NOWA JAŁTA IDZIE NA NASZYCH OCZACH. I NIE, TO NIE JEST TEORIA SPISKOWA. TO JEST POLITYKA DLA DOROSŁYCH
Największy problem Europy nie polega dziś na tym, że USA, Rosja i Chiny nagle się kochają. Oni się nie kochają. Oni by sobie najchętniej wydłubali oczy, gdyby to dawało większy zysk. Problem polega na czymś znacznie gorszym. Na tym, że w jednej sprawie ich interes zaczyna się niebezpiecznie zazębiać.
Nie Europę silną, zjednoczoną, mającą własny przemysł, własny rynek, własne ambicje i własne jaja. Nie Europę, która potrafi powiedzieć „nie” Moskwie, „nie” Pekinowi i „nie” każdemu amerykańskiemu pajacowi, który uzna, że Stary Kontynent ma tylko salutować i płacić rachunki. Oni wolą Europę skłóconą, poszatkowaną, rozbitą na państwa, które będzie można brać pojedynczo jak kaczki na polowaniu.
Rosja chce takiej Europy, bo tylko taka Europa daje jej tlen. Kreml nie jest groźny dlatego, że jest wielki. Kreml jest groźny dlatego, że umie walić młotkiem w pęknięcia. Nie rozwala ściany od razu. Najpierw znajduje rysę. Potem wsadza tam propagandę, pieniądze, agenturę wpływu, politycznych idiotów, pożytecznych kretynów, internetowe ścierwo, które codziennie mieli ten sam przekaz: Unia zła, Zachód zgniły, demokracja słaba, Ukraina niepotrzebna, dyktat silnej ręki zbawi świat. I tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, aż w końcu część ludzi zaczyna powtarzać kremlowskie brednie z taką dumą, jakby odkryli prawdę objawioną, a nie połknęli haczyk razem z żyłką.
Chiny chcą Europy słabej z innego powodu. Pekin nie potrzebuje Europy zbombardowanej. Pekin potrzebuje Europy miękkiej. Takiej, która dużo gada, jeszcze więcej debatuje, a na końcu i tak boi się uderzyć tam, gdzie naprawdę boli. Chiny chcą rynku, technologii, wpływów, portów, infrastruktury, kontraktów, zależności. Chcą partnera, który nie będzie partnerem, tylko grubym klientem w eleganckim garniturze, przekonanym, że robi interes życia, podczas gdy właśnie sprzedał sobie kawałek przyszłości za chwilę spokoju i kilka konferencji o dialogu.
A USA? Tu dochodzimy do najciekawszego syfu. Bo normalna, klasyczna Ameryka rozumiała, że silna Europa wzmacnia Zachód. Ale trumpowska Ameryka nie myśli kategoriami Zachodu. Ona myśli kategoriami haraczu, lojalności i spektaklu. Masz być użyteczny. Masz kupować. Masz nie dyskutować. Masz słuchać. Jak nie słuchasz, to jesteś problemem. W tej logice zjednoczona Europa nie jest sojusznikiem. Jest konkurentem, klientem, czasem wręcz przeszkodą. Trump, Vance i cały ten cyrk objazdowy patrzą na Europę nie jak na wspólnotę interesów, tylko jak na stado, które trzeba trzymać krótko, najlepiej strachem, szantażem i opowieścią, że bez Ameryki wszyscy zdechniemy.
I tu właśnie spotykają się ich interesy. Rosja chce Europę rozbić. Chiny chcą Europę uśpić. Trumpowskie USA chcą Europę ustawić.
Każde z tych mocarstw gra własną grę, ale wszystkie korzystają na tym samym efekcie końcowym: na słabej Unii Europejskiej.
A teraz przejdźmy do Polski, bo tu zaczyna się kabaret w wersji mrocznej, bez śmiechu.
