APEL pani od historii ❗️❗️❗️
Zachęcam wszystkich którzy plują na Polskę i Polaków do zakładania kont na "X" ❗️ Każdy ma prawo zmierzyć się merytorycznie z Siłaczką na materiałach źródłowych ❗️
Wszystkich was wyjaśnię i plucie się skończy. ODWAGI ❗️
Nie liczą się granty, mainstreamowe media ani wsparcie wpływowych Ambasad. Liczą się tylko : wiedza i suche fakty ❗️ O czym przekonał się na "X" pewien Pan 😉⬇️
prof. Jan Grabowski :
"Pomagaliśmy Niemcom zabijać Żydów"
Pani od historii :
"Faktycznie coś musiało być na rzeczy, bo przecież Pana dziadka, wiosną 1943r. rozpoznał w tramwaju i wydał na śmierć...żydowski konfident Gestapo. A kiedy Dziadziuś wylądował na al. Szucha w pokoju, szefa referatu żydowskiego SS-Untersturmführera Karla Georga Brandta...to po godzinie został zwolniony. To był JEDYNY taki przypadek, kiedy żywy Żyd opuścił, pokój tego "Kata Warszawy". A dokładnie rok później, kiedy Pana tatuś wylądował na Gestapo w Kutnie...i powołał się na znajomość z Brandtem...to też nie poszedł do gazu i przeżył wojnę".
Pan Profesor się zdenerwował i zlikwidował konto na "X" ☺️.
Czyli sami widzicie, że pani od historii nie wypadła sroce spod ogona i z każdym sobie poradzi ✌️😊
https://t.co/uYX0ELCMFj
Nie odpuszczać, nie pozwalać i przede wszystkim nie bać się ich. 💪
To oni mają się bać wkurzonych Polaków. 👊
Inaczej nie przestaną i będą zadowoleni z siebie, że podbili teren.
Nie na polskiej ziemi Mohamed. ⚔️
Wszyscy piszą o Jedwabnem...to ja też sobie pozwolę.
Funkcjonariusze UB : Eliasz Trokencheim, Samuel Faber, Efrain Kisler...nielegalnie handlowali po wojnie, mieniem POMORDOWANYCH Żydów m. in. z Jedwabnego.
Dziękuję za uwagę ! https://t.co/mGj0J81htB
Ponieważ opętani przez Szatana bredzą o "pojednaniu" i "kształtowaniu wspólnej przyszłości", dlatego ⬇️
Lekcja Specjalna czyli Zagłada Huty Pieniackiej ❗️❗️❗️
"Zaciekły opór samoobrony został szybko złamany, gdyż nie była ona przygotowana do odparcia tak zmasowanego ataku. Esesowcy ukraińscy wraz z bandami UPA wdarli się do Huty Pieniackiej. Za nimi sunęły podwody ukraińskich bandytów, przygotowanych do rabunku mienia skazanych na zagładę Polskich Mieszkańców wsi. Napastnicy wbiegali do domów, wywlekali wszystkich znajdujących się wewnątrz : kobiety, starców, chorych, dzieci. Wynosili co cenniejsze mienie i ładowali na furmanki. Przeszukiwali domy. stodoły, kryjówki, piwnice. Do mieszkań wrzucali granaty, podpalali budynki. Wyprowadzali również inwentarz żywy - konie. krowy. nierogaciznę. Szalał terror, trwał rabunek mienia. Kto próbował ratować się ucieczką, dostawał serię z broni maszynowej. Cywilni bandyci z UPA byli nawet bardziej bezwzględni i okrutni niż mundurowi z SS Galizien. Rzadko kiedy używali broni palnej. Zabijali bezbronnych ludzi nożami i siekierami. Nie oszczędzali dzieci. Typowym sposobem unicestwienia dziecka było chwycenie go za nóżki i uderzenie głową o mur bądź rozdeptanie głowy podkutym butem. Inną odmianą bestialskiego mordu małego dziecka było przydeptanie jednej nóżki do ziemi butem i szarpnięcie