Zdolni, niewidzialni. Dzielnym się tym filmem. Tysiące polskich uczniów pozostaje niezauważonych przez Polski system edukacji. Talentów, które swoją wrażliwością, wiedzą często wyprzedzają system. Jako nie przystający swoją ciekawością do modelu, w którym klasa staje się murawą a każdy odstający kłos jest ścinany, są marginesem. Z czasem przepadają. System ich całkowicie odrzuca. Widzę po moich stypendystach, jakim skarbem są dla Polski Ci młodzi ludzie. Inni niż wszyscy. Ta inność tych ludzi jest tak naprawdę przepustką Polski do przyszłości. Tylko nasz system edukacji w najmniejszym calu tego nie dostrzega. Dlatego tak głęboko poruszyła mnie kampania Osady Wiedzy.
Dlatego chciałbym, aby cała Polska zobaczyła ten spot. Podpisuję się pod nim. Dzielę się w komentarzu linkiem do akcji. Zrobił minimalną ilość wyświetleń na YouTube a akcją powinna żyć cała Polska. Proszę, dzielcie się nią, udostępniajcie ją. Niech coś zmieni w tym kraju.
Bonżur, czyli inteligencki rasizm
🇫🇷 Karol Nawrocki spotkał się z młodzieżą w Juracie. Gwiazdą wieczoru był Skolim, czyli Konrad Skolimowski, król latino, właściciel stacji benzynowej w Czeremsze i marki własnych kabanosów.
🇫🇷 To wydarzenie spowodowało ogólnopolską dyskusję o guście prezydenta i jego wyborców. Zbigniew Hołdys napisał na X, że program w Juracie „ma adekwatny poziom": Skolim - ten, co śpiewa o bzykaniu panienek na blacie.
🇫🇷 Hołdys w innym wpisie dodał, że "socjologia jest nieubłagana": mieszkańcy dużych miast, głosujący na KO i Tuska, lubią jazz, muzykę klasyczną i poezję śpiewaną. Tymczasem mieszkańcy prowincji, głosujący na PiS i Nawrockiego, lubią "muzykę taneczną z gatunku discopolo".
🇫🇷 Tomasz Lis z kolei uznał, że Skolim Nawrockiemu odpowiada, bo ten nie słuchałby przecież Mahlera czy Szostakowicza. Wszak to "nie jest muzyka gangusów i sutenerów". Obelgi wobec gatunku muzycznego nie da się odnieść tylko do jednego słuchacza Czy w Polsce są ponad dwa miliony gangusów i sutenerów? Bo tylu Skolim ma słuchaczy na Spotify
🇫🇷 W 1978 roku Pierre Bourdieu wygłosił prelekcję „Rasizm inteligencji". Argumentował, że różne grupy społeczne wytwarzają sposoby usprawiedliwiania własnej pozycji. „Rasizm inteligencji" uzasadnia jej dominację: dyplomy, przedstawiane jako świadectwa inteligencji, zastępują dawne tytuły własności i szlachectwa, a odziedziczony kapitał kulturowy uchodzi za naturalny talent, którego inni nie mają.
🇫🇷 Étienne Balibar także opisał „rasizm bez ras". Nie musi on odwoływać się do biologicznej dziedziczności: kultura może zacząć funkcjonować jak natura - może zamykać ludzi w rzekomo nieprzekraczalnych różnicach i „niekompatybilnych" sposobach życia.
🇫🇷 Dyskusja nad koncertem Skolima pokazuje, że nasze elity uprawiają inteligencki rasizm. U Lisa „gangusi i sutenerzy"odnoszeni nie tylko do Nawrockiego, ale do gustu muzycznego, to nie jest ocena estetyczna, ale ostrzeżenie przed moralną zarazą.