W Polsce pożytecznych idiotów jest tylu, bo Polska jest do tego idealnym terenem. Kraj na styku frontów. Kraj z historyczną traumą. Kraj wiecznie podkręcony emocjonalnie jak to mówią z krótkim lontem w dupie. Kraj, w którym połowa ludzi nie ufa drugiej połowie, a obie połowy mają jeszcze pretensje do reszty świata. Do tego internet, który premiuje nie mądrość, tylko wściekłość. Nie argument, tylko wrzask. Nie analizę, tylko mema z grubą czcionką i ryjem polityka przerobionym na świnię albo zbawcę narodu.
I wtedy na scenę wchodzą oni. Cała ta brygada narodowych zbawców, geopolitycznych analfabetów i internetowych husarzy od siedmiu boleści. Ludzie, którzy słowo „suwerenność” odmieniają przez wszystkie przypadki, a jednocześnie marzą o Polsce tak samotnej, że każdy większy gracz będzie mógł nią rzucać jak pustą puszką po piwie. To jest właśnie ten poziom absurdu, w którym człowiek drze mordę przeciw Brukseli, a nie widzi, że w praktyce toruje drogę Moskwie, Pekinowi albo dowolnemu cwaniakowi z Waszyngtonu, który uzna, że Europa Środkowa to magazyn, bufor albo pole testowe.
Wiecie, co mnie najbardziej bawi w tej całej „husarii z dupy”? Że najgłośniej szczekają właśnie ci, którzy na hasło „Niemcy” albo „Ukraina” momentalnie obsrywają zbroję. Niby wielcy patrioci, niby twardziele, niby ostatni obrońcy ojczyzny, a w praktyce wystarczy jedno słowo i już dostają politycznej sraczki, jakby im ktoś wlał wrzątek w kręgosłup. I to mają być ludzie, którym chcecie oddać państwo? Banda rozhisteryzowanych przebierańców, którzy zamiast myśleć kategoriami interesu Polski, reagują jak stado spłoszonych baranów tresowanych przez własne fobie. Tacy „przywódcy” nie poprowadzą kraju. Tacy przy pierwszym poważnym kryzysie albo padną na pysk, albo sprzedadzą wszystko, byle tylko znowu móc udawać odważnych przed własnym stadem idiotów.
Bo prawda jest brutalna. Bez Unii Polska nie stałaby się nagle wolna, potężna i dumna. Bez Unii Polska zostałaby wystawiona na wiatr. Gospodarczo, politycznie, strategicznie. Bez wspólnego rynku, bez wspólnej siły negocjacyjnej, bez funduszy, bez osłon instytucjonalnych, bez europejskich bezpieczników, które dziś tak wielu ludziom przeszkadzają tylko dlatego, że ograniczają miejscowych cwaniaków i przyszłych autokratów.
I BEZ ARMII. BEZ BRONI ATOMOWEJ. BEZ WŁASNEGO PRZEMYSŁU CIEŻKIEGO RÓWNEGO INNYM MOCARSTWOM CZOŁGÓW BA! NAWET BEZ WŁASNYCH MOTOCYKLI!
NA ROWERACH BĘDZIEMY TWORZYĆ HUSARIE BARANY.
I wtedy ci sami idioci, którzy dziś wyją o „dyktacie Brukseli”, zaczęliby wyć naprawdę. Wyć, kiedy złotówka dostałaby w ryj.
Wyć, kiedy inwestycje zaczęłyby spierdalać tam, gdzie jest stabilniej. Wyć, kiedy koszty bezpieczeństwa skoczyłyby tak, że państwo zaczęłoby doić obywatela jeszcze brutalniej.
Wyć, kiedy nagle okazałoby się, że wielcy gracze robią interesy ponad naszymi głowami, a Polska nie siedzi przy stole, tylko stoi pod ścianą i czeka, aż ktoś łaskawie otworzy drzwi.
Bo rozpad Unii nie oznaczałby żadnego romantycznego powrotu do wolności. Oznaczałby powrót do starej europejskiej szkoły gwałtu politycznego. Duzi siadają. Mali słuchają. Tylko tym razem zamiast Jałty mielibyśmy nowoczesną wersję tego samego burdelu. Trochę cyfrową, trochę finansową, trochę informacyjną, trochę wojskową. Mniej mapy rozkładanej na stole, więcej algorytmów, wpływów, nacisków, szantażu i uzależnień. Ale sens ten sam. Europa podzielona. Europa słaba. Europa do podziału.
