This is Marta Kostyuk from Kyiv telling you how her family survives the war.
The official US Open channel avoided posting this. Please share this video so a Ukrainian voice can be heard. 🇺🇦🙏
Śledztwo, w którym prokuratura wezwała @NawrockiKn w charakterze świadka toczy się w sprawie ułatwienia Prezydentowi RP niedopełnienia obowiązków polegającego na nieodebraniu ślubowania od czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
@prezydentpl@NawrockiKn Na Boga, Pan nie powołuje sędziów TK, powołuje ich Sejm. Pan odbiera od nich ślubowanie. W tej kwestii ma Pan rolę wyłącznie ceremonialną. Kropka.
Siostra Suszka demaskuje Giertycha!
Jeżeli Nikol Suszek mówi prawdę, a Giertych jako adwokat miał z nią roboczy kontakt, koń nie może bronić Krala. Ma konflikt interesów! Przepisy na to nie pozwalają. Kropka.
Kto o tym wiedział? Kto wpuścił go do sprawy? I czy izba adwokacka wreszcie przestanie udawać, że nic nie widzi?
@TomaszSakiewicz@michalkarnowski@adwokatRosati@JacekKarnowski@K_Stanowski
dwa przykłady kurestwa..
P Matysiak z "razem" -minister Klimaczak winny wypadku na autostradzie gdzie tirowiec najechał na ekipę remontową.
P Sliz z P2050-mam nalepsze zdanie, najwyzsza ocenę min Berka, ale zagłosuję przeciw.
Dwie kurwy-jedna polityka.
Nie tylko Jacek Sasin potrafi przepalić miliardy z tak wdzięcznym, stoickim spokojem. Jeśli szukacie absolutnego wirtuoza gospodarczej katastrofy, wybitnego technokraty od stawiania rdzewiejących symboli i mistrza wprowadzania portfeli spółek Skarbu Państwa na głęboką mieliznę, oto instrukcja obsługi według posła Marka Gróbarczyka. Jak z dobrze prosperującego giganta chemicznego zrekonstruować w krajobrazie Pomorza Zachodniego przemysłową Sodomę i Gomorę, zbankrutować całą Grupę Azoty, wypuścić na rynek nieistniejący polipropylen, a na koniec oświadczyć, że za wszystkim stoi niemiecki wywiad i Donald Tusk?
Wystarczy postępować według sprawdzonego przez lata schematu.
Instrukcja obsługi katastrofy: Jak powtórzyć wyczyn ze stępką, ale na skalę 7 miliardów złotych
Każda wielka klęska ma swój skromny, malowniczy początek. Poseł Marek Gróbarczyk zapisał się w pamięci Polaków jako wizjonerski architekt przemysłu stoczniowego. Młodsi czytelnicy mogą nie pamiętać, ale ten były minister gospodarki morskiej postanowił kiedyś odbudować polski przemysł okrętowy za pomocą słynnej stępki pod prom „Rawa”, ustawionej w Szczecinie. Stępkę uroczyście poświęcono, ostukiwano młoteczkami, po czym... po prostu zostawiono na pastwę rdzewienia, bo okazało się, że nikt nie miał planów statku, finansowania ani pojęcia, jak go zbudować.
Gdyby ktoś myślał, że porażka w skali kilkunastu milionów złotych zniechęci tak wybitny umysł do wielkich projektów, byłby w głębokim błędzie.
Skala musiała rosnąć. Zamiast stoczni postanowiono więc uszczęśliwić Grupę Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. mega-inwestycją o nazwie Polimery Police.
Zamiast budować małe, bezpieczne instalacje, przyjęto zasadę wariantu „Sasin Plus”:
- Znajdź stabilną, zyskowną spółkę skarbową z tradycjami (Zakłady Chemiczne Police).
- Wymyśl dla niej bezprecedensowo drogi projekt – wybudowanie potężnego kompleksu petrochemicznego do produkcji polipropylenu (tworzywa sztucznego używanego we wszystkim, od kubków po zderzaki samochodowe).
- Niedoszacuj koszty o jakieś kilkadziesiąt procent, aby banki chętniej dawały kredyty.
- Podpisz kontrakt z zagranicznym wykonawcą na miliardy złotych i patrz, jak wszystko stopniowo się rozlatuje.
Matematyka według PiS: Z 4,5 miliarda robi się 7 miliardów (czyli jak utopić Azoty)
Początkowy budżet Polimerów Police zakładał kwotę urokliwą i znośną – około 4,5 miliarda złotych. Jednak prawdziwy geniusz inwestycyjny polega na tym, że cyferki na papierze podlegają nieustannemu pęcznieniu. Nim budowa dobiegła końca, budżet napuchł do porażających 7 miliardów złotych.