drugiej nóżki oburącz w górę. Wywlekanych mieszkańców spędzano do środka wsi, do kościoła. Wszędzie słychać było krzyki, jęki i błagania o zlitowanie mordowanych i rannych ludzi. Huk ognia płonących budynków stale się wzmagał. Strzelanina, wybuchy granatów i pocisków moździerzowych nie ustawały. Jeden z ocalałych mieszkańców po wielu latach. zeznając przed prokuratorem. opowiadał: „Leżąc w kryjówce na strychu słyszałem strzały, płacz i jęki mordowanych ludzi. Słyszałem głos dziecka które prosiło : «zabijcie mnie koło mamusi, ale zabijcie z daleka»”. Z wieży kościelnej można było dokładnie obserwować szalejący terror, okrutne znęcanie się i mordowanie niewinnych ofiar. rabowanie mienia. Wujek Wojtek widział stamtąd, jak wpędzano do kościoła jego matkę i panią Michalewską. Potem co chwila wywlekano kogoś z kościoła i torturowano. Wyprowadzono między innymi inżyniera Kazimierza Wojciechowskiego, który kierował samoobroną wioski. Potwornie go pobito, torturowano go, a następnie oblano benzyną i podpalono. Zginął w męczarniach niczym płonąca pochodnia. Ci z SS Galizien kazali wyjść z Kościoła najstarszym osobom. Tych kilkadziesiąt starszych osób wepchnięto siłą do najbliższej stodoły, zaryglowano drzwi. oblano benzyną i podpalono. Płomień natychmiast. ogarnął budynek. Po niedługim czasie płonący dach zawalił się na stłoczonych, zamkniętych w stodole ludzi. Następnie wyprowadzono z kościoła kolejną grupę Polaków: tym razem były to kobiety z dziećmi. Wepchnięto je do kolejnej chałupy, zamknięto i podpalono. Identyczna operacja” została powtórzona jeszcze wielokrotnie. Tak oto partiami po kilkadziesiąt osób wyprowadzono z kościoła i unicestwiono wszystkich ludzi znajdujących się w tym dniu w Hucie Pieniackiej. Komu udało się wydostać z ognia, był likwidowany serią z automatu".
„Do kościoła ludzie byli wpędzani przez zakrystię i wejście boczne od strony budynku nowej szkoły. Przechodzili przez dwurzędowy szpaler esesowców z bronią gotową do strzału, byli zmuszani do wchodzenia biegiem do wnętrza Świątyni. Ukraińscy żołnierze SS Galizien, którzy stanowili 98% stanu dywizji. sprofanowali kościół rzymskokatolicki. Wnętrze kościoła było zdewastowane, rozbite tabernakulum, przed ołtarzem rozsypane Hostie a szaty liturgiczne leżały rozrzucone na posadzce, na której były widoczne ślady krwi. W nocy z 27 na 28 lutego 1944 r. Józefę Michalewską z domu Bernacką, lat 26, zamieszkałą przy ul. Żarkowskiej, zaatakowały bóle porodowe. Była przy niej położna - akuszerka. Esesowcy wtargnęli do jej domu, wyprowadzili ją wraz z położną i z innymi zamieszkałymi przy tej ulicy. Doprowadzili do kościoła. posadzili na stopniu ołtarza a przy niej położną. Gdy bóle przybierały na sile, a Michalewska bardzo jęczała i zaczęła rodzić to podszedł do niej Ukrainiec, wyrwał z niej siłą dziecko, rzucił na posadzkę przed ołtarzem i rozgniótł esesmańskim butem. W obronie rodzącej wystąpiła obecna przy niej położna. W odpowiedzi obydwie zostały zastrzelone a ukraiński esesowiec narzucił na nie szaty kościelne”.