I najgorsze jest to, że nie zabraknie w Polsce baranów, którzy jeszcze będą klaskać, kiedy zacznie się demontaż. Będą klaskać, bo wmówiono im, że demokracja jest przeszkodą, sądy są przeszkodą, wolne media są przeszkodą, Unia jest przeszkodą, prawa obywatelskie są przeszkodą. Przeszkadza im wszystko, co nie pozwala jednemu wodzowi, jednej partii, jednemu układowi położyć brudnych łap na całym państwie.
A kiedy już się okaże, że demokracja zdechła, że wolność słowa jest tylko dla swoich, że policja i prokuratura służą nie obywatelowi, tylko władzy, że gospodarkę trzyma za gardło strach, a politykę ustawia się przez naciski z zewnątrz — wtedy będzie za późno na płacz barany…
Wtedy ci sami pożyteczni idioci będą wyć. Będą wyć, że miało być lepiej. Będą wyć, że miała być suwerenność. Będą wyć, że mieliśmy odzyskać kontrolę. Będą wyć, że przecież nie o to im chodziło. Tyle że historia ma gdzieś intencje debili.
Liczą się skutki. A skutek może być tylko jeden: jeśli Europa pozwoli się rozmontować od środka, jeśli Unia pęknie, jeśli kolejne państwa zaczną bawić się w nacjonalistyczną masturbację zamiast budować realną siłę, to obudzimy się w świecie, w którym o losie Polski znów będą decydować inni.
Nie dlatego, że są niezwyciężeni. Dlatego, że znaleźli tu dość ludzi głupich, sprzedajnych albo ślepych, by otworzyć im drzwi od środka. I to jest właśnie najobrzydliwsze. Nie to, że mocarstwa grają brutalnie. Mocarstwa zawsze grały brutalnie.
Najobrzydliwsze jest to, ilu w Polsce wciąż marzy, żeby być nie podmiotem, tylko czyimś narzędziem byle dostać złudzenie znaczenia, parę lajków, chwilę politycznej podniety i poczucie, że „wreszcie ktoś zrobi porządek”. Porządek zrobi. Jak zawsze.
I nie oszukujmy się — w tym jątrzeniu przeciw Unii od dawna macza palce także część kościelnej hierarchii. Bo demokracja, świecka edukacja i społeczeństwo, które myśli samodzielnie, to dla takich środowisk śmiertelne zagrożenie. Im wygodniej żyje się tam, gdzie wierny ma słuchać, płacić i nie zadawać pytań. Bo pytania są groźne. Zwłaszcza te o pieniądze, wpływy i o to, dlaczego tak wielu purpuratów chętnie maszeruje ramię w ramię z ludźmi, którzy marzą nie o silnej Polsce, tylko o posłusznym stadzie baranów.
PS. Dla wszystkich, którzy usiłują przypisać mi, że jestem lewakiem — przeczytajcie to powoli, najlepiej dwa razy, bo może za pierwszym razem nie dotrze. Jestem twardym kapitalistą. Nie cierpię socjalu pod żadną postacią, również tego europejskiego. Kasa ma być za robotę, a nie za hodowanie całych stad ludzi żyjących z cudzej pracy. Nie na kolejne dziecko, nie na kolejnych rolników, gruntowych cwaniaków, górników, hutników, przebierańców od „strategicznych branż” i chuj wie kogo jeszcze, kto pierwszy ustawi się z wyciągniętą łapą po cudze. Europa rozdaje dziś za dużo i to właśnie jest jeden z jej największych problemów. Z tym lewackim rozdawnictwem trzeba skończyć. Nie dawać ryby. Dać darmową naukę, narzędzia i możliwość pracy. A ryby? Ryby to sobie, kurwa, łapcie sami. Bo najbardziej śmierdzi mi ten cały fałsz, kiedy prawacy drą mordy o wolnym rynku, odpowiedzialności i kapitalizmie, a potem pierwsi stoją w kolejce po dotacje, dopłaty, umorzenia, tarcze, rekompensaty i każdą inną darmochę, jaką tylko da się wyrwać. Tacy z was kapitaliści jak z dupy trąba.