🇫🇷 Ta zaraza jest przy tym chyba dziedziczna, bo w ocenie redaktora nawet Duda wypada lepiej: wprawdzie "też lubił Zenka", ale był „synem inteligentów krakowskich i mężem córki wybitnego poety", więc „pewna granica była nieprzekraczalna". Obecni lokatorzy pałacu mają „zerowe niemal zasoby kulturowe", stąd „klimaty knajacko-kibolskie".
🇫🇷 Hołdys podaje dwie przyczyny kulturowych i politycznych wyborów wsi: to „brak informacji" albo „konserwatywna tradycja". Czyli: niewiedza albo zacofanie. Nie ma trzeciej opcji: że ci ludzie mają prawo lubić to, co lubią, i że ocenili elity i wypadły one źle.
🇫🇷 To wpis etnograficzny. „Ludzie liberalni powinni zajrzeć na tiktoka i zobaczyć, jak wygląda ten inny świat". Toż to propozycja safari! A poziom empatii wobec tego innego świata zatrzymuje się na: „zrozumieć, że on istnieje". Czyli maksimum szczodrości to przyznanie, że tamci są.
🇫🇷 Prawica na całym świecie rozumie inteligencki rasizm, więc świadomie uwzniośla gust zwyczajnych ludzi i czyni go gustem narodowym - żeby przywrócić tym ludziom poczucie godności i przynależności.
🇫🇷 A potem patrzy, jak elita w swoim klasizmie znowu się kompromituje. A ponieważ to politycznie działa, w pakiecie idzie pogarda dla wiedzy i traktowanie eksperta jak wroga klasowego.
🇫🇷 Atak na godność powoduje też, że inna krytyka, nawet merytoryczna, trafia do tego samego godnościowego worka i przestaje działać. Zarzut prawny wobec Nawrockiego i jego wyborców jest odczytany jako kolejna porcja tej samej pogardy, a nie argument w sporze.
🇫🇷 Bourdieu zakładał, że do jakiegoś czasu zwyczajni ludzie uznają "hierarchię gustu" i gdy elita ich krytykuje, wstydzą się. Ale w pewnym momencie przestają tę hierarchię uznawać, a krytyczne wypowiedzi elit już ich nie upokarzają, a zaczynają mobilizować. U nas zaczęło się to od Andrzeja Leppera i jego "skończył się Wersal, a nasiliło po 2015 roku.
🇫🇷 Ale my nadal słuchamy Mahlera. I z głupią nadzieją dinozaurów, że to, co w naszym kierunku leci, to spadająca gwiazda, mówimy sobie bonżur.
"Rower to powolna śmierć dla planety."
Tym właśnie prowokacyjnym zdaniem pewien bankier kiedyś zaskoczył ekonomistów.
Jego słowa brzmiały ostro i ironicznie, ale zmuszały do refleksji.
"Rowerzysta to prawdziwa katastrofa dla gospodarki kraju.
Nie kupuje samochodu i nie bierze kredytu, żeby go spłacać.
Nie wykupuje ubezpieczenia.
Nie kupuje paliwa.
Nie płaci za przeglądy, serwis ani naprawy.
Nie potrzebuje płatnych parkingów.
Rzadko powoduje poważne wypadki.
Nie domaga się budowy kolejnych autostrad.
I co najgorsze — pomaga człowiekowi pozostać zdrowym i nie przybierać na wadze.
Zdrowy obywatel jest prawie bezużyteczny dla systemu gospodarczego.
Nie kupuje leków.
Nie zapełnia szpitali ani przychodni.
Nie zwiększa PKB swoimi chorobami.
Ekonomicznie jest niemal "niewidoczny".
Tymczasem każdy nowy McDonald's tworzy co najmniej trzydzieści miejsc pracy:
dziesięciu kardiologów,
dziesięciu dentystów,
dziesięciu dietetyków i specjalistów od żywienia...
i oczywiście pracowników samej restauracji.
I wtedy pojawia się ostre pytanie: co wybierzesz — rower czy McDonald's?