A jak finansowano to wielkie marzenie o potędze polskiego plastiku? Poprzez gigantyczne kredyty bankowe, niezabezpieczone pożyczki wewnątrz grupy oraz kreatywne zastawianie wszystkiego, co w Zakładach Chemicznych Police nie było przykręcone do podłogi. Dług całej Grupy Azoty wybił w pewnym momencie w kosmiczny sufit 18,2 miliarda złotych. Same roczne koszty odsetek od tego zadłużenia sięgnęły abstrakcyjnej kwoty 800 milionów złotych. Spółka chemiczna, która przez dekady generowała potężne zyski i stanowiła trzon gospodarczy regionu, z dnia na dzień została sprowadzona przez wizjonerskie zarządzanie na skraj bezwzględnej upadłości.
Gdy inwestycja była już niemal gotowa, należało postawić kropkę nad „i” i uroczyście otworzyć zakład.
W połowie 2023 roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, przecinano wstęgi, przemawiano o wstawaniu z kolan i odtrąbiono wielki sukces. Problem w tym, że jak ujawniły drobiazgowe audyty i wielotomowe wnioski do prokuratury składane przez nowe władze spółki, fabrykę uruchomiono... w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia.
Zawiadomienia trafiające do Prokuratury Okręgowej w Krakowie malują obraz absolutnego chaosu i radosnej twórczości dyrektorskiej:
- Fabryka została formalnie i praktycznie uruchomiona bez kluczowych pozwoleń na użytkowanie (te zaczęto dopiero kompletować w 2024 roku).
- Puszczono w ruch gigantyczny zakład pracujący na skrajnie łatwopalnych substancjach (łatwopalny propan, propylen oraz wybuchowy wodór) bez przeprowadzenia wymaganych testów integralności i odbiorów technicznych.
Jak podsumowała wprost Małgorzata Królak, wiceprezes Grupy Azoty: zrobiono po prostu „nieodpowiedzialny eksperyment, w którym na szali znalazło się zdrowie i życie pracowników oraz mieszkańców Polic”. Gdyby ta bomba technologiczna eksplodowała, z Polic zostałby tylko krajobraz księżycowy.
Wielki szantaż rzeczywistości: Świat nie potrzebuje polipropylenu z Polic
Żeby katastrofa była kompletna, genialni stratedzy z czasów Zjednoczonej Prawicy przeoczyli drobny detal – rynkowy popyt. W 2019 roku na światowych rynkach doszło do załamania cen polipropylenu, co sprawiło, że cały ten biznesplan od początku był dziurawy niczym ser szwajcarski.
Gdy fabryka w Policach miała wreszcie zarabiać miliardy na spłatę długów, okazało się, że ma usterkę za usterką, produkcja bez przerwy staje, a gotowego materiału nie ma komu sprzedawać po cenach zapewniających rentowność. W efekcie wielki flagowiec wyprodukował symboliczną partię towaru, po czym w połowie 2025 roku po prostu zgaszono światło. Gigant za 7 miliardów złotych stanął na kołkach, generując miliony strat dziennie za samo stanie i niszczenie nieprzystosowanych do zimowania instalacji.
W listopadzie 2025 roku zarząd spółki zależnej Grupa Azoty Polyolefins zmuszony był wręcz złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Police – miasto żyjące z chemii – stanęło w obliczu wizji tysięcy zwolnień i ruiny budżetowej.
Cudowne ocalenie za symboliczne 4 złote (i miliardowy rachunek)
Jak wyciągnąć spółkę z bankructwa, gdy banki pukają do drzwi z komornikiem? Trzeba znaleźć innego państwowego giganta i zmusić go do wyłożenia gotówki. Do akcji musiał wkroczyć Orlen.
W kwietniu 2026 roku Orlen podpisał wstępne porozumienie, na mocy którego przejmuje pełną kontrolę nad Polimerami Police. Cena zakupu akcji? Symboliczne 4 złote. Tak, dobrze czytacie: inwestycję zaplanowaną i wybudowaną za niemal 7 000 000 000 złotych wyceniono na równowartość jednej taniej bułki z masłem.