Europarlament wam nie śmierdzi, kiedy można z niego doić kasę i grzać dupę na koszt innych. Do silnej armii też się, kurwa, nie rwiecie, bo w gruncie rzeczy jesteście zwyczajnie obsrani. Najlepiej, żeby ktoś inny nadstawiał za was kark, ktoś inny stał na froncie, ktoś inny ginął, a wy w tym czasie będziecie dalej odpierdalać rekonstrukcje w cudzych mundurach po sutym obiadku i udawać wielkich patriotów. Bohaterowie z ryja, tchórze z kręgosłupa.
I żeby sprawa była jasna! Dla mnie patriotyzm nie zaczyna się od jebnięcia sobie foty w replice furażerki przy grobie któregoś z WYKLĘTYCH, wrzucenia go na Facebooka z podpisem „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Śmierć lewackim szmatom” i lansowania się potem z gębą, która w ich własnym przekonaniu wygląda na zamyśloną, a tak naprawdę aż błaga o odrobinę rozumu. To nie jest żaden patriotyzm. To jest ordynarnie kurewski lans i to najgorszego sortu, bo uprawiany nad cudzymi grobami, które, kurwa, powinny być święte, a nie traktowane jak tani rekwizyt do politycznego lansu i internetowego pajacowania.
Reflecting on what engineers love about Claude Code, one thing that jumps out is its customizability: hooks, plugins, LSPs, MCPs, skills, effort, custom agents, status lines, output styles, etc.
Every engineer uses their tools differently. We built Claude Code from the ground up to not just have great defaults, but to also be incredibly customizable. This is a reason why developers fall in love with the product, and why Claude Code's growth continues to accelerate.
I wanted to share a few ways we're seeing people and teams customize their Claudes.
Building AgentCraft v1 with AgentCraft v0 is 🤌
Managed up to 9 Claude Code agents with the RTS interface so far. There's a lot to explore, but it feels right.
v1 coming soon
BIZNESMENI LISTY PISZĄ
Swoje zdecydowane poparcie dla CPK wyraziła Rada Polskich Przedsiębiorców Globalnych
Niedługo w gronie przeciwników projektu pozostanie już chyba tylko @LasekMaciej@lis_tomasz oraz landlordzi z Baranowa🤷♂️
Maven surefire tip! 💡🧵👇🏻
This is a nice #maven and #intellij tip to boost your surefire test speed and quality.
Just add this configuration to your surefire configuration and Bob's your uncle: 👇🏻
Correct in theory, wrong in practice. This sheet totally ignores mechanical sympathy. The cache misses caused by a LinkedList cannot be repaid in any way by its other features.
After three weeks of writing here it is: async-profiler - manual by use cases: https://t.co/1H6xxCbbrN I hope you will enjoy it. I would like to say thank you to @AndreiPangin@parttimen3rd@k_zybala and @MGrzejszczak for all the contribution.
Async-profiler 2.9 is released. Quick test of new live mode:
https://t.co/RBaJFUpFK3
In one word: WOW. This makes finding heap memory leaks much easier, since we can do it on production env. Thank you @AndreiPangin.
"I/O is no longer the bottleneck"
Reading a 413MB text file and calculate ordered word frequencies. Such a strong nerd sniping sensation with this one 🤣. Would love to see a proper Java implementation, the linked one e.g. allocates heavily. Besides...
https://t.co/CkQhQuTPI3
Hands-on coding is the best way to learn Go.
That's why I've open-sourced the learngo repository.
So you can:
👉 Learn by fixing 1000+ tiny broken Go programs.
👉 Each challenge comes with a solution with further explanations.
https://t.co/R4TyCAQObO
#golang