Warto się nad tym zastanowić. Bo za tym paradoksem kryje się gorzka prawda: w świecie, w którym zdrowie nie zawsze napędza gospodarkę, bycie zdrowym jest niemal aktem rewolucyjnym.
A tak przy okazji — chodzenie pieszo jest jeszcze gorsze. Piesi nie kupują nawet roweru. "
za Kawa z mlekiem
Mamy rewelacyjnego Prezydenta!
Pełna zgoda z Prezydentem @NawrockiKn, oznaką męskości jest rodzina! Oznaką męskości jest wzięcie odpowiedzialności za rodzinę, bycie gotowym do poświęceń!
Tak, gotuję, sprzątam(choć nienawidzę), zaplatam warkoczyki, chodzę na zakupy, a i lalkami się bawiłem, bo jestem mężem, ojcem, jestem mężczyzną😎💪🇵🇱‼️
- Cuando un tipo de derecha no es cazador y no le gustan las armas, no sale a cazar y no compra armas.
- Cuando un tipo de izquierda no es cazador y no le gustan las armas, pide que sea prohibida la caza y la venta de armas.
- Cuando un tipo de derecha es vegetariano, no come carne.
- Cuando un tipo de izquierda es vegetariano, hace campaña en contra de los alimentos de carne y le gustaría que se prohibiese comer carne.
- Cuando un tipo de derecha es homosexual, hace una vida normal.
- Cuando un un tipo de izquierda es homosexual, hace apología de la homosexualidad, va a las manifestaciones "orgullo gay" y acusa de "homofóbicos" a todos los que no piensan como él.
- Cuando alguien de derecha pierde el trabajo, piensa en cómo salir de la situación y hace todo lo posible por encontrar un nuevo trabajo.
- Cuando alguien de izquierda pierde su trabajo, va a quejarse con el sindicato, gasta hasta el último día y va a todas las manifestaciones y huelgas contra la derecha y en contra de los empresarios.
- Cuando a un tipo de derecha no le gusta un programa de televisión, cambia de canal o apaga el televisor.
- Cuando a un tipo de izquierda no le gusta un programa de televisión, se queja y denuncia en los periódicos, las radios, los canales de televisión, se une a algún partido político de izquierda para promover una causa con el fin del alcanzar el cierre definitivo del canal de televisión que transmite el programa que no le gusta.
- Cuando un tipo de derecha es ateo, no va a la iglesia.
- Cuando uno de izquierda es ateo, se burla y persigue a todos aquellos que creen en Dios, denuncia la escuela o la institución que exponga un crucifijo, protesta contra cualquier signo de identidad religiosa, pide que se expropien los bienes de la iglesia, que se prohíba la semana santa y cada procesión o peregrinación (contra el Islam no hace nada porque no tiene el coraje).
- Cuando un tipo de derecha tiene problemas económicos, busca la manera de trabajar y ganar más dinero o trata de encontrar financiación para pagar sus deudas, y si puede, ahorra.
- Cuando un tipo de izquierda tiene problemas económicos le echa la culpa a la derecha, a los empresarios, a la burguesía, al capitalismo, a los neo conservadores etc., etc., luego se pone en contacto con un sindicato con la esperanza de que luego lo metan en un partido político o donde se pueda.
- Cuando un tipo de derecha lee este escrito, se ríe y si tiene ganas lo envía a sus amigos.
- Cuando un tipo de izquierda lee este escrito, se pone furiozo y trata de fascista y retrógrado a quién lo ha escrito y se lo envió.
Sólo cabría agregar: Un hombre de derecha persigue su propia felicidad; un hombre de izquierda persigue arruinarle la felicidad a los demás.
"Norweska neurobiolożka przez niemal 20 lat udowadniała coś, co nasze babcie intuicyjnie wiedziały od dawna:
ręka, która pisze, uczy mózg inaczej niż palce naciskające klawisze.