Śp. Urszula Kierepka - była jedyną położną w Hucie Pieniackiej #UkraińskieZbrodnie #GenocidumAtrox
Na zdjęciu odsłonięte fundamenty Kościoła w Hucie Pieniackiej...w miejscu Zagłady.
Źródło :
dr Aleksander Korman - "Nie ukarane zbrodnie SS Galizien z lat 1943-1945", Koło Lwowian, Londyn 1990.
I tak kończymy niezwykle pracowity weekend.
Mam nadzieję że moja edukacja przyniosła jakieś wymierne korzyści w pogłębianiu świadomości narodowej Polaków. Wszystkich którzy są zadowoleni z poziomu nauczania w naszej Szkole, bardzo proszę o wsparcie, bo to jest wymóg konieczny aby Praca u Podstaw mogła dalej trwać. Dziękuję ❤️.
https://t.co/uYX0ELCMFj
Lekcja SPECJALNA dla Pani @MagdaBiejat ❗️❗️❗️
Pani Biejat Wicemarszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej...na początku czerwca w ukraińskiej TV, mówiła o "atakach na ludność cywilną". Dlatego pani od historii przypomina jak wyglądały tzw. "ataki na ludność cywilną".
Krótkie kalendarium ukraińskich ZBRODNI ⬇️
III/IV 1942 r. początek tworzenia banderowskich sotni na Wołyniu, które przyjmują nazwę Ukraińska Powstańcza Armia; na jej czele stanie Dmytro Klaczkiwski („Kłym Sawur”).
I 1943 r. Wzrasta liczba zabójstw pojedynczych polskich rodzin i osób. Był to pierwszy przejaw przygotowań antypolskiej akcji. Giną młynarze, gajowi, właściciel sklepu z rodziną i klientami, zarządcy folwarku.
9 II 1943 r. atak ukraińskich zbrodniarzy na polską kolonię Parośla w powiecie sarneńskim; mordują około 150 mieszkańców wsi.
III/IV 1943 r. Pierwsza fala masowych mordów UPA na ludności polskiej w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim, zdołbunowskim i krzemienieckim; łącznie ginie około 4 400 Polaków.
3-19 III 1943 r. ukraińska policja, samodzielnie i z żandarmerią niemiecką, dokonuje pacyfikacji polskich wsi na Wołyniu, zabito kilkuset Polaków, m. in. w Broszczówce (pow. rówieński) ponad 200 osób.
27-29 III 1943 r. zbrodniarze ukraińscy zamordowali ok. 30 Polaków z Lipnik i Pendyk.
27 marca w Kolonii Kodobyszcze zarąbano siekierami 19 Polaków. Tego dnia spalono też kolonie : Dąbrówka, Deryca Mała i Wielka, Dolina Dąbrowa, Jamieniec, Marianówka, Perełysianka – większość mieszkańców zbiegła.
29 marca napadli na wsie Pendyki Małe i Duże – zginęło około 180 Polaków.
W marcu wymordowano także w polskiej kolonii we wsi Zlaźno około 30 osób, a w Berestowcu Starym – około 20.
23 IV 1943 r. oddziały UPA dowodzone przez Iwana Łytwyńczuka („Dubowego”) palą wieś Janowa Dolina, mordując ok. 600 Polaków.
27 V 1943 r. w Niemili w powiecie kostopolskim upowcy zabijają 126 Polaków.
VI 1943 r. „Kłym Sawur” wydaje rozkaz WYMORDOWANIA całej polskiej ludności Wołynia. Powstają bazy polskiej samoobrony, m. in. w Przebrażu, Hucie Stepańskiej, Pańskiej Dolinie, Starej Hucie, Zasmykach i Bielinie.
