@mickpll Moim ulubionym zapisem w tym programie jest, jako że robił go PiS, to że dwie osoby mogą wziąć kredyt razem albo jako małżeństwo albo jak mają dziecko. Jak para chce wziąć przed ślubem kredyt w tym programie to jest to niemożliwe xd
@MNiedorozwoju@Kpelczynska@PL_2050 Dokładnie, poprzez limity i defacto to że wszystko trzeba oddać to mamy mniejszą zdolność (bo w normalnym kredycie te min 10% to wkład własny a w tym bierzemy cały kredyt). A te 20/60k dla rodzin to w sumie w kontekście demografii może kogoś przekona do kolejnego potomka
@kita13_a@TLewandowskiPoz@Kpelczynska@PL_2050 Ja wiem. Ale limity są niskie za m2 więc w wojewódzkich prawie nic nie kupisz, do tego jak nie jesteś małżeństwem tylko np. Narzeczenstwem bez dziecka to Ci się nie należy chyba że jedna osoba tylko weźmie kredyt
@parking_prawem To że nagrania z autobusów nie są jakoś automatycznie przetwarzane żeby ukarać ludzi jeżdżącymi buspasami to jest tak zmarnowany potencjał
@mickpll 5. Mówisz że jesteś zainteresowany ale to minimum 15% trzeba zejść
6 nie no tyle to nie. Właściciele nie są gotowi na takie negocjacje
7 mieszkanie wisi 3 miesiąc
@mickpll Jak to wyglądało u mnie:
1. Dwa ogłoszenia tego samego mieszkania ale w tym samym biurze
2. Spotykasz się, na klatce podpisujesz bezterminowy papier na 2%+VAT (i tak nisko)
3. Oglądasz mieszkanie
4. Dzwonisz i mówisz że deweloper oddaje za miesiąc 30% taniej nowe mieszkania
@LukaszFinanse@mickpll Ale też jej nie zwiększa. Skoro na rynek wpłynęło 105 mld a zostało 35 mld to znaczy że 70 mld się rozpłynęło. Jeżeli ktoś dodaje nowy kredyt (bo tym jest refinansu) ale spłaca nim stary to wychodzimy na 0
@mickpll zobacz, prawie 70% zaciągniętego długu zniknęło, czyżby to były refinanse? Zakładając jakiś bufor na faktyczne spłaty w tamtym roku połowa kredytów hipotek to refinansowanie a nie faktyczny zakup?
Ciekawy wątek poruszył @MaciejSamcik na swoim blogu.
W 2025 r. banki udzieliły ok. 105 mld zł kredytów mieszkaniowych, a zadłużenie netto wzrosło tylko o ok 35 mld zł a różnicę tłumaczy się rekordową skłonnością do przedterminowej spłaty kredytów i nadpłat. Polacy masowo nadpłacają kredyty, ale czy w momencie spadających stóp procentowych to rzeczywiście ma największy sens?
Z jednej strony kredyt tanieje, z drugiej w długim terminie inwestycje powinny dać wyższą stopę zwrotu niż oszczędność na odsetkach.
Moim zdaniem działa tu głównie psychologia. Polacy świeżo pamiętają skok rat i to, jak mocno uderzył on w domowe budżety. Teraz chcą przede wszystkim „pozbyć się problemu” i odzyskać poczucie bezpieczeństwa.
Do tego jako społeczeństwo nie jesteśmy szczególnie inwestycyjni, brakuje wiedzy i zaufania do rynku, więc zamiast potencjalnie wyższego zysku wybieramy spokój i brak długu.
Nadplacacie czy inwestujecie?