Nazywa się Audrey van der Meer.
Pracuje w Trondheim, kieruje laboratorium badań nad mózgiem i od lat zajmuje się czymś, co wielu ludzi uznało dziś za “staromodny nawyk”: pisaniem ręcznym.
W 2024 roku jej zespół opublikował badanie, które powinno skłonić szkoły, uczelnie i rodziców do bardzo poważnej refleksji.
Eksperyment był prosty.
36 studentów założono specjalne czepki z 256 czujnikami, które rejestrowały aktywność elektryczną mózgu. Na ekranie pojawiały się kolejno słowa.
Czasem studenci mieli zapisać dane słowo ręcznie — cyfrowym piórem na ekranie dotykowym.
Czasem mieli wpisać dokładnie to samo słowo na klawiaturze.
To samo słowo.
Ten sam człowiek.
Ten sam mózg.
A rezultat — zupełnie inny.
Kiedy studenci pisali ręcznie, mózg dosłownie się budził. Aktywowały się obszary związane z pamięcią, uwagą, przetwarzaniem informacji sensorycznych i przyswajaniem nowych treści. Różne części mózgu zaczynały intensywnie “rozmawiać” ze sobą.
Jakby włączał się cały system.
A kiedy ci sami studenci po prostu wpisywali słowo na klawiaturze, ta złożona sieć niemal znikała.
Mózg pracował znacznie ubożej.
Jakby część procesu została po prostu wyłączona.
I powód nie leżał w romantyzowaniu papieru ani w nostalgii za zeszytami.
Powód leżał w ruchu.
Pisanie ręczne nie jest jednym prostym gestem. To tysiące drobnych mikroruchów. Każda litera ma inny kształt. Aby ją napisać, mózg musi skoordynować oczy, palce, nadgarstek, myślenie przestrzenne, pamięć i ruch.
Kiedy piszesz literę “b”, mózg rozwiązuje jedno zadanie.
Kiedy piszesz “d” — inne.
Kiedy zapisujesz słowo, mózg stale pracuje, koryguje, porównuje, zapamiętuje.
A co dzieje się podczas pisania na klawiaturze?
Klawisze są różne, ale ruch prawie taki sam.
Nacisnąć.
Nacisnąć.
Nacisnąć.
Dla mózgu to o wiele prostszy proces. Prawie niczego nie musi “budować” poprzez ciało.
Dlatego Audrey van der Meer ostrzega: jeśli dziecko uczy się czytać i pisać głównie na tablecie, może nie zdobyć tego cielesnego doświadczenia, które pomaga mózgowi rozróżniać litery.
Na przykład “b” i “d”.
Dla dorosłego to drobiazg.
Dla dziecięcego mózgu — cały świat różnicy.
Bo dziecko nie tylko widzi literę.
Ono musi poczuć, jak ta litera powstaje pod jego ręką.
I to zmienia sposób uczenia się.
Podobny wniosek wyciągnęli wcześniej badacze z Princeton — Pam Mueller i Daniel Oppenheimer. Porównali studentów, którzy robili notatki na laptopach, z tymi, którzy pisali ręcznie.
Wynik był bardzo wymowny.
Ci, którzy pisali na klawiaturze, zapisywali więcej.
Ale rozumieli mniej.
Często niemal dosłownie przepisywali wykładowcę, jakby zamieniali się w żywy dyktafon.
Ci, którzy pisali ręcznie, fizycznie nie byli w stanie zanotować wszystkiego. Musieli słuchać uważniej, wybierać najważniejsze rzeczy, skracać, przeformułowywać i zapisywać sens własnymi słowami.
I właśnie w tym tkwiła istota nauki.
Nie w ilości zapisanych zdań.
Ale w tym, że mózg musiał myśleć.
Klawiatura pozwalała ominąć ten krok.
Ręka zmuszała, by przez niego przejść.
Dlatego tak często zapominamy rzeczy, które szybko zanotowaliśmy w telefonie.