2 VI 1943 r. w Hurbach sotnie UPA wspierane przez lokalne bojówki mordują 250 Polaków.
4/5 VII 1943 r. w okolicach Przebraża w powiecie łuckim sotnie UPA atakują dwadzieścia cztery polskie miejscowości i zabijają około 550 Polaków. 11/12 VII 1943 r. kulminacja napadów ukraińskich zbrodniarzy na polskie wsie na Wołyniu.
11 lipca Ukraińcy jednocześnie napadają na 99 wsi, a 12 lipca – na 50, m. in. Poryck, Kisielin, Gurów, Wygrance, Zagaje, Sądową, Orzeszyn, Gucin.
28-31 VIII 1943 r. ataki Ukraińców na polskie miejscowości w powiatach, horochowskim, kowelskim, lubomelskim i włodzimierskim.
30 VIII 1943 r. zbrodnia w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej; zbrodniarze ukraińscy mordują ponad tysiąc Polaków, w tym 430 dzieci.
1 XII 1943 r. zwyrodniały zbrodniarz, dowódca UPA Roman Szuchewycz wydaje rozkaz rozpoczęcia „antypolskiej akcji” w Małopolsce Wschodniej.
II 1944 r. oddziały UPA i dywizji SS „Galizien” dokonują Zagłady Polaków m. in. w Hanczowie (55 osób), Ludwikówce (około 200), Berezowicy Małej i Wiśniowcu (około 450) oraz Hucie Pieniackiej (około 800).
12 III 1944 r. oddziały UPA i dywizji SS „Galizien” w Klasztorze Dominikanów w Podkamieniu i w okolicznych wsiach mordują około 800 Polaków.
IV 1944 r. Ukraińcy dokonują mordów na obszarze od Hanaczowa w województwie tarnopolskim na północy aż po wsie na południu województwa stanisławowskiego, m. in. w Tomaszowcach, Hucisku, Siemiginowie, Sołotwinie, Kutach nad Czermoszem, Pniakach, Sokołach i Zadach. Męczeńską Śmiercią zginęło około 8 000 Polaków.
15/16 IV 1943 r. oddziały dywizji SS „Galizien” mordują w Chodaczkowie Wielkim koło Tarnopola kilkuset Polaków (według różnych źródeł od 300 do 850 Polaków).
To tylko wycinek ukraińskich "ataków na ludność cywilną"...jak to Pani @MagdaBiejat określiła.
A w każdej wsi, miejscowości...było tak ⬇️
"Wiele razy w nocy uciekaliśmy, zmienialiśmy kryjówki. Ukrywaliśmy się w tytoniu, w prosie, w torfie. Banderowcy coraz częściej napadali także w dzień. Widziałam ich idących ze swoim uzbrojeniem : siekierami, widłami, kosami, nożami. Mam przed oczami taki obraz: dolecieli do jakiejś dziewczyny, już była duża, starsza ode mnie. Zabawiali się z nią, a potem cięli jej nożem koło kolana i zaczęli zdzierać skórę. Strasznie krzyczała. Darli jej tę skórę, a jeden mówił jeszcze : „Masz, job twoju mać, polską skarpetę !”. Bili ją, kopali, dźgali nożem. A potem wzięli ją biedną, wbili kołek w usta i przygwoździli do ziemi. Zanim skonała, to jeszcze aż ziemię wydarła piętami. Później, pamiętam : chłopiec mały – taki może jak ja. Biegnie. Ucieka. Jego rodziców dopiero co zabili. I ten chłopak uciekał, gdzieś inną stroną, widocznie widział, co się dzieje. I nagle wybiegła z domu Ukrainka i wbiła mu nóż w piersi. Bardzo krzyczał. A ona jeszcze schwyciła go i poderżnęła mu gardło. Krew tryskała bardzo".
Źródło :
Relacja Pani Marii Pasek z d. Liszka. Wysłuchał i opracował Pan Jan Billert ("Zona Zero")
#UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox
https://t.co/uYX0ELCMFj
Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 !
W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️
Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE.
PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj
Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️
Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach :
"Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta.
