku, że moja reakcja, rozmowa, traktowanie typu "jak wszyscy", z zainteresowaniem - przywraca normalny stan rzeczy. Tak! Normalny - czyli zachowania w społeczeństwie wychowanym na tradycji, normlanym porządku świata opartym na rodzinie z Kobiety i Mężczyzny.
Póki jestem nauczycielem - póty będę walczył z Waszą ideologią.
Dzieci ukraińskie w polskich szkołach będą się uczyć po ukraińsku i ukraińskiej historii wedle wymogów ukraińskiego ministerstwa edukacji, ale za polskie pieniądze.
I czego nie rozumiecie?