Nie dlatego, że mamy słabą pamięć.
Ale dlatego, że mózg nie zdążył naprawdę popracować z tą informacją.
Nacisnęliśmy kilka klawiszy.
Zapisaliśmy tekst.
Zamknęliśmy notatkę.
I prawie nic nie przeżyliśmy w środku.
Pisanie ręczne nas spowalnia.
I właśnie dlatego może działać głębiej.
Zmusza do wyboru.
Do myślenia.
Do czucia kształtu.
Do budowania połączeń.
Do zapamiętywania nie tylko oczami, ale także ciałem.
W świecie, w którym wszystko chcemy robić szybciej, brzmi to niemal paradoksalnie:
wolniejsza droga może być skuteczniejsza.
Być może właśnie w tym tkwi problem naszych czasów.
Nauczyliśmy się szybko zapisywać.
Ale coraz rzadziej głęboko przyswajamy.
Przechowujemy tysiące notatek.
A pamiętamy coraz mniej.
Fotografujemy strony.
Kopiujemy cytaty.
Tworzymy listy w aplikacjach.
A potem dziwimy się, dlaczego myśli nie zostają z nami na dłużej.
Może odpowiedź jest bardzo prosta.
Weź długopis.
Otwórz zeszyt.
Zapisz to, co naprawdę ważne.
Nie dla estetyki.
Nie z nostalgii.
Dla mózgu.
Bo czasem najlepszą technologią do nauki nie jest nowa aplikacja.
Tylko stary długopis, kartka papieru i kilka minut spokojnej uwagi.
Szybko wpisać coś na klawiaturze — to łatwe.
Napisać ręcznie — to przepuścić myśl przez siebie.
A to, co przechodzi przez rękę, często zostaje w głowie znacznie dłużej."
za Przytulność
‼️‼️ Szokujące relacje urzędników skarbowych z całej Polski.
Szanowni Państwo,
Nie pozwolę, żeby całe zło było kierowane wyłącznie do zwykłych urzędników na samym dole, dlatego 👇
Czas powiedzieć sobie wprost, jak wygląda rzeczywistość ‼️‼️
Piszę to w trosce o polskich przedsiębiorców i moich kolegów i koleżanek z pracy ❗️
Piszę to, by pomogli mi Państwo zmienić politykę obecnego kierownictwa MF, rządu i nagłośnienili tę patologię.
‼️ My, urzędnicy nie chcemy "dociskać" najmniejszych i najsłabszych.
Od wielu dni (po akcji z pizzą) otrzymuję wiadomości od pracowników urzędów skarbowych i urzędów celno-skarbowych z całej Polski. Wszyscy mówią o tym samym 👇
‼️ O zmianie tzw. mierników dotyczących nabyć sprawdzających i o ogromnej presji na ich wykonanie.
🔺️Mierniki:
Jeszcze 3 lata temu do wykonania tzw miernika nabyć sprawdzających liczyła się tylko liczba wykonanych nabyć sprawdzających.
Nieważne, czy ukarano mandatem ❗️
Chodziło o prewencję. Chodziło o to, żeby sprawdzać, pouczać i przypominać o obowiązkach .
I to miało sens.
‼️‼️Dzisiaj, po zmianie kierownictwa (rządu) do miernika liczą się TYLKO pozytywne nabycia sprawdzające, czyli takie zakończone mandatem albo odmową przyjęcia mandatu (sic❗️). Czyli ZAWSZE MUSI BYĆ MANDAT.
Jednocześnie podnoszone są wartości mierników, które urzędy mają wykonać (ma być więcej mandatów).
Z relacji urzędników wynika ponadto, że narzucane są przez kierownictwo kwoty mandatów (jak najwyższe), co jest absolutnie sprzeczne z kodeksem karnym skarbowym.