I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy.
Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec.
#UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox
Źródło :
"Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2.
Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe.
Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r.
Panie Prezydencie @NawrockiKn chciałam zapytać czy planuje Pan jakąś inicjatywę ustawodawczą w sprawie edukacji ??? Z przykrością muszę stwierdzić, że w Polsce panuje CIEMNOTA jak za chłopa pańszczyźnianego 😳.
Pierwszy przykład z brzegu : duże konto "historyczne" na YT, filmik o "Bohaterce z Auschwitz"...200 000 wyświetleń i 1 000 pochlebnych komentarzy o tej "bohaterce". Ręce opadają. Ja oczywiście mogłabym oficjalnie edukować całe społeczeństwo ale kilka wpływowych ambasad nie darzy mnie sympatią.
A teraz demitologizacja Franki ⬇️
Franka nie była zwykłą tancerką,
Franka nie była zwykłą kolaborantką,
Franka nie była prześladowaną mieszkanką getta,
Franka nie była Ofiarą Holokaustu,
Franciszka Mann vel Franciszka Manheimer-Rosenberg vel Franka Mannówna, była jedną z najbardziej wpływowych osób w okupowanej Warszawie.
Żona funkcjonariusza "Jüdischer Ordnungsdienst". Na ul. Berezyńskiej w Warszawie mieszkała Joanna Munk, pewnego razu w tramwaju spotkała "Cichociemnego" Śp. Wiktora Strzeleckiego ps. "Buka". Strzelecki zamieszkał u Państwa Munków. Franka Mann była koleżanką Joanny a ponieważ wychodziła sobie swobodnie z getta to u Państwa Munków poznała, polskiego "Cichociemnego", zaprzyjaźniła się z Nim i go obserwowała. Pewnego razu Munkowie dostali cynk żeby natychmiast opuścić mieszkanie. Uciekli w popłochu nie zabierając rzeczy. Wiktor Strzelecki został i...albo zażył truciznę albo "Gestapo" przewiozło go na al. Szucha (gdzie pomimo ciężkiego śledztwa nikogo nie wydał) a później do Berlina gdzie ślad po nim zaginął.
Była podejrzewana o to, że maczała również swoje śliczne rączki w Aferze "Hotelu Polskiego". Kiedy Niemcy kręcili propagandowe filmy o "wspaniałym życiu w getcie warszawskim", wielokrotnie nachodzili Frankę i namawiali ją do udziału. Za każdym razem pokazywała im "żelazny glejt" od szefa "Gestapo" i grzecznie wychodzili. Franka brała również czynny udział w słynnej "Żydowskiej Wojnie" o wpływy, między najbogatszymi mieszkańcami getta Morycem Kohnem i Zeligiem Hellerem a szefem "Trzynastki", Abrahamem Gancwajchem. Finałem tej wojny był "Krwawy Piątek" - 17/18 IV 1942r. Franka Mannówna była na co dzień Gwiazdą Teatru "Femina" a po występach balowała dalej...już bardziej intymnie z oficerami "Gestapo". Po "Wielkiej Akcji Deportacyjnej" została przeniesiona i zaopiekowana przez Niemców po stronie aryjskiej.
Zdekonspirowana przez odwróconych agentów...w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej z mocy wyroku "Sądu Specjalnego Cywilnego Okręgu Warszawskiego", skazana na : Karę Śmierci. I tutaj są dwie hipotezy :
1. Została zlikwidowana przez Polskie Podziemie.
2. Przeżyła niemiecką okupację...i zniknęła.
Szalona teoria lansowana przez mainstreamowe media, jakoby "Franka została Bohaterką z Auschwitz" jest tak samo prawdopodobna jak to, że ja : jestem nieślubną córką Donalda Trumpa albo beneficjentką testamentu dr Kulczyka.
Źródło/Source :
Polish Center for Holocaust Research
https://t.co/uYX0ELCMFj