Oczywiście Orlen nie dostaje tego za darmo. W ramach skomplikowanej restrukturyzacji i paktu z bankami płocki koncern musi dorzucić do interesu około 1,18–1,35 miliarda złotych na spłatę palących długów i dokończenie budowy. Eksperci szacują, że aby ta „najnowocześniejsza fabryka w Europie” w ogóle zaczęła bezpiecznie i stabilnie produkować cokolwiek, trzeba w nią pompować kolejne setki milionów złotych co najmniej do 2027 roku. Dzięki tej karkołomnej operacji dług Grupy Azoty spadł z 18,2 miliarda do „zaledwie” 13,2 miliarda złotych, co i tak oznacza, że spółka przez najbliższe lata będzie spłacać same odsetki zamiast inwestować.
Teoria spiskowa posła Gróbarczyka: „To wszystko sprawka Berlina!”
I tu na scenę wkracza nasz główny bohater, cały na biało. Czy Marek Gróbarczyk uderzył się w piersi? Czy poseł PiS przeprosił mieszkańców Polic i akcjonariuszy Azotów za wtopienie miliardów w niewypał? Ależ skąd! W myśl najlepszych wzorców komunikacji politycznej najlepszą obroną jest atak i zrzucenie winy na sąsiada zza Odry.
Podczas konferencji prasowych i występów medialnych poseł Gróbarczyk przedstawił zdumionym Polakom swoją autorską wersję wydarzeń. Jego zdaniem:
Fabryka była wspaniała, działała genialnie i przynosiła gigantyczne zyski (mimo że audyty wykazują braki odbiorów, ciągłe awarie i brak możliwości bezpiecznej pracy).
Wyłączenie zakładu to nie wynik usterek i braku pieniędzy, lecz świadomy sabotaż i dywersja ze strony rządu Donalda Tuska.
Dlaczego rząd miałby wyłączyć fabrykę za 7 miliardów? To proste! Niemieccy koledzy Tuska z Berlina tak kazali. Ponieważ Niemcy są głównym producentem tworzyw sztucznych w Europie, Polimery Police stanowiłyby dla nich śmiertelne zagrożenie. Żeby zadowolić niemieckich mocodawców, rzekomo wyłączono polski zakład, a Zachodniopomorskie ma stać się „zielonym, trawiastym terenem wypoczynkowym dla mieszkańców Berlina”.
Ta zuchwała narracja ma jednak mały feler: o ile łatwo opowiadać bajki o niemieckim spisku w telewizyjnym studiu, o tyle znacznie trudniej obronić je przed prokuratorem, gdy na stole leżą tysiące dokumentów technicznych, decyzje o braku odbiorów PPOŻ i wyciągi z pustych kont bankowych.
Prokuratura, CBA i ABW wchodzą do gry
Sytuacja wokół Polimerów stała się tak absurdalna, że w marcu 2026 roku politycy PiS (w tym sam Gróbarczyk) pobiegli do prokuratury z 66-stronicowym zawiadomieniem, oskarżając nowy zarząd i polityków Koalicji Obywatelskiej o celowe niszczenie fabryki i niegospodarność.
Problem w tym, że zarząd Grupy Azoty wyprzedził ten ruch i już od końca 2025 roku systematycznie składa własne, poparte potężnymi audytami zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez poprzedników.
Prokuratura Okręgowa w Krakowie prowadzi śledztwo wielowątkowe, które obejmuje:
- Wyrządzenie szkody majątkowej wielkich rozmiarów w majątku Grupy Azoty.
- Wyprowadzanie niezabezpieczonych pożyczek na sumę 1,8 miliarda złotych do spółki-córki, mimo wiedzy o jej nieoperacyjności.
- Podjęcie decyzji o rozruchu chemicznym instalacji bez wymaganych prawem pozwoleń i odbiorów budowlano-technicznych, co stwarzało bezpośrednie zagrożenie katastrofą na dużą skalę.
Niezależnie od tego, jak potoczą się prokuratorskie śledztwa, historia Polimerów Police przejdzie do podręczników ekonomii i politologii jako podręcznikowy przykład, jak za pomocą politycznej gigantomanii, ignorowania praw rynku i kompletnie bezkarnego gospodarowania państwowym majątkiem można zrujnować przemysłowego giganta.
Marek Gróbarczyk udowodnił po raz kolejny, że stępka w stoczni to nie był przypadek przy pracy – to po prostu styl zarządzania. A że kosztowało to podatników i spółki Skarbu Państwa jedyne 7 miliardów złotych? Cóż, najwyżej znowu powie się w mediach, że to wina Berlina.