❗️Od 3 lat mówię głośno, że zamiast koncentrować siły na największych oszustwach skarbowych, wyłudzeniach i prawdziwych patologiach, coraz częściej uderza się w najmniejszych przedsiębiorców. W ludzi, którzy są najłatwiejsi do skontrolowania ‼️‼️
Dlatego pytam publicznie.
Kto zmienił konstrukcję tych wskaźników?
Kto podniós ich poziomy?
Kto odpowiada za politykę, która odchodzi od prewencji na rzecz rozliczania efektów zakończonych mandatem?
I czy Minister Finansów @Domanski_Andrz uważa, że to jest właściwy kierunek?
Ja nie zamierzam milczeć. I nie pozwolę, żeby cała odpowiedzialność była zrzucana na najniższy szczebel, podczas gdy decyzje zapadają znacznie wyżej.
I proszę nie pisać, że my tylko wykonujemy rozkazy.
❗️Właśnie ryzykuje, opisuję i krytykuję obecną politykę rządu.
I liczę, ze dziennikarze zajmą się tematem tak chętnie jak pizzą z krewetkami.
‼️‼️‼️ Jako urzędnicy nie chcemy karać mandatami za drobne wykroczenia, a do tego się nas zmusza.
‼️‼️ Nakłada się na nas chore mierniki jak w korporacjach, niemożliwe do wykonania i potem mamy przypadek pizzy.
To nie nasz wymysł.
‼️ Nie chcemy karać malutkich.
To wymysl Szefa KAS Marcina Łobody, @Domanski_Andrz
I @donaldtusk
To polityka obecnego rządu.
@RepublikaTV@wPolscepl@FaktyTVN@wirtualnapolska@Money_pl
@strefainw Mnie bardziej interesuje co ta firma robi, żeby jej produkty z tworzywa nie były szkodliwe dla ludzi w czasie ich użytkowania, nie generowały mikroplastiku, były prawidłowo utylizowane po zużyciu.
@milion_przed_30 Lewandowski powinien zostać znacjonalizowany, a z jego majątku powinniśmy finansować służbę zdrowia dla emerytów, Owsiak jednak nie dał rady, system go przerósł.
Polska staje się po prostu modna. Rozumiecie? Po latach wizerunku Polaków, peany widzę wszędzie. Polacy mieli rację, polska kuchnia jest najlepsza, a polscy mężczyźni najbardziej rycerscy. To jest nasz moment. I tylko ten niemiecki pachołek w KPRM...
Helen Roseveare, a missionary who faced intense suffering and persecution during her 20 years of service in the Congo, shares one of the times that she saw God answer prayer in a most unexpected way:
"I went to have prayers with our orphanage children as I did every day, and any of the children wanted gathered around me for prayer time, and I'd give them different things to pray about. And this particular day, I told the children of this tiny baby and asked them to pray for the nurses that they would stay awake all night to keep that baby warm. If the baby got cold, it would die. I mentioned that the baby had a 2-year-old sister who was crying because her mommy had died. I mentioned the burst hot water bottle.
During prayer time, different children prayed for different things, and then one little 10-year-old girl, Ruth, she prayed in the usual blunt way of our African children, 'Please, God, send us a hot water bottle. Now, God, it'll be no good tomorrow. Send it this afternoon. Now, if it comes tomorrow, the baby will be dead.'
I'm sort of swallowing hard, and she said, 'While you're about it, God, would you send a dolly for the little 2-year-old sister, so she'll know that Jesus really loves her?'
And that afternoon, the parcel came. It was the first parcel I ever, I've been out there four years, I'd never had a parcel from home. And despite the fact I live on the equator, somebody packing that parcel had been prompted by God to put in a hot water bottle, and a child from my Bible class at home had put in a dolly for a little girl.
And it came that afternoon in answer to a 10 year-old child's prayer, and the amazing thing was, you know, that parcel had been on the way five months to get to us. It had left England in July, and it came that afternoon, cause a child prayed."