Redaktor AtuśMi®
Bibliografia / Źródła:
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. z 2024 r. poz. 17 ze zm.) – art. 296 (wyrządzenie szkody w obrocie gospodarczym) oraz art. 163 (sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób).
Oficjalne komunikaty giełdowe i prasowe Grupy Azoty S.A. dotyczące audytów oraz zawiadomień do Prokuratury Okręgowej w Krakowie w sprawie projektu Polimery Police (listopad 2025 – wrzesień 2026).
Raporty giełdowe i sprawozdania finansowe spółki Grupa Azoty Polyolefins i ZCh Police za lata 2023–2026.
Dokumentacja porozumienia restrukturyzacyjnego pomiędzy Grupą Azoty, Orlen S.A. a konsorcjum banków finansujących (kwiecień–sierpień 2026).
Wypowiedzi medialne i stenogramy z konferencji prasowych posła Marka Gróbarczyka oraz przedstawicieli Ministerstwa Aktywów Państwowych (Radio Maryja, TVP Szczecin, Wirtualne Media, PAP, 2025–2026).
Dzień dobry w czwartek!
59 lat temu Szwecja w ciągu jednej nocy przeszła z ruchu lewostronnego na prawostronny.
O godzinie 5.00 kierowcy po prostu zmienili stronę drogi.
Ta ogromna operacja udała się dzięki przygotowaniu, dobrej informacji i współpracy obywateli...
Ludzie potrafią zaakceptować nawet wielką zmianę, gdy rozumieją jej sens, wiedzą, co ich czeka, a państwo traktuje ich poważnie...
Ale czy traktuje?
Dobrego dnia!
Dobra reforma zaczyna się nie od nakazu, lecz od zaufania.
Jak Jaki i Ziobro pracowali dla „Mańka”.
Flagowy program „Praca dla więźniów”, którego autorem, inicjatorem i nadzorcą był Patryk Jaki, a patronem politycznym Zbigniew Ziobro, okazał się wygodnym narzędziem dla ludzi z półświatka. W 2017 r., gdy Jaki ogłaszał swoją „rewolucję resocjalizacyjną”, spółka powiązana z Marianem W. ps. „Maniek”, DeltaOils Plus, podpisała umowę ze Służbą Więzienną. Biznes domniemanego szefa mafii paliwowej dostał stały dopływ taniej siły roboczej z Zakładu Karnego w Wojkowicach.
Program, rozdmuchiwany jako sukces Suwerennej Polski, służył pompowaniu statystyk i rozmywaniu odpowiedzialności. Publiczne pieniądze i ulgi płynęły do wybranych firm, a podejrzane figury mogły liczyć na ciszę systemu. „Maniek” jest oskarżony o kierowanie gangiem, który wystawił niemal 12 tys. fikcyjnych faktur paliwowych na 1,5 mld zł. Śledczy wskazują, że ok. 120 mln zł miało zasilić giełdę Zondacrypto. Ten sam człowiek przez lata korzystał z więźniów.
Jaki i Ziobro przez lata chwalili się „pracą za kratami”. W praktyce stworzyli mętny mechanizm, w którym ministerstwo sprawiedliwości stało się dostawcą taniej siły roboczej dla biznesmena powiązanego z miliardowym wyłudzeniem VAT. NIK już wcześniej punktowała nieprawidłowości w programie. Teraz wychodzi, że beneficjentem był człowiek oskarżony o jedną z największych afer paliwowych w kraju.
To obraz systemu, w którym resocjalizacja była fasadą, a państwo, partnerem dla tych, których powinno ścigać. Jaki ogłaszał program. Ziobro nadzorował resort. A „Maniek” dostawał więźniów. Polska sprawiedliwość według Solidarnej Polski.
Wczoraj, 2 września 2026 r., służby zatrzymały trzy osoby w sprawie Zondacrypto - byłą żonę „Mańka” Jaromirę W., jego zaufaną współpracownicę Annę P. oraz inwestora Rafała Zaorskiego. W mieszkaniach zabezpieczono luksusowe auta, zegarki, biżuterię i gotówkę. Prokuratura mówi o kluczowych informacjach także w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka.
To może być klucz do tajemnicy, jak Ziobro poznał, swojego sponsora, Przemysława Krala.
@SmiechemGo Za takie gadanie ludzie pokroju Gróbarczyka, Sasina czy Obajtka powinni trafić za kraty na dekady. Gdyby zamiast Olefin III w Płocku i Polimerów w Policach zainwestowano w hydrokraking, to byśmy dzisiaj nie musieli robić fikołków z ochroną rynku przed wzrostem cen paliw.